Jump to content

Piasek80

Forumowicze
  • Posts

    281
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    11

Everything posted by Piasek80

  1. Z tym opałem to mam wrażenie że to taki trochę (celowy i zamierzony) mobilizator do przyspieszenia wielu decyzji o zmianie rodzaju ogrzewania z węglowego na ... inne. W tej chwili sprzedaż węgla mocno hamuje, wszystkie składy jakie mam w okolicy - w ciul węgla na placach i tak zainteresowanie marne a jeżeli ktoś coś kupuje to bardziej podyktowane jest to zapewne jakimś przeświadczeniem nabywcy że "biorę teraz po 2800 bo na zimę będzie po 4" bo jak inaczej nazwać decyzję zakupu 4-6 ton eko-groszku w połowie maja kiedy za oknem już ponad 20 w dzień a zapowiadaja do 30tu na przyszły tydzień. Na "przepalenie" to się kilka worków kupuje i 2 tygodnie pocignie. Ulica zawsze była najgorszym doradcą i zawsze kupowała na górce a sprzedawała w dołku - bo nieodzownym elementem ich działań była i jest panika oraz efekt stadny. Znajomy od lat siedzi w ciesielce - robią tylko dachy. Wczoraj z nim rozmawiałem, mówi że jak rok temu trzeba było gimnastyki żeby zdobyć materiał na dach, tak dzisiaj od ręki, nie ma problemu. Ceny tak poszybowały że już mocno hamuje budowlanka, tartaki przerzucają się na produkcję palet bo na to jest obecnie gigantyczny zbyt na rynku zaś drewno konstrukcyjne to już tak "weekendowo" robią jak coś zejdzie albo się klient pojawi. Plus taki obecnej sytuacji - kuźwa jeżeli tu cokolwiek można pozytywnego dostrzec.... że wszystkie te drastyczne podwyżki zbiegły się na moment zakończenia w większości sezonu grzewczego. Tyle dobrego. Bo niestety cała reszta jak przemysł, transport itp - musi ponosić duże koszty i windować ceny świadczonych usług. Prawdziwe problemy wrócą jesienią... kiedy się zaczną budzić te wszystkie kredyciarze co w minione 2 lata mieszkań nakupowali i ruszyli z budowami domów rzucając się na "darmowe" kredyty z jakimś durnym i bezpodstawnym przekonaniem że podwyżkę w robocie i tak dostanę bo postraszę że odejdę do innego. Taaa... Kilka dni temu ciotka sprzedała dom: starą piętrówę, pokomunistyczny klocek, 200m2, za 350 tys zł ludziom którzy - aż dziw, niezwykle trzeźwo myśleli. Rok temu mieli działkę uzbrojoną z pozwoleniami i 150 tyś gotówki oraz złożony w banku i zatwierdzony wniosek o kolejne 250 tys na jakieś tam swoje 115m2. Ekipy ustawione na obecny rok, w kwietniu mieli ruszać, dozbierali jeszcze 100 tys pln gotówki (pracują w DE) - a tu dostawca materiałów jak przekalkulował im po obecnych cenach materiały wyszło że za te 400 co to planowali się wprowadzić będą mieć co najwyżej stan surowy zamknięty. Zrobili najmądrzejszą rzecz jaką mogli zrobić w tym momencie - czyli dali se siana z budową, kredyt zmienili na 100 i kupili cały dom, 40-letni ale dobrze utrzymany, gotowy do mieszkania. Kredyt który wzięli - spłacą w 1,5 roku, no niech tam dwa a jakby się co załamało na rynku pracy - zawsze jest działka budowlana z kpl papierów którą błyskawicznie spieniężą mocno ratując sytuację.
