Skocz do zawartości

Staszek_s

Midnight Visitor
  • Postów

    11163
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    54

Treść opublikowana przez Staszek_s

  1. witam, wg mnie naked to swoisty "wentyl" bezpieczeństwa. Po prostu, dłuższa jazda powyżej 150, 160 km/h rzeczywiście zamienia się w walkę z napierającym powietrzem i przestaje na dłuższym dystansie być przyjemnością. A obudowany, częściowo czy całkowicie motocykl przesuwa tę granicę mocno w górę i zatraca się poczucie realności osiąganych prędkości. mając bandita 1200s z turystyczną szyba za całkowicie naturalne uważałem prędkości podróżne (przelotowe) rzędu 180-220 km/h i szczerze mówiąc, abstrahując od nieprzewidywalnych sytuacji, takie prędkości dla przystosowanego do nich motocykla, są jak najbardziej normalne na niektórych drogach, np. Warszawa-Gdańsk. Ale, właśnie, abstrahując. A tak sie w Polsce dzieje, iż przybyło lawinowo samochodów i niedzielnych kierowców i tych "nieprzewidywalnych" sytuacji jest coraz więcej. Z roku na rok coraz częściej słyszy sie o zajechaniu drogi (chociaż dla motocykla pędzacego około 200 to "zajechanie" jest względne, nie wiem właściwie kto komu tu zajeżdża...) i innych "konfliktowych" sytuacjach na drodze. Więc, wg mnie, naked ma więcej zalet niż wad, bo jest po prostu bezpieczniejszy z racji na niższe srednie prędkości, jakie się na nim uzyskuje na codzień. Statystyka. I wiem, iż zawsze moze paść argument, że motocykl sam nie decyduje, decyduje kierowca, ale niestety szybkie, obudowane motocykle to do siebie mają, iż prowokują i "zafałszowują" odczuwanie prędkości.
  2. doradzić nie, ale podzielić się przemyśleniami... jak Cię nie powala wyglądem MT01 to nie kupuj! Bo i tak nie bedziesz zadowolony z moto które Ci się nie podoba... Ja ostatnio dość często zmieniałem motocykle i wyszło mi na to, iż jak coś nie pasuje od początku, od razu jest jakiś kompromis, to i tak wkrótce rozglądam się za czymś innym. Z drugiej strony złe prowadzenie w motcyklu z mocą 145 KM to kuszenie losu. Mnie zdecydowanie powala v-max ale jednak rozsądek mówi "odpuść"! Zwłaszcza że lubię jazdę dynamiczną po zakrętach i tu niestety v-max mnie przeraża. Nioe kupię motcykla na którym z definicji trzeba odpuszczać bo źle się prowadzi. I MT 01 też nie kupię bo zwyczajnie nie akceptuję jego wyglądu. Chodzi mi natomiast po głowie breva 1100... Ty gdzie indziej piszesz o warriorze 1,7 - może to "złoty środek"? Podsumowując uważam, iż powinieneś zdecydowanie wykonać jakąś jazdę próbną na motocyklach, które bierzesz pod uwagę, bez tego bedziesz i tak tylko "gdybał" bez końca...
  3. taka sytuacja jest tak typowa i powtarzalna, że naprawdę warto przed skrzyżowaniem zwolnić... Gwoli komentarza: jak motocykl wyjeżdża jako pierwszy ze środkowego pasa, to w zasadzie nie widać go zza samochodów stojących po bokach na sąsiednich pasach i dlatego często komuś "zajeżdżającemu" drogę wydaje się, iż zdąży przed ruszającymi samochodami... Lepiej więc nie wyrywać ostro w takiej sytuacji i dać sobie dwie, trzy sekundy az wszyscy ruszą, bo nawet jak się jest "w prawie", to pociecha z tego marna podczas rekonwalescencji w szpitalu...
  4. napisz do tomek9, on ma diuka z już niezłym przebiegiem to ci coś doradzi
