Jump to content

Sihaja

DesmoManiax DOC Poland
  • Posts

    993
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Sihaja

  1. Z fundacją Corde Canis pracowałam osobiście przez kilka lat. To ludzie, którzy nigdy nie odmówią zwierzakowi w potrzebie. Do teraz przez fundację i hotel dla bezdomnych zwierząt przewinęło się ponad 500 psów. 500! Wyciągniętych z mordowni, odebranych w interwencjach, chorych, zabiedzonych, zaniedbanych - praktycznie wszystkie! Dostały pomoc, leczenie, wsparcie psychiczne, by dojść do siebie i ostatecznie nowe domy. Te którym nie można już było pomóc, zasnęły na zawsze w cieple, spokoju, na czystym kocu. W zeszłym roku dach fundacyjnego schroniska uszkodziła wichura. Nie udało się ciągle zebrać środków na naprawę, został tylko prowizorycznie zabezpieczony. Teraz w okolicy przewalają się ulewy. Pada od kilku dni. Dach cieknie, ale i bardziej niszczeje. Byłoby wielką stratą, gdyby to miejsce przestało istnieć, ze względu na pomoc zwierzakom, którą bezinteresownie daje. Z prośbą o pomoc, link do zbiórki: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dachremont?fbclid=IwAR3snhJlRobczgGWTxu-4VXB3Ju61Vp6TBArh7qhGFKahnLcr4OoRNSoCq8 W imieniu tych potrzebujących - dziękujemy,
  2. Słuchaj, co jannikiel radzi a źle na tym nie wyjdziesz... Ech, dużo bym dała, żeby znów mieć taką zabawkę... Jeśli się przeprowadzę gdzieś gdzie nie skręca się pod kątem prostym raz na kilkadziesiąt mil, to chyba się nie powstrzymam i znów sobie kupię :)
  3. Nieee, to nie tak. Nie ma znaczenia skąd. Organizm jest zdolny do reagowania na różne, czasem naprawdę absurdalne rzeczy. Proszek do prania to jedna z możliwości. Ale równie dobrze może to być poduszka, ulubiony sweter, dezodorant, dowolne jedzenie. Znalezienie przyczyny może być trudne i kosztowne. O ile w ogóle problem ma podłoże alergiczne. Nie doszukuj się problemu w czymś, co przywiozłeś. Kiedy przyjechałam do USA moja alergia prawie znikła. Tylko w jednej knajpie coś powodowało problem. Ale poza tym nie było mi praktycznie nic. Jadłam właściwie wszystko co chciałam. To było jak dzień dziecka! Po niecałym roku problem wrócił. Tak po prostu bywa.
  4. To nie musi być zmiana... Ja sama pamiętam problemy ze skórą po proszku do prania, w którym prałam wcześniej przez kilka lat i wszystko było ok. Jeszcze na studiach tłumaczyli nam, ze diagnostyka alergii to koszmar i że testy to jedna bajka, a reakcje organizmu druga. Można na przykład nie reagować na pyłki traw, ale zareagować po potarciu trawą skóry. Do klasycznej alergii (zależnej od przeciwciał IgE) dochodzą różne nietolerancje (związane z przeciwciałami IgG), testy są różne, jedne nie wykrywają drugich, masakra. A życie z diagnozą też bywa zabawne. Poniżej dwa przykłady, które pokazują jak ciężko jest czasem znaleźć przyczynę problemów. Na przykład uczulać może... folia w kartonie w którym jest sok owocowy. Folia albo jakiś składnik w jej obróbce, cholera wie co. W Polsce nie mogłam pić soków z kartonu, z plastiku czy szkła - już tak. Pół roku szukałam gdzie tkwi problem. Nie wpadłam na to, ktoś mi podpowiedział. Przy uczuleniu na jeden rodzaj mięsa, należy unikać wszystkich wędlin, bo wystarczy je pokroić na tej samej maszynie, na której tnie się inne i nieszczęście gotowe. Analogicznie z każdym innym składnikiem. Jeśli alergia pokarmowa jest bardziej złożona, niż jeden czy dwa składniki, to jedzenie w restauracji jest jak maskowana próba samobójcza. W domu najlepiej mieć osobny nóż i deskę do krojenia rzeczy bezpiecznych i innych. Tak czy inaczej powodzenia!
