Jump to content

bert

Forumowicze
  • Content Count

    1,302
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

bert last won the day on September 15

bert had the most liked content!

Community Reputation

31 Neutralny

About bert

  • Rank
    MOTONITA - leżący na baku

Informacje profilowe

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    wrocław

Osobiste

  • Motocykl
    suzi v-strom 650
  • Płeć
    Mężczyzna

Metody kontaktu

  • Strona www
    http://
  1. Z netu: A[na]lfabet PiSS [dop.wł.] Banaś - kontakty ze światem przestępczym, właściciel burdelu z pokojami na godziny. Urwał się ze smyczyBerczyński - nie wiem czy Pani wie, ale to ja wykończyłem te CaracaleBłaszczak - spec od mięsa armatniego WOT, zakupów bez przetargów, samoloty dla VIPów, F-35 bez offsetu, polskie siły kosmiczne, jeśli chodzi o handel bronią, to myli export z importemChrzanowski - propozycja korupcyjna złożona Leszkowi Czarneckiemu, afera KNFCzarnecki - ZCHN, Samoobrona, wreszcie PIS. Dużo gada. Europoseł. Stuknął Brukselę na 100 tys Euro. W zimie jeździ zezłomowanym kabrioletem.Duda - czego on nie umie podpisać, doktor prawa UJ, wystawiał lewe delegacje, stał za ukręceniem łba sprawie Dubienieckiego (w czasach kiedy tenże ciupciał córę śp. Kaczyńskiego i dlatego był nietykalny - dokumenty sprawy zaginęły), długopis Kaczyńskiego, Strażnik Konstytucji. Maliniak, Adrian, Człowiek z BudyniuGlapiński - bardzo hojne pensje dla bardzo mało kompetentnych dwórek, prezes NBP [tu bym jednak polemizował, o ich "kompetencjach" jednak mało wiemy, kto wie...]Jaki - błyskawicznie napisana praca doktorska z więziennictwa, specjalność naukowa promotora: siły powietrzneJaniger - nimfetek Macierewicza, 20 lat, doradca szefa kontrwywiadu wojskowego, fucha w MONKaczyński - szef wszystkich z Dobrej Zmiany, Lepszy Sort, niedoszły budowniczy dwóch wież za pieniądze z Banku Pekao. Emerytur nie będzie, będzie Telewizja Narodowa. Drugi pilot. [afera+: kilka największych afer z poprzednich dziesięcioleci - FOZ, ArtB, uwłaszczenie na państwowym majątku wydawniczym, etc.]Kamiński - wyratowany od pierdla przez PAD, afera wynoszenia pieniędzy z CBA i podsłuchu Kwaśniewskich [próba wrobienia ministra własnego rządu w wymyśloną od A do Z aferę]Karczewski - nielegalne dorabianie w szpitalu, marszałek senatu, wielki fan prezydenta Łukaszenki, [w polityce dla idei, nie dla kasy]Kempa - była sekretarka Ziobry. Nie opublikuję wyroków TK w dzienniku ustaw, Szydło zakazała. Tornistry dla Aleppo gdzieś wsiąkły.Kościński - minister finansów, wykształcenie średnieKownacki - wiceszef MON. To Francuzi uczyli się od nas jeść widelcemKuchciński - marszałek sejmu, 4 mln zł na prywatne przeloty ze statusem HEADKurski - w ciągu kilku lat przewalił prawie 5 mld zł, na show Zenka Martyniuka i nienawistną szczujnię, nazywany bulterierem Kaczyńskich. Duda twierdzi, że za mało lizał. Odszedł ale wrócił. [rodzina na swoim: leśniczówka za bezcen, która po latach okaże się być miejscem seksualnego molestowania dziecka przez pierworodnego kurskiego]Lichocka - niedługo chyba zacznie hailować, posłanka na Sejm. Jeden z pięciu członków Rady Mediów Narodowych. Za ten palec dostała naganę, ale naganę anulowano [tuż po wyborach]Macierewicz - do czasów Ziobry, świr numer 1, szef kontrwywiadu wojskowego. Sztandarowy projekt MON - strzelnica w każdym powiecie, nie wybudowano ani jednej [prawdopodobny agent prowadzony przez najtajniejszy wydział SB, odpowiedzialny za zniszczenie polskiego kontrwywiadu i ujawnienie polskiej agentury na bliskim wschodzie i w Azji, sam zlecił tłumaczenie raportu na j. rosyjski, aneks został utajniony na wyraźne polecenie ś.p. Kaczyńskiego /najprawdopodobniej bezskutecznie/]Misiewicz - pomocnik aptekarza wchodzi razem z Antkiem M, na pasówkę do siedziby kontrwywiadu, potem zasiada w radzie nadzorczej PGZ.Morawiecki - dwukrotnie wyrokiem sądu uznany za kłamcę, majątek przepisał na żonę w 2013 i 2015, działkowiec kościelny [kupił za bezcen, sprzedał część z powrotem drożej, a i tak jest do przodu jakieś 70mln zł]. Pracować za miskę ryżu. Umierać za Ojczyznę [jak miał cirka 10 lat rzucał mołotowami w 'suki' za komuny - wg. własnych wspomnień]Pawlak - Rzecznik Praw Dziecka, edukatorzy seksualni podają dzieciom środki farmakologiczne na zmianę płciPawłowicz - nie dostała się do Sejmu z powodu swojego zachowania, to ją awansowali do TKPiotrowicz - prokurator PRL, [obrońca pedofila w sutannie], awansowany przez PAD na sędziego TKPrzyłębska - magister, [wg. palestry za słaba na sędziego], mianowana przez PAD na prezesa TK, kolejny długopis Kaczyńskiego, żona agenta SBPrzyłębski - TW Wolfgang, agent SB, ambasador Polski w BerlinieSasin - organizator lotu do Smoleńska, organizator wyborów 10 maja 2020. [minimum] 70 milionów przewalone na karty do głosowania.Szumowski - Minister Zdrowia. Razem z bratem przepisali majątki na żony. Z budżetu Państwa dostali ponad 200 mln zł. Spłaca kredyt. Odszedł. [Ale wcześniej 'wypłacił' z kasy państwowej kilkadziesiąt mln dolków handlarzowi bronią za rzekome respiratory i poratował swojego instruktora z nart wielomilionowym kontraktem za nic nie warte maseczki bez certyfikatów]Szydło - 27:1, dowody w sprawie wypadku samochodowego uległy zniszczeniu w prokuraturzeTerlecki - ksywa w internecie "Butapren" [to nawet nie ma co dodawać, jaki pies jest każdy widzi]Tchórzewski - 1 MLD zł przewału na elektrownię Ostrołęka C, polską energetykę powierzał Matce BoskiejZalewska - 3 mln zł zajumane z PCK i przeznaczone na kampanię wyborczą, reformatorka oświaty [sprawiająca wrażenie /czy tylko?/ niedorozwiniętej analfabetki], europarlamentarzystkaZiobro - magister prawa idzie na zwarcie z TK, SN, PE, KE, TSUE i Komisją Wenecką. O ile Antek był świrem na lokalną skalę, to Zero podbił Europę. Pobiera 4 państwowe pensje., Rycerz Niepokalanej walczący z tęczowymi flagami i chrystianofobią [rozdaje państwowe pieniądze, z pominięciem prawa, antyLGBTowcom, odpowiedzialny za załamanie polskiego rynku przeszczepów kilka lat temu, zwolennik wyrzucenia z Prawa istniejącej od czasów Cesarstwa Rzymskiego zasady że prawo nie działa wstecz. Zwolennik nowatorskiego podejścia do sprawiedliwości definiującego, że to nie prawo ma udowodnić winę oskarżonemu, tylko oskarżony ma udowadniać swoją niewinność]. Chroni pedofilów w sutannach ...a to tylko część a[na]lfabetu piss [trochę na szybko pouzupełniałem]
  2. bert

