Jump to content

Qadrat

Forumowicze
  • Posts

    2284
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    12

Everything posted by Qadrat

  1. Zapraszam, jak masz kwity na wózek widłowy i doświadczenie to nawet pomogę w ogarnięciu roboty na magazynie w Strykowie. 4500 zł za miesiąc pracy zarobisz bez problemu.
  2. Sprzedaj to w takim stanie jak stoi i kup coś tańszego. Za 5000 zł kupisz GS500, który przejeździ niejeden sezon a i na serwis zostanie i na cały sezon tankowania. A swoją drogą 500 zł to się zarabia za 2 dni pracy na magazynie więc nie rób sobie jaj.
  3. Pod przeróbki to nie bierz żadnych 4-suwów a już na pewno nie chłodzonych powietrzem i nie na wtrysku. Aprilia SR 50 LC, Yamaha Aerox czy starszy Speedfight w wersji LC i na gaźniku. Po prostu dwusuw na gaźniku i chłodzony cieczą. Coś z tych co wyżej wymieniłem do nich jest masa gratów tuningowych i są to najlepsze bazy pod przeróbki. A tak swoją drogą skoro chcesz się bawić w zmianę pojemności to nie lepiej kupić coś co ma w standardzie te 200 - 300 ccm? Koszta tuningu skuterka 50 ccm to będą kwoty rzędu 2 - 3 tysięcy a co do czego to będzie miał osiągi na poziomie fabrycznego skutera 125.
  4. Sprzedaj to tak jak stoi i kup coś normalnego. Do tego wynalazku nic nie dostaniesz. Nawet jeśli ten silnik jest jakąś wariacją silnika Rotax to będziesz musiał sztukować części na chybił trafił.
  5. Rozejrzyj się za tą wydumką co niedawno Harley Davidson wypuścił, zwie się Pan America Masz duży silnik V więc nawiązanie do cruisera jest, marka też kojarzona z dużymi cruiserami
  6. W Niemczech da się normalnie funkcjonować bez smartfona bo Niemcy mają totalnie inne podejście do tej techniki. Często bywam i coś o tym wiem. Znajdź mi tutaj w Polsce w dzisiejszych czasach jakieś miejsce gdzie przesłanie dokumentu może się odbyć przez fax - w Niemczech to nadal podstawowy środek do przesyłania dokumentów Ile ja się niedawno namęczyłem jeżdżąc od stacji do stacji żeby mi odpłatnie gdzieś wydrukowali jedną stronę A4 dokumentu przewozowego, który to miałem na mailu. Wszędzie słyszałem odpowiedź, że "mailem nie, wyślij faxem to za darmo ci wydrukujemy". W końcu odkryłem jakąś stronę co umożliwia usługę wysyłki pliku jako fax przez internet i mi to wydrukowali. Na wielu myjniach nadal nie da się zrobić płatności kartą. Na wielu takich myjniach rechnung za mycie cysterny nadal wypisywany jest ręcznie. Pokwitowanie za zapłatę gotówką za mycie też ręcznie na druczku. Czeki, w Polsce niemal nie istnieją. Niemcy nadal używają. Specyficzny kraj, dość mocno przywiązany do dawnych technologii. W sumie to może i dobrze. W Polsce wszystko poszło w kierunku wygody i aplikacji. Można się obejść bez tego i sprawy załatwiać po staremu, stojąc w kolejce ale traci się na tym dużo czasu: - dużo jeżdżę autostradami, kupno biletu na stacji to każdorazowo jakieś 10 minut w plecy dlatego mam aplikację AutoPay i podpięte tam kilka pojazdów - rejestracja awizacji cysterny na terminal paliwowy PERN tylko przy użyciu aplikacji - dla wygody dodałem sobie przez NFC kartę płatniczą bo nie zawsze mam portfel przy sobie - z powodu portfela mam też aplikację mObywatel bo tam jest dowód osobisty, prawo jazdy i dowody oraz ubezpieczenia od pojazdów - sporo rzeczy dostaję na maila więc obsługa poczty w telefonie - dużo jeżdżę różnymi pojazdami po nieznanych miastach i wioskach więc Google Mapy zamiast osobnej nawigacji i przekładania urządzenia z auta do auta - WhatsApp do komunikacji i wysyłania zdjęć w wysokiej rozdzielczości (niestety MMS bardzo kroi jakość zdjęcia)
  7. Dokładnie tak jest, odznaczasz zgody na dostępy ale jak ktoś "wyżej" sobie zażyczy dostępu to taki dostęp dostanie. Android jest najgorszym możliwym do upilnowania systemem, niestety zdecydowana większość obecnych smartfonów pod tym systemem pracuje. Applowski iOS to przepaść jeśli chodzi o bezpieczeństwo w stosunku do Androida. Co nie znaczy, że iOS-a nie można "podsłuchać" jeśli pójdzie taki nakaz. Niby dało by się żyć bez smartfona z systemem, używając jakiejś starej Nokii co ma tylko rozmowy i sms - ale obecnie to duży dyskomfort i bardzo często ogromna strata czasu na coś co można w kilkanaście sekund ogarnąć przez aplikację w smartfonie.
