Jump to content

Piasek80

Forumowicze
  • Posts

    333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Piasek80

  1. Ja mam i robota i klasyczny odkurzacz który... i tak jest niezbędny bo czymś musisz odkurzyć śmietnik w robocie... O zaletach robota napisano wszystko i wszystko potwierdzam - jak również wszystkie wady - w tym największą że byle sznurek, kabel czy leżąca zasłona i się zaraz zaplącze. Największą zaletą jest wspomniany mały rozmiar - wjedzie to wszędzie, pod każdą kanapę, szafkę itp gdzie zwłaszcza przy ogrzewaniu podłogowym piętrzą sie niemal koty kurzu. W trybie: od rana do popołudnia i tak nie ma nikogo w domu i codziennym programie sprzątania faktycznie idzie utrzymać czystość. Nie ma takich zdolności jak tradycyjny smok o mocy 2kW ale codziennie, regularnie itp sprawia że nie piętrzy ci się tego gdzieś w narożnikach. Sypialnia itp puścisz to i pod łóżkiem gdzie nikt nigdy nie sprząta... no można się zdziwić ile tam tego się nazbiera. Mapowania, srapowania... w domu i tak jest "nagracone", chociażby krzesła w jadalni co dzień w innym miejscu stoją że i tak ma robotę z objeżdżaniem każdej nogi po 10x i omijaniem tego labiryntu - ale daje radę. Ale na tym koniec plusów: Normalny odkurzacz i tak musisz mieć aby regularnie, najlepiej codziennie przed każdym sprzątaniem odkurzyć robota: śmietniczkę, wszystkie filtry itp bo to małe, dużo nie pomieści i drastycznie spada jego skuteczność kiedy załadowany syfem. Radość z posiadania trwa ok roku kiedy maszyna jest w stanie pracować te 2-2,5h na jednym ładowaniu po czym wraca do stacji dokującej aby się naładować ponownie. Po 2 latach niestety okres ten wyraźnie się skrócił do jakiejś godziny pracy a teraz po 5ciu urządzenie jest w stanie pracować do 30 min po czym raz na 5 dojedzie o własnych siłach do stacji. Najczęściej trach i skończył się prąd. Jeszcze robota bo trzeba tego szukać pod którą szafką czy kanapą mu się zdechło. Siła ssania, zużycie szczotek itp też nie bez znaczenia - coraz mniej dokładnie zbiera. Trzeba się mocno pilnować samemu aby trzymać porządek w domu, nie kłaść żadnych toreb z paskami na podłodze, żadnych kabli od ładowarek, sznurówek, bo od razu się zaplącze, żadnych dupereli pokroju jakichś mikro-zabawek czy klocków bo ani tego nie wciągnie ani nie ominie. Najedzie i albo jeździ na tym przepychając oderwany od podłogi czyli nie sprząta albo się zawiesi i stanie. No i w domu nie może być żadnych progów, schodów, grubych dywaników pod nogami itp bo nie wjedzie, nie przejedzie albo sie zawiesi i stanie. Także pierwsza zdycha bateria, drugie mikroczujniki zderzeniowe w zderzaku. Mój już 4x był naprawiany - na szczęście przez wujka co potrafi i z nudów naprawiał a kosztowało to każdorazowo jaki słoik grzybków marynowanych czy inną paletę jaj wiejskich. Bo jakbym miał to odsyłać gdzieś do serwisów i płacić za naprawy to już ze 3 lata temu ozdabiałby kontener na pobliskim pszoku. Generalnie fajny gadżet ale nie wart więcej jak 500zł. Tyle można dać za jako-takie wyręczanie nas w tygodniu. Myśmy to kupili właśnie jakoś za tyle za pięknych czasów Ali i darmowych wysyłek bez cła do PL. Ale ... w życiu nie dałbym za to 1500-5tys zł ile dzisiaj potrafią za takie wołać różne marki... przez wzgląd na ograniczenia tego. Jednak dobry odkurzacz tradycyjny, kosztujący te 5-6 stów posłuży dłużej, lepiej sprzątnie a i tak musisz go mieć, tyle że trzeba trochę czasu poświęcić na sprzątanie ale to jest jak z robotem: ogarnia itp bo sprząta codziennie, regularnie. Zapusć chałupę przez tydzień to nie wyjedzie z pierwszego pomieszczenia.