    dowcipy,zarty, kawaly...

    Klient w aptece:- Poproszę czopek.- Jaki?- Może być.
  3. konrad1f, przestań się już chłopie kompromitować. Niedorozwinięty jakiś jesteś??? Ty masz jak widzę zupełnie podstawowe problemy z rozumieniem prostego tekstu, dokładnie jak niejaki jerzyk. Potwierdzasz to co napisałem o ludkach alergicznie reagujących na podpis 'wyborcza' czy 'gazeta'. Zacznij cokolwiek czytać, nie wiem? może zacznij od bajek dla dzieci i ćwicz rozumienie tekstu na materiałach dla dzieci, zanim zaczniesz komentować 'dorosłe' artykuły z prasy? Co to qrwa ma być. Z czego ty zrżysz? Co to za pytanie z dudy wzięte? Nie wiem w co się jebłeś, ale to było zdrowe jebnięcie. Chodzi o centralizację decyzji w kwestii wydawania pieniędzy na leczenie i skupienie jej w jednej osobie bez jakichkolwiek jasnych reguł na jakiej podstawie te decyzje będą wydawane [pełna uznaniowość] a nie o to czyje to są pieniądze. [autokorekta] OOO przepraszam Kolegę, najmocniej - Dopiero tera do mnie dotarło [sypię głowę popiołem] CO TY WŁAŚCIWIE NAPISAŁEŚ. Ty przeczytałeś TYTUŁ i jebłeś. I bierzesz się do komentowania artykułu, stawiania tez i pytań. Czy można się bardziej kompromitować? Mały plusik że dałeś radę przeczytać go [tytuł] drugi raz. Ale te bajki to ty na razie zostaw. Mają zazwyczaj więcej niż parę zdań. ------------------------------------ Andrzej Sośnierz o rządowych zmianach w zdrowiu: Idzie katastrofa WYWIAD Judyta Watoła 23 lipca 2020 | 07:01 Przygotowane przez rząd zmiany w ustawie zdrowotnej doprowadzą do centralizacji gorszej niż za komuny - ostrzega Andrzej Sośnierz, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia. Sejmowa komisja zdrowia przyjęła we wtorek wszystkie zgłoszone przez posłów, a de facto przygotowane przez rząd, poprawki do ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia funkcjonowania ochrony zdrowia w związku z epidemią COVID-19. Liczące kilkadziesiąt stron poprawki posłowie otrzymali zaledwie kilka godzin przed posiedzeniem komisji. Wprowadzają rewolucję w zdrowiu: o wszystkim ma decydować prezes NFZ. Będzie ręczne sterowanie kontraktami. „Uzupełniono zadania ministra o możliwość podejmowania działań związanych z zapewnieniem dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej, w tym o wydawanie poleceń Funduszowi” – czytamy w uzasadnieniu do jednej z poprawek. Judyta Watoła: Cała władza w zdrowiu skupiona w rękach prezesa NFZ i ministra. Dyrektorzy oddziałów funduszu sprowadzeni do roli marionetek wykonujących ich polecenia. Głosował pan przeciwko tym zmianom? Andrzej Sośnierz, poseł Porozumienia Jarosława Gowina, były prezes NFZ: Tak. To są bardzo złe zmiany. W ogóle jakiekolwiek zmiany w systemie powinny być szeroko dyskutowane, a nie wrzucane posłom na ostatnią chwilę. Traktuje się nas jak maszynki do głosowania. Jednak pana koledzy z klubu głosowali za tymi zmianami. – Tak. Ubolewam nad tym, że tak bez refleksji dali się namówić do zmiany tak ważnej ustawy i przyjęli te wszystkie poprawki bez zmrużenia oka. O co w nich chodzi? – Żeby mieć maksymalnie dużą kontrolę nad pieniędzmi w zdrowiu i dzielić je po uważaniu. Ale przez twórców tej ustawy przemawia też brak wyobraźni. Przede wszystkim tak daleko idąca centralizacja doprowadzi do paraliżu systemu. Mamy setki szpitali, dziesiątki tysięcy poradni. Jedna osoba nigdy nie może o wszystkim decydować. Dyrektorzy oddziałów będą mieli pełnomocnictwa od prezesa NFZ. – Tak, ale za każdym razem podejmując w jego imieniu decyzję, będą musieli ją uzgadniać. Tak się nie da funkcjonować. Prezes będzie ogłaszał wszystkie konkursy na leczenie, będzie je unieważniał, będzie decydował, jaki komu przyznać kontrakt. Prezes będzie przyznawał szpitalom ryczałty. Prezes będzie mógł ustalać stawki za konkretne leczenie. Cesje kontraktów będą wymagały zgody prezesa, refundacja leczenia za granicą też. Jak się prezes nie zgodzi, to trudno. Zażalenia na czynności prezesa będzie można wnieść tylko do prezesa. I co wtedy zrobi prezes? Złoży samokrytykę? To wszystko jest naprawdę gorsze niż za komuny. Wtedy wojewodowie sami dzielili pieniądze u siebie. Teraz dyrektor oddziału wojewódzkiego NFZ nie będzie miał zupełnie nic do powiedzenia. Nawet jeśli samorząd zawrze jakąś umowę na świadczenia zdrowotne, żeby pomóc mieszkańcom, będzie to musiał robić za wiedzą prezesa. Od decyzji prezesa będzie się można odwołać do sądu administracyjnego. – To kolejna pułapka, bo sąd administracyjny nie rozstrzyga, czy decyzja była słuszna czy nie, tylko czy podjęto ją w oparciu o odpowiednie przepisy. Same złe rzeczy? – Tak, same złe rzeczy! Ta ustawa funduje nam totalną destrukcję systemu. Dam inny przykład. Prezes NFZ będzie ogłaszać realizację programów pilotażowych. Na te programy będzie wydzielona pula pieniędzy. Prezes będzie mógł nimi dysponować, jak chce, bo w nowelizacji zapisano, że algorytm, czyli wzór, według którego dzieli się teraz w NFZ pieniądze między województwa, w przypadku programów pilotażowych nie będzie obowiązywać. Nie określono, jaka część budżetu NFZ ma być przeznaczona na te programy. Czyli może to być zupełnie dowolna kwota i jak prezesowi przyjdzie do głowy ograbić jedno województwo, żeby dać innemu, to hulaj dusza, piekła nie ma. Potrzeby zdrowotne, czyli na co trzeba w danym regionie wydać więcej pieniędzy, też będzie ustalać prezes. A przecież każdy region jest trochę inny. Z jednej strony Ministerstwo Zdrowia mówi, że celem nowelizacji jest wprowadzenie jednolitego standardu działania we wszystkich oddziałach NFZ. Z drugiej, wprowadza przepisy, które umożliwiają finansowanie wszystkiego, co się chce, zgodnie z