Skocz do zawartości

Damian85

Forumowicze
  • Postów

    2070
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    61

Treść opublikowana przez Damian85

  1. Ale widzę plusy w chopperach - nawet jak duża pojemność jest, to jedzie to tak sobie, prawko trudniej stracić. Taki naturalny ogranicznik samo-wpierdzielu.
  2. Janku, miałem CBR 600 (F4) i też szansy nie widzę najmniejszej, na pewno nie z Virago 750. Nawet starą XJ 600 byłoby ciężko porobić na Virago.
  3. Jeśli masz na myśli miarę od pionu, no to słabo.
  4. Na razie się nie wypowiadam, bo to moja pierwsza w życiu jazda na chopperze. Z góry zakładałem, że będzie to inna kategoria. Powiedzieć mogę tylko tyle, że bujać trzeba tym jak łajbą, żeby cokolwiek skręciło - nawet to fajne. Choć z drugiej strony już wiem, że średnia prędkość będzie mniejsza tez przez ograniczone wychylenie - te większe maszyny maja mega wielkie podnóżki (podłogi na stopy bym nawet powiedział). Biorąc pod uwagę niższy środek ciężkości i potrzebę większego pochylenia do zakrętów przy w chujet odstających podnóżkach itd, to ciężko będzie objechać nawet średnio zaprawionego w boju kierowcę ściga (na ścigu), a mniej więcej też chciałem sobie dla zabawy pogrywać z miszczami prostej.
  5. Dzisiaj przewiozłem się na Virago 750... ale nie mogłem nawet odczuć jak to idzie, bo sprzęgło się ślizgało - a miała być PEREŁKA "lać i jeździć"! Pomijając temat prywantego hanldorza, zauważyłem kilka rzeczy w Virago. Hamulcowanie: mimo dwóch tarcz hamulcowych (wersja 750 rocznik 94), to sprzęt zwalnia, a nie hamuje (możliwe, że to po prostu ten egzemplarz). Kultura pracy silnika: taka sobie, pomijam już drgania, bo to V2, ale ogólne wrażenie miałem takie, jakby ten silnik męczył się przy wchodzeniu na obroty. Przednie zawieszenie: Bardzo czułem pracę przedniego zawieszenia, czasem czułem, jakby podskakiwało przednie koło nawet na równej drodze - bardzo szybkie ruchy góra/dół, tak szybkie, jakby zaraz miało wpaść w drgania albo shimmy. ; ) PYTANIE: Czy w chopperach starego typu/rocznika rzeczywiście zawieszenie jest miękkie i czuć jak pracuje, czy to raczej problem z zawieszeniem w tym konkretnym egzemplarzu? To była moja pierwsza jazda, więc dopiero badam temat. Pewnie w najbliższych dniach sprawdzę jeszcze kilka egzemplarzy.
  6. @ks-riderzgadzam się, ze ABS nie jest po to, aby sobie był. Pewnie w krytycznej sytuacji bez ABSu człek zrobi sobie kuku z bardzo dużym prawdopodobieństwem. Zastanawiam się tylko czy masz jakieś wyjątki na jazdę bez ABSu, czy to jest kategoryczne NIE i nawet nie myślisz wsiadać na coś i jechać tym na test. Dzięki @jannikielza szczegółowy opis.
  7. Dzięki za porady - z polecanych sprzętów podoba mi się Honda VTX 1300. Szukam czegoś właśnie w tym stylu. Diavel czy Bulldog odpadają, nie tego szukam. Janku, możesz coś więcej o Magnie powiedzieć? To jest chyba V4, czy dobrze myśle? @ks-rider możesz rozwinąć trochę temat polityki „Albo ABS albo wcale”? Masz na myśli jakieś konkretne sytuacje na drodze, czy tu bardziej chodzi o minimalizację ryzyka?
