Jump to content
Pawel

Smutne, ale prawdziwe. WYPADKI. wątek wyłącznie informacyjny, bez pogaduszek

Recommended Posts

No ciekawy taki jakiś inny niż pozostałe opisy wypadków w mediach z udziałem motocyklisty .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja ostatnio miałem spotkanie z kotem,było juz ciemno,dojezdzałem do miasta,miałem jakies 120 na liczniku,kot wyskoczył z rowu,nic nie zdołałem zrobic,walnał w przednie koło ,motocykl sie połozył na lewa strone i szlifował aswalt jakies 60 metrow,ja w tym czasie robiłem fikołki i widziałem jak moto sunie bokiem!Dobrze ,ze nic nie jechało! Skutek zeszlifowana owiewka,kawałek peknietej czaszy,lusterko i dzwignia sprzegła połamana,dekiel alternatora dziurawy-cały olej wyciekł! Miałem niezłego doła!Ja cały ale obolały,troche poscierane ubranie!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja ostatnio miałem spotkanie z kotem' date='było juz ciemno,dojezdzałem do miasta,miałem jakies 120 na liczniku,kot wyskoczył z rowu,nic nie zdołałem zrobic,walnał w przednie koło ,motocykl sie połozył na lewa strone i szlifował aswalt jakies 60 metrow,ja w tym czasie robiłem fikołki i widziałem jak moto sunie bokiem!Dobrze ,ze nic nie jechało! Skutek zeszlifowana owiewka,kawałek peknietej czaszy,lusterko i dzwignia sprzegła połamana,dekiel alternatora dziurawy-cały olej wyciekł! Miałem niezłego doła!Ja cały ale obolały,troche poscierane ubranie![/quote']

 

no to nieźle pojechałeś, a ja już sie cieszyłem że sezon sie skończył i cisza o wypadkach motocyklistów :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

dziś we Wrocławiu zginął 22letni motocyklista holowany przez samochód na ulicy Klecińskiej, został potrącony przez kierowcę TIR-a :P [`]

Share this post


Link to post
Share on other sites

:P ;) :P szkoda chlopaka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj w Tarnowie zginął motocyklistwa jadąc na ul. Klikowskiej urwał mu się łańcuch i walnął w słupa. Jechał na CBR

 

 

Co do okolicznośći wypadku informacje nie są sprawdzone.

Jednak śmierć potwierdzona.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć!

Jestem. Co prawda nie skacowany po planowanej imprezie sylwestrowej, ale po kolei.

 

Pewnego grudniowego poranka, wiedziony bólem kręgosłupa i słowami lekarza "widocznie brakuje mu ruchu", w samo południe wytaczam się z garażu. Jest 22.12.2005, wbrew prognozom świeci słońce, temp. w porywach sięga 5,5 stopnia. Mając w planach wigilię organizowaną o 17 w Garaż Motor, udaje się w krótka, acz bardzo dobrze znaną trasę. Nad morze.

 

Świnoujście osiągam szybko. Opony trzymają ok, mimo asfaltu rozgrzanego do magicznych 3 stopni celcjusza :D Ruch maly, tempo b.spokojne, zwłaszcza w łukach - w końcu jest juz zima :D Na plazy pusto, więc wiśta wio :))) Rundka, potem droga, chwila dla fotoreportera... Bystre i czujne oko dostrzega dwie postacie, poruszajace się w oddali od strony budynków straży granicznej, w dodatku w mym kierunku. Nie będę na nich czekał by potwierdzić swe podejrzenia.

 

Wracam. Do wigilii sporo czasu, rozgrzewam manetki i opony. Nadal ruch

mizerny. Tempo spokojne, znające mnie osobniki wiedzą co (bądź "ile") to

oznacza. Mijam Przybiernów. Dojeżdżam do miejsca, gdzie jakiś czas temu spalił się przydrożny lokal (chyba ze dwa razy). Tutaj to się stało...