czyimś widzimisię. Jest też dziwny zapis o finansowaniu informatyzacji w szpitalach. – Kolejne horrendalne rozwiązanie. Przecież NFZ jest od tego, by płacić za leczenie. Informatyzacja powinna być finansowana z innych źródeł. Jest też pytanie, ile i komu damy na tę informatyzację, bo jedne szpitale są bardziej zaawansowane, inne mniej. I znów pewnie chodzi o to, żeby pieniądze poszły do „kolegów” i na rozwiązania, które będą wdrażać inni nasi „koledzy”. Te przepisy otwierają pole do nadużyć. Gorsza jest chyba jednak centralizacja? – Tak. Jak już powiedziałem, to będzie paraliż systemu. Prezes NFZ ma też kontrolować samego siebie, to znaczy monitorować prawidłowość zawierania kontraktów. Nie napisano jednak, pod jakim kątem ma ją monitorować. Zasadności, rzetelności, celowości? Trzeba mieć przecież jakąś podstawę prawną. A jak tego nie zapisano, to znaczy, że także kontrola będzie przebiegała według widzimisię. Inna rzecz: w nowelizacji zapisano, że świadczenia wykonane ponad limit nie stanowią zobowiązania NFZ. Czyli prezes nie musi płacić nadwykonań, ale może. Więc znowu jednemu zapłaci, a innemu nie. I w tym wypadku nie podano żadnego kryterium podejmowania takiej decyzji. Zupełnie cudaczne są też przepisy o samym wyborze prezesa NFZ. Wynik konkursu ma być ogłaszany dopiero po powołaniu go na stanowisko, czyli kiedy już jest pozamiatane. Wszystkie te zmiany wprowadza się bez żadnej dyskusji. – Autorzy tych rozwiązań są zadufani w sobie i bezmyślni. Przebija w tym wszystkim jedno: Teraz k... my! Ale nie zdają sobie sprawy, że tyle władzy w jednym ręku jest nie do ogarnięcia. Nie wyciągają też wniosków ze swoich porażek w walce z epidemią. Mamy wciąż tyle samo zachorowań. Żadnego wygaszania. Państwo nie dało rady, a oni wciąż chcą więcej państwa. To krótkowzroczne. Poza tym wszystkie te poprawki dotyczyły dziesiątek innych spraw niezwiązanych ani z epidemią, bo niby co ma z nią wspólnego podatek cukrowy? A jednak i o tym było w tych poprawkach. To przeczy kulturze legislacyjnej. Jak mamy zamiar tak tworzyć prawo, to napiszmy ustawę o wszystkim i już. źródło: wyborcza.pl Chyba Adam nie rozumiesz, tak jak i ja - rację mają ci którzy żadnych źródeł nie uznają [bo wszystkie mają jedynie wartość humorystyczną], a wiedzę o bieżącej rzeczywistości czerpią zapewne przez osmozę, przy piciu źródlanej wody wyciekającej z wysokich gór Naszej Matki Ziemi. Pierwszy post o którym można powiedzieć że jest merytoryczny. Tyle że też przedstawia jedynie twoje przypuszczenia, do których masz prawo. Ale powtarzam, to są tylko twoje gdybania. Poprosimy o nie. Nie widzę w tym artykule żadnych idiotyzmów, możesz rozwinąć kwestię? To że wybory były niekonstytucyjne mówią wszyscy [poza pojedynczymi zwolennikami obecnej władzy] którzy mają pojęcie o prawie i konstytucji. To że nie były równe i uczciwe jest faktem z którym nie da się polemizować. No chyba że jest się zwolennikiem/członkiem władzy - wtedy obowiązuje narracja że to du*a był dyskryminowany przez media i była na niego nagonka. Przyjmując do wiadomości że są tacy którzy w taką narrację wierzą nie zamierzam jednocześnie z z tym polemizować.
  4. Ojoj, popatrz pan, jaki ten bert głupi jest, gorzej z nim niż z [typowym] odbiorcą tvp. Maupa normalnie. Cienko to wyszło. Jakbyś tak kroił kiełbasę, to dałbyś radę oglądać przez te plasterki tvp. Nawet jakbyś dwa ze sobą złożył. Dobranoc.
  5. Doskonale potrafię to sobie wyobrazić - tak w końcu zachowuje się każdy średnio rozgarnięty obywatel [wliczając mnie lub ciebie]. Oj, czy ciebie czasem nie ponosi megalomania ? Rozumienie wpisów konrada1f kluczem do zrozumienia wszystkiego? Chciałeś by wyszło poważnie i filozoficznie a wyszło pretensjonalnie i głupio. Jeśli dla ciebie treści wyborczej [które przytaczam - nie mówię o całej treści wyborcza.pl] mają tyle samo wartości co wiadomości tvp to faktycznie mało rozumiesz. Nihilizm na poziomie kontestującego siódmoklasisty przekonanego o swojej wyjątkowości i mądrości. To przechodzi z wiekiem, czas najwyższy by i tobie przeszło bo masz trochę więcej niż 14 lat. Ostatnie zdanie to kolejna bzdura i kolejny stereotyp. Jeśli ktoś cytuje wyborczą [która bywa wybiórczą] i jednak widzi różnicę między [dajmy na to wyborczą a dorzeczy/salon24] to jest głupim zarozumialcem który ma się za lepszego/mądrzejszego. W tym stereotypie nie mieści się że ktoś taki może czytać także wspomniany salon24/dorzeczy czy inne prawicowe bajania i jednak dostrzegać że poziom bajania wspomnianej wyborczej jest o kilka poziomów mniejszy od prawilnej hołoty. To tobie wydaje się że jesteś lepszy i więcej rozumiesz [i tak w ogóle jesteś ponad to]. Masz do tego oczywiście pełne prawo. Tak samo jak pozostać w naiwnym nihilizmie, przekonaniu o własnej mądrości, wyjątkowości i ignorancji do usranej śmierci.
