Skocz do zawartości

Damian85

Forumowicze
  • Postów

    2070
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    61

Treść opublikowana przez Damian85

  1. Myślę, że jest tutaj więcej nieporozumień, niż nam się nawet wydaje. ; ) Mówiąc o kursie sportowej jazdy nie mam na myśli uczenie się szybkiej jazdy po to, aby zapierdzielać na ulicach. Od szybkiej jazdy jest tor. Idąc na kurs sportowej/bezpiecznej jazdy można nauczyć się jak prawidłowo siedzieć, składać się, operować pojazdem, poznawać techniki prowadzenia itd. Kurs sportowej jazdy to nie nauka szybkiej jazdy na wprost, tylko wyrabianie dobrych nawyków. I tak, zgodzę się, że jak się trafi porządny instruktor na kursie prawa jazdy, to może czegoś nauczyć, jednak są to nieliczne wyjątki (mówię to na podstawie doświadczeń ze swojego kursu oraz doświadczeń kolegów). Wyjątek może się trafić, jednak zdecydowanie bym na to nie liczył. Wątpię, aby instruktor nauczył kogoś czegoś więcej od standardowej obsługi motocykla, techniki przejechania ósemki, czy sposobu hamowania awaryjnego. Ja miałem kurs z zapaleńcem, a gościu uczył mnie tylko tego, co było potrzebne na kurs, nawet o podstawach typu "przeciwskręt" nie powiedział ani słowa. ; ) Kurs prawa jazdy a kursy technik jazdy, sportowej jazdy, czy bezpiecznej jazdy to dwie totalnie inne bajki. Nawet bym tego nie próbował porównywać. Jedyny wyjątek to trafienie na kursie zapaleńca, który ma jakąś swoją prywatną misję uczenia ludzi (instruktor z powołania), który posiada też duże doświadczenie. Ale takich ludzi to można szukać ze świeczką.
  2. @konrad1f, marna ta Twoja prowokacja. Tak jak mówi ks-rider, samemu to się możesz uczyć... jak pupę podcierać. Nauka najlepsza u profesjonalistów, czy to do jazdy autem, czy 2oo. Zbyt wielu mUndrych kończ przedwcześnie żywot na 2oo, aby ten fakt lekceważyć. Mówienie, że samemu się człowiek wszystkiego nauczy jest nieodpowiedzialne - już przez ten temat przechodziłem, gdy lata temu zacząłem interesować się sportową jazdą (autem), wtedy musiałem wyzbyć się masy złych nawyków i uczyć się jazdy od nowa.
  3. Witam i o drogę pytam... Jaśnie Pany, co możecie polecić w kategorii "skuter" typu "maxi", jednak z silnikiem 125 (aby żona bez kategorii A mogła go prowadzić)? Zależy mi na tym, aby był duży i nie wyglądał jak gówniana 50-tka dla gimnazjalisty. Ze wstępnej analizy wyłoniłem kilku kandydatów: 1. Peugeto Satelis 125 2. Kymco Downtown 125 3. Suzuki Burgman 125 4. Yamaha X-Max 125 Najbardziej podoba mi się Peugeot, ale wyczytałem, że nie ma do niego w ogóle części i za remonty silnika trzeba bulić prawie tyle, co za cały skuter - czy to prawda? Co polecacie? Przy okazji - czy znacie jakichś sprawdzonych mechaników/warsztaty, które na terenie Wrocławia i okolic mogą dokonać sprawdzenia technicznego upatrzonego motocykla? Będę wdzięczny za odpowiedzi. Pozdrawiam, Damian. ; )
  4. Drogi przyjacielu, bezmózgi na sportach i gównażeria na 2oo tego i tak nie załapie. ; ) Jednego dnia taki głąb rozjedzie pieszego na pasach i ucieknie, a drugiego będzie pier***, że kierowcy osobówek nie patrzą w lusterka. ; ) Hipokryzja ludzi nie zna granic, mówię to z perspektywy 30+ latka.
  5. Z doświadczena (jazda sportowa samochodem) powiem Ci, że o ile na kursie prawa jazdy gówno Cię nauczą (oprócz robienia ósemki), to w jakiejś profesjonalnej szkole sportowej/bezpiecznej jazdy nauczą Cię tyle, ile zwykły kowalski się nie nauczy przez 40 lat życia. ; ) Także polecam profesjonalistów, którzy prowadzą konkretne kursy, warto wybulić na to kasę, bo otrzymasz wiedzę z pierwszej ręki. I pamiętaj, aby iść do kogoś, kto zna się na jeździe motocyklem (sprawdź gdzie startował itd).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...