 

Jeśli miałbym sobie wyobrazić zamach na moje życie, własnie tak by on

wyglądał. Auto jadace w przeciwnym kierunku nagle zjezdża na mój pas,

niczego nie sygnalizując, nie wymijając, etc. Mercedes E220, tzw. okularnik. Odruchowo odbijam w prawo. Bez szans, on ładuje się dalej, na moje pobocze :)

 

Całość trwała sekundę, może dwie. Samochód uderza mnie czołowo, na wysokości miejsca kierowcy/lewego reflektora. Nie było całego życia przed oczami, białego tunelu, etc. ;) Nie hamowałem. Do tej pory wyłącznie czytalem o takich sytuacjach (omijaj, nie hamuj), teraz przyszło się z tym zmierzyć w praktyce. Spore szanse, że szesciotłoczkowe Tokico połozyłyby maszyne i wysłały nas pod auto.

 

Miałem szczeście, bardzo dobry (nieskromnie mówiąc) obiór i... jeszcze trochę szczęścia. Stosunkowo wysoka i wyprostowana pozycja na Bandycie pomogla katapultować się ponad autem. Rozważając teoretycznie nie raz taką ekstremalną sytuację, ostatnia deskę ratunku widziałem w wybuiciu się z podnóżków. Nie wiem czy tak uczyniłem.

 

Skutki. Rozdygotana rodzina: "Gdybys pojechał autem #[email protected]!% ...". Jadąc Yarisem, załóżmy 100kph, 'trafiony' dwuktrotnie cięższym pojazdem, IMO poniesione konsekwencje mogłyby być gorsze. Chyba że frajer (pozwolę sobie go tak nazwać), zamiast dwóch odległych o 20 cm żarówek Phillipsa, zauważyłby takowe odległe o metr. Było widno, więc może w ogóle nie patrzył?! Gdybanie.

Motocykl... Nie będe opisywał jego stanu 8O . Tego dnia byćmoże pozazdrościłem naszemu wciąż najlepszemu skoczkowi, lecz nie pobiłem jego ówczesnych wyników. Wg pavuloników znalazłem sie ok 80 metrów od miejsca zderzenia. Stracilem przytomność, prawdopodobnie po uderzeniu lewą skronią w auto/asfalt (thx AGV - chyba dobrze spełnił rolę). Wstrząs mózgu (do dziś niestety daje się we znaki), połamane podudzie lewe (2x piszczel + strzałka), stłuczona lewa dłoń i lewa łopatka (wyraźnie w kształcie obrysu żółwia).

 

Chyba mam szczęście do spraw "z policją". Facet z merca nie przyznał się do winy :P Mnie czeka przesłuchanie. Dodatkowo, trafił mnie polski niemiec (auto na niemieckich blachach). Jeśli go obwinią, z urzędu ma na karku prokuratora. Przede mną dluga batalia o odszkodowanie (moto, ciuchy, zdrowie). Macie moze doświadczenia w podobnych sprawach? Korzystać z pomocy "firm" czy da radę samemu?

 

Dzieki wszystkim znajomym za wsparcie, mocno mi pomogliście.

Miłego sezonu 2006!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam miałem podobnie. Jeśli chodzi o podudzie to wypadek miałem w maju a to, co mam w avatarze wyjęli mi tydzień temu. tyle że ja miałem złamanie otwarte 3 stopnia. po prawie równych 5 miesiącach postawiłem pierwsze kroki bez kul. do odszkodowania wziąłem firmę. Auxilia sie nazywają. łykają 20% a czy sa dobrzy to się okaże. Kasy jeszcze nie widziałem na razie same wydatki (znaczy za motocykl mi zwrócili szybko ale czekam na resztę za noge) o wine się nie bój mój "koleś" też z początku miał opory do przyznawania sie do winy ale w końcu dostał 12miesiecy w zawiechach na 3 lata i 1000zł grzywny no nie można zapomnieć o nawiązce wysokości 50zł dla mnie :P łącze sie z tobą bo dokładnie wiem co będziesz przechodził :D moto kupisz nowe (ja już mam heheh) a jak będziesz się leczył w innej przychodni niż szpitalnej (bo tam nie leczą ;) ) to do wakacji będziesz chodził :) pozdrawiam ciepło :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bandzior ja po swoim dzwonie też poszedłem do firmy roszczeniowej ale teraz wiem, że nie było to konieczne ani zbyt skuteczne. za moto dostałem i tak tyle co przewiduje autoexpert czy tam inny program ubezpieczycielsko odszkodowawczy. za ciuchy, koszty leczenia itp i tak kasa sie należy wiec tu takze nie pomogli. zu utrate zdrowia także łaski nie robią. Jedyny plus to fakt dość szybkiego przelewania kasy na konto niestety za cenę "prowizji".

