Jump to content

PiotrEm

Forumowicze
  • Content Count

    40
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralny

About PiotrEm

Informacje profilowe

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Warszawa

Osobiste

  • Motocykl
    a i owszem
  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

198 profile views
  1. Wykonanie sklepu od A do Z będzie kosztować 100 zł/h. Wątpię, żeby ktoś to machnął w półtora dnia, raczej w dwa tygodnie (development + testy, testy, testy). Za 1000 zł masz min. roczny abonament na shoper.pl, zbierzesz doświadczenie, rozpoznasz jakich funkcjonalności Ci brakuje i zlecisz napisanie sklepu pod Twoje wymagania. No chyba że mówimy o customizacji shopera, a nie o pisaniu bazy danych i frontu sklepu from scratch.
  2. Oj, żebyś się nie zdziwił. Jak ja założyłem owiewkę do mojej ybr250, to przy 100 km/h przestało mnie telepać na boki, a Vmax wzrósł do 10 km/h. Deflektor i Twój wzrost muszą do siebie pasować. To kwestia kilku centymetrów, czy wiatr trzęsie kaskiem, czy przelatuje nad nim. Samoloty też mają takie małe deflektorki na skrzydłach - niby nic takiego, a jednak P.
  3. Czemu chcesz kupić motocykl, żeby spróbować motocyklizmu? Taniej jest na czyimś - są wypożyczalnie albo kursy doszkalające. Polecam to drugie. Nie chcę krakać, ale jak nigdy nie siedziałeś na moto, to biegów tak raz dwa nie ogarniesz. Mówię z autopsji; prawko kat. A mam od matury, 25 lat leżało w szufladzie, 6 lat jeździło skuterem i w końcu motocyklem - teoretycznie mogłem iść do każdej wypożyczalni i wziąć litra, albo do dealera na jazdę próbną (kaucja raptem 2000 zł). Nawet gdyby udało mi się ruszyć, to bym za bramę nie wyjechał , nie mówiąc o włączeniu się do ruchu czy lewoskręcie. Zainwestuj chociaż dwie stówki w doszkalanie na placyku. To naprawdę nie będą zmarnowane pieniądze. Może koledzy instruktorzy z forum wypowiedzą się, po ilu godzinach wypuszczają kursanta pierwszy raz na miasto. Ja obstawiam tak 4-6. A jak powozisz się czymś nowym i czymś mniej lub bardziej zdezelowanym w szkółce, to będziesz już miał blade pojęcie jak oglądać/obmacać motocykl, który będziesz chciał kupić. Na pewno będziesz chciał odbyć jazdę próbną. Jak sobie ją wyobrażasz nie umiejąc w ogóle powodować jednośladem? Kaucja 100% do ręki, gleba po 100 m i właśnie kupiłeś motór, tylko szkoda, że obity Powodzenia!
  4. Poszukaj w Twojej okolicy firmy, która organizuje imprezy na quadach albo monstertruckach. Musi jakaś być, bo to ostatnio modne. A przecież nie będą tego urządzać na boisku, tylko w jakimś tzw. terenie. Niewykluczone, że mają tam też parę motocykli do "prywatnych" wygłupów. A jak nie, to weź delegację do stolicy, pod Jankami jest tor to i ja się wybiorę jeszcze raz P.
  5. Pewnie, że wiem. Sama frajda i zero odpowiedzialności. Trzeba tylko uważać, żeby sobie kości nie połamać. Idziesz do szkółki, kupujesz pierwszą lekcję, dostajesz moto w takim stanie, do jakiego doprowadzisz swoje w bliskiej przyszłości , a jak się wyglebisz,, to nikt nie ma pretensji, w końcu dopiero co zacząłeś naukę. Ja poszedłem do firmy X, która w cenniku miała lekcję indywidualną za 450 zł i w grupie za 250 (tak mniej więcej). Wziąłem lekcję grupową, ale jakoś tak się złożyło, że byłem tego dnia jedynym kursantem No OK, 450 zł to trochę drogo jak za jazdę próbną, w tej cenie można dostać na cały weekend maszynę szosową z dość świeżego rocznika. Ale targuj się i jasno powiedz, czego oczekujesz, a jak nie będzie ruchu w interesie, to firma mniejszym zarobkiem nie pogardzi. P.
  6. W ogóle nie znane, czy poszedłeś chociaż na 2 godzinki spróbować? Jak nie byłeś, to polecam. Ja się do enduro nie garnę na razie, ale raz poszedłem, żeby oswoić się z brakiem przyczepności. Podobało mi się, ale też uświadomiło, że to baardzo męczące zajęcie, trzeba mieć kondycję (albo ja się za bardzo spinałem). W każdym razie, przy Twoim budżecie zainwestowałbym w jazdę próbną na jednym i na drugim (2t, 4t) i sprawdził, co koledzy mają dokładnie na myśli pisząc np. że staje dęba jak odpuścisz gaz (ja np. planuję kupić DL650, ale mówią, że właśnie mocno hamuje silnikiem, ale jak mocno, mocniej niż XJ6, którą bujałem się przez tydzień? sam to muszę zbadać, nikt mi tego nie opowie). Pozdrawiam, PM
  7. I tak dobrze, bo nie zapytała o wnuka