  5. Niestety z tym się nie zgodzę. Testy są dobre na początek. Pozwolą wykluczyć alergię na pyłki, metale, niektóre alergeny pokarmowe... Ale nie wszystkie i nie zawsze. Rozważyłabym faktycznie wymianę poduszek, kołder, kocy... Koniecznie zmieniłabym proszek do prania i płyn zmiękczkający - sama mieszkając w Polsce przestawiłam się na jeden z tych delikatnych dla niemowląt (Jelp czy jakoś tak...) i wprowadzenie diety eliminacyjnej (co jest okropnie męczące, ale skuteczne.) I nie mówię, że to na pewno coś da, ale jeśli pomoże uniknąć nieprzyjemnych konsekwekcji, to czemu nie. Jeśli chcesz więcej wskazówek odnośnie diety, to napisz na priv albo maila. No i powodzenia!
  6. Faktycznie można rozważyć start kawałek dalej - pod Chicago. Ceny raczej nie będą wyższe niż w NY, a zawsze to ciut bliżej na zachód. No i oczywiście koniecznie zabierz międzynarodowe prawo jazdy. Nie wiem czy bez tego da się w ogóle wypożyczyć, a głupio byłoby mieć kłopot z powodu takiego drobiazgu. (Ja zanim zrobiłam tutejsze prawko wypożyczałam tylko raz i bez międzynarodowego nie byłoby mowy o wypożyczeniu.)
  7. Raz mi się zdarzyło uniknąć wypadku tylko cudem. Droga kreta, teren niezabudowany, pogoda piękna. Jechałam do pracy samochodem. Wyjeżdżam zza kolejnego zakrętu a w poprzek drogi stoi samochód. Stoi tak jak wyjechał, bo ktoś sobie na trzy razy zawraca. Nie yło czasu ani sensu naciskac klaksonu. Hamulec, gość widząc mnie usunął się kawałek, odbicie w bok, kontra, żeby nie złapać pobocza. Ufff... Jak już go ominęłam nawet nie próbowałam hamować. Zupełnie nie wiedziałam co miałabym zrobic później. Kierowca chyba zrozumiał co zrobił. W lusterku widziałam, że zjechał na pobocze, wysiadł i oparł się o samochód. Ja nawet nie zdązyłam się wystraszyć. Dopiero po jakichś 30 minutach rozbolały mnie ręce i nogi. No cóż, to że nie zauwazyłam skoku adranaliny nie znaczy, że moje mięśnie go olały :) Jechałam szybko. Nie przegiełam jakoś znacząco, bo to nie w moim stylu, ale pewnie 100 km/h było. Gdybym zahaczyła pobocze byłoby nieciekawie. W sumie nie wiem jak to się stało, że wyszłam bez szwanku, że sie zmieściłam. Gdybym jechała czymś szerszym niż seicento tez mogło się nie udać. Nie jeszua tylko ja ;) On jest do towarzystwa i oderwania się od krajowych realiów. Ale może sobie jakiś kurs podyplomowo wybierze? Na dom nie liczymy, nie planujemy zostawac tu na długo. Chyba, ze samo tak wyjdzie.
  8. Taaa... całkiem nieduża ta nasza planeta. :)
  9. Dzięki bardzo :) Polskie prawko oficjalnie jest ważne przez 3 m-ce. Zdarzyło mi się na nim jeździć i wypożyczyć samochód też. (Pojechałam na wycieczkę do Chicago po jesza i psa, bo dolecieli miesiąc po mnie). Właściwie to do wypożyczenia samochodu niezbędne jest polskie + międzynarodowe. Kursu tutaj w ogóle robić nie trzeba, test teoretyczny można zdawać dzień po dniu ;) Praktyczny ma limit tygodnia, choć rzeczywiste terminy mamy trochę dłuższe. Jeśli delikwent ma juz prawo jazdy wydane przez inny kraj, to po zdaniu egzaminu dostaje regularne prawko. Jeśli nie miał - dostaje learners permit i przez przez min. 6 m-cy może jeździć tylko pod nadzorem dorosłej osoby z prawem jazdy. Chyba, że zrobi kurs, wtedy dostaje pełnowartościowe prawko. Jeśli miał prawko w innym stanie, to zdaje się tylko teorię. Generalnie tutaj prawo jazdy jest dokumentem tożsamości (używa się go na przykład przy zakupie alkoholu, bo wszystkich sprawdzają), więc i tak trzeba je mieć. I wszystko byłoby super, tylko drogi proste i nudne. No i faktem jest, ze bez samochodu komfortowo żyć się nie da. Własnie jesteśmy na etapie zakupu. A wywiać - wywiało, nie da sie ukryć. Na dwa lata na pewno, a później się zobaczy.
