Skocz do zawartości

c64club

Forumowicze
  • Postów

    272
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez c64club

  1. Nie patrz na wielkość. Kubatura tylko zimą przeszkadza, bo trzeba nachuchać więcej. Liczą się (poza oczywiście jakością materiałów) masa i sposób rozbijania. Jeśli masa Cię nie boli, to sprawdź czy możesz wpierw rozłożyć tropik a później sypialnię, albo oba na raz jak w Fjord Nansen serii Lima/Sierra. Bo jak wpierw rozkładasz sypialnię, jak w sporej części konstrukcji a na nią tropik, to się przy rozbijaniu w deszczu zemści.
  2. Jakby kogoś interesował kosz, polecam zajrzeć na moją stronę www.grzegorski.net . Fakt, nie wszystkie swoje instalacje opisałem, ale prawie nie ma motóra, do którego się nie da. Czasem tylko jest to jeszcze bardziej skomplikowane. Ostatnio dorobiłem do R100R Classic.
  3. Jak (i jak długo) akumulator znosi eksploatację w ten sposób?
  4. A czy poza redukcją masy i odpalaniem wyjątkowo opornych silników ma to sens? W takim np. litrowym BMW te kilka kg nie robi odczuwalnej róznicy.
  5. Przed - nic nie da. Po to jest regulator żeby niwelowal spadki napięcia. Za - zależy gdzie ją wciśniesz, jak pracuje regulator i skąd bierze informację zwrotną o napięciu. Prawdopodobnie z "plusa za stacyjką", więc jak wepniesz między wyjście regulatora a zacisk akumulatora, to regulator wyrówna, bo miejsce pomiaru również będzie za diodą. Żeby zachować oryg. regulator i skorzystać z diody, trzeba nieco przebudować instalację. To o roczniku jest równie zabawne jak twierdzenie, że LED świeci xxx godzin a centymetr spawu wytrzyma 160 kg :) Wszyscy przed 86 montowali układy dające spory rozrzut napięcia a po 86 nagle przestawili się na stabilniejsze? Ciekawy mit. Mechaniczny to lata max '70, taki zabija szybciej nawet akumulatory ołowiowe, ale kiedyś nie śniło się nawet o półprzewodnikach to wykombinowali elektromagnetyczny. Twoja Honda ma na pewno elektroniczny regulator. Ale jakie on daje napięcia i jaki ma "rozrzut" to nie mając Twojej w rękach mogę z nagaru wróżyć. Również z nagaru czy innych fuzów wywróżymy informację o tym czy elektronika akumulatora ochroni go przed napięciami instalacji nieco wyższymi od podanych czy nie. Na zdrowy rozum powinna. Załóż ołowiowy, z Litowo-żelazowego nie będziesz miał żadnego zysku, a pożytek taki jak z ołowiowego - będzie działać. Tylko dojdzie strach czy go nie zabijesz swoją instalacją. Bessęsu.
  6. Jeśli te baterie są przeznaczone do montażu zamiast ołowiowych, ich elektronika musi uwzględniać różnice w budowie akumulatorów, dostosowując warunki pracy swoich ogniw do tego, co się dzieje w elektryce pojazdu przeznaczonej pod olowiowy. Jeśli ktoś nie spartaczyl tej elektroniki, prędzej akumulator umrze z niedoładowania i niezbyt przyjaznych cykli ładowanie/rozladowanie niż elektronika dopuści do pięknej katastrofy. Zadaj sobie podstawowe pytanie. Co chcesz osiągnąć montując akumulator za 3x tyle co ołowiowy? Jeśli wyłącznie dla eksperymentu, to wpierw zaopatrzyłbym się w wiedzę, która pozwoli się cokolwiek z tego eksperymentu dowiedzieć. inaczej szkoda kasy. A temat ciekawy. W jakiś sposób monitorowac prace nowego akumulatora i przekonac się czy zmiana typu akumulatora cokolwiek wniosła poza mniejszym zużyciem motocykla (bo zamiast na 50l wachy, wydasz ponad 2 stówy wiecej na akumulator). Kolega lata zadowolony, ale czy ten akumulator lepiej dziala niż olowiowy, czy po porstu działa? Jedna uwaga - jeśli będzie akumulatorowi za ciepło, to umrze prędzej niż ołowiowy, bo Litowo-wszelakie błyskawicznie degradują się od przegrzaia.