Tak czy inaczej zdrowiej szybko, i nie wahaj sie zciągać z ubezpieczyciela ile sie da i za co się da. Przysługuje Tobie np zwrot poniesionych strat w zwiazku z niewykonywaniem zawodu (czyli np jesli zus płaci 70% pensji to ubezpieczyciel sprawcy pokrywa pozostałe 30% itp). To wojna i albo Ty ich albo oni Ciebie!

Zbieraj przedewszystkim wszystkie rachunki! Za leki, za rechabilitację za dojazdy itp itd Im wiecej tego uzbierasz tym lepiej!

Pzdr!

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja życze zdrówka.Widzisz...trzeba było zjachać z obwodnicy i podjechać do mojej babci.Byłem tam na święta.No ale niestety.......Mam nadzieje,że mnie to ominie ale przy naszych warunkach ciężko.

Pozdrawiam i wracaj do zdrówka:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bandzior szybkiego powrotu do zdrowia.

Facet z merca nie przyznał się do winy

Zalamac sie mozna. Co za czlowiek (o ile mozna go tak nazwac) ze nie ma wyrzutow sumienia. Burak glupi...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wprawdzie środek zimy, ale chciałem wrócić to tematu mojego dzwona na rondzie Daszyńskiego ( 02.10.2005).

Jestem zgredzik -52 i jazdę traktowałem jako radochę odstresowującą po tygodniu harówy. Naprawdę jeździłem spoko. Jasne że jak było miejsce i pusto to musiałem dać w palnik, ale max do 140. szczególnie, że wydechy mam prawie puste a na dużym enduro to jest extra.

Zawsze jak dojeżdzałem do świateł to zwracałem szczególną uwagę na tych dupków co się wychylają na pół pasa. No i tym razem nie spodziewałem się że taki stary 75 letni dziad wyjedzie mi zza autobusu i to na czerwonym świetle. Jako, że miałem skręcić w lewo jechałem naprawdę wolno ok. 30 km/h. No i niestety... tak fatalnie zlamałem podudzie i "fachowiec" z Barskiej tak mi złożył noge że juz 3 miechy jestem w gipsie i prawdopodobnie już nigdy nie wróci ona do pełnaj sprawności.

Ale dlaczego to piszę , ważne jest mieć świadków dzwona !!! Inaczej wszyscy mówią: no wiadomo motocyklista , musiał szybko jechać i jego wina.

A jak sami wiecie w większości wypadków to kierowcy samochodów powodują zagrożenie. Wiem że nic nowego nie napisałem, ale w nowym sezonie życzę Wam 100 procentowych powrotów do domu.

Gustaw

Share this post


Link to post
Share on other sites

a ja dzisiaj na virago pojechałem sie przejechac i sie kopytami nakryłem ,tył mnie wyprzedził na lodzie teraz potrzebuje dzwigni sprzegła i kieruków a z kasa krucho .przyroda mnie pokonała :buttrock:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj niestety zginął na rajdzie Paryż Dakar australijski motocyklista

Share this post


Link to post
Share on other sites

..nie wiem czy bym sie chcialbym byc kierowca moto w takim rajdzi i jechac na zbity pysk :/ chyba nie wart......ale ta trase bym chcial pojechac tak na "lajciku")))))) ktos jedzie;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez 10 lat, oprócz pracy w szpitalu, jeżdziłem w "R-ce". Widziałem tego tyle, że przestałem liczyć i czemukolwiek się dziwić.

Dobrze zapamiętałem te najbardziej widowiskowe:

1. Gość wyszedł z poprawczaka, a kiedy tam był, jego kumpel kupił motor. Właściciel moto dał kumplowi się przejechać, a właściwie go uczył z tylnego siedzenia. Ten po poprawczaku, jak tylko jako tako złapał co gdzie do czego to odkręcił na maxa. Dojechali tylko do najbliższego zakrętu, wypadli, wybijając się na wysokim krawężniku i polecieli w powietrzu prosto na betonową latarnię. Kierujący prosto w słupa, a własciciel po jego plecach, ocierając się o słupa, łamiąc żebra i obojczyk poleciał w pole. Przeżył. Kierujący natomiast uderzył prosto w słup latarni, który dodatkowo w tym miejscu miał metalową objemkę sterczącą z latarni na jakieś 30 cm. Gość wbił sobie tę objemkę prosto w czoło, tuż poniżej linii kasku i tak zawisł. Podczas zdejmowania go duża część mózgu została na tej objemce (miała jeszcze poprzeczne śruby).

