Skocz do zawartości

qurim

Midnight Visitor
  • Postów

    12230
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    16

Treść opublikowana przez qurim

  1. Ok. Dzięki. Lecę zaraz do garażu grzebać przy Jabcoku. Ostatnio zapijałem % z kolegą gdy składałem silnik i jak przyszło do zapłonu to już nic nie rozumiałem. :biggrin:
  2. Elo Panowie! :biggrin: Jaki system zapłonu ma Jawa 175 z `60 roku? Platynki zamknięte mają się otworzyć aby dać iskrę czy tak jak w TS350 że otwarte i zamykają się żeby dać iskrę? A + ma być normalnie czy na masę w tej Jawie? Nie mam żadnej książki do tego i coś mi się nie podoba z zapłonem, silnik poskadałem i kombinuję co dalej. Pzdr.
  3. W zimne dni może dymić na biało co jest w sumie parą wodną z wydechu. Niestety mój HD dymi na niebiesko. :biggrin: :banghead:
  4. qurim

    Kup se japsa...

    Przypomina mi to młode lata jak kumpel miał taki wynalazek. niby mały pierdziel ale ostro szła na dwóch kapciach przez pola i lasy. Strasznie to petowaliśmy i było nieśmiertelne. :biggrin: A tu coś dla fanatyków Hondy: http://www.allegro.pl/item572300232_honda_cb350f.html
  5. Eeeetam. nie warto bawić się w takie małe, komunistyczne wynalazki. kup silnik jakiejś japonii za kilka stówek, chociażby Suzuki GS500 czy inny 2-cylindrowy. Na tym coś zbuduj i będzie wporzo sprzęt. Temat wałkowany w sąsiednim wątku pt."budowa własnego motocykla". Poczytaj tamtejsze wypowiedzi, wyrobisz sobie jakiś pogląd. :buttrock:
  6. Bułki są wporzo jako drugie moto. Latałem XB9R kolegi i morda mnie się cieszyła cały czas. :biggrin: Niezły pocisk na miasto, poręczny i super jazda no i ten huk z wydechu..... :buttrock: :buttrock: Ale osobiście wolałbym dobrze pogrzebanego Sporta 1200, w końcu klasyczna linia bardziej mi pasuje bo brzuch nie przeszkadza. :biggrin: Zajrzyjcie w dział Customów, tam kolega B&T Customs pisze o swoim obecnym projekcie extremalnej przeróbki Bułki 12. :buttrock:
  7. Kiedy to jest Kanadyjczyk. :biggrin: Grunt to dobra zabawa. :buttrock: martian1 - jakbyś nic nie znalazł to daj znać, jeszcze nie mogę się zdecydować ale może będę sprzedawał kilka swoich sprzętów w tym GS450 w pierwszej kolejności. Szykuje się jakiś projekt bobbera albo plastik 600ccm więc trzeba upłynnić Suzę i kilka zabytków. Moto jest w Solcu K. na trasie Toruń-Bydgoszcz. :biggrin:
  8. Dysza to jedno a druga sprawa to sprawdź gumkę mocującą gaźnik na króćcu. Ona często jest przyczyną kichania bo puszcza lewe powietrze. HD często kichają na wolnych, nie jesteś sam - moja Electra też czasem kicha, znajomego Sporciak 1200 też kicha. Masz seryjne wydechy i filtr powietrza czy akcesoryjne? Kichanie w gaźnik to też objaw ubogiej mieszanki. A pompkę przyspieszacza u siebie w ogóle odłączyłem bo tylko pluła paliwem na przepustnicę, skutków ubocznych nie zauważyłem. Moto jeździ jak wcześniej, świece wyglądają ok a moto nie pali już 14l/100km. :biggrin: Dopiero jak odświeżę gaźnik (nowa membrana i gadżety) to podłączę pompkę spowrotem. Pzdr.