  2. to może wycieczkę do Polski zaproponuję bo u nas https://www.tophifi.pl/stereo/wzmacniacze-zintegrowane/hegel-h190-czarny.html wychodzi jakieś 2330 euro
  3. biznes jest biznes... to że nie mają żadnych zobowiązań wobec Kijowa nie znaczy że przyszła Ukraina nie będzie ich miała... Dalej to polityka: amerykanom nie zależy na wygranej bądź przegranej, zależy na wykrwawianiu rosji bo to osłabia jej pozycję oby... nikt nigdy nie powiedział "sprawdzam"
  4. ciężko się gada z kimś kto wyrywa zdanie z kontekstu i dorabia do niego swoją ideologię. tylko tutaj należałoby rozróżnić dwie kwestie: ilu z nich zainwestowało nadmiar wolnej gotówki, lokaty które nic nie dawały itp co jest inwestycją a ilu rzuciło się na to z kredytem na fali zachłyśnięcia "darmowym" pieniądzem. Masz takie dane ? Za 2-3 lata kolejni pragnący władzy populiści będą chcieli "zrobić dobrze" kolejnej grupie oszukanej przez system. I tutaj obaj dobrze wiemy czyim znowu kosztem. Jak wielu znawców branży podawało... problem frankowiczów dotyczy może 20% ogółu biorących kredyt w tej walucie. Reszcie zwyczajnie wydawało się (jak z krypto) że odkryli świetny pomysł na wykiwanie systemu. I obstawiam że podobny los spotka crypto które na fali tej samej kalkulacji wystrzeliło w górę - bo jedni nabywali nieruchomości a drudzy krypto. Wycena krypto nie wynika z jakichś niebywałych zdolności tej "waluty" do kreowania wartości a ze zwykłych rynkowych mechanizmów popytu i podaży.
  5. Było do przewidzenia że nawet gdyby to było ultra-oczywiste kto to wystrzelił NATO przyjmie dokładnie taką narracje. Nie twierdzę absolutnie że przypadek z Przewodowa to dzieło rosji ale nawet w przypadku jawnej wręcz agresji na Polskę NATO zachowa się dokładnie tak samo jak "nasi sojusznicy" w `39tym. Co do tego nie mam żadnej wątpliwości.
  6. E no, śniegowce też są cacy
  7. Crypto to był wstęp do CBDC. Tylko ludzi ciężko oswoić z nowinkami zatem trzeba było zachęt w postaci zysków (dla sprytnych, cwanych albo szczęściarzy). I tej otoczki pseudo-wolności jaką to przypisuje się kryptowalutom. Jak już się nakręcili, no to w ruch poszły mechanizmy eliminujące gotówkę z obiegu, co właśnie ma miejsce. Kiedy wszystko się zakończy - wypłatę dostaniesz w postaci iluś tam jednostek których emitent będzie decydował na co będziesz mógł je wydać, jaka będzie ich wartość w zależności od tego co będziesz za jej pomocą nabywał oraz najważniejsze - jaka będzie jej trwałość - innymi słowy termin przydatności do użycia "pieniądza", co definitywnie zabetonuje status-quo majętności ludzi. Byłeś bogaty - będziesz bogaty, byłeś biedny - będziesz biedny do ostatniego potomka.
