Jump to content

PiotrEm

Forumowicze
  • Content Count

    15
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralny

About PiotrEm

  • Rank
    NOWICJUSZ - macant tematu
  • Birthday 11/06/1970

Informacje profilowe

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Warszawa

Osobiste

  • Motocykl
    a i owszem
  • Płeć
    Mężczyzna
  1. No to ja jeszcze raz namieszam. Zebrało mi się na wspomnienia, jak przeczytałem o tych 80 kmh. Masz ciuchy i kask ze szczęką? Ja miałem kask vespy (jet z krótką szybą no nosa, nie do brody) i zero ciuchów. Po przesiadce okazało się, że kask ma fatalną aerodynamikę (a raczej nie ma jej wcale) i wiatr już od 100 km/h dosłownie ściąga go z głowy, softshell łopocze, portki za krótkie (bo kolana zgięte) i w ogóle strach się bać. Zupełnie zignorowany przez mnie aspekt ochrony pasywnej dostał najwyższego priorytetu (w dodatku zapisałem się na szkolenie na torze, a tam bez minimalnej dedykowanej garderoby nie masz wstępu). Mam nadzieje, że masz oddzielny budżet na ciuchy, bo ja na początku nie doceniałem rady "najpierw garderoba, a co zostanie, to na moto, a nie odwrotnie". Tylko że jak celujesz jednocześnie w choppera, turystyka i ścigacza, to masz problem - przesuń w budżecie przecinek o jedno w prawo Sorry za off topic, bo pytasz o mały motocykl, tak jakoś wyszło. Ale wspomnij moje słowa, jak odbierzesz A2 PM
  2. Jak masz licznik na lince, to sprawdź, czy linka nie wypada z zegara, czy nie jest za krótka, czy zaczep w zegarze trzyma. Może też być tak, że pancerz jest wystarczająco długi, ale rdzeń nie wchodzi dość głęboko w zegar. Odepnij przy kole (przy ślimaku), popchnij rdzeń w kierunku zegara i pokręć ręcznie. Mi tak non stop wypadała linka w habanie custom, bo zatrzask w zegarze nie trzymał i objawy miałem podobne (licznik "przepuszczał"). Dopiero jak trytytką przywiązałem linkę prędkościomierza do innych kabli, to przestała się obsuwać. PM
  3. Myślę, że wiele. Dla mnie zmiana ze skutera na moto była wręcz rewolucyjna. Na habanie custom jeździłem na tylnym siedzeniu i z nogami do przodu jak na choperze (mam 190 cm), a na nakedzie pozycja jest zupełnie inna. Może ja nie do końca rozróżniam crossa od enduro *), ale chodziło mi z grubsza o to, że jazda na słabej nawierzchni jest cenną umiejętnością, mistrzów suchej prostej nie brakuje. Ale dajmy szansę wypowiedzieć się autorowi tematu, bo na razie zgadujemy, czym by tu go uszczęśliwić. Na pewno zasugerowany przez Ciebie dowolny naked będzie bezpiecznym punktem wyjścia. Jak go przez dwa lata nie skatuje, to sprzeda i będzie miał na dobrą kurtkę, spodnie i buty. Życząc Wszystkim pogodnego weekendu, oddaję głos do studia. PM *) Nie wiem dokładnie, czy mój kumpel ma yamahe YZF400 czy WR400 a może TT400, ale ma zarejestrowaną i w teren dojeżdża na oklep, a nie z przyczepką
  4. Rura_, ja to wiem, czego chcę, to QuFeto jest trochę zagubiony i stąd mój pomysł taki trochę z d..., który może się okazać ciekawą alternatywą, której QuFeto dotychczas w ogóle nie brał pod uwagę.
  5. Ja jeszcze myślałem o crossie. To jest bez wątpienia rozwijający tryb jazdy, tylko że akurat moje doświadczenie jest znikome - wziąłem jedną lekcję 2h w celu oswojenia się z podłożem piaszczysto-kamienistym. Przeciwko temu pomysłowi są: a) ograniczenie mocy 11 kW i 0,1 kW/kg b) trzeba mieć dostęp do garażu, bo w tym się dłubie, c) połowa budżetu pójdzie na ubiór (buty, żółw itd.). PM
  6. A ten skuter 100 ccm to miałeś w 2T czy 4T? Bo 125 ccm w 4T to szału nie ma. Z drugiej strony - lepiej pojeździć 2 lata na 125, niż dorastać bezczynnie do A2. Spróbuj przejechać się na czymkolwiek w tej pojemności, nawet na junaku, bo ja pamiętam swoją przesiadkę z Habany custom 125 na YBR250 i po miesiącu żałowałem, że nie kupiłem jakiejś 500ki. Jak chcesz się rozwijać, to masz się nie wozić, tylko jeździć. Dlatego uważam, że 125 ccm w 2T ma sens. PM
  7. Tak czytam sobie, co polecacie, i konkluduję, że jak ma być wygodnie, to musi być duże. Tej kawie GTR 1400 to już niedaleko do goldwinga. Ale tak chyba musi być - w dyliżansie wygodniej niż w siodle i przez 200 lat nic się w tej kwestii nie zmieniło
  8. Wzrost się ma, a nie posiada. No chyba że Ty posiadasz, to sprzedaj/podaruj komuś tak z 10 cm i problem z głowy PS. Nie bierz osobiście, sam mam 190 cm npp (nad poziom podłogi) i wożę się na psie (YBR250). Tak że, tego, zachowaj dystans... do siebie, i do pojazdu przed Tobą
  9. Nie wypowiem się n/t trwałości sprzętu (silnik/skrzynia/zawieszenie), ale rozważ jedno: motórki 125 ccm są raczej małe i jeśli masz tak jak ja 190 cm w pionie, to przejazdy po mieście będą spoko, ale dłuższe wypady (>2h) będą b. męczące. Od pasa w dół wszytko boli. Niewielka kanapa i przykurcz nóg powodują, że myślisz tylko o leasingu czegoś większego. Zrobiłem sobie 2x wycieczkę Wwa-Sanok-Bieszczady-Sanok-Warszawa (3 dni, 1030 km) na yamaszce ybr250 i ostatecznie zdecydowałem o zmianie motocykla w przyszłym sezonie. Ponadto: 125 nie rozwinie 100 kmh bez męczenia jej, a taka prędkość jest potrzebna, żeby nie spowalniać zbytnio ruchu. W weekendy wszyscy śpieszą się na odpoczynek, puszki wyprzedzają bez zachowania bezpiecznego odstępu i to jest moim zdaniem niepotrzebne ryzyko. Z tego powodu prawdopodobnie będziesz wybierał boczne drogi z mniejszą prędkością średnią i dziennym przelotem ok. 300 km (w weekend 1000 km raczej nie obskoczysz ). Może odpisałem Ci nie zupełnie na temat, ale jak masz tylko B i jesteś długi, to zacznij selekcję motocykli od ich wymiarów. I nie bierz chińskich - mogą się przegrzewać, a czekanie aż ostygną wkurza. Miałem aprilke habanę custom 125 (włoszczyzna), dawała radę (np. wypad Wwa-Puławy-Wwa w upał > 30 stopni - czysta przyjemność!). A, jeszcze jedno: szukasz używek (czyt. starszych modeli) - jeśli masz świadomość ekologii, to skreśl gaźnikowe. Na wtrysku będziesz miał spalanie w mieście < 3l, a to naprawdę cieszy . Kup coś i bądź dzielny, bo widzę, że bakcyla połknąłeś. Teraz to już będzie tylko gorzej (skończysz na BMW GS 1200, zobaczysz). P.
  10. Ja miesiąc temu zgubiłem dowód i prawko (raczej gdzieś wsiąkły w domu, niż ukradli). Przekopałem chatę, nie znalazłem, musiałem wyrabiać nowe. Wniosek o wtórnik PJ wykilkałem sobie na stronie PWPW. Klikałem wieczorem, następnego dnia przed południem zadzwoniła sympatyczna pani z urzędu gminy z informacją, że nie załączyłem dowodu wpłaty (liczyłem na to, że można zapłacić w urzędzie przy odbiorze). Anulowała wniosek, ja wykonałem przelew błyskawiczny, wyklikałem nowy wniosek, załączyłem pdf (uwaga - na formularzu PWPW można dodać tylko jpg, więc trzeba wyświetlić plik pdf i zrzucić screena do jpg, taka nasza cyfryzacja ). Osiem dni później odebrałem prawko. Oczywiście szybko poszło, bo chodziło o wtórnik, w przypadku pierwszego wydania może potrwać dłużej. No, chciałem tylko od siebie dodać, że sam proces produkcji dokumemntu jest krótki. Skoro czekasz ponad miesiąc, to coś jest nie tak. Zdarza się. Z moim dowodem było trochę gorzej - wniosek elektroniczny przez ePUAP utknął na parę dni i dopiero jak zadzwoniłem do urzędu gminy, ktoś go ręcznie pchnął w obieg. Po dwóch tygodniach od ponaglenia miałem nowy dowód. Pozdrawiam, Piotr
  11. PiotrEm