  2. znajomy pracuje u znanego producenta samochodów, w dziale obsługi i pomocy on-line. Po italianistyce także obsługuje klientów włoskojęzycznych. Już nie pamiętam ale kupując nówkę w pierwszym roku masz to chyba gratis a kolejne płatne czy to od modelu zależy. Nie ważne. Co ważne: wie ile osób siedzi w aucie, wie czy zadziałała pirotechnika i ile czego się odpaliło i może się skontaktować z nimi gdyby zaszła potrzeba przez sprzęt audio w samochodzie i przez ten sam sprzęt uzyskać odpowiedź. Oczywiście nie mają "możliwości podsłuchu" bo jest to programowo wyłączone ale... zawsze jest taka możliwość. Pojazd przesyła wszystkie parametry: prędkości, obciążenia, przeciążenia boczne, wszystko... Oficjalnie dla twojego dobra bo wjeżdżasz do serwisu i już wiedzą co się z nim działo czy i kiedy się jakichś check zapalił itp. Nieoficjalnie - spróbuj się podpiąć czymkolwiek nieautoryzowanym. Kwestia kto i kiedy wykorzysta to przeciwko tobie. Na razie działa to na zasadzie pomocy (jak pisałem) czyli złapie kapcia to może się z kierowcą skontaktować i zapytać czy sobie poradzi z zestawem czy wezwać assistance. Kto wie czy za chwilę po powrocie do domu będziesz widział wszędzie reklamy przedmiotu o którym rozmawiałeś z kimś w aucie (albo skarbówkę bo padło hasło "bez vat").
  3. Dla mnie jest lodowaty. Nie lubię. Byliśmy parę(naście) lat temu rowerami na Bornholmie i tam od południowej strony to jak w Śródziemnym. Po południu spokojna tafla i zupa, można pływać między głazami wystającymi z dna, świetna sprawa. Tam się wypływałem w Bałtyku za wszystkie czasy
  4. Jeżeli rozmawiamy poważnie to zobaczcie ile potrafią robić "busiorze". 5 tys km na tygodniowy strzał to żaden problem. Pół bańki w 3 lata, korekta na 280 i okazja na otomoto. Przecież tam mało który NIE MA co kwartał korekty licznika robionej. U mnie w robocie za pięknych czasów paliwa po 3zł dostawczaki kręciły po 90 tys rocznie. 4 lata i każdy miał min. 300 na blacie, potem wchodził nowy, kolejny i ten orał a stary szedł na krótsze trasy schodząc z rocznymi przelotami do 30-40 tys. Niżej pół bańki na blacie mowy nie było żeby sprzedawać auto z firmy. Dzisiaj czasy takie że taniej 3 dychy za kuriera zapłacić coby 30kg 100km przywiózł niż leasingować auto (za 2 netto miesięcznie), zatrudniać kierowcę (za min 2800 na rękę) i płacić 40zł za ON żeby to samo zrobił.
  5. Ilu z tych co nad Bałtyk co roku jeżdżą się w nim kąpie ? Ja od 10 lat kilka razy w roku nad nim bywam - i co najwyżej nogi do kostek zamoczę podczas spaceru. Chyba z 7 lat temu jakoś tak trafiliśmy w Wiciu na popołudniową flautę po upalnym dniu. Na płyciznach woda zrobiła się niczym zupa to wlazłem się zamoczyć i to głównie w celu wytargania zeń dzieciora bo ani myślał wychodzić. Ale nasz Bałtyk to tak fajny jak się na plaży leży i podziwia fale Kwiecień, maj, wrzesień... kiedy 3 osoby na 1km2 plaży przypadają a nie na metr. Do meritum: Ślesin jest dobry dla fanów sportów motorowodnych: świetna marina, itp. Ale pełno tego,cały czas słuchać ryk motorowodniaków, przy marinie "krupówki", knajpy, bary, karuzele, łymbiąca muzyka, praktycznie co weekend jakieś większe imprezy masowe, sporo tego. Festiwale piw kraftowych, food-trucków, generalnie w każdy weekend coś. Ale ja polecam zwodować tam kajak, plecaczek z prowiantem (i zgrzewkę browców) i na wiosełkach jeziorem, kanałem, przez dwie śluzy, na Gopło i dalej do Kruszwicy. Spokojna wyprawa na 2 dni z noclegiem gdzieś w okolicach Połajewka czy Potrzymiechu (można się w jakim namiocie kimnąć), świetna sprawa. Można też wynająć sobie barkę (tam są 5KM silniki) i to samo zaliczyć. Często na Gople widuję ekipy 2-3 takich domów na wodzie co sobie robią pętlę wielkopolski https://pya.org.pl/polski-zwiazek-zeglarski/news/nowy-cykl-polskie-szlaki-zeglarskie---wielka-petla-wielkopolski Dla miłośników kajaków polecam jez. Głuszyńskie niedaleko. Malowniczo położone, a przy wysokim stanie wody można Zgłowiączką do Wisły we Włocławku spłynąć kajakiem. https://pl.wikipedia.org/wiki/Zgłowiączka_(rzeka) Generalnie jest u nas co porobić ale nic z siedzeniem na dupie. Rowery i można kręcić na zmianę a to 50km wyprawy, a to jakieś kajaki, jest sporo historii, drewnianych kościołów, np słynny w Pieraniach (z których pochodził Jerzy Waldorf) https://zabytek.pl/pl/obiekty/pieranie-kosciol-par-pw-sw-mikolaja-biskupa-ob-sanktuarium- kurhany k.Topólki czy słynna na całą Polskę Kruszwica. Dużo tego ale dla aktywnych.