  8. a mój to Motorynka kupiona dokładnie tak samo, jakoś w grudniu `88r. Pamiętam stała pośród jakichś wiader blaszanych, łańcuchów i ruszta żeberkowe leżały przed bo przekładaliśmy żeby wyprowadzić. Szara foliowa zawieszka z instrukcją obsługi na kierownicy wisiała a w niej cena pieczątkami cyferkowymi, grubą czcionką i zielonym tuszem zrobiona. Ojciec zapłacił a ja ze starszym kuzynem pchaliśmy ją se sklepu do domu bo to szklanki paliwa w zbiorniku nie miało żeby chociaż silnika posłuchać, spalin nawdychać . Granatowy metalic z kwadratowym zbiornikiem i krótką osłonką rury. Mróz był i śnieg leżał przyjeżdżony a myśmy to w tych relaxach z tornistrami na plecach pchali zaczepiani przez wszystkich skąd to mamy. Ojciec kiedyś wspominał - ja tego nie pamiętam - że pierwszej nocy po zakupie wstał coś koło 4tej żeby do pieca dołożyć, schodzi na dół i widzi że w garażu światło się pali. Wchodzi a tam ja siedzę na motorynce postawionej na stopkach. W garażu zimno jak cholera bo to nieogrzewane, dostałem podobno srogi opierdziel. Oczywiście kolejne 3 dni leżałem w wyrku chory ale za to codziennie po szkole miałem kpl kumpli z klasy z zeszytami do przepisywania lekcji - i wszyscy w garażu przyklejeni do motorynki niczym muchy do kupy. Czy jest dzisiaj coś co sprawi że Wasze/nasze dzieci zareagują podobnie ? I to jest chyba ten jedyny fenomen demoludów - sentyment. Sentyment do WSK`i jakiegoś wujaszka, dziadkowego Komara czy własnego Kadeta lub innej motorynki. Bo tevhnicznie, mechanicznie to nic nie warte a za chajs jaki w to trzeba dziś wpakować "łaski bez" kupujesz jakiegoś japońca który będzie lepszy od w/w 10x w każdym aspekcie. No ale sentymentu nie będzie. A propos japońców to mam jeszcze jedną historię tym razem od znajomego: parę lat temu ( no już z 10 będzie) jego 10-letni syn miał Komunię no i "on zbiera na moto". Po wszystkim dzieciak mu melduje że tata tylko nie tego chińczyka. On by chciał taką Yamahę (Aerox 50) czy jakoś tak. Używaną oczywiście. Znaleźli kilka ogłoszeń, wybrali ostatecznie jedno, pojechali, kupili, przywieźli. I się zaczęło. Pierwsze 2 tygodnie to niemal codzień był pod domem kurier z jakaś paczką a po południu "połowa osiedla" w tym paru starszych - ci już zmotoryzowani - nura do garażu i do wieczora. Parę razy zajrzał, Yamaha rozebrana - "serwis robią" jakieś bańki z olejem, smary w sprayu, linki itp. Nawet ten jego nalepki na owiewki przyklejał. No mają chłopaki pasję i zajęcie - niech tam dłubią. Najwyżej trzeba będzie na przyczepie zawieźć to potem do jakiego mechanika żeby poskładał Ale po paru dniach dało się słyszeć ze silnik znowu pracuje, chyba inaczej ale jednak i nawet widział jak z garażu przed dom wyjechali. Znaczy działa. Sam był pod wrażeniem że nie popsuli. Któregoś dnia telefon, z Policji, "pan X ?"... już czuł jak się nogi pod nim uginają kiedy w słuchawce szybko dodali, "spokojnie, nic się nie stało ale dzwonimy w sprawie syna bo jest na komisariacie i musiałby pan go odebrać i parę wyjaśnień złożyć. Ale cały zdrowy i nic się nie stało" Wjeżdża na parking przed policją, skuter chłopaka stoi przed, cały (czyli żadnego wypadku nie było), na korytarzu siedzą dwa asy, zryczane i usmarkane do pasa: jego i sąsiadowy. Szybkie ojcowskie, cały ? no to sobie porozmawiamy w domu. I do pokoju a tam idzie historia: patrol drogówki namierzył ich na radar pędzących w zabudowanym 114km/h we dwójkę na tym czymś. Skończyło się oczywiście na jakimś mandacie i zatrzymaniu DR, paru pouczeniach a w domu wyśpiewał: że na dzień dobry zamówili jakiś zestaw tuningowy zwiększający pojemność i moc tego czegoś, nadłubali, nawymieniali no i wyszło ... 114km/h we dwójkę. Syn dzisiaj na studiach, jakaś automatyka i robotyka. Ale słynna Yamaha dalej stoi w garażu pod kocem... Ze 2x w roku wyciągnie, przejedzie się po osiedlu i znowu pod koc.
