Skocz do zawartości

Staszek_s

Midnight Visitor
  • Postów

    11163
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    54

Treść opublikowana przez Staszek_s

  1. nie nazwałbym żadnego motocykla syfiastym, bo to obraźliwe i moze być przykre dla kogoś, kto akurat użytkuje taki motocykl. Chyba że z wyraźnym przymrużeniem oka. Jeżeli chodzi o spór japonia czy inne kraje, to trzymam tu stronę kolegów broniących tezy, iż japońskie motocykle są lepiej wykonane. Miałem trzy ducati -wszystkie nowe fabrycznie i w każdym były jakieś drobne mniej lub wiecej, ale usterki. a jakosćwykonania -np. farba na silniku łuszczyła sie po jeździe w deszczu, w ogóle diuki starzały się w oczach! Z drugiej strony również mam te odrobinę snobizmu we mnie, która podpowiada mi, iż firmy z tradycjami - europejskie, to jest coś lepszego z definicji... nie ma to może racjonalnego uzasadnienia. ale żyjemy w czasach, kiedy logo niesie ze soba jakąś wartosć.. Tylko że akurat w przypadku triumpha ta tradycja jest wg mnie mocno naciągana, przecież firma ta nie jest bezpośrednim spadkobiercą myśli technicznej dawnego triumpha, ot, po prostu grupa biznesmanów kupiła znak handlowy i od podstaw rozpoczęła produkcję, a właściwie na początku "koncesjonowanie" motocykli. I chyba nadal korzysta z wielu części japońskich czy włoskich. Tym niemniej ja sam jeżdżę japonią z włoskim duchem, bo po prostu podoba mi się włoski design a japońska jakość i niezawodność... Pzdr
  2. dzięki, patrząc na częstotliwość imprez to chybakażdy kalendarz da sie do Was dopasować... tylko jakich kredensach??? Mojej yamaszce do goldwinga to jeszcze parę kilo brakuje...
  3. a z całą pewnością się kiedyś udam! Prot - tak na marginesie: przecież ten klub mieścił się w budynku przeznaczonym do rozbiórki. to jakim cudem on jeszcze funkcjonuje? 8O
  4. tak sobie czytam i czytam te Wasze posty i wnioskuję, że Wy to jakieś Pijaki jesteście! ale chyba Wroclaw to takie miasto, bo jak w wojsku tam byłem, to tyż trzeźwy nie bywałem... Nawet z wojska mnie wyrzucili... Ech, Jazz Klub Rura, to było życie!! Pzdr
  5. witam, w nawiązaniu do postu powyżej ja porównałem świadomie: v rod harleya i jego podróba wizualna - czyli h-sung kontra markowe spodnie i ch podróba. Nie uważam że bycie snobem to coś złego z definicji, zależy na ile jest się radykalnym w tym "snobowaniu". Pisałem o moim subiektywnym odczuciu, iż źle się czuje w czymś, co udaje coś innego. Jeżeli wspomniany motocykl "dorobi" się własnego wyglądu, wg mnie bedzie lepiej. Tylko tyle. absolutnie nie mam nic orzeciwko temu, aby ktoś jeździł takim motocyklem i jeżeli jemu bedzie z tym dobrze -to super!! A już na pewno ten mój "snobizm" nie ma nic wspólnego z osadzaniem osoby ujeżdżającej takie moto! Wtedy, gdybym tak robił, byłbym burakiem...
  6. są gotowe opony lub specjalne flamastry do malowania na biało boków opon - to wiem na pewno. Ale nakładki?