  6. Skok rządu na kasę NFZ. Niespodziewane zmiany na sejmowej komisji Judyta Watoła 21 lipca 2020 | 16:36 Ministerstwo Zdrowia chce pozbawić dyrektorów wojewódzkich oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia wszystkich kompetencji. O kontraktach na leczenie wartych 50 mld zł będzie decydować prezes NFZ Informacje o tym, że resort przygotowuje nowelizację ustawy zdrowotnej, która „ubezwłasnowolni” dyrektorów w oddziałach wojewódzkich NFZ, pojawiły się już w maju. Oficjalnie ministerstwo jednak zaprzeczało. „Nie są przewidywane żadne prace ustawodawcze, które miałyby osłabić pozycję dyrektorów oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia. NFZ realizuje strategię, której celem jest wprowadzenie jednolitego standardu działania we wszystkich oddziałach wojewódzkich” – napisało nam w czerwcu biuro komunikacji resortu Łukasza Szumowskiego. Niespodziewane poprawki PiS Rzeczywiście z projektu nowelizacji specustawy covidowej zniknęły zapisy o tzw. pionizacji NFZ. Głównym jej przedmiotem miał być tryb przeprowadzania zawieszonych ze względu na epidemię egzaminów dla lekarzy. W takiej postaci projekt przyjął rząd i w ubiegłym tygodniu trafił on do Sejmu. Niespodziewanie jednak we wtorek rano posłowie PiS zgłosili do niego kilkadziesiąt stron poprawek. W rzeczywistości ich autorem jest ministerstwo. Na zapoznanie się z ich treścią posłowie mieli niecałe trzy godziny. Poprawki zakładają, że dyrektorzy oddziałów będą tylko pełnomocnikami prezesa NFZ i w jego imieniu będą podpisywać wszystkie kontrakty na leczenie. Wszystkich pracowników Funduszu też będzie zatrudniał prezes. Wszędzie będzie obowiązywała ta sama siatka płac. Szpitale i poradnie dotąd mogły się odwoływać od decyzji dyrektora oddziału w sprawie ich kontraktów do prezesa w centrali. Teraz odwołań już nie będzie, bo wszystkie decyzje będzie podejmować prezes. Będzie można co najwyżej złożyć skargę do sądu administracyjnego, co znacznie wydłuży dochodzenie przez placówki medyczne swoich praw. Również wszystkie decyzje w sprawie zwrotu kosztów leczenia za granicą będzie podejmować prezes. NFZ nie będzie już publikował swojego planu finansowego w dzienniku urzędowym. Ograniczy też informowanie o kolejkach do leczenia. Prezes NFZ będzie musiał słuchać poleceń ministerstwa. Sośnierz: Zamach na Fundusz Według szefa Funduszu Adama Niedzielskiego na zmianach skorzystają pacjenci i świadczeniodawcy. - Znacznie łatwiej załatwić swoją sprawę, gdy procedury i standardy w każdym oddziale Funduszu są tożsame. Zmiany są też efektem wniosków i doświadczeń związanych z zarządzaniem organizacją w czasie COVID-19 - powiedział PAP. Dyrektorzy szpitali i pracownicy NFZ twierdzą co innego. Załatwić cokolwiek będzie znacznie trudniej, skoro dyrektor w oddziale będzie tylko wykonawcą poleceń prezesa, a prezes wykonawcą poleceń resortu. Mówią wprost, że to „skok na kasę”. W przyszłym roku będą bowiem na nowo podejmowane decyzje, które szpitale wejdą do tzw. sieci i jaki dostaną ryczałt. Dyrektorzy szpitali będą musieli zabiegać o korzystne dla ich placówek decyzje od razu w centrali albo w ministerstwie. – Wiadomo, czemu ma służyć taka centralizacja, kiedy do podziału są dziesiątki miliardów złotych na szpitale kontrakty. Ci z "dojściem" będą dostawać więcej – mówi nam pracownik centrali NFZ. - To zamach na Fundusz. Myślałem, że nikt nie prześcignie w destrukcji systemu opieki zdrowotnej Mariusza Łapińskiego z SLD, a jednak teraz znaleźli się godni naśladowcy – ocenia Andrzej Sośnierz ze Zjednoczonej Prawicy, prezes NFZ za poprzednich rządów PiS. - Absolutnie się na to nie zgadzamy. To skandal, by tak fundamentalne dla systemu zmiany wprowadzać chybcikiem, podrzucając nam poprawki na kilka godzin przed posiedzeniem komisji, na której miały być rozpatrywane – oburza się Rajmund Miller z Koalicji Obywatelskiej. Szykują zwolnienia? W sumie poprawki zakładają nowelizację aż kilkunastu ustaw. Wprowadzają też zmiany w "tarczy antykryzysowej" dotyczące zwolnień. Pierwsza jej wersja zakładała zwalnianie z pracy osób zatrudnionych w ministerstwach i podległych im instytucjach takich jak np. Biuro Rzecznika Praw Pacjenta. Potem poszerzono ją o zapis, że zwolnienia obejmą wszystkich pracowników organów władzy publicznej, w tym: administracji rządowej, kontroli państwowej i ochrony prawa; zatrudnionych w sądach i trybunałach; jednostkach budżetowych; państwowych funduszach celowych; ZUS, KRUS i NFZ. Teraz w ustawie ma się pojawić zapis o tym, że obowiązek zmniejszenia zatrudnienia w wymienionych podmiotach ma się odbywać przez zmniejszenie liczby etatów. W uzasadnieniu do tej poprawki, którą formalnie złożył Tomasz Latos z PiS, czytamy, że poprzednie przepisy o zwolnieniach były niejednoznaczne. - Absolutnie nie zgadzamy się na żadne zwolnienia. W NFZ nie ma przerostu zatrudnienia, przeciwnie - brakuje rąk do pracy. Podwyżek nie było od 10 lat. Zły stan finansów państwa nie usprawiedliwia zwolnień w Funduszu. Raczej doprowadzi do spowolnienia w wydawaniu decyzji, a to odbije się na pacjentach – mówi Bronisława Czarska-Marchelewicz, przewodnicząca komisji zakładowej NSZZ „Solidarność” w NFZ. ------------- Czyli przywracania komuny ciąg dalszy. Pełna centralizacja, wszystko podporządkowane decyzji Partii i Pierwszego Sekretarza. Tak to Durni Polacy [którzy nie poszli głosować w wyborach prezydenckich] pozwolą by Wolacy przywrócili dawny ustrój z przewodnią rolą Partii i Pierwszym Sekretarzem Jarosławem Kaczyńskim. konrad1f, nie wiem do końca jakie były twoje intencje i jak powinienem rozumieć Twój wpis, ale - tak czy siak - niezależnie od mojego rozumienia - trafiłeś w punkt. Rzeczywiście tak się jakoś składa że ludzie którym 'nie chce się czytać' i 0,5 storny tekstu to 'za dużo do ogarnięcia' z definicji reagują źle jak gdzieś pod artykułem jest słowo 'wyborcza' lub 'gazeta'. Niezależnie co byłoby napisane. Powiedziałbym nawet że jest to reguła. Tylko nie wiem czy to wystawia tym ludkom dobre świadectwo odnośnie ich możliwości intelektualnych.