  9. Kurna, starczy cokolwiek napisać a ci od razu drugie i trzecie dno znaleźli. Wszystkie europejskie stolice walczą z plagą najmu krótkoterminowego bo drastycznie podnosi on ceny "życia" w mieście bo jest korzystniejszy dla właściciela. Tyle że to winduje ceny wynajmu długookresowego bo liczba chętnych na takie dysponowanie własną nieruchomością spada. To sprawia że ceny najmu w miastach rosną do wartości przy których ludzie uciekają z centrów miast na prowincję - przez co pustoszeją centra, znikają sklepy z handlowych ulic, knajpy (a za nimi podatki), cały ten "klimat, miejski vibe" - życie gospodarcze przenosi się do galerii handlowych - lokalizowanych a jakże na obrzeżach - tam gdzie osiedlają się ludzie. To rodzi nowe problemy jak konieczność skomunikowania prowincji z centrum, gigantyczne nakłady środków które i tak się nie zwrócą bo w ślad za ludźmi idą firmy. Co obecnie obserwujemy w Warszaffce gdzie wszystko się wynosi się do ościennych gmin. Jakieś Ołtarzewa - wiochy z lat `90tych, dzisiaj to prężne gminy ściągające ludzi, firmy a za nimi podatki i potężne inwestycje. Suntago nie zbudowali na Żoliborzu tylko w Mszczonowie.
  10. Bez względu który wariant miał miejsce nasza obrona kraju leży jeżeli pozwoliliśmy aby cokolwiek TAKIEGO wleciało nad terytorium naszego kraju przelatując jeszcze 7 km. Gdzie te systemy antyrakietowe i przeciwlotnicze ? gdzie te tarcze ? gdzie te pułki F22 za miliardy których to zakupami karmi się ten naród od kilku lat. Przecież tam nawet żaden system ostrzegania przed czymś takim nie zadziałał. "o jebło... pewno bimber pędzili..." Nikt by nie miał pretensji gdyby to coś spadło parę set metrów za granicą zarywszy w polu ale to przeleciało aż 7km i trafiło w jakiś cel - prawdopodobnie jakiś system naprowadzania jednak działał skoro trafiło w obiekt emitujacy żródło ciepła.
  11. nie zapominajmy że spora część zwyczajnie przeinwestowała. Niezrozumienie mechanizmów przekrętu to jedno ale do "dziś" większość i tak niczego się nie nauczyła. Wielu moich znajomych na fali darmo-pieniądza 2020 roku kupiło 2gie czy 3cie mieszkania stricte pod wynajem Obecnie już jest nerwowe liczenie czy starczy do pierwszego bo podpisując miało być 1700zł/miesiąc (przy 2,5 za wynajem) a dzisiaj już jest 4 i "wiara w jaszczembia" że kolejny miesiąc nie podniosą. Najemcy na wieść o 2800 podziękowali za współpracę. 32m2 za 400 które już teraz warte jest jakieś 360 a do spłaty jest ponad 700. Tego nie sprzedasz panie... to trzeba będzie spłacić albo potulnie oddać właścicielowi hipoteki. Parę lat temu w Portugalii podobny mechanizm sprawił iż największymi deweloperami na rynku stały się banki oferując mieszkania po 40 tys euro bo mieli tego całe osiedla. W tym samym czasie analogiczne mieszkanie w Wawie czy innym Krakowie, Wrocławiu kosztowało 80 tys euro. Dzisiaj Portugalia przeciera oczy ze zdumienia ile kwartałów ich kraju jest w rękach cudzoziemców zainteresowanych jedynie krótkoterminowym wynajmem nad którym to przepływem pieniędzy nie mają żadnej kontroli i żadnych profitów z tego tytułu.