  7. okej Agusiu, przepraszam, faktycznie odniosłem wrażenie że trochę "kozakujesz", nie dostrzegłem w Twoich wypowiedziach ironii. Jeździłem troszkę GS-500 i kawasaki zygzakiem 1100, wg mnie na tyle, iż mam swoje zdanie o tych sprzętach, ale wydawao mi się podczas czytania, iż pisałaś o objechaniu kilku osób na sportowych motocyklach... I podtrzymuję swoje zdanie, iż w każdych warunkach łatwiej pokonać zakręty na sportowym moto niż nakedzie ze średniej półki (broń Boże nie obrażam gieesika, tylko chcę uniknąć wywodów np, że są streetfightery lepiej pokonujące wiraże niż sporty). Oczywiście kawasaki 1100 zaliczam do turystycznych, ale wg mnie całkiem dobrze sie prowadzi i mimo jego masy chyba szybciej pokonałbym statystyczne drogowe zakręty niż na gs 500. Co do toru nie wiem, nigdy nie próbowałem.. Pozdrawiam
  8. Spidi: naucz sie reguł brydża sportowego i pogadaj z kimś na forum brydżystów - mniej stresu i pewnie ciekawsze to będzie niż użeranie się z Samolotem. to chyba niereformowalny przypadek "gaduły internetowego". Ode mnie masz pełen szacunek za umiejętności w stuncie, chociaż nie wiem jak radzisz sobie "na szosie", ale sądzę iż przysłowiowi w tym poście "motocyklowi kolesie" Samolota i on sam również i na tym polu moga się od ciebie uczyć. Do Samolota: chętnie chciałbym zobaczyć jak w wieku 16 lat wymiatałeś na mz, bo oprócz ewentualnego "stoppie" na przednim kole, jeżeli miała tarczowy hamulec, który jak pamiętam miał dwa stadia: nie hamował albo blokował przednie koło, to pewnie niewiele stuntu tam było... wiesz, też trochę jeździłem i wiem iż na mz możn ana koło dać, można trochę po zakrętach się powygłupiać ale mimo wszystko byłbym ostrożny w porównaniach do współczesnych stunterów. Do Agusi: nie wiem jak jeździsz, ale wg mnie jeżeli "objechałaś" kolesi na sportowych maszynach to chyba jednak nie przykładali się zbytnio lub miałaś to wątpliwe szczęście, iz trafiłaś na kolegów Samolota... Po prostu motocyklem sportowym dużo łatwiej (i szybciej) pokonuję się zakręty niż sympartycznym gs 500 i naprawdę trzeba kilku naraz sprzyjających okoliczności aby być lepszym w zakrętach... Ale oczywiście nie wykluczam iż masz po prostu talent do szybkiej jazdy, tylko że wg mnie aby "dokopać" na zakręcie tak jak ty w tym przytoczonym zdarzeniu, to albo oni byli przesadnie ostrożni albo Ty jechałaś "na krawędzi". Pzdr
  9. witam ponownie w temacie 1. jak pisałem, nie mam nic przeciwko koreańczykowi poza jednym: jest wtórny, naśladuje inny motocykl. Co do trwałości - czas pokaże. 2. dlaczego nawet w tak konkretnym, "mechanicznym" temacie znowu pojawia się problem "odmachiwania lub nie" innym? I co to do cholery ma wspólnego z rodzajem motocykla? Żałosne... Pzdr
  10. WSK-i nie trzeba przerabiać na choppa, wystarczy kupić WSK-Dudek. :lol:
  11. tak jak u Przedmówcy - zludzenia w nocy są zgubne - kiedyś jechałem katamaranem we mgle więc "celowalem" na światła pojazdów z naprzeciwka, aby się minąć. Niestety jedna para świateł była od traktora, a tylnie koło rzeczonego pojazdu wystaje znacznie poza obrys przednich świateł, więc... Pzdr P.S. co do zająca, potwierdzam że niegroźny: chmura jakby pyłu i tyle...
  12. a mnie przerazilo to z sarną... Koleś jedzie sobie spokojnie przez lasy, pola, a tu... takie nieuniknione to. Dobrze że miał strój, często takie przejażdżki to się w dżinsach uskutecznia, zwłaszcza na "spaceowych" moto.
  13. a ja tak przekornie: mój wybór poparty osobistym doświadczeniem (kawasaki classic 1500 i 800)poparłbym jeszcze jednym kryterium: gabarytami i związaną z tym siłą kierowcy, bo jazda ciężkim cruiserem z Pasażerką w trudniejszym terenie - szutrowe drogi - too już pewne wyzwanie. p.S. Jeździłem kiedyś z kolegą który będąc wzrostu Pana Wołodyjowskiego dosiadał wypasionej valkirii. I powiem krótko: było i straszno i śmieszno, jak trzeba było zsiadać z własnego moto aby go np. zawrócić na waskiej drodze, nie dawał rady cofnąć moto. Więc nie lekceważyłbym tego kryterium... pzdr
  14. spoko co do przelotowej. Swego czasu jechałem moto nad Balaton i na wspaniałych węgierskich drogach dwa razy zapłaciłem mandat za przekroczoną predkość, a zanim się dogadałem z ichnimi policmajstrami to tyle wody z Balatonu zdazyło wyparować, że średnią na pewno nie miałem lepszą od tzw. "kredensów" Pzdr
  15. tak jak pisałem, to moje subiektywne zdanie, jeżeli komuś fakt "podróby" nie przeszkadza, to po prostu życzę Mu miłego śmigania. W końcu to o to w tym chodzi!
  16. A mnie irytuje takie nachalne "naśladownictwo". Kiedyś irytowało to u japończyków - powoli zaczynają lansować swoje wzorce (np. nowa valkyrie), a teraz koreańczycy - jak nie kopia sv-a to harleya. Generalnie między innymi dlatego zrezygnowałem z classica 1500 - ciągle wszyscy brali go za harrego i musiałem za konstruktorów się tłumaczyć! Może się czepiam, ale to trochę jak z "markowymi" podróbami ubrań z jakiegoś rynku, noszenie np. Levis'ów tego typu jest subiektywnie wg mnie z pogranicza obciachu i chyba podobnie bym się czuł dosiadając tego koreanczyka. Ale nie chcę nikogo urazić, to moje subiektywne zdanie. Pzdr
  17. A do bulldoga, mimo iż nie chopper i nie plastik też taki pług pasuje! Tylko że on w oryginale taki dość skomplikowany ma wygląd i trzeba będzie oryginał zakupić... Zaboli trochę ale czego nie robi sie dla poprawienia wyglądu! Pzdr P.S. W GM ogłasza sie chłopak z Leszna, dorabia takie pługi. Kupiłem od niego 2 sztuki do monstera i były okej, za cenę: z laminatu 130 (niepomalowany), oblepiony karbonewm (zresztą brzydkim) 220. Jego dane to Sławek Karbiak , maila znajde bo mam w poczcie zachowane, jakby ktoś chciał. Zreszta w każdym numerze GM się ogłasza.
  18. Co to znaczy że "fajnie lodziki strzela"... 8O Ta maszyna znaczy? To moze warto kupić GS-a? :oops:
  19. Staszek_s