  6. Ja znam takie z PL salonu które w pierwsze 3 lata miały 120 cofnięte nim pojawiły się na pierwszym przeglądzie. A tam o takich co to sprowadzone z zachodu z przebiegiem ori 80-120 tys km (z salonu w DE kupione jako 3-4 letnie, ktoś po prostu chciał dobre auto i takie sobie sprawił), rocznie u nas kręci 60 ale wg. licznika tylko 20 to nawet nie warto pisać Baaardzo powszechny proceder korekt liczników w "nowych" autach, zwłaszcza teraz kiedy najem zrobił się popularny a tam roczne limity nalotu. Dzisiaj to dopiero profesjonalizm branży korekt wszedł na nowy poziom bo to już nie Vectra czy Pastuch tylko hybryda Aurisa itp i tam to dopiero trzeba sprzętu i wiedzy żeby wszystkie liczniki przebiegu, cykli ładowania, czasu pracy itp skorygować coby w ASO nie znaleźli...
  7. Tutaj mały przedsmak tego o czym pisałem https://spidersweb.pl/autoblog/producenci-skuterow-zbieraja-nasze-dane/ i tutaj mowa o "trzecim świecie" czyli Indiach. Wyobraźcie sobie do czego zdolni będą w europie...
  8. Ja od paru lat "ubieram się ciepło" w sklepach z odzieżą BHP. Bielizna termoaktywna (tzn z polaru 100 a nie przeźroczystej szmaty) nie więcej jak 70zł kpl góra z dołem. Polar 450 (spróbujcie gdziekolwiek kupić polar o takiej gramaturze) obecnie koło 110zł ale wcześniejsze lata płaciłem 70-90zł za rozm. XXL. 90% sezonu zimowego tak zapierdzielam... żadnych kurtek. Koszulka termoaktywna i na to polar 450. Jak nie pizga 40km/h i wiecej przy -14tu - kurtki ze strychu wcale nie znoszę. Po zużyciu czyli jak się zasuwak rozwali najczęściej bo to 100x dziennie rozsuń-zasuń, dziura wypali albo upierdzielisz farbą lub wstąpi po 40-praniach (bielizna) że wyglądam w tym jak Ireneusz Krosny wywalam do kosza z napisem PLASTIK i kupuję kolejne identyczne. Jest i tanio i ekologicznie bo to wszystko przecież z przetworzonych butelek PET. Podobnej klasy odzież znajdziecie w sklepach łowieckich ale tam będzie to głównie khaki lub moro i inne wzory maskownicze no i od razu 100% drożej. W dobrych sklepach znajdziecie bez problemu spodnie szyte z kodury, z wyjmowanymi ocieplaczami, rozpinaną wentylacją itp - jak motocyklowe, często na kolanach miejsca do wstawienia ochraniaczy - spodnie dla brukarzy, płytkarzy itp. Jak nie wstawisz - to i tak masz na kolanie 2 warstwy mocnej i grubej kodury (a to lepiej niż jakaś bawełna z jeansów). Na kiepską pogodę na moto, na sezon jak obecnie (w dzień 14, wieczorem 6) - jak znalazł. Nówki za okolice 100zł. Przykład "świecących" ale są i całe czarne.