  8. Witam szanowne grono, Po kilku sezonach na różnych typach motocykli nadszedł czas na spróbowanie chopperów. Co możecie polecić jako dodatkową zabawkę, która pozwoli spróbować klimatu. To na co bym liczył: - bulgot z silnika - w miarę dobre hamulce - w miarę dobra zwrotność Ostatni sezon kończyłem na Yamaszce R6, nie liczę na takie osiągi, ale wolałbym wejść w coś, co w miarę skręca, a nie jedzie tylko do przodu? Co możecie polecić jako dodatkowa zabawkę w cenie 10-15k. Z tego co słyszałem, to Honda Magna podobno całkiem fajnie jeździ. Czy to prawda? Oprocz tego w ogłoszeniach jest sporo Shadowek i Vulcanów. Co byście polecili? Jaki model, jaka pojemność?
  9. Kurła, Michoa, to tam chyba miałeś skrzynię zepsutą - chyba tylko jedynka działała, dwójka już wypadała, a reszty nie było? 😄
  10. Bardzo rozsądny wybór - kupiłeś golasa czy w owiewkach? ; )
  11. KS, XJ6F to jest klasa wyżej od starego XJ 600.
  12. XJ 600 to ciekawy przypadek. Jest to już 600cc i 4 cylindry, ale czy jest to klasa wyżej od 500cc? - ma mało kucy (tylko 60 KM w najmocniejszej odmianie), na pewno leci trochę lepiej od 500cc, ale nie ma jakiejś drastycznej różnicy. - jest jeszcze całkiem lekki (187 kg - dla porównania Suzuki GS 500 waży 174 kg), waga porównywalna do 500cc. - oponki ma cienkie jak 500cc, jest prawie tak samo zwinny. W porównaniu do Bandita 600 lub jajka, to XJ 600 jest dużo zwinniejszy. Myślę, że przeskok ze starego GS 500 na Bandita to byłby przeskok na klasę wyżej. Ale przejście z GS 500 na XJ 600 byłoby raczej minimalnie zauważalne. GS 500, Cebula, Kawa ER5, XJ 600, w starych czasach te maszyny były proponowane dla młodziaków mniej więcej na równi na pierwszy moto. Co prawda ktoś tam wspominał, że będą 4 cylindry i więcej gaźników do serwisu. Ktoś tam wspomniał, że to waży ciut więcej i może być mniej zwinne od 500cc. KS, ja bym powiedział, że XJ to była raczej różnica o pół klasy, niż o całą klasę. Taka specyfika starego XJ-ta. Miałem taką *bestię* przez 2 sezony (dodatkowa zabawka), dobrze pamiętam jak to jeździło - w zakrętach latało jak pszczółka (bardzo chętnie się kładło). Była to 600-seta, były 4 cylindry, ale jednak brakowało mu śmocy. Dla młokosa fajna sprawa, bo mógł powiedzieć, że na pierwszy moto ogarnął szejsetę, tylko ta szejseta szła jak 500cc. Jakby do XJ 600 wsadzić jakiś mocniejszy silnik, to byłby to niezły sleeper i pogromca niedo-ścigów (młokosów, którzy ledwo ogarnęli jazdę, a już się pchają na ścigi).
  13. Ok, czyli już wiem, że mówimy o starych sprzętach do 6 tys. Wiesz, stara cebula idzie do powiedzmy 160, a może i więcej - tylko jak ona "idzie" od powiedzmy 130/140 do tych 160? To nie idzie, tylko się wlecze. Moja była Yamaha XJ 600 (wersja 60 KM) książkowo niby szła do 185 km/h. Do setki szła szybko (około 5 sekund), jeszcze do 120 nieźle ciągneła, ale powyżej tego to już się zaczęła ślimaczyć.
