Jump to content

przemek96

Forumowicze
  • Posts

    4,299
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by przemek96

  1. Michoa i nic o tajfunie który dziś przeszedł? Chyba że Ciebie ominął..
  2. Ja mam służbowego Peugeota Riftera. 3 razy na lawecie zjeżdżał do serwisu. Teraz jak minęła gwarancja, robi się coraz ciekawiej. Zaczęło coś trzaskać na wolnych obrotach, ale nie zawsze. Poszedł na firmowy warsztat, okazało się że ułamała się szpilka od dpfa. Ale poza tym odkryli wyciek oleju z głowicy (ponoć składa się z dwóch części) i trzeba wymienić uszczelkę w połowie głowicy (nie wiem, nie widziałem). Olej wymieniany co 15tyś, serwis co 30 tyś. Chyba wystawię opinię autoryzowanemu, że nie powiadomili o wycieku, bo to już musiało trochę trwać. Ale wiadomo nie chcieli się narażać na koszty. Fordy podobnie, mamy Transita Customa 65 tyś nalotu i przerywa podczas jazdy, 4 serwisy nikt nie ogarnął, jest po gwarancji i tyle. Jeździmy przerywającym Fordem. Także jak dla mnie Ford i Peugeot z nowych jest skreślony...
  3. Przeglądnąłem sobie projekty na ich stronie. Niby fajne, ale nie mój styl. Twoja rama wygląda lżej, rama od nich musi być pod konkretny motocykl. A ten złoty shovel mi coś przypomina, tylko muszę zdjęcie znaleźć https://images.app.goo.gl/fs7YgTVWSv2xpfsM8
  4. Mój ojciec miał kiedyś 2,5 diesel. Przed lift, bo Ty masz polift już chyba. Najwygodniejszy samochód jakim jechałem, chciałbym mieć kiedyś znowu, tylko przedlifta na busolach
  5. A ma ktoś wiedzę czy to wpływa w jakiś sposób na sterowanie z elektrycznym rolgazem? Generalnie oryginalne z triumpha kosztują koło tysiaka, pytanie czy te dadzą radę?
  6. Miałem taką myśl mając Virago. W 920 są gaźniki bardzo problemowe, zamiana na jeden rozwiązuje problem. Muszę się zastanowić nad tym virago...
  7. Wyglądem przypomina trochę K&N, ale je się traktuje olejem. Musisz się zagłębić w temat lub wymienić na K&N i mieć na lata.
  8. Za to ja musiałem walczyć z utrzymaniem swoich jaj w całości, na każdym dohamowaniu zjeżdżając z góry na trans trasach... Tu mogę polecić Diablo Rosso II - nigdy nie zawiodły
  9. Teraz Buell jeździ mniej u mnie (brat w tym roku trochę nim pojeździł), odkąd odebrałem Hadeka, on przejmuje pałeczkę wszelkiej turystyki. Od poprzednich napraw zaliczył jeszcze raz Rumunię - tym razem we dwoje Jako że trzeba było gdzieś pojechać na moto, wymyśliłem że kupię drugi zadupek, najtańszy jaki tylko był, żeby go przerobić. Do oryginalnego stelażu zadupka przymocowałem bagażnik z chińskiego skutera. Nawet ładnie siadło Następnie z druta fi6 powyginałem stelaże do sakw, żeby się nie przetarły o oponę (to już mi się udało zrobić). Po powrocie z motogp w Brnie, siedliśmy na Buell'a i w drogę Mieliśmy tylko jeden śpiwór, bo drugi się nie zmieścił - przecież będzie gorąco, taa ale nie w górach Temat nie o wycieczkach, także nie będę rozwijał, ale wróciliśmy cali, zahaczając jeszcze o zlot w Krotoszynie. To była ostatnia taka podróż na Buell'u. Teraz już ma wyglądać. Choć do tego jeszcze daleko. Pozamykam sprawy z innymi motocyklami i skupiam się na Bule. Teraz go trochę pochwalę: Spalanie - najniższe 3,8 litra najwyższe koło 7 