  10. Czytam i az wierzyć się nie chce. Ale fakt. Pewien moderator z tego forum ostatnio walczył o buty. Skończyło się w sądzie, wygrał. Ale... wkurzające jest, że w ogóle w Polsce tak się klientów traktuje. Cóż, mam nadzieję, że jednak dopniesz swego.
  11. To znaczy trzecie zdane, a nie zdane za trzecim razem ;) No i na razie tylko na samochód. Po jednym popołudniu zakuwania lokalnych przepisów, wysłana na bazie argumentu "co, ty nie dasz rady?" zdałam teorię. Ale w jakich warunkach! 4 h na 50 pytań testowych! Pytania proste, bez podchwytliwych kruczków. Zrobiłam w 30 minut. Jako obcokrajowcowi przysługiwała mi możliwość skorzystania z wyjaśnienia sensu pytań, ale nie było potrzeby z niej korzystać. Jedyne odłożone na później pytanie system pominął, bo jego rozwiązanie nie miało wpływu na wynik. Do przeczytania był "manual", a nie kodeks ruchu drogowego... Fakt, że manual nie mówi czy tutaj wolno przechodzić jak nie ma pasów ani nie precyzuje jak używac kierunkowskazów na rondzie. (Wielu tu mieszkających w ogóle ich zatem nie używa.) Dwa tygodnie później miałam jazdy. Akurat nawaliło śniegu jak diabli, oczywiście wciąż miałam problemy z jazdą automatem (a tylko taki samochód mogłam pożyczyć - bo tu to egzaminowany ma dostarczyć pojazd na swój egzamin), ale nie było źle. Tym razem przynajmniej nie próbowałam zmieniać biegu i nie wcisnęłam hamulca zamiast sprzęgła. Egzaminatorka była życzliwa. (To też, jakby nie było, dla mnie nowość). Lekko zaskoczył ją europejski styl parkowania - że niby strasznie blisko poprzedzajaceego samochodu. (Z tyłu było pusto - to chyba dla ułatwienia). Test był bezpłatny a za egzamin z jazdy zapłaciłam mniej, niż za obiad w fastfoodzie. A prawko przyszło do domu pocztą. Wcześniej - na miejscu wydrukowali mi tymczasowe. Latem rozważę prawko na motocykl.
  12. Nie mogłam się powstrzymać ;) Bo się przesiadła na Ducati ;> A na poważnie, dla niewtajemniczonych: beemka jest tak wygodna i stonowana, że zaczęłam zasypiać na prostych :) Dzięki, ale bez przesady z tym kilkorgiem. Póki co w planach są bliźniaki - żeby za jednym razem się uwinąć i nie tracić czasu... I wystarczy ;) LOL :)
  13. E, ale ja na forum przez jeszuę trafiłam... (Piszę to, żeby wszystkich przerażonych widmem grożącej żeniaczki uspokoić). Tak czy inaczej dziękuję za gratulacje i wszelkie miłe słowa.
