Jump to content

Damian85

Forumowicze
  • Content Count

    856
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    19

Everything posted by Damian85

  1. Stawiam, że Tommo zostaje - wstawił nowy Awatar, więc będzie Tommo: Reaktywacja! PS W przyszłym roku jest kupa reaktywacji starych filmów, Rambo, Rocky, Top Gun, Matrixy.
  2. @Robert J., jeśli Twój dom jest zbudowany tak, aby przyjąć w gości choćby dwójkę Amerykanów-Konsumentów: to raczej podłoga wytrzyma - i to ze dwie szafy.
  3. @grizzli i @michoa - Panowie, wiecie że pomiędzy miłością a nienawiścią jest cienka linia? Tak sobie dopiekacie, a... co jeśli nagle uczucia zmienią kierunek? ; p
  4. @Tommo, ale tu o to chodzi, tj. aby być spójnym ze sobą, a nie unikać konfliktów w obawie przed krytyką. Nieważne gdzie pójdziesz, tam będą ludzie i wszystkie rzeczy związane z kontaktami miedzyludzkimi - w rzeczywistosci wielu udaje innych niż są, boją się być szczerzy, boją się konfrontacji, są ulegli, znasz kogoś, a nie wiesz kim jest i co myśli. Tutaj każdy ma przyjaciół i osoby, z którymi się nie lubi. To norma. Na 10 osób jedna Cię nie polubi. Zawsze znajdzie się ktoś, kto bedzie chciał Ci dopiec. Takie życie. Lepiej mieć szczerego wroga, niż fałszywego przyjaciela.
  5. Michuja mnie zaskakuje, dużo trafnych tez!
  6. Co prawda nie jest to aż tak daleko, ale kawałek pojechał i to mając 2,8 kunia mechanicznego. ; ) A jak na tamte czasy, to wyczyn tamtej pary całkiem niezły. ; )
  7. No, w trasie gaz wygląda nieźle. Choć weźmy pod uwagę, że diesle też fajnie wychodzą przy spokojnej jeździe (ba, aktualnie wśród swoich wynalazków mam BMW 318i F30, ktore z 8-biegowym automatem wciaga mi w trasie 6-7 litrów PB95 - też mega oszczednie). Wszystko ma swoje plusy i minusy. Gaz do jazdy po bułki już słabo wychodzi, bo auto ledwo się przełączy na gazior i już jesteś pod sklepem. Kiedyś miałem kilka aut w gazie, w tym na sekwencji, mam kilka uwag do takiego rozwiązania - głownie wygoda, np. częste tankowanie, mniej miejsca w bagażniku, zakaz wjazdów do parkingów podziemnych (w moim przypadku czesta sprawa). Gazior ma natomiast mega sens, jak chce sie tanio jeździć jakimś potworkiem, ktory wiciąga z 20+ litrów na setkę. Wtedy potworem jeździ się w cenie zwykłego benzyniaka.
  8. Zastanawiam się czy rozmiar miasta w przypadku hybrydy ma aż tak duże znaczenie. W korkach na pewno bardzo pomaga, ale nawet jak jedziesz przez małe miasteczko lub po miejscowościach, to i tak są oszczędności. Póki hybrydą nie wlatujesz a trasę i nie ciśniesz 140+ to wydaje mnie się, że powinno być dobrze. Sam niedawno zrobiłem 200 kilometrów najnowszą Toyotą Corollą w hybrydzie (wypożyczalnia Panek - jechałem odebrać auto z jednego miasta do drugiego), gnałem drogami "poza miastem" z ograniczeniem do 90 km/h, z tego co pamiętam, to spalanie było na baaardzo niskim poziomie, zdaje się 4,6 litra / 100 km mi wyszło. @Tommo ile Ci wciąga Twoja hybryda? Ja pracuję we Wrocławiu, zastanawiałem się nawet czy nie kupić sobie właśnie hybrydy albo elektryka specjalnie na latanie po mieście/dojazdy do pracy (mimo, że więcej pracuję zdalnie). Z obliczeń mi wynika, że nawet jakbym kupił sporo droższego elektryka, to i tak mi się to zwróci, bo koszta paliwa w skali wielu lat tworzą naprawdę ładną sumkę.