litrów. Średnio 5 litrów Charakterystyka silnika dla mnie jest wspaniała. Fakt prędkość maksymalna nie jest wysoka, około 210 km/h, ale wysoki moment obrotowy, pas napędowy i V2 robią niesamowitą robotę. Elastyczność, odkręcasz i jedzie. To kocham F.I.P Berek - masz odpowiedź. Plastiki w Buell'u są barwione. Czyli po pierwszej wycieczce porysowały się od toreb, bierzesz papier ścierny i pastę polerską, zostaje jakieś wgłębienie, ale z daleka śladu nie ma. Pas napędowy - mi się jeszcze nie zerwał, choć jest już blisko, mam zapas używany. Jest czysty, nie trzeba smarować. Poza tym Eric wymyślił, że jego wymiana jest możliwa w 15 minut ( w Harley'u cały dzień). Ciekawostki jak tarcza, zbiornik oleju w wahaczu, paliwo w ramie nie trzeba wspominać, to wiedzą wszyscy. Gdzie się nie pojedzie, tam wszyscy podziwiają Na tą chwilę to będzie koniec, będę temat kontynuował jak się wezmę za Bułkę. Tak sam dla siebie.. albo jak mi się coś jeszcze przypomni
  10. przemek96

    Gitarra

    A da się czegoś nauczyć zaczynając od razu od elektrycznej? Tak sam dla siebie troszkę pobrzdąkać...
  11. Silniki może i tak, ale Adam nie
  12. To mnie wku**ia niesamowicie...
  13. Nie pamiętam w którym roku, ale miałem problemy z ładowaniem. Najpierw problemy przyniosła kostka w okolicy koła pasowego, która prowadzi kable do reglera. Nadpalony jeden kabel powodował problemy. Kostka poprawiona aczkolwiek problemy pozostały. Pomyślałem że spaliłem regler w ten sposób. Po kupnie i wymianie regulatora napięcia okazało się, że to nie on. Na szczęście regler brałem od maarpa, dlatego motocykl pojechał do Niego, wrócił z przewiniętym statorem. Odzyskał ładowanie. Trzeba sprawdzać tą kostkę z tego co widzę u innych. Odnośnie problemów z prądami Buell dosyć ciężko pali. Pomaga dodanie dodatkowej masy i utrzymanie w "czystości" oryginalnych mas. Aku musi być solidnie naładowane i w miarę świeże. Obecnie mam już trzeci akumulator. Podczas eksploatacji oczywiście opony (praktycznie od początku jeżdżę na Diablo Rosso II - już któryś komplet) no i klocki hamulcowe, które zużywają się dosyć szybko przy tak dużej jednej tarczy. Jak na razie chyba najlepsze były Brembo. Buell jeździł raczej bezproblemowo, ja się wyprowadziłem do Wawy, mój brat trochę nim jeździł. Pod koniec któregoś sezonu, przestał reagować na gaz. Myśleliśmy że linka się zerwała, ale złamał się wałek przepustnicy. Sprawa się pojawia w Buell'ach, także może to być kolejna wada. Jako że miałem delikatny wyciek z pod tylnego cylindra (dość popularna sprawa w Buellu - kolejna wada), postanowiłem to poprawić. Silnik na stół, wymieniamy uszczelki (to nie było takie proste - ale mniejsza o to) no i dorabiamy wałek przepustnicy. Niestety, oddałem to do znajomego tokarza, który dorobił wałek mniej więcej. Po poskładaniu wszystkiego do kupy, Buell nie odpala. Myślałem, że przestawiłem rozrząd lub coś innego, ale wszystko wskazywało że to wina wałka. Tym razem dałem Fisowi do dorobienia, okazało się że to bardzo skomplikowana sprawa. Ale się udało, montaż bez opuszczania silnika (małe rączki Rejwen), ożył. Dodam jeszcze że miałem uszkodzony gwint od świecy. Wymiana świec to podrapane ręce i sposoby. Jak