  14. Buber, JAK WIESZ to złożysz, ale ile jest ludzi którzy się znają na gaźnikach i potrafią zrobić coś więcej niż czyszczenie i synchronizację? Zgadnij dlaczego pytam. ; )
  15. Tak, to rozumiem, po odjęciu gazu odcinany jest dopływ paliwa i auto hamuje silnikiem (w pewnych ograniczeniach, jak to opisałeś wyżej). To na co chcę zwrócić uwagę, to inna rzecz, czyli jazda "na luzie". Od kilku już lat w trybach "ECO" w autach z automatyczną skrzynią uaktywnia się dodatkowy tryb. Standardowo jest to o czym piszesz, czyli "Schubabschaltung", czyli odcinanie dopływu paliwa i hamowanie silnikiem. Jest też dodatkowy tryb zwany "żeglowaniem", gdzie po puszczeniu gazu skrzynia wrzuca luz (na skrzyni biegów N), obroty spadają do jałowych (niezależnie od prędkości) i auto się toczy bez załączonego napędu. Do silnika jest jednak podawane paliwo, aby utrzymać go na obrotach jałowych. Co myślisz o "żeglowaniu", KS? : )
  16. Co do umiejętności, to się zgodzę całkowicie - sam nawet pisałem, że kupno jakiegoś ściga na pierwszy motocykl to nonsens, bo będą żółtodzioba objeżdżać inni na 4x słabszych maszynach. Sam z autopsji mogę powiedzieć, że gdy zaczynałem przygodę to na jednej szykanie (dwa szybkie zakręty prawo->lewo) na początku miałem śmierć w oczach przy 120 km/h, a po kilku sezonach bez problemu latałem tam po 170+ i to na luzaka (bez szukania limitów). Myślę jednak, że taki GS 500 czy nawet Yamaha XJ 600 mają na tyle mało koni, że po przejechaniu nie więcej niż pół sezonu człowiek już zacznie zauważać, że to są motocykle tylko do około 100-120 km/h, bo powyżej tej prędkości to ich pierwsza lepsza służbowa skoda rozjedzie. Powiedzmy, że taki Bandit, który ma już te 80 KM jest na tyle bezpieczny, że kierowajka nie zabije i ma na tyle pary, że będzie można tym pojeździć i się nie wstydzić. Jeśli mnie pamięć nie myli, to na jajku 600cc tak mniej więcej do 140-160 szło to nieźle, dopiero później z motóra zmieniało się w katamaran (czyli mocnej pary zaczęło brakować). Ja osobiście nie mam nic przeciwko gaźnikom - one po prostu wymagają serwisowania (czyszczenie, synchronizacje, odpowiednie przygotowanie do zimy i do odpalenia po zimie). Wtrysk po prostu jest i działa, nic nie czyścisz, nie nie serwisujesz, nic nie robisz - wciskasz guzik i odpala, nawet po zimie.
  17. Popieram. Z gaźnikami jest za dużo zabawy - ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
  18. @ks-rider teraz w nowych autach w trybie ECO masz tryb „żeglowania”, gdzie automat wrzuca luz gdy nie dodajesz gazu. Także moda na jazdę „na luzie” znów powróciła. I wygląda na to, że chyba ostatecznie ekolodzy doszli do wnioski, że ekologiczniej jest się toczyć na luzie, niż hamować silnikiem. Co o tym myślisz, KS?
  19. Najpierw się zastanów po co jest przegazówka. Na YouTube widziałem filmiki, jak goście robią przegazówki…. Jedzie chłop na biegu X, obrotów ma może z 4000, wciska sprzęgło, daje gazu, obroty podskakują później spadają do 3000 i on dopiero bieg wrzuca (obroty znów idą w górę) - i takich czopów jest w cholerę. Jeśli potrzebujesz szybko/migiem zmienić bieg i robisz przegazówkę tak jak trzeba, to mniejszy bieg Ci płynnie i szybko wskoczy bez zbędnego wyrcenia i falowania wskazówki obrotów. Wskazówka obrotów powinna jedynie podskoczyć do obrotów mniejszego biegu (bez falowania). Gdy robisz to prawidłowo, to słychać tylko szybką zmianę biegu. Jak słyszysz, że ktoś wyrcy, zmienia biegi, wyrcy, to wiesz, że te swoje przegazówki może sobie wsadzić w dupę - bo nadają się tylko w do tamtego miejsca. Przegazówka (znane też jako między-gaz) jest tylko po to, aby polepszyć płynność przy szybkich zmianach biegów. Słowo klucz - szybka, błyskawiczna zmiana biegu. Zmiana biegu w ułamek sekundy. Ułamek. Ludzie robią przegazówki chyba głównie dlatego, że jest to dla nich cool. I myślą, że są cool.