  7. Nieuczciwie wybrany Andrzej Duda nie ma demokratycznego mandatu Maciej Kisilowski profesor prawa i strategii na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Wiedniu. Dość powszechny brak głębokiego oburzenia na skrajną nieuczciwość wyborów prezydenckich jest sam w sobie dowodem, jak zaawansowani jesteśmy na naszej drodze do autorytaryzmu. Bezwstydne niszczenie standardów demokratycznych przez ostatnie pięć lat z miesiąca na miesiąc przesuwa nasze standardy normalności. Dokonująca się w Polsce od 2015 roku transformacja ustrojowa od demokracji do państwa autorytarnego zamknęła właśnie kolejny etap. Podobnie jak w Rosji, Turcji, Wenezueli, na Węgrzech główne akty tego dramatu wyznaczane są przez wybory, które w swych formach do złudzenia przypominają te znane z państw demokratycznego Zachodu. Dziś w Polsce PiS-owska władza w podobny sposób próbuje zmusić nas do tego, by czarne nazwać białym – by wybory, które urągały podstawowym standardom demokratycznym, uznać za uczciwe, a Andrzeja Dudę za prezydenta posiadającego legitymację do sprawowania urzędu. Wmawia się nam, że w imię „zgody narodowej” mamy „uznać porażkę”, bo „niezależnie od wyniku, połowa Polski byłaby niezadowolona”. Szczególnie niebezpieczna jest presja na kandydata opozycji, którego audiencja w Pałacu Prezydenckim jest precyzyjnie zaplanowanym spektaklem mającym normalizować to, czego byliśmy świadkami w ostatnich dniach i tygodniach. Dość powszechny brak głębokiego oburzenia na skrajną nieuczciwość wyborów prezydenckich jest sam w sobie dowodem, jak zaawansowani jesteśmy na naszej drodze do autorytaryzmu. Bezwstydne niszczenie standardów demokratycznych przez ostatnie pięć lat z miesiąca na miesiąc przesuwa nasze standardy normalności. Nie tylko o telewizję chodzi O TVP dużo zostało już powiedziane. Warto jednak raz jeszcze uświadomić sobie, jak zupełnie nieprawdopodobne w normalnym państwie demokratycznym było zachowanie opłacanego z publicznych środków nadawcy. Do historii przejdzie opatrzony dramatyczną muzyką wielominutowy materiał wychwalający Andrzeja Dudę w iście północnokoreańskim stylu lub pytanie funkcjonariuszki stacji do Andrzeja Dudy: „Co zrobić, żeby Pan wygrał?". Bez zająknięcia każdy komentator sceny politycznej przyznaje, że Andrzej Duda ponad wszelką wątpliwość znał pytania w organizowanych przez TVP debatach. Porównajmy to z USA, w których w 2016 roku kandydat na prezydenta Donald Trump został zaskoczony pytaniem Megyn Kelly, dziennikarki prawicowej, wspierającej Trumpa stacji Fox News. Jednak nie tylko o TVP tu chodzi. Cały proces wyborczy był przeprowadzony w fundamentalnie niekonstytucyjny i nieuczciwy sposób. Konstytucja wyraźnie stanowi, że w czasie klęski żywiołowej nie wolno organizować wyborów ani zmieniać prawa wyborczego. Utrwalone orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego nie pozwala ponadto zmieniać fundamentalnych aspektów prawa wyborczego w ciągu sześciu miesięcy przed wyborami. Te normy w ostatnich miesiącach łamano drastycznie i wielokrotnie. Dziesiątki milionów złotych wydanych na zupełnie już absurdalne „wybory Sasina” 10 maja skutecznie zmusiły opozycję do zaakceptowania bezprawnego sposobu organizacji procesu wyborczego. Widząc, że władza nie cofnie się przed niczym, opozycja stanęła przed wyborem: walczyć w ramach nierównych reguł lub oddać Polskę walkowerem. Kompletnie nietrafione były tu niektóre wcześniejsze komentarze konstytucjonalistów stwierdzające, że niekonstytucyjność wyborów podważałaby legitymację zwycięzcy, niezależnie od tego, kim on by był. W państwie autorytarnym nieuczciwość wyborów nie jest bowiem „przypadkowa”: ona służy jednemu celowi, czyli wsparciu kandydata władzy. Mimo to demokraci na całym świecie – od polskiej "Solidarności" w 1989, przez Wiktora Juszczenkę w 2004, po Ekrema Imamoglu w 2019 – decydują się startować w nieuczciwych wyborach. Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że ich heroiczne próby wygrania z aparatem autorytarnego państwa legitymizują wyborcze matactwa dokonywane przez ten aparat czy też tworzą fałszywą symetrię między legitymacją zwycięstwa władzy i potencjalnego zwycięstwa opozycji. Co w demokratycznym państwie nie uchodzi Podobnie przygnębiające jest to, jak za normalność uznajemy zmasowane wsparcie całego aparatu państwa, które uzyskał Andrzej Duda. Słyszymy co prawda, że Rada Ministrów od tygodni się nie spotyka, a jej funkcjonariusze za publiczne pieniądze odbywali setki spotkań wyborczych w całym kraju. Patrzymy z niesmakiem na groteskowe „czeki dla samorządów” rozdawane przez rząd. Ale często myślimy, że tego typu zachowania to po prostu część normalnej, „brudnej polityki”. Nic bardziej błędnego. W cywilizowanych państwach wydatki rządzących wspierających kandydatów w wyborach muszą być finansowane ze środków kampanii wyborczej. W USA kampania urzędującego prezydenta musi nawet płacić za jego podróże słynnym Air Force One. Podobnie nieprawdopodobne jest na Zachodzie całkowite wprzęgnięcie spółek skarbu państwa i ich opłacanych z publicznych środków funkcjonariuszy w finansowe wspieranie kampanii wyborczej urzędującego prezydenta. Nie jest także normalne, by w demokratycznym państwie ubiegający się o reelekcję prezydent prowadził kampanię opartą na mowie nienawiści i o szczuciu na wybrane grupy obywateli. Już w raporcie z pierwszej tury wyborów obserwatorzy OBWE zwracali uwagę na „ksenofobiczne i antysemickie treści” w kampanii PiS. Zaproponowana przez Dudę w ostatnich dniach wyborów nowelizacja konstytucji prowadząca do odbierania dzieci ludziom o nieprawomyślnych poglądach czy stylu życia nie ma precedensu w żadnym zachodnim państwie demokratycznym. Nie można na koniec nie zauważyć poważnych nieprawidłowości w sposobie przeprowadzenia samego głosowania. Skandaliczny „alert” Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w jaskrawy sposób naruszał ciszę wyborczą. Trudno nie dostrzec również problemów wybranych grup zagranicznych wyborców, zdarzających się właśnie w tych krajach, w których