  14. Nawet gdyby to my nie z tych łatwych do urażenia :) Czasem sama mam ochotę tak zareagować w związku z tym co wykombinowaliśmy ;) Dzięki Klaudiuszu. Szczęście się przyda :>
  15. Tak jakoś wyszło. A musze przyznac, że zupełnie się nie spodziewałam :D Co do winkli to się zobaczy. Najpierw musimy się ustawić w nowym miejscu. Zobaczymy jak nam tam będzie i czy będziemy chcieli zostać. Pierwszy kontrakt mam mieć na dwa lata. Jak będzie źle, to powrócimy do realizacji planów z wyjazdem do Skandynawii. Albo do Kanady? Kto wie co będzie za dwa lata? Dwa lata temu mówiła "i żadnego ślubu. Nigdy!" Nie jestem pewna czy zrozumiałam intencję przekazu powiązanego z tym obrazkiem, ale ma szansę być zabawna. Dzięki wszsystkim za gratulacje :)
  16. Dzięki Monter. :) A wiesz? w tym miesiącu to my ledwo wyrabiamy na zakrętach. Wszystkie sprawy do pozamykania, organizacji mnóstwo. Możemy bana nie zauważyć ;)
  17. Dziękujemy :) P.S. ej, no... dwóch osobnych, zarejestrowanych użytkowników forum. Należy się nam! :icon_razz:
  18. Wbrew wczesniejszym postanowieniom i zapowiedziom będę się chajtać. Mało tego! To ja to wymysliłam! (Ale naprawdę miałam ważny powód). Pomysł został przyjęty średnio entuzjastycznie ale zaakceptowany. A później wszystko sie zmieniło i teraz to już obydwojgu nam piekielnie się z tym spieszy (Tak, że już zadeklarowany ślub przenieśliśmy na wcześniej... ale znów mamy ważny powód). Mamy więc małe urwanie głowy, no dobrze, raczej dom wartiatów, ale i tak jest fajnie ;)
  19. Uff... przeciągnęło się niemiłosiernie. Ustaliliśmy termin stażu na koniec sierpnia. Od 18, w sumie 2 tygodnie. Może ktoś z Was płaci za wynajem mieszkania z którego nie korzysta w wakacje i udostępniłby za opłatą na 2 tygodnie?
  20. Jasne, będę się odzywać. Póki co mój stażodawca chyba nie wrócił z Austaralii, a mnie i tak wypadło coś innego, więc sprawa wciąz niedogadana. Ale tą Wawę muszę zahaczyć. Jest to dla mnie piekielnie ważne, więc będę cisnąć. I w końcu przyjadę :) Dzięki za info
  21. Pracować będe w Instytucie Biologii Doświadczalnej PAN na ul. Ludwika Pasteura. Niestety termin nie jest jeszcze na 100% pewny, planujemy wystartowac z tym jak najszybciej po świętach. Pytanie czy wyrobimy się z dokładnym rozplanowaniem i przygotowaniem części projektu, którą chce zrobić na sprzęcie w Wawie. I czy będzie od razu miesiąc czy np 2x po 2 tygodnie z krótka przerwą. Może się okazać, że skończę wcześniej, a może tak, że będe musiała dokończyć prace później i się projekt przeciągnie. Ja sama chcę zacząć tak szybko, jak sie da, bo czekaja na mnie kolejne rzeczy. I chcę zostać tak długo jak się da, bo Oni tam mają więcej fajnych zabawek, z którymi chętnie bym się bliżej zapoznała :) Dzięki Wam dobrzy ludzie za wszelkie informacje. Tak pokój w mieszkaniu studenckim jak i akademiki są fajnym wyjściem. Jak juz pisałam spędzac będe tam wieczory i noce. (Najpewniej nad analizą danych. :cool: ) I tak, Cosmoo, pewnie znajdą się nieuprzejmi i niechętni do pomocy Warszawiacy, ale jak widać nie tu i nie tym razem ;)
  22. Dzięki za info, może sie przydać. Ta "samiczka" akceptuje warunki poniżej czterech gwiazdek. :) Kuchni nie wymagam, byle bylo czysto i dymem z papierosów nie zaciągało, to przeżyję wszystko. :) Już się doczekac nei mogę ;>
  23. Dzięki za podpowiedź. Myslę też o akademikach. Może gdzieś będą mieli jakies wolne pokoje. Inna opcja - może ktoś na forum będzie poszukiwał współlokatora i na chwilę uda się wskoczyc na takie miejsce. Szanse mizerne, ale próbować nie zaszkodzi :) Niestety staz będzie przed wakacjami. Jeśli się uda, to zaraz po świętach.
  24. Hej Warszawiacy W niezbyt odległym terminie mam mieć w Wawie staż. Około miesiąca, ale może uwinę się wczesniej. I dlatego mam do Was zapytanie: czy kojarzycie gdzie można by się zatrzymać? Hotel wyjdzie mi absurdalnie dogo, chyba juz taniej wynająć mieszkanie, ale znowu ciężko będzie wynająć coś tylko na miesiąc. Wymagania mam minimalne: na weekendy i tak będe wracać do domu, a w tygodniu będę siedzieć w pracy dopóki mnie nie wykopią :) tak więc musze mieć miejsce do spania i dostep do czystej łazienki. Może coś kojarzycie? Albo warszawszcy studenci może coś poradzą?
×
×
  • Create New...