2. Mgła taka, że karetką nie da się jechać, bo świat wiruje w niebieskich światlach. Na bocznej drodze pozostawiona, nieoświetlona przyczepa ciągnikowa, stojąca na pasie ruchu. Motocykl przeszedł pod przyczepą, więc był jakieś 10 metrów przed nią. Ciało motocyklisty było pod przyczepą. Wyciągnęliśmy, żeby go reanimować, ale się nie dało, bo nie miało głowy. Znaleźliśmy ją na przyczepie.

3. Ale to zapamiętałem jako najgorsze, do dziś mnie ten widok dręczy, choć zdarzenie banalne. Matka przechodziła z czteroletnią córeczką po pasach, trzymając ją mocno za rączkę, w miejscu, gdzie ograniczenie jest do 40 km/h. Na pasy wpadł gość na.. weteranie (chyba na Dnieprze), wyrwał dziecko z rąk matki i mielił jeszcze jakieś 20-30 metrów. Dziecko jeszcze żyło, ale w środku masakra, wszystko porozrywane i pomiażdżone, reanimacja nic nie dała

Share this post


Link to post
Share on other sites

Janusz Osadzińskihistroie te - straszne, przerażające niczym z palca wyssane a to tylko tzw. życie. Strach pomyśleć ile niebezpieczeństw na człowieka czycha :)

 

a ja "głupi" :lol: jeszcze się pcham na ta AM - i po co to Mi ....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Janusz Osadzińskihistroie te - straszne, przerażające niczym z palca wyssane a to tylko tzw. życie. Strach pomyśleć ile niebezpieczeństw na człowieka czycha  :)  

 

a ja "głupi"  :lol:  jeszcze się pcham na ta AM  - i po co to Mi ....

 

Muszę odpowiedzieć, bo a. to "niczym z palca wyssane" zabrzmiało jednak jak "z palca wyssane", b. rośnie następca (kandydat na AM) więc sam niedługo będzie opowiadał podobne historie.

 

Życie rzeczywiście pisze niecodzienne scenariusze. Parę dni temu w Wwie (jeszcze można o tym przeczytać na stronach internetowych gazet - a jak za rok o tym opowiem to będzie brzmiało jak zmyslenie) facet samochodem przywalił w drugi samochód. Wybił sobą przednią szybę, wyleciał, uderzył w samochód, z którym się zderzył, odbił się od niego i wpadł z powrotem do swojego samochodu, tym razem na tylne siedzenie. A ponieważ był nieprzytomny, to policja sądziła, że to pasażer, a kierowca zbiegł z miejsca wypadku.

 

Rola lekarza w karetce często jest niewdzięczna: przy tym pierwszym opisanym wypadku, kiedy przyjechałem, na słupie, z wbitym w środek mózgu żelastwem, wisiały zwłoki. Otaczał je tłumek agresywnych łysoli, kolegów zabitego. Zgon był ewidentny, natychmiastowy, żadnych wskazań do próby reanimacji. Musieliśmy zaczekać na policję, żeby mogła obejrzeć i sfotografowac zwłoki. Natomiast z tłumu usłyszałem: "ratuj, go ch..u, on jeszcze oddycha!". Otóż usta miał wypełnione krwią, a z zapadających się płuc wydostawało się jeszcze powietrze, powodując bulgotanie i powstawanie baniek z krwi i śluzu, co przez nieznających się na tym ludzi było postrzegane jako resztki oddechu. Wobec narastającej agresji, nie czekając na policję, zdjęliśmy go z tego słupa i dopiero kiedy wszyscy zobaczyli w środku głowy dziurę jak po pocisku artyleryjskim, a na żelastwie zostało około 1/3 mózgu, ktoś puścił pawia, a reszta się uspokoiła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Janusz Osadziński-----> w sumie nie wiem co napisac:/Ale duzo stereotypow o motocyklistach powstaje przez takich "chłopcow z poprawczaka".A co to Pana,Panie Januszu to ...qrcze zycze stalowych nerwow:/ i jak najmniej takich wypadkow:( Dzieki ze Pan to napisal to daje do myslenia -naprawde wielkie dzieki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

coprawda o samochodach ale taka pora roku. nie ma dnia żeby nie znalazł się debil, ofiara losu, sk***ysyn w postaci obojga płci, który ma wyłączony mózg, myślałem że może jestem nadpobudliwy ale moja żona też się wkurza.