  12. Zdecydowanie loncin. To derbi to przede wszystkim chińska podróbka a przy oryginałach takiego kalibru - połozysz to na wznak i cała radość ucieka jej gdzieś pod pachy sprawiając ze wygląda jak Sid
  13. W nowych radiowozach klepią tylko nr tablic i wszystko o pojeździe wiedzą, po podaniu PESELU - również wszystko o kierowcy. Ale ... warto się upewnić co do poprawności danych tak pojazdu jak i naszych w tych systemach bo to jednak ludzie klepią i babole się zdarzają. Kolega całkiem niedawno miał przypadek iż Vectra którą miesiąc wcześniej sam sprowadził i rejestrował - osiołek pod LPG na codzienne dojazdy do roboty - nie widniała w systemach. Szczęście że 3km od domu, dryndnął i żona dowiozła DR i OC bo pusty rekord. Wysłał jakieś pismo do WK i gdzieś po 3 tygodniach dopiero pojawiło się auto w rejestrach. W starszych radiowozach niestety muszą pytać przez papugę i to po prostu trwa także dla własnej wygody warto jednak te papiery mieć przy sobie w razie kontroli bo często jest to kilkadziesiąt sekund - spojrzenie na daty czy ważne, spisanie w notes i szerokiej drogi a tak stoimy zanim cała machineria ruszy. Te najnowsze podobno już tak uzbrojone jak pojazdy ITD: kamery czytające i weryfikujące pojazdy w biegu także bez zatrzymywania pojazdu pokaże im że pojazd ma np nieważne BT czy OC.
  14. Części do tego jest w pip - po internetach. Niestety ale sklepy "motoryzacyjne" które kiedyś były mekką części do wytworów motoro-podobnych PRL oraz demoludów wyginęły niczym dinozaury ale to wszystko jeszcze gdzieś leży po szopach i garażach, sprzedawane po jakichś olx`ach itp. Jeżeli chodzi o zabawę, zajęcie na długie zimowe wieczory - no nie ma lepszej alternatywy jak stary Romet czy inny Simson do dłubania. Nawet u mnie w mieścinie jest koleś co kupę lat prowadził taki sklep, potem długo jeszcze jeździł po giełdach opychając jego zawartość po likwidacji a pewnie do dziś jeszcze gdzieś w garażach ma jakieś fanty do tego. Pamiętam że w każdym z takich sklepów Motorynkę czy MZ`kę to można było złożyć w całości z części - bo mieli dokumentnie wszystko. Faktem jest że te odrestaurowane nie są warte tych pieniędzy jakie "łowcy jeleni" za nie wołają. Zrobić to jedynie dla funu, dla siebie, coby się raz na jakiś czas przejechać Komarem z białym orzechem na głowie do pobliskiej Żabki po 4-pak czym wzbudzisz większy zachwyt i poważanie u okolicznej gawiedzi niż nowym harusem za złotypisiont
  15. UK jest dobrym przykładem na to że "idzie nowe". Z resztą bliżej mamy Holandię - jakieś 2 lata temu byłem u nich akurat krótko przed wyborami: blisko połowa plakatów wyborczych to były "nieeuropejskie" twarze. Twarze, nazwiska nie-holenderskie, a często nawet imiona. To pokazuje kierunek tego wszystkiego że zaczyna się zawsze niewinnie a ani się obejrzysz - a już stanowią prawo. Hindusi dla UK to byli zawsze ... podludzie - przepraszam za termin ale nic lepszego o tej porze nie przychodzi mi do głowy. Naród hodowany dla bycia służalczym, tanią siłą roboczą - amerykanie mieli chiny, UK - Indie. Co wyszło z Chin - widzimy obecnie i choć brytole będą się dwoić i troić aby utrzymać XIXw w Indiach - nie dadzą rady i któregoś dnia hindusi podniosą głowy. Są świadomi że rosną na pierwszą potęgę świata - jedyne co ich jeszcze hamuje przed stania się nią to utrzymywana sztucznie bieda i brak powszechnego dostępu do edukacji - czyli narzędzia od wieków stanowiące o słabości narodów. Przykład na to widzimy w Polsce od kilkunastu w sumie już lat... stale spadający poziom edukacji i kształcenia, brak rozwoju a wręcz ograniczanie kształcenia w najbardziej potrzebnych profesjach jak medyczne, techniczne itp, rozwija się natomiast g... warte kierunki jak administracja, kulturoznawstwo, europeistyka czy inne filozofie. Szkoły średnie o profilach mechanicznych mają połowę wszystkich uczniów na gó*no wartych kierunkach jak jakieś mundurowe, strażackie, milicyjne. Klasy o profilach mechanicznych liczą po 12 osób, zaś obróbka skrawaniem, ślusarskie, hydrauliczne praktycznie wyginęły. Profil elektryczny ? No jest. Najbliższy w mieście oddalonym o 50km od nas.