  9. Krupówki, Zakopane. Chcesz bliżej to Ślesin: w sezonie prawie jak na Krupówkach i chyba nawet oscypki z grila sprzedają
  10. Jeżeli ktokolwiek się łudzi że to dla "Waszego bezpieczeństwa" to gratuluję... Ten kontynent, ta organizacja, już nie ma przyszłości. To się może skończyć tylko srogim reżimem bo na rewolucję już nie ma jaj - wszystko wykastrowane albo zindoktrynowane.
  11. Technicznie jak najbardziej. Urzędowo gorzej jeżeli w ogóle dzisiaj niewykonalne. Głównym problemem będą tu kwity: fabryczny brak homologacji drogowej. Wiem że lata temu niektóre modele można było u nas w PL kupić w salonie "przystosowane do rejestracji" (wyposażone w niezbędny osprzęt oraz kwity) i to przechodziło w naszych WK. Było drożej ale wykonalnie. Obecnie już nie. Finansowo chore przedsięwzięcie dlatego jak chcesz enduro - kup enduro.
  12. pewnie to samo tyle że stawka jak za bawarkę a jak cię za długo gonić będą to i lejce przy okazji zabiorą no łunji się chciało... powiem tyle: na przyszłą zimę będzie kosztował 3200 tona i każdy przejdzie nad tym do porządku dziennego tak jak obecnie z paliwem. Płacimy po 7,20zł/litr i nit już nie pamięta że jeszcze pół roku temu było po 4zł. Za 3-4 lata wszystkie się przeproszą z rosją ale nie my. My już będziemy pod kolejną rynną związani kontraktami na import w/w surowców z drugiej półkuli płacąc ciężki hajs za transport tychże. Nowy nie odczuje, i tak w pompy ciepła pójdzie tyle że zmiast 30tu wywali 100 na ich instalacje, stary umrze na zapalenie płuc którejś zimy jak mu meblościanka zgaśnie nad ranem a mróz -14 przykręci. W mieście odbiorą pensję z której połowę odda na ratę kredytu za "własne" 42m2 (której to własności nie dożyje pewnie), drugie pół - tytułem czynszu za ogrzewanie, najem elektryka i abonament za ładowarkę (i netflixa). Używi się na firmowej stołówce w korpo - jak będzie grzeczny i posłuszny - w ramach premii za nadgodziny, które będą kręcić wszyscy bo oszczędzi na prądzie i ogrzewaniu we "własnych" 42m2. Co operatywny nawet kąpiel i przepierkę firmowym kiblu ogarnie. Raz na rok przyjedzie na prowincje sprawdzić czy stare już tojtneli (i chatę można sprzedać) czy jeszcze dychają, zaciągnie się jakim elektrycznym cybuchem o smaku sojowych kiełków i młodych pędów bambusa po czym zamelduje "ku*wa 5G nie ma zasięgu, jak wy tu żyjecie...?". Załaduje cały bagażnik słoików (znaczy tak ze 14cie bo dwa więcej to już od Ołtarzewa do Ożarowa pchał będzie, chyba że kumpel z baterpakiem podjedzie) bo te 42m2 za milion dwieście to jedynie w tej "dzielnicy" Warszawy do zdobycia będzie i od jutra "come back" do szuflandii, 14te piętro, sektor H, box 7c (obok drzwi do kibla). Jedyne co prawdziwie jego w tym świecie to babole jakie z nosa wyciągając wycierał będzie pod blatem "biurka" kolejny rok.