polska emigracja popiera opozycję. Uświadomienie sobie, jakim skandalem był tryb przeprowadzenia wyborów prezydenckich, nie oznacza bynajmniej, że nie powinniśmy mówić o błędach opozycji. W nierównej, nieuczciwej walce także można popełnić błędy. W naszej historii często się to zdarzało. Historycy do dziś debatują nad słabościami I czy II Rzeczpospolitej; nie oznacza to jednak usprawiedliwienia dla rozbiorów czy paktu Ribbentrop-Mołotow. Podobnie jasną moralną ocenę musimy wystawić Andrzejowi Dudzie. Urzędujący prezydent uzyskał nieznacznie większą liczbę głosów w wyborach, które jednak na tyle urągały podstawowym standardom konstytucyjnym i międzynarodowym, że wynik nie daje zwycięzcy demokratycznego mandatu do rządzenia. Jasne postawienie sprawy jest tu szczególnie istotne, ponieważ Polskę czekają teraz straszne lata. Publiczne wypowiedzi zarówno Andrzeja Dudy, jak i Jarosława Kaczyńskiego pokazują jednoznacznie, jak przerażona jest władza. Oni wiedzą doskonale, że w uczciwych wyborach przegraliby z opozycją sromotnie. Przykłady Turcji czy Wenezueli wskazują, że władza zagrożona szczególnie chętnie sięga po agresywne środki. Nie ma przy tym wątpliwości, że potrzebujemy dziś w Polsce dialogu. Chodzi jednak o wyciągnięcie ręki do wyborców PiS, a nie do cynicznych polityków wykorzystujących lęki i nadzieje tych wyborców po to, by Polskę dalej pchać na wschód. źródło: wyborcza.pl
  8. Skala porównawcza musi być adekwatna - inaczej stawiasz fałszywe tezy. Ot, takie chlapanie bez sensu bez jakiegokolwiek oparcia w faktach. Wujek gugl nie jest od MYŚLENIA tylko od weryfikowania faktów i [dajmy na to] liczb [lub tez] na które się powołuje. Dzisiaj gugl spełnia tą samą role, którą kiedy spełniała książka. SPRAWDZANIE 'faktów' to dobry zwyczaj, bo często te tzw. 'fakty' to są zwykłe fejki albo bzdury. Zacznij praktykować choć czasem to co tu krytykujesz to nie będziesz raz za razem wychodził na idiotę. Jak chcesz być wiarygodny, to musisz - przynajmniej w przybliżeniu. A jak się nie odwołujesz, to przynajmniej powinieneś wpierw sprawdzić fakty, musisz wiedzieć o czym piszesz - bo inaczej wychodzi że gówno wiesz a zabierasz głos - mówiąc wprost się kompromitujesz. Nikt tu niczego nie udaje, to są oczywiste oczywistości, jak by ci rzekł twój prezes.
  9. Jak zwykle użycie wujka gógla przerasta możliwości naszego [niestety] rodaka z Ameryki. Czytając twoją forumową twórczość wiadomo skąd w Ameryce się wzięły mało finezyjne kawały o Polakach - z kontaktów normalnych, przeciętnie rozgarniętych ludzi z takimi jak ty, Robert. Nie wstyd ci być takim gamoniem?
  10. Nie wiem czym tym za młodu nasiąkłeś, ale wiem że można by tym wytruć całą populację szczurów na zapuszczonej fermie norek amerykańskich. Robert J., kto ci taką krzywdę zrobił?
  11. 1% Staszku wg. SONDAŻU. W całej masie komisji nie było mezow zaufania. Wiesz co tam się teraz od3,14erdala? Na wieść ze du*a ma tak mała przewagę? A zagranica? Konsulaty, zaginione przesyłki etc. Nie zdziwię się jak z wyników nagle wyjdzie 3% dla du*y.
  12. Z takimi postami nie da się polemizować, to jest czystej wody wariactwo. Jedyny plus w tym że au!tor tych wybroczyn intelektualnych słusznie zakłada że zostanie za nie odesłany [ad personam] do wariatów. Mniej więcej takie same poglądy prezentują prymitywne, zapite menele przestające pod sklepem spożywczym w pierdziszewie dolnym, które nie zdobyły się nawet na to by pojechać pekaesem do pierdziszewa górnego, ale uważają że wiedzą wystarczająco dużo na temat [odległej od nich] rzeczywistości [bo ich rzeczywistość to róg sklepu społem, pól lytra i ławka z kumplami u Jaśka na podwórku.
  13. "1. Rozumiem że dla starszych trzeba mieć jakiś tam szacunek ale w momencie okazywania przez nich ignorancji takowy znika . Nie czytałeś tabelek wyprodukowanych przez NBP . I łączenie tego nie jest ciekawym zabiegiem tylko zwyczajnym podsumowaniem efektywności systemu redystrybucji w którym bierzemy udział w omawianym okresie 03-16 . A nie sprzedajemy zadłużenia kosmitom i nie kosmici będą odbierać odsetki . Dotarło ?" Jest bzdurą wyjaśniającą zależność między piernikiem a wiatrakiem. 1. Kto ustala w Polsce budżet i ustala wysokość deficytu? Unia? 2. Kto zaciąga pożyczki [czyli zwiększa zadłużenie Polski] i kto decyduje o wysokości tych pożyczek i decyduje że [rzeczywiście "my" - Pan, Pani tamten Pan] spłacamy to zadłużenie wraz z odsetkami? Zamiast się ciskać i wklejać zdjęcia swojej pitki [żałosne, i co niby ma udowodnić? chyba jedynie to że nie ma się nic do powiedzenia] spróbuj jeszcze raz uważnie przeczytać tego posta: "a w skali mikro, może będzie łatwiej ogarnąć: wyobraź sobie, że masz swoją robotę przy łopacie i dostajesz miesięcznie 2k zeta (przychody budżetowe). ponieważ masz zapotrzebowanie na szpan, wydajesz 3k (wydatki budżetowe) - takie tam skóra, fura żeby nie być gorszym od sąsiada. no i do tej pory trzeba było te brakujące 1k gdzieś pożyczać, a to od sąsiadów (pożyczka zagraniczna), a to od rodzinki (pożyczka wewnętrzna, np. obligacje). jakby nie patrzeć - miesięcznie tysiak w plecy (deficyt budżetowy), który się zbiera i psuje ci opinię tak przy okazji. teraz lepsze: pojawia się ciocia z hameryki i dostajesz nagle pińcet co miesiąc. fajnie, nie? jeszcze tylko 500 trzeba pożyczyć, żeby nadal mieć na dyskoteki i panienki, pięć papierków z niczego wpada do łapki (w uproszczeniu). tyle że... po pierwsze, dalej - mimo "dotacji" wydajesz więcej niż zarabiasz, ot takie zastaw się a postaw się; czyli dalej pożyczasz i w sumie to dług do oddania sąsiadom i kuzynom rośnie. po drugie... jak widzisz odpowiedzialność