  16. Pooglądaj sobie https://www.google.com/search?q=Elefantentreffen&client=firefox-b-d&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=2ahUKEwjp__jKjov7AhWQlIsKHSlSDy8Q_AUoAXoECAIQAw&biw=1366&bih=596 to ci przejdzie
  17. To kobieta - stylówę z Italii: Vespa J.w: spraw sobie skuter 125 na którym się będziesz dobrze i pewnie czuć. Sezon pośmigasz i będziesz wiedzieć w którą stronę dalej iść w świat moto.
  18. to akurat musi zrobić bo są i przepisy i kary administracyjne za to (do 1 tys zł) za nieprzerejestrowanie pojazdu na siebie. Masz na to 30 dni. Podobnie masz 30 dni na obowiązek zgłoszenia faktu zbycia pojazdu do właściwego sobie WK. Zmieniło się tylko tyle że jeżeli chcesz możesz zachować obecne tablice pojazdu - bez względu z jakiej części kraju one pochodzą - możesz, ale pod pewnymi warunkami: 1) tablice muszą być w dobrym stanie technicznym (pogięte, podrapane itp muszą zostać zmienione). 2) tablice muszą być już te nowe - zgodne z obowiązującym wzorem - czyli te z flagą ue. Wcześniejsze białe z flagą Polski i PL - podlegają obligatoryjnej wymianie tak samo jak stare czarne o których mowa. w związku z tym podczas czynności przerejestrowania zakupionego pojazdu MUSISZ stawić sie w WK z tablicami pod pachą - co niemal zawsze kończy sie połamaniem ramek na nie a w wielu samochodach sposób ich montażu jest niezwykle karkołomny. Obrazowo: te u góry mogą zostać - te na dole - do wymiany.
  19. Z dowodem czasowym to mam taką historię że do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu z jakim poziomem urzędniczego absurdu zmierzyć się człowiekowi przyszło: Jakieś 2 lata temu sprowadziłem z Belgii auto które miało niecałe 3 lata. Celny, tłumaczenia, przegląd i do komunikacji, tam po odsiedzeniu swojego dostałem blachy i miękki dowód celem oczekiwania na twardy i (nic nie wartą obecnie) kartę pojazdu. Po 2 tygodniach w tv ogłosili że zamykają kraj bo epidemia chorób współistniejących a co za tym idzie wszelkie urzędy dla pospólstwa również. Zatem tak sobie jeździłem. Z ciekawości zadzwoniłem do znajomej gazowni z zapytaniem o możliwość zagazowania i ew. koszt a tam info że leżą i kwiczą z braku roboty, przyjeżdżaj choćby dziś to chociaż na podatek będą mieli i jeszcze na flaszkę opuszczą. No to wstawiłem auto, po 3 dniach odebrałem i tak se dalej jeździłem tyle że na LPG po 1,40zł Nastał maj, urzędniki do roboty wrócić musieli, no to w końcu idę z tymi papierami do komunikacji wbić tą LPG w dowód i odebrać twardy. A gdzie tam – wypad. Rejestracja kolejki on-line i dopiero na umówioną godzinę pod wskazane okienko i nie prędzej ani nie później jak na 5 min przed wyznaczoną godziną. Inaczej wypad znowu się on-line rejestrować. 