  9. Panie, bierz R1 a nie się bedziesz pierdolił z jakimiś 600cc. Skoro celujesz w F4i, to zakładam, że na prawko nie patrzymy i tak, bo w wieku 18 lat to co najwyżej A2 jest zdaje się. Bierz wiec stare R1, kupisz za połowę ceny i nie bedzie Cię spowalniać żadnymi ABSami czy kontrolą trakcji. Po co Ci to, jeździłeś na 50cc przez 5 lat, ogarniesz temat. Zakładam, że przed Policją nie bedziesz się zatrzymywał na kontrole (18 lat i F4i - wynik negatywny), wiec tym lepiej dla Ciebie! ^_^
  10. Zbierałem się, zbierałem, ale jak przeczytałem, że @fincher bierze się do roboty, to też się zebrałem. Jak kolega powyżej też zapisałem się do tego samego miejsca (tym bardziej, że mają siedzibę we Wrocławiu, czyli mój rejon). Zobaczymy jak to pójdzie, pewnie kolega wyżej wcześniej skończy. Teraz pytanie - co Panowie polecają na pierwsze gnaty (z krótkiej broni)? Mnie osobiście ciągnie do rzeczy, które od lat obijały mi się o uszy, czyli... - Glock 17, Beretta 92, Colt 1911, FN Five-seveN, jakiś Sig Sauer, Walther P99 itd.
  11. Pytanie brzmi, czy przy rejestracji lub podczas wykupowania OC nie jest informowany Fundusz Ubezpieczeniowy o tym, że jakiś pojazd wraca do użytku. Raczej tego nie ma szans obejść. A kara 800 zł to jeszcze nie jest tak źle, za auta jest dużo większa. Ja się raz zapomniałem o jednym motocyklu, ubezpieczenie opłaciłem kilka dni po fakcie i niestety odezwali się do mnie, zapłaciłem chyba coś ok 400 zł za niecałe 2 tygodnie opóźnienia.
  12. Jeśli dzisiaj napisałbyś umowę z dziadkiem, a zaraz po napisaniu umowy wykupiłbyś ubezpieczenie, to Ty byś nic nie płacił. Odpowiadasz tylko za ubezpieczenie od dnia zakupu. To co działo się przed dniem zakupu to nie Twoja brożka. Problem w tym, że poprzedni właściciel to Twój dziadek - nie wiem, czy gdyby jakaś ubezpieczalnia zaczęła zaglądać w papiery, to czy fundusz gwarancyjny by się nie obudził i nie wysłał pisma do dziadka o karze. To tylko pytanie z mojej strony, czy ktoś wie coś o tym? Ty jesteś bezpieczny, pytanie tylko czy podczas ubezpieczania motoroweru nie przebudzi się fundusz i nie odezwie się do dziadka. PS To pytanie mnie kiedyś nurtowało, bo w ogłoszeniach czasem widywałem informacje, że auto nie ma OC i zastanawiałem się, czy jeśli kupię wóz bez OC, to czy nie będę musiał opłacać zaległych składek. W ubezpieczalni powiedzieli mi, że jako właściciel odpowiadasz tylko za ubezpieczenie od dnia zakupu (miałem sytuację, że kupiłem w ciemno motocykl-gruza bez OC i musiałem go szybko ubezpieczyć).
  13. Damian85