coś pójdzie nie tak kończy się uszkodzeniem... Taki motocykl, coś za coś. Kontynuując usterki, kończąc kolejny sezon, przy samym wjeździe do bramy garażowej straciłem sprzęgło. Linka cała, więc rozbieramy. Okazało się, że pękła obudowa w miejscu gdzie się wypiera wysprzęglik. Szukamy obudowy, ale nie jest to takie proste. Wertując internet okazuje się, że to znany temat w bułce. Trzeba dorobić blachę w miejsce odlewu aluminiowego. Na zdjęciach faza testów. Prosty temat do ogarnięcia. Przy okazji naprawy zauważyłem wyczuwalny luz na koszu sprzęgłowym. Jest tam takie małe łożysko, które miało luz. Wymienione. Nie będę tłumaczył dokładnie, bo już nie pamiętam, musiałbym się zagłębić w temacie. Z tego co przychodzi mi do głowy to wymieniałem też czujnik neutrala. Poza tym łożyska w kołach, łożyska wahacza, przewody od chłodnicy oleju i samą chłodnicę - prawdopodobnie przez zerwanie gwintu, poprzez ciągłe dokręcanie przewodów z których się sączyło, nie pamiętam wszystkiego. Temat dalej aktualny. Generalnie w Buell'u wibracje niszczą wszystko. Od wibracji miałem pęknięte mocowania soczewek w przednich lampach, udało się kupić identyczne w polskim sklepie motocyklowym, poza tym mam problem z akcesoryjnym wydechem. Oryginalny trzyma się na 3 opaskach. Ja mam wydech HSA, który od zakupu motocykla nie miał przedniej opaski. Wisiał na dwóch tylnych i na kolektorze. W ten sposób wyciera kolektor i doprowadza do pęknięć tylnych opasek. Staram się tak nie jeździć, ale czasem się zdarzało. Było wiele patentów na przednią opaskę. Pręt gwintowany podtrzymujący wydech od spodu (chyba wytrzymał najdłużej, przetarł się i oczywiście pękł - od wibracji :D), opaski skręcane wytrzymują max kilka km, grube, jak na tyle, nie przechodzą przez otwór w silniku. Obecnie spawarka została bardziej użyta, troszkę dospawane do wydechu - może wytrzyma. Podejrzewam że od tego miał pęknięty kolektor. W zeszłym roku miałem śrubki w plecaku, które też się rozkręciły
  14. O Ty uju! Mnie wyzywałeś jak pisałem że mnie wkurwiają ludzie jadący 70 po zwykłej drodze, a teraz sam jeździsz szybciej i nie wyobrażasz sobie...
  15. Trochę danych : Model Buell Firebolt XB12R Pojemność skokowa 1203 ccm Typ silnika V2 Moc maksymalna 103.00 KM (75.2 kW)) przy 6800 RPM Maksymalny moment obrotowy 113.90 Nm przy 6000 RPM Zasilanie wtrysk paliwa, układ rozrządu OHV System smarowania ciśnieniowy z suchą misą olejową, system chłodzenia olej i powietrze Skrzynia biegów 5 biegowa napęd na pas Waga na sucho 179.2 kg Wysokość siodła 775 mm Długość całkowita 1,935 mm Szerokość całkowita 716 mm Rozstaw osi 1,321 mm Pojemność zbiornika paliwa - 14 litrów Motocykl zakupiłem w lipcu 2012 roku. W sumie w ciemno pojechaliśmy pooglądać, spodobał się to kupiłem. Jako że niemiałem wtedy prawka (chwilowo), wracał kolega. Legalnie nie mogłem jeździć do września, motocykl pojechał do forumowego maarpa, speca od Buell'a. Tam się okazało, że jest trochę pomodzone. Był założony ECU od XB9 która kręci się o tysiąc wyżej. Zostało to wymienione na oryginał z wgraną Race mapą. Poza tym oczywiście filtr K&N i wydech HSA który był przy zakupie na motocyklu. Buell poza wydechem miał akcesoryjne