2 tygodnie mi zajęło nim udało się wbić na termin za kolejny tydzień, idę z kpl papierów, … rach ciach i po sprawie …. taaaa j*b z wiosła w łeb. „niestety ale nie możemy wydać panu dowodu ponieważ pojazd ma nieważne badanie techniczne” Jakie k#*&@! nieważne badanie – przecież 3m-ce temu je robiłem, mało tego, ważne na 2 lata [bo w PL mamy przepisy dot. badań technicznych że w przyp. nowych pojazdów pierwsze ważne jest 3 lata, drugie 2 lata i dopiero od 5go roku pojazdu lecą już co rok] Diagnosta na SKP widząc że od daty 1 rej za granicą minęło już 34m-ce od razu klepnął mi kolejne na 2 lata (na czym to ja byłem stratny 2 miesiące) ale z punktu wygody zyskiwałem. no nie, tak się nie da, tak nie można. Diagnosta winien zrobić badanie ważne na te 2 miesiące. Ale ja zapłaciłem jak za pełne badanie a nie za ważne dwa miesiace. Innej stawki nie ma. Diagnosta poszedł mi na rękę. Tak nie można, my mamy swoje przepisy i pierwszy przegląd techniczny w kraju – mimo iż zrobiony na 2 lata – został mi skrócony do niespełna 2 miesięcy licząc pełne 36 od daty pierwszej rejestracji pojazdu za granicą. To co ja mam teraz zrobic ? Proszę jechać kolejny raz na przegląd i przyjechać z wystawionym zgodnie z wytycznymi. Znaczy kolejny za kolejną stówę ? To nie ona ustala zasady, tak mówią przepisy. Żebyś ty się ze schodów spier.... wychodząc z roboty franco jedna. Zatem „z kwitkiem” odprawiony, wkur... na maksa, wsiadłem w auto – z nieważnym pozwoleniem czasowym i nie ważnym badaniem technicznym – jak się okazało - pojechałem na SKP celem zrobienia kolejnego (odpłatnego a jakże) badania technicznego. Znowu na 2 lata, skróconego oczywiście o czas który upłynął od 3 lat jakie już minęły. Idę do człowieka, mówię jak jest... „no stary, chciałem dobrze, ty na tym stratny byłeś niecałe 2 m-ce ale ostatecznie korzystniej, mogła franca wpisać”... ale teraz siadaj i się trzymaj bo pójdzie petarda: nie mogę zrobić ci badania technicznego z wynikiem pozytywnym bo masz zmiany konstrukcyjne pojazdu – zamontowany gaz – którego nie masz wbitego w dowód. Przepisy mówią jasno – wynik tylko negatywny. Że k*&#@! co ?! Negatywny. Nie zrobię ci przeglądu bo nie mogę – gaz musi widnieć w dowodzie rejestracyjnym żeby przeszło. Ale jak ma widnieć kiedy urząd odmawia wydania mi DR ponieważ pojazd nie posiada ważnego badania technicznego ? Witamy w Polsce. A nie możesz zrobić mi przeglądu tak jakby tej instalacji w pojeździe nie było ? Nie da rady – są daty na fakturach, świadectwie, homologacji, itp. Beknąłbym za to. No to co ja mam teraz zrobić ? Czekaj, zadzwonię do nich. 10 min krzyków, wrzasków, wymachiwania łapami, przychodzi wściekły i oświadcza: ta piz... powiedziała że masz złożyć wniosek o wydanie tablic czasowych i nowego dowodu rejestracyjnego w który wpisze LPG i dopiero z takim zestawem mogę ci klepnąć wynik pozytywny badania. A w ogóle to w tej chwili wiesz że powinieneś wozić to auto lawetą bo nie masz ważnego BT czyli czapa z miejsca. W obecnym stanie prawnym – zawiną cię lawetą z drogi na parking policyjny. Oficjalnie jeździsz z polskimi tablicami nie mając ani wydanych ani ważnych dokumentów zaraz, zaraz. Mając polskie blachy, dowód nieważny z nie swojej winy – urzędy były pozamykane – mam teraz kolejny miesiąc się pieprzyć po