  13. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Kumpel swego czasu dobry rok szlajał się z plecakiem pomiędzy Gwatemalą a Boliwią i z pół Brazylii zjechał. Miasta to gigantyczne skupiska ludzi (a co za tym idzie przestępczości i prostytucji każdej postaci), prowincja zaś to często nawet nie XIX a XVIIIw tyle że sporadycznie mają prąd i wodę. Bieda aż piszczy i pozostałości kolonialnej zabudowy, reszta mieszka w prowizorycznych chatkach z patyków krytych blachą falistą. Jako "gringo" w tych pierwszych uchodzisz za obiekt zainteresowania całej szemranej śmietanki aglomeracji, będąc na każdym kroku zaczepiany przez typów spod ciemnej gwiazdy albo prostytutki wszelakiej odmiany. Na prowincji nie masz spokoju, od razu jesteś oblegany przez stada dzieci szukających ci po kieszeniach, wszyscy chcą od ciebie kasy na każdym kroku bo ty masz, w tym plecaku na pewno masz pełno dolarów. Daj. Zostają miejsca powszechnie uznawane za turystyczne gdzie aj owszem władza pilnuje cobyś miał spokój od pierwszych jak i drugich tyle że jest drogo jak w europie i na każdym kroku widać ślad po wydrapanym "made in china". Ogromne problemy papierologiczno-urzędowe na granicach (a często i wewnątrz kraju) od których my jako szengenowcy już dawno odwykliśmy a i przed tym aż takiego cyrku nie było. Stale jakichś kwitów chcieli, stale tu brakowało pieczątki a tam było ich za dużo, każda granica którą przekraczał to była zawsze wielka niewiadoma: przekroczy w pół godziny czy będzie koczował 4 dni aż jakiś konsulat przyśle jakąś kartkę lub inne zaświadczenie. Ślady w paszporcie po wizycie w Kolumbii = wielogodzinne przeprawy na lotniskach w europie. Ale... nie było tygodnia żeby nie spotkał kogoś z "cywilizowanej" części świata który tak jak on "stopem" albo motocyklem, samochodem eksplorowali ten kontynent.
  14. Ile byś nie tłukł tematu i tka znajdzie się z 10ciu głupich co już wpłaciło i przedeptują w oknie w oczekiwaniu na lawetę z moto
  15. Nie wiedzieć czemu każdy ze znajomych co na pierwsze se używanego crossa kupił - kolejne 2 sezony moto leżało rozbabrane po całym garażu i robił się kapitalny. Przy okazji rozbiórki wychodziły kwiatki w postaci spawanych lub prostowanych ram itp.
  16. A paliwo wymieniłeś ? W sensie świeżego dolałeś ? Ja mam wiekową babcię i generalnie odpalanie wygląda tak że puki temp. otoczenia nie przekroczą +15*C używam ssania. Otwieram na max i kręcę rozrusznikiem - nie dotykajac manety rolgazu - bo od razu zaleję moto i umarł w butach. Silnik zaskakuje po dwóch obrotach wału. Kiedy już chodzi, mogę delikatnie mu dodać gazu coby szybciej wskoczył na właściwe obroty, ale tylko kiedy chodzi i bardzo delikatnie. Mocniejsze otwarcie manety spowoduje natychmiastowe zalanie. Jeżeli jest +15*C i wyżej - ssania nie dotykam - kręcę od razu ale wówczas delikatnie podkręcam gaz manetą i odpala praktycznie po pierwszym obrocie wału. Także może i u Ciebie to kwestia wyczucia co kiedy i po czym. Kumpel ma GSF600 i też po zakupie z pół roku mu zajęło nim opanował sekwencję palenia zimnego moto, zwłaszcza po dłuższym postoju. A też tam były alpejskie kombinacje ssania, rolgazu i jeszcze kranika. U mnie kranik jak kupiłem był na ON - nie dotykałem. Raz chyba w trasie zmuszony byłem przełączyć na RES bo chciałem wyjeździć paliwo możliwie do zera coby sprawdzić ile wlezie pod korek. Nawet na zimowanie kranik jest na ON zostawiony a odpaliła tak: https://www.youtube.com/shorts/-1FcQbbyIjE
  17. Piasek80

    Uwaga wirus!

    No tam będzie największy skowyt... znowy bedą im się chamy w gumofcach po urzędzie pałętać i za klamki łapać. A tak było przyjemnie kiedy każdy ze szmatą na ryju jak pies przed drzwiami urzędu, na dworzu... Odźwierny ino co pół godziny jednego chama wpuścił do przedsionka coby dokumeny zostawił i wypier...ć. Milicja normy (mandatów) wyrabiała w 130%ach, wystarczyło postać na parkingu pod jaką stonką i poczekać aż jakaś matka z dzieckiem na ręku wyjdzie i siatami w drugiej "a maseczka gdzie ?" Ale spokojnie... zamordyzm był wszystkim na rękę. Do jesieni panowie (i panie), do jesieni... Alfabet grecki ma dużo liter także będziesz miał swój beta gamma i wszystko wróci do "normy"...