  8. No chyba nie do końca rozumiesz ideę czarnej skrzynki? Co innego jak zbierane są dane, które może w dowolnej chwili podejrzeć jakaś osoba trzecia lub instytucja i to ZDALNIE bez mojej wiedzy a co innego zbierać dane do czarnej skrzynki, których odtworzenie będzie możliwe TYLKO I WYŁĄCZNIE w momencie fizycznego dostania się do niej. Inwigilacja jest wtedy jak ktoś może sobie w dowolnej chwili podejrzeć jakiekolwiek informacje o mnie. Jeśli używam tylko gotówki to ile mam pieniędzy wiem tylko ja. Co kupuję wiem tylko ja i sprzedawca. A jak używam konta i karty to informacje o moich oszczędnościach oraz transakcjach można uzyskać przy pomocy kilku kliknięć siedząc wygodnie przy komputerze.
  9. Niestety chyba 99% użytkowników smartfonów ma tam zainstalowaną aplikację Facebook. Aplikacja przy instalacji prosi o zgodę na dostęp chyba do wszystkiego co jest w telefonie: pliki, kontakty, wiadomości, aparat, mikrofon. Ja akurat mam tam fejkowe konto ale ile to razy zdarzyło mi się z kimś o czymś rozmawiać a potem na fejsie wyskakują mi reklamy tego czegoś. Przykład sprzed kilku dni: smartfon w kieszeni, ekran zablokowany, rozmawiam z kolegą obok o kluczach udarowych. Za godzinę odpalam fejsa a tam wyskakują mi reklamy kluczy udarowych Makity. Przez kilka dobrych lat unikałem używania płatności kartą a wypłatę brałem w kopercie. Powodem tego było to, że w okolicach 2010 roku miałem przez 2 lata kuratora na głowie. Bardzo niesympatyczna osoba, próbowała mi dogryźć ile tylko się da. No i moja cierpliwość się skończyła wtedy jak ta menda jednego razu mi wygarnęła gdzie byłem na urlopie i dokładnie powiedziała co kupowałem. Na podstawie płatności kartą była w stanie dotrzeć do paragonów i dowiedzieć się, że tego i tego dnia byłem w Bieszczadach, kupiłem taki i taki alkohol w takich i takich ilościach - a na koniec dodała, że biorąc pod uwagę ilości kupionego alkoholu to musiałem się chyba dobrze bawić.
  10. I tak się powoli rozkręca totalna inwigilacja. Zaczęło się od smartfonów z aplikacjami, które mają dostęp totalnie do wszystkiego co jest na telefonie oraz do używania mikrofonu nawet jak telefon leży wygaszony na stole (szczególnie aplikacja Facebook co wie o nas dużo więcej niż my sami). Teraz widzę już zaczynają się kombinacje żeby osoby trzecie znały dokładne trasy gdzie kto jeździ oraz w jakim stylu jeździ. Ja bym sobie tego nie życzył ale pewnie nadejdzie dzień, że nie będzie wyjścia. Ale za to jestem jak najbardziej za czymś takim jak czarna skrzynka w samochodzie. Urządzenie zapisujące w czasie rzeczywistym wszelkie dane co idzie odczytać z szyny CAN. Od dobrych 20 lat w autach istnieje taka techniczna możliwość. Prędkość, obroty, czy włączony kierunkowskaz, kąt skręcenia kierownicy, użycie hamulca, stopień wciśnięcia pedału gazu i wiele innych. W razie wypadku odpowiednie służby robią później odczyt czarnej skrzynki i mają czarno na białym co się działo. A nie jakieś cyrki z biegłymi sądowymi, miesiące analiz, kilka różnych sprzecznych opinii, dziwne teorie.
  11. I ja jestem tego samego zdania, że te wytwory spod znaku Rometa nie są warte żeby płacić za nie po kilka / kilkanaście tysięcy. Tak samo jak te wytwory ze Świdnika. Można sobie trzymać jako ciekawostkę minionych lat, że kiedyś były takie podłe wyroby bo taki był ustrój ale nie żeby robić z tego jakieś bóstwo. Już lepiej zainwestować w coś z Czechosłowacji. Lub NRD bo Simson czy MZ to były kilka klas wyżej i to przynajmniej jeździło. Jak sobie teraz przypomnę, że 15 letni Ogar czy motorynka to już były sprzęty bardzo zmęczone to aż się szkoda robi. Zwłaszcza jak sobie porównam, że w garażu mam 33 letnią NTV, która po prostu jeździ, nigdy nie remontowana.