urzędach za jakimiś tablicami próbnymi żeby na zas*any przegląd przyjechać sprawnym autem ?!? Pomijam już fakt że darmo tego nie dają ?!? poczekaj, zadzwonię jeszcze w jedno miejsce Po chwili przychodzi. Czekaj, teraz dzwonimy do Komunikacji. Po kilkunastu sekundach rozmowy zakomunikował że robi mi badanie pozytywne i mam z tym jechać prosto, bez kolejki do komunikacji z papierami od gazu gdzie wydadzą mi dowód stały i resztę dokumentów pojazdu. (podobno obowiązywało jakieś czasowe zarządzenie dot. wszelkich administracyjnych postępowań jak DR, osobiste, paszporty, świadectwa kwalifikacji zawodowych itp. o wydłużeniu czasu ważności dokumentów nawet jeżeli daty na nich widniejące już wygasły)
  20. To już są pływające z tego co się dowiedział właściciel czyli inne niż w modelach do `97r. Może ktoś ma taki kpl (2 tarcze+2 kpl klocków), jakiś garażowy, magazynowy leżak lub wie gdzie można nabyć za jakieś rozsądne pieniądze.
  21. Wraz z przepisami o VAT (w przypadku przedsiębiorców) wszystko prowadzi do jednego: nikt niczego nie będzie naprawiał bo nie będzie czasu i będzie to mocno problematyczne i kosztowne. Padnie silnik w firmówce, wypadek itp, swoje u blacharza, lakiernika odstać musi... nie ma czasu. Z drogi na szrot (bo nawet na czas postoju w komisie pojazd musi mieć OC a teraz badanie techniczne jeszcze) i musisz brać kolejne - albo jeździj PKS`em.
  22. ale o to głównie chodzi. Wśród moich znajomych niemal każdy ma albo jakieś Komary, WSK`i czy inne Kaszlaki jako precioza rodowe po dziadku trzymane pod kocami w garażu, po części z sentymentu, po części jako inwestycja bo ostatnimi laty PRL poszedł mocno w cenę. Jakieś tam śmieszne OC na to, często płacone po to aby np 18-letni syn mógł już nabywać zniżki "za staż" kiedy za kilka lat kupi sobie coś swojego, reszta jakieś przyczepy campingowe jak nie nad morzem to gdzieś w Chorwacji stacjonujące lata całe - na uj temu BT kiedy to zaciągniete w `18tym i do dziś dnia tam stoi. Jak to wejdzie w życie - WSK`ę z salonu z 3go piętra z bloku będą targać na dół tylko po to aby się na stacji diagnostycznej pojawić, (bo już numer z kwitami i 4-pakiem nie przejdzie). Po mojemu spowoduje to efekt dokładnie odwrotny - jak to jest z OC obecnie. Nie ma BT i nie zrobi żeby się nie wychylać bo kara administracyna nieunikniona. Z OC jest podobnie. 3 lata już minęło i cicho siedzi, poczeka aż miną kolejne 2, sprawa się przedawni, fikcyjną umowę K-S i dopiero pójdzie opłacić OC bo dzisiaj od razu 7 tys zł kary. A Poldek jak stał w szopie tak stoi, ujeżdżany dookoła budynków. Z BT będzie podobnie - minęło, nie zauważył, kara... po uja iść robić, poczeka, przeczeka, samo minie. Parę lat bez BT pojeździ.
  23. A betoniarka z gównem kręci się dalej krótko mówiąc: do obowiązkowego już OC fundują nam obowiązkowe badanie techniczne
  24. Piasek80

    Muzyka

    Cudze chwalimy swego nie znamy koniecznie na dobrym sprzęcie albo słuchawkach coby docenić walory dźwiękowe
×
×
  • Create New...