SYTUACJA 1

Ulica czteropasmowa, po dwa pasy ruchu zapchane na maksa z racji godziny 16. Idiota zauważa starą dupę, być może sąsiadkę, zatrzymuje się bez kierunku przy krawęzniku i czeka na nią. dostaje sygnały i zjeby. ale to nic. za 150 m skręca na osiedle. DEBIL

SYTUACJA 2

Wjeżdżam na rondo miejskie, tzn. małe. gość w toyocie corrolli na czarnych blachach wpierdala się centralnie na mnie z prawej mańki wymuszając pierszeństwo. na moje sygnały i zjeby macha łapami że nie wie o co chodzi - sk***ysyn

SYTUACJA 3

godz. 15 jadymy w sznurku aut. we wstecznym karetka na sygnale, uciekam do zatoki autobusowej, inni na chodnik, przejeżdża karetka i wszyscy włączają się do ruchu, wszyscy tylko nie ja bo typ za mną postanowił byc szybszy i wpie**olił sie zaraz za karetką, mrugam i sie wkurzam, na następnych światłach udaje że nie widzi, po prostu pomnik - sk***ysyn

SYTUACJA 4, SYTUACJA 5. SYTUACJA

 

szlg mnie trafia jak se pomyślę że coraz więcej takich ludzi mają auta, robią na prędce prawo jazy i heja na drogi. A PRZECIEZ NIE JECHAŁEM MOTOCYKLEM!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje wypadki odcisnely pietno na moim organizmie . Pomijam tysiace blizn i szram ,ktore mimo wszystko wygladaja dosc seksownie ,bo sie ladnie umiejscowily;)

Osatni wypadek doprowadzil do tego ,ze poki co chodze o lasce juz ponad rok a rokowania ,ze kiedykolwiek nie bede miala dodatkowo tej "trzeciej nogi" sa znikome. :buttrock:

Przelecialam nad samochodem lysolca w starym golfie. Mialam zielone swiatlo a chlopak widocznie nie rozroznial kolorow i wyjechal z boku. :(

Niestety musialam pochowac moja cbr600rr ,zginela mlodo ... ale wspomnienia z tym motocyklem mam niefajne.I do dzisiaj uraz bocznych ulic jest koszmarem.:P :cry: :cry: :cry: :cry:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pomijam tysiace blizn i szram ,ktore mimo wszystko wygladaja dosc seksownie ,bo sie ladnie umiejscowily

 

Czyli nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Prosimy o fotki :mrgreen:

 

A tak na serio: wspolczuje :?

Ja dotychczas ze swoich wypadkow - fakt, samochodowych, zaden z mojej winy - wychodzilem raczej bez szwanku, w przeciwienstwie do autek :|

 

I jeszcze jedno - witamy na forum :twisted:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moje wypadki odcisnely pietno na moim organizmie . Pomijam tysiace blizn i szram ,ktore mimo wszystko wygladaja dosc seksownie ,bo sie ladnie umiejscowily;)  

Osatni wypadek doprowadzil do tego ,ze poki co chodze o lasce juz ponad rok a rokowania ,ze kiedykolwiek nie bede miala dodatkowo tej "trzeciej nogi" sa znikome.  

Przelecialam nad samochodem lysolca w starym golfie. Mialam zielone swiatlo a chlopak widocznie nie rozroznial kolorow i wyjechal z boku.  

Niestety musialam pochowac moja cbr600rr ,zginela mlodo ... ale wspomnienia z tym motocyklem mam niefajne.I do dzisiaj uraz bocznych ulic jest koszmarem.    

 

Czasami w Warszawie widuje "laske" na czarnym Z750 ... ale S???? hmm a te blizny też bym z chęcią zobaczył :buttrock: . Dodam że jak chce wyrwać dziewczynę pokazuje swoje blizny -> najlepsza metoda :(.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wyciągnęliśmy, żeby go reanimować, ale się nie dało, bo nie miało głowy. Znaleźliśmy ją na przyczepie.

uznaje za oficjalny TEKST MIESIĄCA :buttrock:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...