  12. Części silnikowe to raczej bez problemu dostaniesz, problem może być z jakimiś nietypowymi rozwiązaniami, które były stosowane tylko w Kadecie i nigdzie indziej. Jakieś nietypowe tulejki, mocowania. Kompletów tłok + cylinder jest cała masa, od chińskich za stówę, polskie Almot za około 250 zł (bardzo przeciętna jakość, tłok szybko puchnie) albo biały kruk: oryginał ZMD z czasów PRL - jak się pojawi jakiś nowiutki komplet to ceny naprawdę różne, 6 - 7 - 8 stówek. Wał korbowy też tak samo: chińskie wydumki po stówie (najgorszy chłam), tajwańskie Duells za 3 stówki bardzo dobre pod warunkiem założenia łożyska korbowodu Wossner no i oczywiście biały kruk czyli wał z czasów PRL od ZMD - tu niektórzy potrafią zawołać nawet 5 stów. Nie chwaląc się, mam zarówno nowy tłok z cylindrem jak i wał z dawnych czasów, leżą dobrze zakonserwowane w oryginalnych opakowaniach, dziadek w latach 80 przy okazji wizyty w Polmozbycie kupił na zapas
  13. Ale koszty takiej renowacji będą ze 2x wyższe niż to co później można dostać przy sprzedaży. Po porządnej renowacji to się sprzęt zostawia dla siebie żeby cieszył oko. Sam teraz wziąłem się za odbudowę mojej motorynki z 1979 roku. Motorynka od nowości w rodzinie, dziadek kupił nową a jak miałem 6 lat to mi ją dał. Od 20 lat stała w kącie w garażu. Dziadek tam zmienił parę rzeczy: uciął trochę kierownicę żeby była krótsza bo jak byłem mały to była dla mnie niewygodna, wywalił oryginalne trójkątne siodełko i wstawił przerobione od późniejszej wersji i je dodatkowo opuścił żebym łatwiej dosięgał, po którejś tam glebie uszkodziłem metalowy "ogon" więc wleciał plastikowy od nowszej, No i jak teraz chciałem ją zrobić na pełny oryginał to odpuściłem temat, choćby za głupie siodełko w średnim stanie ludzie wołają po 500 - 600 zł. Metalowy ogon 300 - 400 zł. Śruby przednich sprężyn tzw. szpilkotrzymacz - nie do dostania a jak się coś pojawi to schodzi w kilka minut. Po prostu doprowadzam ją do stanu używalności, nie do końca zgodnym z oryginałem bo robiąc według sztuki to chyba bym z 5000 zł wydał. Można co prawda kupić sporo nowych gratów ale to rzemieślnicza robota, bardzo kiepskiej jakości. Z nowych rzeczy to kupiłem na razie stopkę centralną i podnóżki. Stopka tragiczna z cieniutkiego metalu, niechlujnie wykonana. Podnóżki też nie za ciekawe i jestem niemal pewny, że nie wytrzymają jak osoba 50 kg na nich stanie.
  14. No to wtedy dopóki nie ma zgłoszenia o kradzieży to pojazd w systemie nie świeci się na czerwono i można jechać dalej. W sumie to się za dużo nie różni od czasów gdy wożenie dowodu i polisy było obowiązkowe (bo było głupotą bo system CEPiK istnieje od około 1997 roku). Kiedyś po prostu za brak każdego dokumentu było 50 zł więc jak nie miałeś przy sobie dowodu i OC to stówka mandatu i jedziesz dalej. Nie wiem jak było przed wprowadzeniem CEPiK bo to było 25 lat temu więc jestem za młody żeby wiedzieć takie rzeczy.
  15. W autach służbowych, którymi jeżdżę to w żadnym nie ma dowodów rejestracyjnych ani polis OC. A z racji wykonywanej pracy kontrolę mam często. Służba celno skarbowa (bo oni mnie głównie kontrolują) tylko pyta czy jest dowód bo niby by im to przyspieszyło kontrolę. Jak mówię, że nie to nic nie szkodzi, wszystko sprawdzimy w bazie. Dopóki auto nie widnieje jako kradzione to problemów nie będzie. Prawa jazdy i dowodu osobistego też nie trzeba mieć przy sobie, wystarczy mieć w telefonie aplikację mObywatel i to jest w pełni zatwierdzony przez służby sposób na weryfikację osoby.