  7. Sprawdź jak zbudowany jest pakiet. Naładuj go grzecznie do pełna, podłącz ponad 15V na zaciski elektroniki (tych, ktore pojazdowi są podpinane w miejsce akumulagtora) i sprawdź na zaciskach ogniw czy rośnie. jeśli elektronika jest "inteligentna", to mimo wyższego napięcia od strony pojazdu (zasilacza) nie puści prądu do ogniw a tym samym nie spowoduje wzrostu napięcia na nich powyżej normy i przeładowywania ich.
  8. Klucz radziecki nastawny (młotek z przecinakiem) tu nie dał rady, choć korki oleju z tego mostu tak odkręciłem. Ostatecznością będzie urżnięcie tych łbów i wtedy się będę martwić jak wykręcić pozostałe przy życiu "szpilki" albo rzeźbić nowe otwory mocujące obok. Z grzaniem jest ten problem, że tam jest w środku tona smaru i simmering. Jak to się zagotuje, to klękajcie narody.
  9. Teraz pytanie za platynową łopatę: Te zaznaczone śrubska na obwodzie. Trzy sztuki mają łeb 14 i od biedy da się na nie nasadzić klucz oczkowy. Czwartą jakiś artysta wkręcił z łbem 17. Wszystkie cztery totalnie zapieczone i mają objechane łby. Dostęp nasadką niemożliwy. Wybite spod nich podkładki sprężyste, od dwóch dni stukam i psikam Wurthem Rost-Off. Macie patent? Jak przysmarkam dźwignię do łba, to się zaduszę ugotowanymi smarami z wnętrza mostu. Przypomni się komuś jeszcze jakiś sposób?
  10. Takie coś zmajstrowałem dla kolegi do jego zaprzęgu: Pozazdrościł mojej "deski rozdzielczej" z tych, co to się ich nie kupi w żadnym sklepie :) Tak oto doposażyłem moto w parę rzeczy, na które fabryka nawet by nie wpadła.
  11. Ale to nie jest sprzęt do orania. Czysto drogowa maszyna. "Robi w terenie" na tyle, na ile potrzebuję, czyli wjeżdża po stokówkach, na przykład tak jak na tym filmie. Napęd dokładnie ten sam co obecnie, w wózku kilkadziesiąt kilo gratów: Żeby tam wjechać zimą, wystarcza zmiana "zębatki zdawczej" z 17 na 14 i łańcuchy na tylnym kole. Wincy mi nie cza. Prawa opona robi w śniegu wzorowo. Jako płoza :D Filipie - guru zwany konrad1f to inż. Konrad Czwordon?