  5. tak, masz rację, nie doczytałem się - zwłaszcza te wałki rozrządu brzmią groźnie. Wymiana elementów to nie problem o ile jednorazowa i w warsztacie a nie na drodze! Chyba jednak wygasze emocje i naturalną chęć posiadania tej zabawki i wrócę ze skruchą do poczciwinki bulldoga... Może wymiana siedzenia na tuningowe u Doctora, jakies dodatki z katalogu i ewentualnie airbrush poprawią mi humor...
  6. szczerze mówiąc nie boję się mocy tego motocykla, chociaz rzeczywiście nie ma potrzeby wg mnie tuningu - ale wlaściciel pisze coś o dynojetach i kn-ach, więc "głębokiego" tuningu chyba nie przeprowadzał... Bardziej zniechęca mnie masa pojazdu i jego własności trakcyjne - o których słyszałem dużo złego, a ja lubię dynamiczną jazdę i chciałbym korzystać z możliwości silnika - skoro już takie v-max posiada. Ale lubię też czuć się pewnie na moto a tego "zła" sława v-maxa mi nie daje, chyba że to plotki... Nie wiem co sądzić o pomyśle kupna tego moto, jeżdżę w dwójkę ostatnio i Pasażerce szybka jazda nie leży, stąd obecny bulldog, ale v-max powala mnie swoim wyglądem i budzi moje pożądanie... Tyle że nie mam czasu na grzebanie w motocyklu i zależy mi na niezawodności, bulldog to 2003 rok a v-max 1990...
  7. wszystko okej, ale jak widzę motocykl 10-letni i przebieg tylko 25 tys, to robię się podejrzliwy. Ale nie bedę juz zrzędził więcej - niech każdy kupi to co mu serce dyktuje! pamiętajcie tylko o tym, co było na wstępie - miało to być moto do codziennych jazd o niskich kosztach eksploatacji... Naprawdę monster 10 -letni mi tu nie pasuje! Pozdrawiam izyczę autorowi wątku udanego zakupu.
  8. pisałem do gościa - przesłał mi jeszcze zdjęcia, wg niego po prostu musi sprzedać i tyle... Kusi mnie, ale trochę sie obawiam kilkunastoletniego motocykla. nie wiem czy przeskakiwać z bulldoga -wrażenia z jazdy na pewno byłyby inne, moto z charakterem itp, tylko czy nie zawiedzie w wyjazdach...
  9. A CZEMU NIE? Coś się więcej dowiedziałeś o tym moto? Staszek
  10. Niby masz rację, ale powiedz szczerze, jaki rocznik ducati będzie w tej cenie i jaki stan? I co dalej, moto kilkuletnie zwykle wymaga jeszcze kasy na "dopieszczenie"... P.S. Tomek9, ostatnio jak wyprzedzałeś moją "puszkę" serce mi zadrgało... jednak ten dźwięk ducati!!!
  11. mając 10 tys PLN na pewno odpuściłbym ducati... Bez urazy, to po prostu nie ten przedział cenowy, zarówno zakupu jak i serwisu. Nie wiem jaki rocznik monstera można nabyć za tę cene, ale koszt autoryzowanego przeglądu to 10, 15% posiadanej aktualnie przez Ciebie kwoty.
  12. a'propos babci: moja nauczycielka z podstawówki, która przeszła szlak bojowy od Lenino po Berlin, więc już leciwa kobieta, siadła po prostu na kumpla emkę z koszem i... pojeździła sobie po boisku szkolnym. To było coś!
  13. w moim ducati nie palił na pierwszy cylinder, pomogło "gruntowne" rozmontowanie układu wtryskowego, przeczyszczenie i ponowne złożenie... jaiś kanalik był jednak zapchany, a mechanik też sugerował wcześniej uszkodzenie komputera Pozdrawiam i życzę jak najszybszej poprawy moto!
  14. uważam tak jak koledzy powyżej - chińska 50 -tka to chyba nie jest dobry wybór dla 20-to latka, szybko "osiągi" (sorry za cudzysłów) przestaną wystarczać, do jazdy w grupie innych zbliżonych wiekowo motocyklistów też pewnie się nie nada, bo miażdżąca większoścdosiada maszyn z innego pułapu osiągami, a i do samotnej jazdy w stronę zachodzacego słońca też nie, nie ten gang... Jakość - wg testu który kiedyś był w czasopiśmie SM lub Motocykl, pordzewiał cały po roku i coś tam się non stop luzowało. Staszek
  15. no tak, 800 to inna bajka, tu już bandit nie wytrzyma porównania!!!