    Po winie

    Postaw mi piwo, a ja postawię Ci diagnozę. Znam się na wszystkim *) *) Jak w tym kawale - ginekologiem nie jestem, ale mogę zerknąć
  12. W kontekście tych zdjęć mam pytanie do doświadczonych kolegów z forum: Czy kanapa ma tak odstawiać? Jest to normalne zużycie eksploatacyjne, czy wysiedziana przez jakiegoś wielkoluda? Np. w samochodach należy przyjrzeć się szerokości szczelin - drzwi, maski, błotników itd, jak coś się rozjeżdża, to wskazuje na naprawę powypadkową.
  13. Czołem! Wybieram się w najbliższy weekend na Koniec Świata (Bieszczady, Nowy Łupków). Jak ktoś jest chętny dołączyć po drodze albo na miejscu, to zapraszam. Towarzystwo - nie mam preferencji ani uprzedzeń, mam 48 zim na karku, nie studiowałem prawa Plan mam taki, że wyjeżdżam z Warszawy w piątek i kwateruję się wieczorem na jakiejś tańszej agroturystyce. Celowałem w Sanok, żeby wieczorem gdzieś pójść na piwo, ale pewnie wszystko się rozejdzie, zanim coś zabukuję, i wyląduję na jakimś odludziu, co też ma swój urok. W sobotę: piechotą na szlak do schroniska Koniec Świata, może przejadę się drezyną w Uhercach, objadę pętlę bieszczadzką w jednym albo obu kierunkach. A pod wieczór na pewno odwiedzę gospodarzy Domu Kowala w Jankowcach (przemili ludzie, kwaterowałem u nich rok temu, na pewno ucieszą się, jak ktoś jeszcze do nich wpadnie w odwiedziny). W niedzielę wracam ścianą wschodnią przez Lublin do Warszawy. Turlam się yamahą YBR250, więc tempo i drogi będą zdecydowanie "krajoznawcze". To tak w ogólnym zarysie. LwG, Piotr
  14. Nie omieszkaj zapisać w umowie, o której godzinie wydałeś pojazd (oraz kluczyki i resztę papierów). Znane są w przyrodzie przypadki, kiedy nabywca zrobił sobie fotoradarem pamiątkowe zdjęcie z nowym nabytkiem P.
×
×
  • Create New...