  12. Michoa - z czego? Z tych paru centymetrów sześciennych? Taki napęd zeżre mi te moje kilka koni i będę się końskimi szkieletami napędzać. Zaprzęg waży 200 kilo z hakiem, mniej niż niejedna solówa, to 1x3 starcza. Songo, napisz na PW. W Twoich okolicach jeżdżą dwa zaprzęgi mojej roboty. Z właścicielem jednego mam kontakt. LWfilip. Poczytaj moją stronę (w podpisie). Jak masz zaplecze, intuicję i czas na ileś eksperymentów, to wykasuj "może kiedyś" z ostatniego Twojego zdania. To jest już któryś zaprzęg z kolei w moim wykonaniu, aż powoli tracę rachubę. Pierwsze pod względem mechanicznym były udane, (przedtem były przyczepki i inne konstrukcje), ale dopiero teraz mam jakąś "pewność" w czynieniu wozów i odstosowywaniu motocykli. W Twoim sprzęcie kłopot sprawiają panele i ABS, ale za to Hamerykanie mają doświadczenie w przebudowie tego sprzętu,jest kilku niemal specjalizujących się w tym monterów i sporo się od nich można nauczyć. Fotky:
  13. We wrześniu przywaliłem zbokowozem w słupek. Tak to jest, jak się pędzi przez nieużytki na skróty. Cza było sprzęta odbudować. Nowa rama, błotnik, zawieszenie (ekspermentalny układ), łatanie, szpachlowanie, malowanie. Rezultat: Czeka go jeszcze malowanie wnętrza wozu, poprawka siodła i uchwyt do kul/lasek. Tak ładnie zrobiony wóz to aż szkoda porysować mocując je gdzie bądź.
  14. Zasady docierania znalazłeś. Działają, wypróbowane na nowych moto, osobiście tak witałem silniki. Znajdź jeszcze zasady pisowni (gramatyka, ortografia, interpunkcja). Też się przydadzą :)
  15. Nie pędziem, ale niedaleko :) Na podkład epoksydowy natryskowo jednoskładnikowym chlorokauczukiem, na gęsto. Celowo, co zaraz wyjaśnię. Miało być "budżetowo", taki projekt. Równie budżetowo, a z pięknym połyskiem, mógłbym to zrobić natryskowo lakierem nitrocelulozowym, ale "Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia" (czyt. zrób mi taki wóz, żeby...) była w tej kwestii dosyć szczegółowa. Kolega chciał wóz z możliwością wprowadzania nierzucających się natychmiast w oczy poprawek wałkiem, jakby gdzieś się nie zmieścił i zarysował wannę, co się niestety początkującym koszowcom zdarza. A po wałku zostaje taki właśnie półgładki mikrobaranek jak po gęstym natrysku. Ręczne poprawki by krzyczały bardziej niż obecnie cała gondola. Kolega mieszka pół kraju ode mnie i nie będzie z każdą pierdółką latał na Śląsk. Porządna kosmetyka budy wymagałaby szpachlowania, wyprowadzania powierzchni i tak dalej, co trwałoby i kosztowało, a to zleciłbym już lakiernikowi. I to będzie zrobione, kiedy już się jeździec wprawi, ten ciągnik da żonie, a wóz będę mu przeszczepiał do większego sprzęta. Wtedy się to wszystko ładnie zmyje, da do lakiernika i pod kolor docelowego zestawu.
  16. Tadam! 5 minut przed wyjazdem na trening. Kolega zupe[lnie zielony, jak z reszt[a kazdy, kto dotychczas jezdzil solowym niezaleznie czy dwa czy sto tysiecy km masz za soba. Po dluzszym treningu zlapal tych kilka najwazniejszych roznic, potem 30 km eskorty i ot 300 km do domu. Raport z podrozy brzmial tak: Pierwsz pol drogi klalem na siebie i ciebie, zes mnie nie odwiodl od pomyslu, a pot sie ze mnie lal ze tresu. Potem odpoczalem i druga polowe przejechalem jakbym sie urodzil w zaprzegu :) Prowadzi sie jak po szynach. Az sie zreflektowalem, ze moj gorzej jezdzi i przydaloby mu sie geometrie skorygowac po tych wszystkiech prezrobkach. Nie wiem, ktory to juz moj zaprzeg, stracilem rachube. Zero eksperymentow i pierwsze moje wykonanie w calosci wraz ze sprawami kosmetycznymi, od projektu do paseczka na szybie. Dotychczas nikt sie nie odwazyl powierzyc mi strony wizualnej, dopiero kolega zdal se na mnie w calosci :P
  17. Gdzie coś takiego można nabyć, jak to się nazywa? Łapie ładną panoramkę do tyłu
  18. Mało który motocykl nadaje się pod wóz bez przeróbek i wzmocnień. Na tym polega ukoszowienie właściwie każdego współczesnego moto. Oczywiście, że ruszyłem ramę. Na fotach widać, gdzie są dołożone elementy usztywniające w kierunkach, w których rama solówki nie pracuje. Patenty sprawdzone. Chcąc to zrobić nie smarkając do ramy, musiałbym go obwiesić bardzo rozbudowaną ramą pomocniczą z kupą klamr i uchwytów do ramy właściwej. Sensu brak. Nowy "Junak" bo takiego akurat ma kolega, dla którego ten wóz robimy. Kupiony w marcu, decyzja o dodaniu trzeciego koła zapadła w maju. Używany chinol oczywiście istnieje. Sam takiego kupiłem, brat kupił, kupa ludzi na forum Rometa125. Akurat w przypadku używanego chińskiefo 125 to poza "pokolizyjnymi" ciężko trafić na minę. Bo to sprzęt za tani, żeby się opłacało picować do sprzedaży, poza umyciem. Które?