  9. Duże znaczenie ma to czy nastukałeś dużo km w mieście czy na trasie. Wiem z własnego doświadczenia z kurierki gdzie po zatłoczonym mieście w ciągu 2,5 roku nastukałem 180kkm a kilkanaście tyś km po trasach. W ten oto sposób wyraźnie czuję że idzie mi wiele gorzej na trasie lecąc np. 160km/h po 2-pasmówce. Po pierwsze - nie mam takiego obycia z prędkością a po drugie czuję się nieswojo bo mam już nawyk rozglądania się za pieszymi, dziećmi na rowerach, ślepymi taksówkarzami cofającymi na główną ulicę czy ludzi wyskakujących zza autobusu. Po prostu na trasie się nudzę bo nic się nie dzieje. Pędzenie przed siebie jest nudne, wyższe prędkości usypiają i w ogóle można zwariować. Natomiast w mieście czuję się jak ryba w wodzie, nawet w polskim mieście gdzie ruch jest całkiem inny niż ten który widziałem przez te tysiące km w Londynie. Tutaj latam spoko bez kierunkowskazów i patrzenia w lusterka, nawet 400kg HD z pasażerem na garbie. Skaczę z pasa na pas, nie patrzę nawet na znaki drogowe bo nie mam czasu, gwałtowne hamowania, ostre skręty z omijaniem studzienek czy piachu na środku drogi, przeciskanie się wielkim moto między konserwami. To wszystko nawyk i normalny styl jazdy który mam już we krwi. Krótko mówiąc - na trasie czuję się nieswojo bo mam już nawyk że zaraz coś gdzieś mi wyskoczy zza rogu, czy gdzieś dzieciak wybiegnie itp więc nie czuję się bezpiecznie lecąc ostro poza miastem. A w sytuacji odwrotnej gdy ktoś lata większość na trasie i wpadnie czasem do miasta to pewnie czuje się dziko i nieswojo. Trzeba jechać powoli, dużo się dzieje, dużo użytkowników dróg, zamieszanie, szybkie manewry są koniecznością itp. Na kurierce gdy leciałem w większą trasę z przesyłką np.300km w jedną stronę i po powrocie do Londynu czułem się jakbym dostał młotkiem w głowę - nie nadążałem za tym co się dzieje na drodze - pojazdy wyskakują znikąd, hamują, skaczą z pasa na pas, wielkie zamieszanie przy bardzo niskiej prędkości 30mph która po zjeździe z autostrady wydawała się okrutnie wolno i miałem wrażenie że jadę rowerem. :biggrin: Pierwsze kilka km w mieście po powrocie to było przestrajanie się na miejski ruch z autostradowego, nudnego transu gdzie się jedzie jak zombie - siedząc w bezruchu obserwujesz jeden punkt daleko przed sobą. :biggrin: Tyle wiem z własnego doświadczenia. :crossy: Pzdr.
  10. Kupujesz coś serii GS czy GSX? Modele 4-zaworowe fajnie zasuwają ale są brzydsze. :biggrin: Chociaż moja 2-zaworowa GS450 też do ładnych nie należy. Ostatnio doszedłem do ładu prawie ale nadal świruje przy odpalaniu czasem, nie chce zapalić i jedynie z gazem na maxa zacznie pyrkać na 1 cylinder i może tak kręcić nawet kilka minut zanim drugi cylek zaskoczy i się wkręci. A jak już zajarzy na oba to kręci 11k RPM i jest git. Nawet 110km/h już leciała przedwczoraj. No i jakiś dym leci mi z węża odmy a jak prychnie w gaźnik to wielka chmura spalil wylatuje spod siedzenia, myślałem że pożar mam a to tylko z airboxu leciało. :biggrin: Powoli tracę siły na nią, jak tak dalej będzie to pójdzie na części na allegro. :banghead:
  11. Dobrze zsynchronizować gaźniki to tak aby było dobrze. Ot, cała sztuka. Podpinasz wakuometry i ustawiasz tak aby było jak najlepiej. Wtedy jest dobrze.
  12. No sezon rozpoczęty. 1000 mil już pyknęło Electrą i kilka stówek zabytkami. :buttrock: 'Na motocyklu nie ma złej pogody, można być tylko nieodpowiednio ubranym". :biggrin:
  13. Chyba na Alasce. :biggrin: Skutery śnieżne z tego robili. :biggrin: A sprzęcik fajny. Coś jak Gold Wing tylko ładniejszy. Swego czasu jak byłem w UK to szukałem jakiegoś jeździdła i rozglądałem się za PC właśnie ale kiepski wybór był. No i ta plastikowa kierownica mnie przeraża. :biggrin: Pzdr.
  14. Jeśli złapiesz łańcuch na zębatce tylnej (na godzinie 3 jakby patrzeć z boku na koło) i dasz radę go odciągnąć do połowy lub więcej wysokości zęba to łańcuch jest kaput. :biggrin: Prosty , pobieżny sposób. Pzdr.