  20. XJ 600 nie polecam, mają słabe silniki (maks 60 KM) i są mało popularne. Ciężko się tego pozbyć - wiem, bo miałem taki przez 2 sezony jako dodatkowa zabawka. Do 120 km/h jeszcze się jakoś sensownie napędza, później to już lipa. Na Twoim miejscu wziąłbym bandita, to już sensowniej śmiga (20 kuni więcej), albo skusiłbym się na jajko (stare Suzuki GSX 600/750F). Miałem jajeczko (sprzedałem rok temu), bardzo fajny motocykl, silnik od bandyty, tylko ten motocykl ma swój rozmiar i trochę waży. Kawa ZR7 też fajna opcja. Suzi GS 500, Cebula (Honda CB 500), Kawa ER5, Yamaha XJ 600 - te maszyny bym odpuścił, to są zabawki na pół sezonu. Hondy CBR 600 nie polecam na start. Miałem wersję F4 (1999 rocznik) i to zbyt sprawnie zapie**ala, żeby na to od razu wsiadać - nie ma po co kusić losu. po F4 jeszcze jeździłem na Yamaszce R6 i ogólnie R6 szła lepiej, ale do powiedzmy 200 km/h to CBR wiele do R6 nie brakowało, dopiero gdzieś powyżej 220 km/h R6 szła lepiej. Na takich sprzętach 180 czy 200 to jest moment, trenuj chłopie ostre hamowania i hamowania w zakręcie, bo Ci się to przyda jeśli myślisz o takich maszynach. I nie pchaj się na to w pierwszym sezonie, nie kuś losu. Poza tym, jak będziesz się uczył jazdy na plastiku a Cię ktos obiedzie XJ 600, to będzie trochę lipa. Ja bym na start szedł w Bandita albo jajko - myśle, że jajko by Ci nawet lepiej pasowało, jeśli celujesz później w ściga. Pozycje ma lekko pochyloną, kierownicę jak w ścigach. Tylko wielkie jest. Jak wsiądziesz na CBR to się poczujesz jakbyś z byka wskoczył na pszczółkę. Zależy czy chcesz starsze wersje na gaźnikach (F3, F4), czy następne modele już na wtryskach. Starsze modele kupisz na spokojnie poniżej 10k, nowsze znajdziesz i za 15 i za 20. Ile będziesz miał, tyle będziesz mógł wydać.
  21. Błędy popełniać to rzecz ludzka. Na baczności miejmy się za każdym razem, gdy ruszamy w podróż. Zważajmy na innych i na samych siebie - kto nigdy nie popełnił błędy, niech rzuci kamieniem.
  22. Powiedz mi, czy nikt Ci nigdy nie ustąpił pierwszeństwa, abyś w korku wyjechał z jakieś ulicy albo parkingu?
  23. Judas, a czemu tak generalizujesz wszystko do jednej wersji? U mnie w rodzinie nikt tak nie jeździł (ani ojciec, ani matka, nawet jak gdzieś z wujkiem jechałem, to takich rzeczy nie słyszałem) - jak w wieku 18 lat wsiadłem do auta z kolega, który dostał prawko, to tak się właśnie wydzierał i dla mnie to była idiotyczne wybryki młodego chłopaszka, który jarał się jazdą i z uśmiechem na wszystkich wyzywał (hormony go po główce kopały i sobie poradzić nie mógł).
  24. Też tak myślę. Teraz sezon, co kilka dni jest jakiś artykuł o nieszczęśniku, który nie zmieścił się na łuku i poszedł w botanikę. A znajac ludzi to zawsze znajdą wytlumaczenie, ze to nie ich wina, tylko wina opon, zawieszenia, krzywej drogi, krzywego zakretu, krzywej kierownicy, czy piasku (1000 *moturów* przez zakret przejedzie, jeden się wypierdoli, znajdzie 2 ziarnka piasku i bedzie mówił, że to przez piasek).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...