  18. nie myślałes o tzw. maxi-skuterach ? To jest wręcz stworzone do miasta. Wygodne, ergonomiczne, automatyczne skrzynie i bez problemu jakieś 250-400cm3 na A2 znajdziesz co już daje nie tylko swobodę poruszania się we dwójkę ale jeszcze bez obaw można pogonić gdzieś w Polskę nawet w grupie bez obaw że będziesz odstawał od ich tempa jazdy. Podejdź gdzieś do jakiegoś większego sprzedającego moto i powsiadaj na różne, przymierz się, sam sprawdź na którym będzie to czego szukasz.
  19. Kuzyn ma tego "nowego" Junaka 125, znaczy nowy to on był z 5 lat temu jak nie lepiej. 23 tyś km na blacie i nadal tak jak z fabryki wyjechał. Dobry olej w silnik, zmieniany dość często, żadnego wściekania się. Działa. A teraz już wszystkie na wtrysku także powinno to jeszcze lepiej chodzić Inna kwestia to ceny bo te niestety już często-gęsto grubo pow. 10 tys zł przekraczają za salonowe nówki 125cm3 a w takim budżecie można już przebierać w używanych ale jednak markach o mocno ugruntowanej pozycji rynkowej.
  20. 15 lat wystarczyło żebyście się uzależnili od tej kroplówki jak ćpuny od działki że niewyobrażanie sobie życia bez niej. i Ty w to wierzysz... to jest jeszcze bardziej przygnębiające jak nasza narodowa wiara we wszechmoc ue że bez niej zginiemy. Tak by nas bronili jak dzisiaj ten "zachód" broni ukrainy... zesrani w gacie o majątki jakie w rosji zostawili, o majątki ruskich oligarchów którzy siedzą w największych firmach całej europy o czym w innym temacie pisze Klaudiusz. A to i tak wierzchołek góry. Ukraina już została poświęcona ... w imię dobrych stosunków z wladymirem. Jak się to skończy pierwsi wylądujemy na tacy wytykani palcami że najbardziej za sankcjami skakaliśmy. Teraz się sami "biczujemy" rezygnując z rosyjskich surowców energetycznych czego skutki widzimy w cenach jakie przychodzi za to płacić, potem - zostaniemy od nich odcięci. Ale - wielu jak widać wystarczy iluzja że w razie czego to "wujek Sam" przyśle kowbojów a ciocia Ursula pogrozi palcem i nas obronią. za które dzisiaj płacimy 30zł/100km dzięki czemu są jedne z najdroższych w europie ? Zapomniałeś tylko że niedawno nałożyli na nas 100 baniek euro łącznie kar za jakies elektrownie które kazali wyłączyć w dupie mając to skąd weźmiemy w zamian prąd do zasilenia obszaru który ona zasila. A zapomniałem - kupimy od niemców.
  21. dlatego jest rezerwą strategiczną USA. Jak im tylko zacznie brakować zaraz zaniosą tam demokrację i będą doić
  22. Ukraina jeszcze nie wie że Unia to w zasadzie żadna różnica dla nich czy rządzić będzie putin czy jakaś inna marionetka z bruxeli. Kraj o takim potencjale... i pchanie się do takiej komuny jak ue - chyba by na głowę upadli. Wolni i niezależni jako kraj będą o wiele większą potęgą niż w jakimś cyrku sterowanym przez klub wesołego szampana. Ale... myśmy w 2004tym też myśleli że unia to Schengen. Brytyjczycy się już tego "brukselskiego dobra" najedli i chwała im za to (choć i tak już nie ogarną u siebie tego burdelu emigracyjnego jaki mają bo to trzeba dekad zmiany myślenia przede wszystkim). Mam nadzieję że w obecnej sytuacji wielu w tym narodzie zmądrzeje i wkrótce i my podejmiemy właściwą decyzję co do egzystencji w tej kwazi-komunie zwanej centrum zarządzania światem z siedzibą w bruxeli.
×
×
  • Create New...