  19. Nowy wynalazek dla początkującego miłośnika nieco większej ilości kółek. Użyto następujących przedmiotów: -nowy chiński "Junak" -mocno zniszczona wanna od wózka bocznego Velorex + żywica, mata, szpachla itp -koło tylne od Yamahy YBR125 (też 3 szprychy jak ów "Junak") -błotnik przedni z CZ -wahacz tylny od czegoś tam -rułki bezszwowe i inne elementy na ramę -kilka elementów typowych dla wózków bocznych, wykonanych samodzielnie - śruby oczkowe, zastrzały -drobnica z warsztatu -tokarka, spawarka, frezarka i inne zabawki Przymiarka "wanny" do świeżo zbudowanej ramy: Ciągnik: . Pierwsza przedprzymiarka: Mocowanie tylne górne - przelotowe jak w TS Gespanne: Usztywnienie i wzmocnienie ramy dla tylnego dolnego mocowania: Przedni gmol, usztywnienie i spięcie ramy pod brzuchem, w okolicy główki ramy przednie górne mocowanie:
  20. Nie zawsze w amerykańcach są dwuwłóknowe. Czasem to jedno włókno przedniej jest zasilane przez wyłącznik lub przekaźnik, a w momencie zapięcia kierunkowskazu, zostaje ono przełączone na linię 49b, czyli do wyjścia przerywacza. Kilka amerykańców przerabiałem i taki patent z wspólnym włóknem (czymś tam ograniczanym w trybie lampki pozycyjnej) też występował. Kojarzę też patent z podawaniem (na oko) 1/4 mocy na stałe, a kierunkowskaz "migał" od 1/4 do fulla. Ale jeśli miga i prawy, i lewy, to bym się zapoznał ze stanem mas.
  21. Z tą CZ to był żart. W każdym razie 2T odpada. Kosę, komarka a nawet szczoteczkę do zębów (widziałem taki projekt coś koło 1cm3 silnik z jakiegoś samolociku) mogę mieć 2T, ale nie motocykl. Chińskie kopie są wspaniałe, trwałe i w ogóle mogę polecić, ale np. chińska kopia Hondy CG, którą jeżdżę, ma skrzynię biegów bez zapasu trwałości. Pod jednym jeźdźcem solo przejeżdża to po 50 tysiecy i więcej, ze zbokowozem "ciut" gorzej. Chińska kopia Virago 250 też robi długie przebiegi, ale mam tę samą obawę co do trwałości przy ponadnormatywnym obciążeniu. Kopia CB jeździ też w Romecie R250, ale j.w. SR 250 miałem kiedyś w łapie, kumpela chciała kupić, ale jak tylko słyszę o SR, to od razu przypomina mi się dźwięk tamtego egzemplarza przy schodzeniu z obrotów. Jakbyś kilo gwoździ wsypał zamiast skrzyni biegów. Przełamać się mogę jak znajdę zdrowy egzemplarz. Czasem się pojawiają, przytuliłbym sprawny. Może tamta WR miała wsadzony silnik od czegoś innego? Zbój wie, ale niebieska z białym napisaem WR i 4T, to pamiętam, bo nawet mi się podobała. Miałem tym okazję przejechać się chwilę po hałdach, kiedy złamałem klamkę sprzęgła w DR i nie bardzo umiałem sobie dalej Zuzią w terenie bez klamki poradzić, to wracałem na tej Yamasze.