    Przemyslenia

    toteż nie namawiałem na bulldoga... To był mój wybór a nie propozycja. Pzdr
  20. Staszek_s

    Przemyslenia

    i tak nie masz szans! Prawdopodobnie gnębi Cię ta sama choroba co i mnie - poszukujesz idealnego moto, a takiego nie ma!!! Skoro Triumpha sprzedałeś, to były jakieś przyczyny - znudził się lub po prostu był za drogi dla Ciebie. W pierwszym wariancie - masz pecha, bo trudni po nim znaleźć moto o podobnych osiągach w tej klasie motocykli... Niedosyt pozostanie. W drugim, no cóż, bywa, kup po prostu takie moto, które bedzie najbardziej zbliżone do tego który miałeś i który Ci odpowiadał... Powodzenia w poszukiwaniach - ja po zmianach wiem jedno - znajdę kiedyś cxoś zbliżonego do złotego środka - czyli motocykl o ładnej, klasycznej linii i prezencji, nie za ciężki i o przyzwoitych osiągach - gdyby nie to ostatnie, bulldog byłby okej... 1. Harley typu v-rod odpada, nie podoba mi się cała otoczka związana z tym modelem, "obowiązujące" w tym środowisku ciuchy i cena -to jednak przesada, choć oczywiście dla wybranych jest ona jak najbardziej okej 2. inne customy typu main streak też, bo to... jednak podróby harleya (subiektywnie) 3. v-max - za ciężki i przeraża mnie jego zła sława odnośnie własności jezdnych Reasumując -pojeżdżę bulldogiem - może jest jakiś pomysła na dodanie mu parunastu koników... P.S. Mam swój typ - breva 1100 - spełnia wiele z moich priorytetów - podoba mi się, ma przyzwoitą moc, tylko cena trochę dramatyczna, w dobie zalewającej nasz kraj fali tanich moto ciężko wyskoczyć z ponad 45 tysięcy PLN i przekonać się po paru miesiącach, że to znowu nie to... Ale motocykl wg mnie wart uwagi! Pzdr
  21. 1). haya (pozyczona niestety) na trasie Płońsk-wawa - 285 km/h, więcej wcale nie miała zamiaru pojechac... 2). bandit 1200s - licznikowe, maksymalne 260 km/h - wiele razy w różnych warunkach, ale zawsze musiał z jakiegoś niewielkiego pagórka wejść na obroty, bo sam z siebie to do 250 chętnie... 3). samochód bmw 744 odblokowany - 265 km/h - obwodnica trójmiejska, ale po dość nagłym hamowaniu gdy ktoś przede mną zaczął wyprzedzać - już nie próbowałem więcej (od tego czasu mam uraz do ABS -droga sucha więc czułem się jak na rowerze z przepuszczajacymi hamulcami..) Generalnie to żadna sztuka, długie proste więc każdy pojedzie tyle ile fabryka dała... Speedu i adrenaliny w tym nie ma (no, może jedynie obawa przed np. kotem wpadającym nagle przed koło), o wiele więcej frajdy sprawi mi kręta droga z zakrętami i prędkością adekwatną do tej drogi... I oczywiście były to prędkości licznikowe, więc nawet nie wiem ile jechałem.
  22. hmm, wydaje mi się iż olej mineralny jest generalnie gęstszy od syntetycznego - Klaus... Prawdą jest (wg moich własnych obserwacji użytkownika- to do mechaników), że gęstszy olej = lepsza praca skrzyni biegów i sprzęgła. Ponieważ to nie jest wysokoobrotowy silnik, ja bym wlał mineralny... Jest jeszcze "złoty środek" - pólsyntetyk. pozdrawiam
  23. witam, wg mnie nie ma lepszego motocykla do spokojnej, "relaksacyjnej" wycieczki. Jest to jedyny znany mi typ motockla, którym jazda, np. 90km/h, może dawać frajdę. Więc jak polskie prawo się zaostrzy a radarów zacznie przybywać jak grzybów po deszczu, kupno będzie miało jak najbardziej sens. P.S. Oczywiście nie ma sensu jazda po polnych drogach czy terenie, to nie ten motocykl!
  24. a ja w sumie nie wiem, czy Prezydent Szczurek zasługuje na paradę... coby motocykliści mu ją uświetniali...
  25. będąc na studiach zakupiłem zabytkową BSA silverstar - około 230 kg masy chyba... W szale zakupu (inne czasy, na rynku były wsk i jawy - ale te to już był wypas) nie zauważyłem, iż coś nie tak ze smarowaniem i że olej wycieka.. I w efekcie pchałem (z Przyjaciółką, pomagała dzielnie!!!) do domu (około 20 km) po obwodnicy - z góry jak na rowerze, pod górę - masakra! Więc to było naprawdę niezłe "pchanko"!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...