  16. Jak wleci nowy komplet sprzęgła z montażem wg książki to jaki byś nie zalał olej to będzie dobrze. Byle spełniał normy podane w instrukcji motocykla. Moje prywatne doświadczenie z Motulem 5100 (i nie tylko moje bo pełno jest opisanych podobnych przypadków) jest takie: jak sprzęgło już na wykończeniu i łapie ostatkami sił to po zalaniu tego Motula już się robi kaplica. Zaczynają się uślizgi sprzęgła przy dodawaniu gazu. Na Valvloline jakoś się wszystko toczyło, uślizgi były tylko przy dynamicznym puszczeniu sprzęgła lub strzale, podczas przyspieszania nic się nie ślizgało. Po prostu ten Motul musi mieć mniej dodatków, które są przeznaczone dla mokrych sprzęgieł (norma JASO MA / MA2). Akurat Motula jak potrzebuję kupić to albo InterCarts albo łódzki 4Cars, autoryzowani sprzedawcy więc raczej małe szanse na podróbki.
  17. Będziesz musiał jakoś załatwić polski przegląd zerowy. Czyli wizyta tym sprzętem na polskiej SKP. Jak to załatwisz to tylko i wyłącznie Twoja sprawa. Jeśli będziesz miał ten kwitek z SKP to możesz sprzętem nie zjeżdżać do kraju.
  18. Skoro narzekasz na problemy z prostą, dwusuwową RX to nie chcę myśleć co będzie jak kupisz pełnoletniego EXC czy Husaberga... Zwłaszcza tego drugiego. Ja bym szedł w stronę RFS tylko weź ze sobą kogoś dobrze obeznanego w tych sprzętach bo 90% wiekowych RFS to takie rzeźby, że szkoda gadać. I nie, one nie będą mniej kapryśne w serwisie niż RX. Na pewno będą bardziej bolały po kieszeni. Moja ostatnia 125 2t to DT 125 jakieś 15 lat temu i chętnie bym wrócił do tego sprzętu, w porównaniu do 4t to wyremontowałem ją za dużo mniejsze pieniądze. A remont zrobiony wg sztuki to spokój na długi czas.
  19. Skoro rozrząd jest na 100% ok to sprawdź czujnik położenia wału i oporność cewki. Zwłaszcza ten czujnik bo jego uszkodzenie / złe podłączenie daje takie objawy.
  20. Przecież takie coś masz na każdym schemacie z rozpiską części... Pierwszy z brzegu: https://www.bike-parts-honda.pl/catalog/microfiches-honda/0080-MTX80RFF-MTX80RSF-microfiches-honda
  21. Akurat z kolorem rozchodzi się o to, że jak wlejesz inny kolor to zrobi Ci się brunatna breja bo nastąpi zmieszanie kolorów. Trochę ciężko będzie wtedy dostrzec ewentualne zmieszanie płynu z olejem
  22. Po prostu dolewasz płyn, nic nie musisz odpowietrzać. Byle był takiego samego koloru. Jedynie pamiętaj żeby wlać płyn a nie koncentrat no i nie wlej przypadkiem żadnych G12 czy tam G13 bo mogą puścić uszczelnienia, przerabiałem to na własnej skórze.
  23. Napisz w jakim budżecie chcesz kupić ten sprzęt.
  24. Teraz to już po ptokach, jak tarcze wyślizgane to żadne kombinacje z olejami nie pomogą. Wrzuć nowe tarcze (tylko je wymocz przed montażem), oceń przekładki czy nie mają przepaleń i są proste - jak są dobre to możesz zostawić, daj nowe sprężynki i ciesz się jazdą. A ten Motul? No cóż, bardzo pomaga w dobiciu sprzęgła, które jest na wykończeniu. Nie przejmuj się bo prędzej czy później i tak by się zaczęło ślizgać.
  25. Też od zawsze sam ogarniałem swoje sprzęty no ale niestety, w ciągu ostatnich dwóch lat tak wyszło z pracą, że wolne w miesiącu mogę policzyć na palcach jednej ręki. Dlatego postanowiłem powierzyć sprzęt w ręce kogoś, kto rzekomo się zna. I wyszło co wyszło, mam powymieniane w motocyklu dobre części na dobre, zero poprawy w pracy motocykla, to co zepsute nadal było zepsute. Mi by honor nie pozwolił wziąć choćby złotówki gdybym się podjął naprawy a finalnie oddał klientowi sprzęt w takim stanie w jakim przyjechał. I jestem również zdania, że jak biorę za coś pieniądze to muszę być w tym niemal mistrzem. Tak samo jak ww. Łysy co ma to śmieszne "M4K garage" kiedyś nagrał filmik jak to przyjęli od kogoś jakieś auto do naprawy, rzekomo kilka / kilkanaście godzin diagnozowali, nic nie udało im się zdiagnozować co dolega. Jak oddali klientowi auto to zażądali 700 zł "no bo przecież poświęciliśmy mu czas na diagnostykę" i wyszła z tego awantura bo klient nie chciał zapłacić - no bo za co? Skąd w ogóle pewność, że cokolwiek było przy aucie diagnozowane?
×
×
  • Create New...