    Uwaga wirus!

    No niestety nie, sąsiadka jest zza płota, a jej matka czasem się pojawia, także nawet widuję swoimi ślepiami źródło wiedzy. ; )
  14. Damian85

    Uwaga wirus!

    Jakiś miesiąc temu słyszałem, że na jakiś okres (nie pamiętaj już, ale chodziło o konkretne miesiące) miało wejść zalecenie, aby w dolnośląskim nie robić testów na wirusa - informacja od sąsiadki, której matka zajmuje się pobieraniem próbek. Widzę, że to się sprawdza nie tylko tutaj.
  15. Moje informacje są z innych źródeł (choćby szkolenie z handlu - rozkręcanie biznesu na boku), ale racja, nie byłem w Chinach.
  16. A czemu mają sobie strzelać w stopę? Przecież na eksporcie do USA zarabiają krocie. Chiny bardzo sie zmieniły, obecnie jest tam wiecej milionerow niz w USA. Wiekszosc luksusowych aut trafia właśnie do Chin. No i jak wyglądają tam miasta - tam są prawdziwe metropolie z drapaczami chmur. Europa to przy nich wieś.
  17. Z Chińczykami bym naprawdę nie zadzierał. Prawie półtora miliarda ludności... przemysł mega rozwinięty, nawet jakby wysłali do boju małych skośnookich ludzików z AK-47 robionymi małymi rączkami, to narobiliby mega bałaganu na naszej niebieskiej kuleczce. Patrząc na przeboje moich teściów, a także ostatnie dni w szpitalach moich dziadków powiem tylko... Z czymś drobnym to jeszcze można się bawić w wojny z lekarzami, ale jak się człowiekowi nagle sypie zdrowie i trzeba działać TERAZ, to już widzę jak bawią się z prokuratorami i szukają sprawiedliwości... : ) To jak teoretyzowanie z fotela o tym co ktoś mógł zrobić, aby uniknąć paciaka.
  18. Ordynatorzy robią hajsy, Tommo, bo to oni ustalają kto, gdzie i kiedy.
  19. Kurcze, nie wiedziałem, że to wszystko się od niej zaczęło. PS Na zdrowiu się dobrze zarabia. Człowiek zdesperowany odda wszystko co ma - a te skur**syny potrafią to wykorzystać.
  20. U prywaciarzy przynajmniej masz kontrolę nad tym ile kasy odprowadzasz na ubezpieczenia - i czy w ogóle chcesz. Zgodzę się z tym, że darmowa edukacja wychodzi na plus - choć mamy wielu magistrów, którzy poszli na studia się zabawić, a nie czegoś nauczyć. Korzystają jednak Ci, których nie byłoby stać na szkołę. ZUS jest bankrutem. Prywatna opieka zdrowotna - w małych miasteczkach / na wsiach to jakoś działa (głównie przychodznie), bo tam ludzie się znają (w tym z lekarzami), jednak w większych miastach lub w szpitalach niestety jesteś towarem. Teściowa jakiś czas temu miała operację, musiała zapłacić łapówkę, żeby ją wzięli w sensownym terminie, a po zapłacie łapówki dostała osobny pokój. Na sali inne pacjentki się skarżyły, że musza się gnieść, ktoś chciał, aby do pokoju teściowej jakieś łóżko dołożyli... Ordynator robił co chciał, trzymał puste pokoje na "odpłatne" usługi. Nie pierwszy raz o takim czymś słyszałem. Jak coś jest Państwowe, to jest niczyje i ludzie się rozleniwiają. W prywatnej firmie jest szefu, który potrafi liczyć - jak się opierdzielasz, to wylatujesz. Jak kombinujesz, to wylatujesz. A w państwówce? Może kawka? A może herbatka? ; )
  21. Jak jest taka mgła, to trzeba jechać szybciej, wtedy prędzej zobaczysz co jest z przodu! ; P
  22. Uważam, że lepiej być na kołach - przynajmniej jest jakaś kontrola nad torem jazdy i efektywne hanowanie. Co prawda tutaj paciak wydarzył się tuż przed kolegą, wiec czasu na przemyślenia nie było, od razu w ruch poszły odruchy - pewnie trzeba jeździć sporo w wyścigach, aby z takiej sytuacji uratować się z zimną krwią. Croowab pierdyknął z wrażenia, pewnie bym zrobił podobnie. : )
  23. Pytanie jaka jest różnica, czy w leżącego wjedzie ktoś na kołach czy wleci w niego ślizgający się po asfalce motocykl?
  24. Dzieje sie to, co się od wieków działo - nieustanna walka o władzę i wpływy. Rekiny zjadają mniejsze rekiny, a zwykłe rybeczki uciekają w popłochu i rozmyślają jaki będzie ich los. Na dyskotekach młodzieńcy salczą i samice, a polityce dojrzali panowie walczą o miliony i miliardy - tam po prostu jest inna skala. Powiedzmy sobie szczerze - 18 letni gówniak ze sztachetą w ręce nie różni się wiele od polityka, cele te same, tylko gówniak mniej może - a gdyby mógł więcej, to pewnie zrobiłby więcej bałaganu.
  25. Zgadzam się z tym, ogólnie można by otworzyć osobny temat w tej kwestii - uważam, że sportowa klasa 600cc nie nadaje się na drogi, dlatego też pytałem się @kiler jak on jeździ sportowym litrem (BMW 1000RR), bo jakoś tego nie widzę. : > Na przyszłe sezony chcę się na jakiegoś fajnego golasa przerzucić (Speed Triple, a może i Bandytę 1200/1250), przy 150 km/h zaczyna już mocno wiać, także będę szybko wyczuwał moment, kiedy robi się za szybko - no i latem jest super chłodzenie. Sporty za bardzo kuszą, tak ładnie się prowadzą, że nawet nie zauważasz gdy wpadasz w jakiś zakręt mając na blacie 170, a czujesz, że ciągle masz kontrolę - co jest złudne, bo wystarczy jakakolwiek przeszkoda i... sobie hamuj bracie teraz. Choć i tak jednego sporta sobie zostawię do zabawy na tory, aby podnosić skille. Nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać - może kiedyś znów mi się gdzieś droga zwęzi albo zacieśni, lepiej mieć praktykę w boju, aby się uratować w razie czego. No, ale, proponuję jednak wrócić do tematu. @Adam M., skoro już tutaj jesteś, zapraszam do podzielenia się swoimi doświadczeniami z sytuacji drogowych - a może i jakaś mrożąca krew w żyłach opowieść się znajdzie! ; )
×
×
  • Create New...