  8. Ej, a może Ty jesteś po prostu tak zapracowany, że umknęło Ci, że 125-ką możesz jeździć na B? Ta ustawa ma już parę lat. Pomyśl: kurs 30h jest dla tych, którzy starują od ZERA. Ty, jako kierowca samochodu, musisz ogarnąć tylko obsługę nowego pojazdu, cała reszta (praktyczne zastosowanie przepisów na skrzyżowaniu pod presją czasu) jest taka sama i to ogarniasz. Nie będę CI truł, sam już wiesz, co masz zrobić
  9. O właśnie, w tym przypadku też mamy do czynienia z rozsądnym gościem. Tylko że zaczął od środka (od porównania pakietów szkoleniowych A2 i A) zamiast detalicznie kupić 2h i zbadać swój moto-talent. I byłoby miło, żeby za jakiś czas autor wątku napisał nam, na czym stanęło (a raczej - na czym zaczął jeździć ) P.
  10. Nieee no, szkoda czasu i pieniędzy. Zrób tak jak ja - idź do szkoły jazdy i wykup parę godzin jazdy na tę kategorię, na którą masz obecnie uprawnienia. Masz B, to możesz się doszkalać na A1. Ja miałem A, więc instruktor nie miał problemu posadzić mnie na gladiusa bez zapisywania się na pełny kurs. Gdybym nie miał A, to pewnie by nie chciał; może chodzi o to, że na placu i na mieście musisz mieć status kursanta żeby mieć ubezpieczenie - nie wiem, może ktoś z instruktorów tu na forum się wypowie, ale to nieważne. Skoro masz B, to możesz nie pytając nikogo o zgodę wsiąść na 125 ccm i siać postrach na dzielnicy. Kto Ci broni kupić/wypożyczyć moto, zaprowadzić (jak rower) na plac i samemu poćwiczyć ósemki i slalomy? Podjedź na placyk, na którym akurat ćwiczą kursanci i zagadaj bezpośrednio z instruktorem - jestem prawie*) pewien, że zgodzi się udzielić Ci prywatnych korepetycji. P. *) bo nie dam sobie za to nic uciąć
  11. Ja kat. A zrobiłem przed maturą, 25 lat leżało w szufladzie. Niezupełnie zielony (bo miałem 5 lat skuterek 125 ccm) poszedłem na doszkalanie: 1. dzień 1h placyk 125 ccm (przypomnienie obsługi sprzęgła i biegów, których skuter nie posiada) + 1h placyk 650 ccm (gladius) 2. dzień 2h gladius po mieście z instruktorem na plecaka 3. dzień 2h jazdy podmiejskie z instruktorem na plecaka Szkoda, że nie pojeździłem na gladiusie bez plecaka - z tego doszkalania wyniosłem błędne wrażenie, że 600setka to bardzo ciężka maszyna (zestaw moto+plecak > 300 kg) i rozglądałem się za czymś lekkim. Wypożyczyłem 250 ccm na wycieczkę na Mazury i tak zostało - 3 sezony przejeździłem na swojej już YBR250, doszkalałem się na torze i na placu (sam i z instruktorem) i w przyszłym sezonie zrobię upgrade na CB500X albo na V-Stroma 650, ale 250kę sobie zostawię, na miasto jest idealna. Rób A i się nie bój, Goldwinga na koło tak od razu nie postawisz P.
  12. Zaczęło się od tego, że Limo kupił motocykl na części i zastanawiał się, czy przerejestrować na siebie. No i w trosce o naszego kolegę zaczęliśmy mu doradzać, a ja wyskoczyłem z czarnym scenariuszem (tak mam), że zostanie z ramą i numerem VIN z ręką w nocniku. To ja się wyłączam. Dziękuję, LwG
  13. Zgoda. Jak pomyślę, jak kupiłem swoją aprilkę habanę od Angola, którego na oczy nie widziałem... Angol na bank nie miał umowy ze mną, tylko z handlarzem i pewnie ją wyrejestrował zanim ja kupiłem od handlarza. Innym razem ja sprzedałem samochód do komisu i wątek, przynajmniej dla mnie, urwał się. Ale to działało tylko dlatego, że wszystkie strony transakcji (sprzedawca/pośrednik/nabywca) były z UE? P.
  14. No właśnie - w zależności od sposobu usunięcia pojazdu z terytorium RP musisz mieć różne zaświadczenia, jeśli np. pozbywasz się w trybie kradzieży, to musisz mieć protokół policji. Inne sposoby - inne kwity. I proszę nie traktować mojej wypowiedzi jak porady prawnej, tylko jak luźną uwagę do dyskusji o trudnościach, jakie mogą wystąpić w przyszłości, jak się zawczasu nie pomyśli P.
  15. Na pewno? Motocykl, jak każdy pojazd, istnieje od dnia pierwszej rejestracji i do dnia zezłomowania/kradzieży/wywozu za granicę. Akt zgonu musisz mieć na piśmie odpowiednio od przedsiębiorstwa demontażu/policji/celnika czy zagranicznego wydziału komunikacji. W czasie całego życia pojazd musi mieć właściciela i musi mieć OC. Więc o ile Limo sam nie prowadzisz stacji demontażu albo nie wywiozłeś go sobie do Niemiec, gdzie możesz w cywilizowany sposób wyrejestrować każdy pojazd na czas nieokreślony, to raczej nie zaniedbywałbym przerejestrowania. Zresztą, niedawno był wątek, gdzie komuś dzieci roszabrowały zarejestrowany motocykl na złom (nawet fragemtn ramy z nr VIN się nie uchował) i gość ma problem z legalnym zezłomowaniem. Może właśnie powinieneś zacząć od zezłomowania samej ramy, żeby już na starcie mieć problem z głowy? P.
×
×
  • Create New...