sety i osłony carbonowe na ramie. Poza tym przy serwisie była wymieniona zębatka (koło zębate) pompy oleju, które potrafi pęknąć w pierwszych rocznikach Buell'a z serii XB, oleje, opony i itp. Po odzyskaniu prawka, siadam dosłownie na motocykl i jadę z kumplem w bieszczady. Mając tylko ciuchy, bez jedzenia wody itd wybraliśmy jedząc tylko hot dogi na stacjach. Wyglądałem komicznie, w glanach, skórzanych spodniach i kurtce chopperowej w kasku Nolana z wypinaną szczęką. W piątek, kumpel zalicza jeszcze szlifa w Jaśle i tam nocujemy. Ja zachwycony Buell'em dostrzegam pierwsze problemy z pozycją. Oparty na nadgarstkach, z ciężko pracującym sprzęgłem, następnego dnia szukam maści na ból :). Kolega tak samo, z bolącą ręką objeżdżamy małą pętlę, śpimy nad jakimś jeziorem i wracamy do domu. Oczywiście wszyscy w domu czekają, żeby się przejechać ze mną i moim dziwolągiem. Tydzień później jedziemy na Borki - ostatnie forumowe Borki w tym miejscu - na zdjęciu Buell, SV Bartek Street i majonez Diabeł Piszczałka. CDN Dalszy ciąg to poznawanie geniuszu Erica Buell'a, jak upchnąć taki stary silnik w tak małej ramie. Na zdjęciu z Borek widać kolektory wydechowe owinięte taśmą. Zimą odwinąłem i się ukazał pęknięty kolektor, który już raz był spawany. Kupuję nowy kolektor i następuje próba założenia go... Patrząc się na fora to zdarzają się pęknięte kolektory, więc może to być jakaś wada lub brak przedniej opaski na wydechu. W celu wymiany kolektora trzeba wyjąć wentylator tylnego cylindra, żeby go wyjąć, trzeba poluzować amortyzator. W ten sposób mamy dostęp do śrub tylnego cylindra. Przód jest łatwo dostępny ale oczywiście ukręca się szpilka. Żeby wyjąć, trzeba opuścić silnik, odkręcając przednie mocowanie i poboczne pałąki. Bardzo trzeba kombinować żeby się udało, ale się da. Buell w serii XB ma wentylator na tylny cylinder/głowicę. Włącza się on podczas jazdy gdy osiągnie zadaną temeperaturę (chyba 170 st C) i praktycznie przy każdym wygaszeniu silnika do ostudzenia. Dodatkowym wspomaganiem chłodzenia tylnego cylindra jest założenie dodatkowego wlotu powietrza, który łapie i kieruje powietrze na tylny cylinder. Pomaga ja odczułem różnicę w rzadszym włączaniu wentylatora. Kolejny rok to pierwsza dalsza wycieczka, na tym jakże bardzo turystycznym sprzęcie. Wybór padł na Rumunię
  16. W piankowych jak dobrze włożysz jedziesz jak Bentleyem, nic nie słyszysz. W tych mimo wszystko coś słychać. Ja tam wolę słyszeć, szczególnie dziwne dźwięki z okolic motocykla kiedy możesz jeszcze zareagować.
  17. Odnośnie motocykla to pewnie wszelkie dwusuwy z silnikiem am6, których można znaleźć dużo na aukcjach. Kolejna sprawa to ubiór, który też będzie swoje kosztował, 125 w dwusuwie to już nie komarek. Trzecia sprawa to przygotowanie się do wzięcia odpowiedzialności za dzieciaka, w razie jakiegokolwiek kontaktu z innym użytkownikiem drogi, a tu już tanio nie będzie. Tym bardziej bez uprawnień. Większość z nas jeździła nielegalnie za młodu, ale były inne czasy. Kiedyś policja spuściła powietrze z opon, dziś mandat lub sąd.
  18. Zapowiadali gorsze mandaty, musiało to kiedyś nadejść, ja na pewno będę jeździł wolniej.
×
×
  • Create New...