  22. Jakbym już miał 2T brać, to silnik z Dżawy albo Cezety. Ale nie, 2T nie chcę. Do mojego rzęcha może by pasił silnik z CB250. Dwugar(b)ny też może być, a sporo starszych egzemplarzy ma butokop. Przeca piec i gaźnik nie są z jednego odlewu. Można zamontować cokolwiek, byle od sprzęta podobnej mocy i dające prawidłową proporcję paliwo/powietrze. Także jakbym źle dobrał generator mieszanki i ograniczył XT do 35 koniów, albo nawet zamontował gazior z Cinquecento, to i tak będzie w xuj mocy do odpychania się. Teraz mam 10 i poza najcieższymi zadaniami wystarcza. Zaczynam się rozglądać za 600-ką, może coś trafię łatwiej niż 250. Kiedyś miałem okazję polatać dosłownie kwadrans Yamahą WR 600, być może będzie do sprzedania. Znasz li ten sprzęt?
  23. Obecnie jako daily-drivera już 1000 dni upalam 125cc ze zbokowozem, ale mam lekki niedosyt trwałości skrzyni biegów (tryby trójki mógłbym kupować na kartony). Rocznie robię 10 tysięcy a ma być więcej. Raczej chciałbym pozostać przy pojemności około szklanki. Absolutnie nie offroadowy ulep. Mam już gotowe moto na fajnej ramie, ze wzocnionymi heblami i w ogóle. "Oldskulowy" zaprzęg z wózkiem bocznym, do jazdy na codzień przez cały rok, z możliwością wjazdu po ośnieżonej stokówce parę razy w roku. Silnik (czy w zasadzie cały zespół wraz z biegboksem i gaźnikiem) chciałbym móc po prostu nadal traktować niemal jak czarną skrzynkę, do której dopinam wężyk z wachą i co jakiś czas/przebieg wymieniam oliwę oraz sprawdzam rozrząd. Zbiornik oliwy mogę sam ulepić lub przerobić ramę, problemu nie ma. To samo z gaziorem - któż mi każe użyć oryginalnego :P Zamontuje się po prostu jakiś trwały i prosty. Te zalety "sejsetek", wraz z "ciągnięciem od dołu jak dwusuwowy diesel", pięknieś to opisał. W XR ten łańcuszek to tak potrafi fucka pokazać z niecacka, że aż tak ważny byłb łatwiejszy dostęp do niego? Gratuluję wiedzy i wyobrażam sobie ile żeś się tego narozgrzebywał.
  24. W tych DR-ach to nie jest przypadkiem ten ślizgający się w ameliniowej głowicy wałek?
  25. Jak w temacie. Szukam dawcy silnika. Ma byc czterosuwowy singiel, wzglednie R2, koniecznie z mozliwoscia uruchomienia z buta. Rozrusznik elektryczny moze byc, ale raczej jako gadzet. Jakby jeszcze byl OHV, to bedzie miodzio. Jakie sprzety byly wyposazane w takie jednostki? Honda CG wieksza niz 125 to bialy kruk w Polsce, YBR 250 z kopniakiem tez choc wiem, ze byla taka wersja. Jakies terenowki? Suzy z slizgowo ulozonymi walkami rozrzadu odpadaja, plis nie proponowac ich.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...