  15. Masz na myśli "sprzęgła akustyczne"? :biggrin: :buttrock: A mnie się to podoba trochę. Taki grzeczny motorek na wyjazdy do kościoła w niedzielę. :biggrin:
  16. Hmm...coś by dało radę z tego zrobić jeszcze. Ogólnie to jest nieproporcjonalny strasznie. Z tyłu dać krótkie amorki w normalnym kierunku, koło 16" na feldze MOTOCYKLOWEJ :biggrin: siedzenie na kierowce i pół pasażera :biggrin: , jakiś zgrabny błotnik no i wydech w piździet wysłać i dać coś współgrającego z linią. Byłby z tego jakiś bobber. Upośledzony bobber. :biggrin: Widać że gość który to stworzył wiedział co robi bo siedzenie jest niczym innym jak próbą zamaskowania tylnej części ramy Junaka. Zwykły BURAK by to obciął kątówką. :biggrin: PS. Najładniejszy z całości jest przód z lampą. :buttrock:
  17. Czerwone pole od razu silnika nie zabije ale po to producent zaznaczył to na czerwono aby go unikać. Nie istnieje żadne raconalny powód dla którego trzeba by kręcić tak wysoko. A silnik wytrzyma nawet troszkę więcej obrotów niż ma ustawione odcięcie ale odcinka jest niżel aby trzymać się w konkretnej odległości od obrotów krytycznych. Kręcenie do odcięcia jest zabójcze dla starych , wyjechanych silników gdzie przy takiej prędkości luzy współpracujących elementów są spore i siły działające na te elementy mogę zniszczyć silnik. Wystarczy szmatława sprężyna zaworowa i zawór już nie zdąży się domknąć, tłok go trafi i masakra gotowa. :biggrin: Jak jeździłem Suzą GSX600F "jajko" po europejskich autostradach to bardzo często zdarzało mi się piłować silnik na czerwonym bo wydech był seryjny bardzo cichy, kask hałasliwy i dopiero jak sprzęt szarpał to myślałem że koniec paliwa a się okazywało że wskazówka szaleje na obrotomierzu. Ale cóż...musiałem gonić ziomków na 900-tkach na letnich wypadach i tak trzeba było petować powolne "jajo" żeby się utrzymać.
  18. Wow. Ładny Jabcok. :biggrin: Remoncik robiłeś? Szczegółów jej brakuje fakt. Napisy na pokrywach to oczywista sprawa. Ale są elementy które szpecą i żeby moto powalało na kolana wyglądem to musisz odświeżyć bębny hamulcowe z dźwigniami,podnóżki, napinacze łancucha i nakrętki kół, szprychy i wyszkiełkować (lub spolerować na jedwab) blok silnika bo taki poplamiony i szaro-bury psuje efekt. No i chlapnij cylindry na czarno. :biggrin: Wydechy też masz czerstwe. Otwory trzymające końcową wkładkę są rozbite dzięki czemu całość wraz z ozdobnymi nakładkami odstaje od tłumika i szpeci czarną szparą. Wydechy TS-ki wymagają dośc dużo zabawy, trzeba zwrócić uwagę na wszystkie uszczelki pomiędzy dużymi płytkami na wkładzie tłumiącym oraz na odpowiednie dokręcenie końcowej wkładki śrubkami po bokach. Bez tego wydechy będą się luzować i dzwonić aż w końcu zgubisz któryś wkład na drodze. :biggrin: Z tymi drobiazgami Jabcok będzie dosłownie idealny. :biggrin: Wogle to podziw za osiągnięty efekt. PS. Stare silniki są lepsze niż nowsze TS-ki. :buttrock: Pozdro.
  19. Sądząc po Twojej stajni nie wątpię że wiesz co jest co. :biggrin: Tak tylko się rozpisałem co by wyglądało że specjalista jestem. :icon_eek: :biggrin:
  20. No to masz WFM 125 z silnikiem 150ccm od SHL M06. Typ silnika S-06. :biggrin: Silnik na bazie S-32 z SHL M11, napisy WFM na pokrywach (chociaż niekoniecznie, moga być gołe też) a cylinder i głowica okrągła, głowica ma 2 poziome żeberka tuż nad cylindrem. Gaźnik jak w WSK 125 :banghead: A 125ccm na tabliczce bo tak wyszła z fabryki a ktoś podłożył inny silnik. :buttrock: Możesz też mieć silnik S-34 z WFM 125 który ma oryg. 125ccm ale rozwiert na 150ccm a nawet na 175ccm jest możliwy. Oficjalnie WFM150 dla mnie nie istnieją ale ręki nie dam bo z polskimi moto to wszystko było możliwe. Nie uwierzę natomiast że WFM która ma 125ccm na tabliczce miała oryg. silnik 150ccm. Nie wierzę że taka lipa wyszłaby z fabryki. :biggrin: A dopóki masz 125ccm na tabliczce to motocykl ten oficjalnie będzie zwykłą WFM 125ccm. :biggrin: Pokaż fotki silnika to się wszystko wyjaśni. A WSK150 to nic szałowego. Fakt że rzadkość ale naprawdę istniały, niedawno zresztą miałem kupić taką Z150 ale okazało się że to zwykła M06-Z z silnikiem SHL M06. Co prawda piękna była, oryginalny bordowy lakier w dobrym stanie, wszystkie elementy z jednego egzemplarza, głebokie błotniki i bardzo fajna. Ale to był "przekręt" bo 125ccm na tabliczce było. 6 stówek za takie coś nie dam. :banghead:
  21. Taa. Nie warto bawić się w obklejanie i maskowanie. Zdejmij tabliczkę, to jest łatwe. Wystarczy ostry przecinak i lekkie uderzenie. Chyba że nie masz przecinaka a masz BURACKI wkrętak czyli taki zdymany wkrętak że jest szlifowany na ostro i wtedy służy jako przecinak. :biggrin: A montować możesz później na nity zrywane ale to kiepsko wygląda. Możesz też zrobić to zgodnie ze sztuką i dać tam nit spęczany ale będzie dużo zabawy aby dać mu podparcie od wewnątrz do bicia. A możesz też zrobić kołek z aluminiowego nita większej średnicy który zaostrzysz lekko jakby stożek i wbijasz w otwory. Wbijasz poprzez pobijak który możesz wykonać ze śruby M8 lub M10 - nawiercasz ją lekko, dokładnie w osi tak aby utworzyła się "miseczka" dzięki czemu nie zdeformujesz łba nitu przy zabijaniu. Możesz też bezpośrednio napiżdżać i spłaszczyć łeb co brzydko wygląda.
  22. No niby tak. GS500E to ostatni etap ewolucji Twinów Suzuki. Obecnie walczę w garażu z GS450E z 84 roku. Kupiłem za parę groszy a kilku magików wcześniej przy niej grzebało i są jaja niezłe w niej. Nie psułbym sobie nerwów i nie marnował czasu przy niej ale mam pewność co do silnika że jest bardzo zdrowy. Nie żłopie oleju, nie dymi nigdy, nie wydaje żadnego dźwięku z wnętrza i kompresję ma 10 bar na obu cylindrach, pomimo zegarowego przebiegu 50kkm. Tylko dlatego z nią walczę, miły sprzęcik, mało pali, duża frajda z jazdy, dziecinnie łatwe prowadzenie itp. Chociaż nie ukrywam że wolałbym GS400 taką jak ma Greedo lub GS500E koniecznie w malowaniu z `94 roku. :biggrin: W najbliższy weekend mam zamiar przetestować ją na drodze bo ostatnio zrobiłem małe postępy ale śniegu nasypało i nie dało rady na drogę. A jakby tak jeszcze dało się wrzucić do niej nadwozie od GS400 bez pasztetowania motocykla to by było super, byłby wtedy ładny motocykl.
  23. qurim

    Kup se japsa...

    Qrcze. Czemu tak daleko? Chętnie bym oddał swoją GS450 za tą XS. :biggrin: I ciekawe czemu na części moto? Czyżby luz tłok-cylinder przekroczył 4mm? Jak to zwykle bywa w XS. :biggrin: Znajdźcie ma taką XS bliżej to oddam zdrową GS450 do regulacji za nią. PS. Kierowca ma kozacki kask. :buttrock:
  24. Z demoludów to tylko Romet Ogar 200 miał dużą zębatę. Bardzo dużą. Węższa niż zębatki motocyklowe ale jak chcesz robić pasztet to szerokość pewnie nie ma znaczenia.
  25. No kompresor to podstawa. Mój daje 200L/min (8 bar) i ma wieeelki problem żeby pociągnąć chociażby szkiełkowanie. Coś tam pluje czasem ale efekt marny. :banghead:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...