  16. ducati 600 jest na pewno wolniejsza od bandita 600 - max w okolicach 185, 190 km/h, bardziej szarpie łańcuchem, spalanie około 5, 5,5 - to zaleta, przegląd to na przemian: regulacja zaworów - koszt trochę wiekszy niż standardowa regulacja w bandicie i wymiana pasków i tzw. bierzni do nich - to duży koszt, prawdopodobieństwo awaryjności też większe niż w bandicie. Na korzysć ducati na pewno przemawia większa satysfakcja z jazdy, vałka inaczej brzmi, lepiej się zbiera ale ty potrzebujesz uniwersalnego, taniego w eksploatacji moto - czyli jewdnak bandita.
  17. nie, ale mnie zmusił do trochę dłuższego, ale też bez przesady, flirtu z transalpem... Mówię ci - łykaj te vfr-ę jak ci plastik odpowiada!!!
  18. miałem kiedyś 750, co prawda tylko trzy tygodnie, ale wg mnie do szybkiej turystyki - bajka! A dlaczego tylko trzy tygodnie? Bo do szybkiej, ale SAMOTNEJ turystyki... Pasażerce nie odpowiadała jazda powyżej 140 - podobno jakiś wiatr jej głowę urywał czy cuś... Pozdrawiam Staszek
  19. witam, wg mnie - byłego posiadacza trzech monsterów i jednego bandita 1.2, lepszym wyborem (ale tylko ze względu na podstawowy cel - czyli codzienne dojazdy do szkoły) bedzie bandit. Wg mnie jest tańszy w eksploatacji - koszty przeglądów okresowych -ważnych!!! itp. poza tym, bandit jako tzw. typowy model jest łatwiej odsprzedawalny, bardziej uniwersalny -turystyka, jazda we dwoje... Ale to moja, subiektywna opinia! Staszek
  20. witam, sorki że trochę się Wam "wetknę" w temat ale mam pytanie do Was, posiadaczy dragstara. Ponieważ od niedawna jestem posiadaczem bulldoga z silnikiem jak dragstar 1100, niepokoi mnie fakt, iż przy zapalaniu i gaszeniu z silnika dochodzi często głuchy, pojedyńczy stuk - czy to normalny objaw w tym moto? Po prostu silnik startuje i gaśnie z niezłym, pojedyńczym łoskotem, jakby co najmniej tłok walił w głowicę... Staszek
  21. miałem kawasaki classic 1500 - model 2000 rok -więc bliskiego protoplastę silnika mainstreaka.. przejechałem 35 tysięcy bez problemów ze smarowaniem silnika, następca przejechał do 65 tys km i dalej nic ze smarowaniem nie było... Zużycie paliwa 6 -8,5 przeciętnie, przy szaleństwach typu "od swiateł do świateł" bywało gorzej, no ale to była wersja gaźnikowa... Staszek
  22. szczerze mówiąc nie uważam że to ich wina... w końcu to bezprawie uciekać przed policją -wybór należy do każdego z nas ale konsekwencje też... a tak na marginesie - mam kilku kolegów policjantów-motocyklistów i jest mi przykro jak ktoś generalizuje i nazywa policję psami. To jeszcze rozumiem u zbuntowanych małolatów ale u dorosłej kobiety? Pozdrawiam Staszek
  23. tak nieśmiało zapodam - a może yamaha bulldog? Vałka, 1100 pojemnosci a do śmigania po winklach lepsza niż dragstar... może mniej chromu ale w grupie choppero-cruiserowej nie razi wyglądem... Staszek
  24. no tak, to jak już ponarzekaliśmy na jakość paliwa na stacjach to teraz powtórzę pytanie kolegi - czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tymi uszlachetniaczami? Ja parę razy wlewałem do auta i moto tzw. "czyściciele" wtrysku lub gaźnika z osadów - firmy bodajże stp - i nie zauważyłem żadnej różnicy - więc po co przepłacać jak nie widać óżnicy? Staszek
  25. tak, ale ile to shella v-power jest droższe? więcej jak 44 grosze w porównaniu do zwykłej? a to chyba nie jest "chrzczone" paliwo...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...