cioci z hameryki za twoje długi? dostajesz od niej kasę za nic, przepijasz więcej niż łącznie zarabiasz i dostajesz, i jeszcze będziesz do cioci dymić, że masz dziurę w portfelu? jeśli znajdziesz na to uzasadnienie - gratuluję, możesz nadal głosować na pislam. ja projekt edukacyjny na tym etapie kończę" ------------ "No i od 2016 bilans dopiero zaczął iść w dobrym kierunku , natenczas "symboliczne" minus 38mld , 181mld weszło , 219mld wyszło (zadłużenie 2019 - 2004) . Nie wiem czy zauważyłeś że od 2016 zadłużenie spada [ło] . To chyba dobra wiadomość Co nie ? Spadało, póki na świecie była dobra sytuacja i ciągły wzrost. Zobaczymy co będzie jak przyjdzie kryzys światowy [czyli sytuacja z czasów rządów POPSL]. No i jak wyjdzie wreszcie na jaw kreatywna księgowość pinokia. Nie sztuka hojnie rozdawać [nieswoje] jak jest okres prosperity. Poczekajmy na [prawdziwe] dane za 2019 i 2020. Bo że pinokio i s-ka uprawia kreatywną księgowość to mówią i piszą o tym już wszyscy bez krempacji. Nie wiem czy wiesz [zapewne nie], ale w ministerstwie finansów był w ostatnich dwóch latach prawdziwy pomór - odeszli praktycznie wszyscy specjaliści od kontrolingu i budżetu. [ przykład: https://next.gazeta.pl/next/7,151003,25688372,odszedl-z-ministerstwa-finansow-kilka-miesiecy-temu-dzis-ostrzega.html jak poszukasz dalej sam, znajdziesz całą listę nazwisk osób, które odeszły bo nie chciały swoimi nazwiskami firmować tego co się od3,14erdala obecnie w ministerstwie finansów. Z braku kadr awansuje się na odpowiedzialne stanowiska takie 28-letnie dzieciaczki [które jeszcze niedawno nosiły teczkę za prezesem]: https://next.gazeta.pl/next/7,151003,26103785,awans-wiceministra-finansow-co-bedzie-robil-piotr-patkowski.html#a=339&c=145&s=BoxBizImg2 do tego rotacja na stanowiskach jak w na kasie w biedrze [cytat: "Zmiany w Ministerstwie Finansów na poziomie wiceministrów, ale i samych ministrów są powszechne za rządów PIS. W tym czasie resort posiadał sześciu szefów."] Poza tym jest jeszcze coś takiego jak dług publiczny: https://www.bankier.pl/forum/temat_pis-gigantycznie-zadluzyl-polske-szokujace-dane-gus,32642685.html https://innpoland.pl/159237,polski-rzad-zaciagnal-ogromny-dlug-i-zapomnial-nam-o-tym-powiedziec ---------------- "2. A co miało się na miejscu zawalić ? Zagraniczne montownie czy kauflandy i lydle ?" Cokolwiek żałosna demagogia. Te zagraniczne 'montownie i lydle' mają gdzieś swoje centrale i jakoś tam się zawaliło [znaczy była recesja]. Poza tym Polska to nie tylko 'zagraniczne montownie i lydle'. Jeszcze. Bo jeszcze jakiś czas radosnego złodziejstwa i partactwa złodzieji i partaczy z pisu i rzeczywiście naczelny program twojego ugrupowania "Polska w Ruinie" ma szanse być doprowadzony do końca i wtedy w pewnym przybliżeniu będziesz miał rację. To tak w ramach bonusa, bo jesteś na mojej liście ignorowanych za swój poziomy 'poziom' tfurczości forumowej.
  14. Trochę prawdy o największym oszuście i szkodniku czasów powojennych w Polsce: Czarna dziura PiS, czyli kulisy majątku Jarosława Kaczyńskiego Jarosław Kaczyński całe swoje życie polityczne buduje na poczuciu, że jest lepszy od innych - mówią Agata Kondzińska i Iwona Szpala, autorki książki "Prezes i Spółki. Imperium Jarosława Kaczyńskiego" Agnieszka Kublik: Co ma Jarosław Kaczyński? Agata Kondzińska: Bardzo dużo. Partię, władzę, rząd, prezydenta ze swojego obozu politycznego. Materialnie trochę mniej ma, bo dom na Żoliborzu po rodzicach. Samochodu nie ma, bo to zapewnia mu partia. A.K.: Z kierowcą. A.K.: I ma obsługę prawną. Iwona Szpala: Ma też kota, ważna sprawa. Mieszka sam w tym domu? I.S.: To połowa bliźniaka, mieszka sam. Bez sąsiadów, bo druga część jest pusta, za wynajem płaci Srebrna. Obok willi urządziła się filia fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Chodzi o to, by nikt nie zakłócał spokoju prezesowi PiS. Willa stoi w pięknym zakątku Żoliborza, w tzw. inteligenckiej części. Ale Jarosław Kaczyński dawno temu o swoich sąsiadach z Mickiewicza mówił „hołota”. I.S.: Nazywa ich tak w wywiadzie, którego udzielił Tomaszowi Grabowskiemu w 1994 r., politologowi przygotowującemu się do doktoratu na Uniwersytecie w Berkeley. Kaczyński był wtedy na politycznym aucie, więc chyba dość szczery. I opowiadał tak: „Mieszkam na małej żoliborskiej ulicy, bardzo małej, 14 numerów, z widzenia wszystkich znam. W niektórych domach mieszka hołota, była związana z bezpieką, z Milicją Obywatelską. I całe to towarzystwo w 1990 zaczęło nagle uczęszczać do kościoła, rodzinami. (…) Byli czerwoni, teraz są czarni, więc trzeba biec do kościoła. I to później się skończyło. Wchodzę do kościoła i widzę, że ich nie ma. No to co, jakby ich docisnąć do ściany? To jest hołota, no ale... Ich po prostu niesłychanie ośmielono tą polityką”. Czyli jak teraz w Sejmie Kaczyński krzyczał „chamska hołota”, nie byłyście zdziwione. A.K.: --------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Całe swoje życie polityczne buduje na poczuciu, że jest lepszy od innych. On sam i jego obóz polityczny. I zawsze jest pokrzywdzony. Zawsze. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Nasza książka pokazuje, że Kaczyński i jego środowisko cały czas postrzegają się jako ofiary układów politycznych. Zawsze jest jakiś układ, który ich zwalcza. I.S.: I dlatego prezes uważa, że ma prawo atakować. Bo się tylko broni. Jeszcze ma ochronę, za którą płaci partia. Milion złotych rocznie. A.K.: Nawet półtora miliona. Bo w ostatnich latach Kaczyński był ochraniany regularnie na miesięcznicach smoleńskich. A było ich 96. Życie prywatne prezesa PiS przenika się z życiem partyjnym od lat 90. I to widać nawet w drobiazgach. Na początku lat 90. Kaczyński musiał dbać o formę, bo się po prostu roztył, i na jednym z wieczorów wyborczych były tylko sałatki. Dla wszystkich. Teraz w jakich instytucjach zasiada? I.S.: Teraz skromnie. Jest przewodniczącym rady fundacji w Instytucie im. Lecha Kaczyńskiego. A.K.: To funkcja dożywotnia z prawem wskazania następcy w testamencie. I.S.: Rada fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego ma kluczową rolę w kontroli nad potężnym majątkiem. To kilka osób, m.in. legendarny były już ksiądz Rafał Sawicz. Ten, któremu austriacki biznesmen Gerald Birgfellner przekazał 50 tys. zł w kopercie na polecenie prezesa PiS. Zrobił to w siedzibie partii na Nowogrodzkiej. Była przy tym żona Birgfellnera, prywatnie krewna prezesa PiS. W prokuraturze Austriak zeznał, że koperta z gotówką przeszła przez ręce Kaczyńskiego. To była opłata za podpis Sawicza, bo bez jego zgody nie zaczęłyby się przygotowania do budowy bliźniaczych wież w centrum stolicy. Kaczyński w radzie pracuje pro bono. Ale nie pensja jest ważna, ale kontrola nad fundacją. Chodzi o potężny majątek. Instytut jest głównym udziałowcem spółki Srebrna, która zarządza nieruchomościami przy Srebrnej 16, gdzie miały stanąć te słynne dwie wieże, ku pamięci braci Kaczyńskich, oraz biurowcem w Alejach Jerozolimskich 125/127, tuż obok siedziby PiS przy Nowogrodzkiej. Obie w biznesowym centrum Warszawy. Ten drugi adres to dawna redakcja „Expressu Wieczornego”, w PRL popularnej popołudniówki państwowego koncernu RSW. I choć nie tylko „Express” miał tam siedzibę, to cały budynek, kilka tysięcy metrów, przypadł Fundacji Prasowej Solidarności. Jak do tego doszło? I.S.: Musimy się cofnąć do lat 90. Jarosław Kaczyński jedzie autobusem i wymyśla, że założy fundację. A.K.: Na rynku prasy jest wielki ruch. Rząd Tadeusza Mazowieckiego planuje prywatyzację, chce skończyć z monopolem RSW Prasa – Książka – Ruch. W Sejmie przepychana jest ustawa, wszystko dzieje się dynamicznie. Trwa spór o to, czy tytuły oddawać spółdzielniom dziennikarskim. Jarosław Kaczyński staje po stronie przeciwników, oburza go ten pomysł, bo wiadomo, skąd są ci dziennikarze – z PZPR przecież. I.S.: Układ. A.K.: Kaczyński pyta, dlaczego czerwoni nadal mają mieć te gazety. Przecież nowe partie się rodzą, a każda powinna mieć swój organ prasowy. Wspiera ich mocno KPN, klimat jest taki, że niewielu jest przeciwników pomysłu, by gazety poszły w partyjne ręce. I.S.: Jest jedno „ale”. Bo Jarosław Kaczyński idzie o wiele dalej w swoim pomyśle biznesowym. Owszem, Porozumienie Centrum nie jest jedyną partią, która korzysta na likwidacji monopolu prasowego, ale jako jedyna sięga też po nieruchomości z RSW. Do tego właśnie używa szyldu Fundacji Prasowej Solidarności. Jednak fundacji i Porozumienia Centrum nie da się oddzielić, bo to unia personalna, we władzach są ci sami ludzie, tylko jakby dwie różne strony medalu – z jednej strony partia, z drugiej fundacja. A.K.: Wielkimi wygranymi są ludzie ze środowiska PC. Z poparciem Lecha Wałęsy i Kościoła. Dlatego nieprawdziwa jest opowieść, że wszystkie inne partie dostały tyle samo. I.S.: Za część nieruchomości musieli zapłacić, ale nie były to wielkie pieniądze. A.K.: Bo Kaczyński chce mieć koncern medialny. To jego wielkie marzenie, do dziś się nie spełniło, jeśli nie widzieć TVP. Emisariusze prezesa Kaczyńskiego, wówczas czołowi politycy PC Maciej Zalewski i Sławomir Siwek, ruszają do biznesu po pieniądze. Marzą nie tylko o prasie, chcą nawet tworzyć stację telewizyjną. Kaczyński uważa, że dziennikarze go nie lubią, że media wciąż go atakują. Chciałby nad nimi zyskać kontrolę. Idea budowy wielkiego koncernu nigdy nie została zrealizowana. Zaplecze gospodarcze PC szybko zaczęło zarabiać na czynszach, nie gazetach, bo na tym się nie znali. Co wzięli tytuł, to porażka. Zaczęło się w „Tygodniku Solidarność”, którym rządził Kaczyński z nadania Wałęsy, tak było z „Expressem Wieczornym”. I.S.: Bo łatwiej jest wystawić fakturę za wynajem biura, niż robić gazetę. Fundacja Prasowa Solidarności miała budować koncern medialny, a kończymy na kilku adresach do zarabiania. Co to ma wspólnego z ideą? Z rynkiem medialnym? Odpowiedzmy sobie na pytanie, kto jest beneficjentem przemian po 1989 r. „Expressu” już nie ma, nie istnieje też Fundacja Prasowa, ale pozostały działki warte miliony i biurowce. Który z polityków może dziś zapisać w testamencie kontrolę nad Instytutem z nieruchomością pod drapacz chmur? Jarosław Kaczyński. W tym sensie zyskał, podobnie jak środowisko polityczne. A.K.: Dawny zaufany Sławomir Siwek odszedł z fundacji i polityki. Zaczął zarabiać pieniądze. Pomnożył kapitał, który kiedyś należał do Fundacji Prasowej, zainwestował w kolejne nieruchomości w Warszawie. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------- To jest po prostu historia rzutkich biznesmenów, którzy jednocześnie robili politykę. Oczywiście my to rozumiemy, bo na początku lat 90. nie było finansowania partii, ale powiedzmy sobie szczerze: PC po prostu robiło interesy. ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- To widać w naszej książce. Kaczyński np. twierdzi, że ze słynną spółką Telegraf niewiele go łączy. Ta opowieść ma pasować do publicznego wizerunku prezesa, bo historia Telegrafu zakończyła się skandalem, a jego zaufany Maciej Zalewski dostał wyrok więzienia. Ale udział prezesa w spółce był – sam ją zakładał, u notariusza zostały dokumenty. Im się wydaje, że nikt nie sięgnie do źródeł? Zresztą Telegraf też miał być częścią koncernu medialnego. W latach 1990--91 kilka milionów dolarów zainwestowały w spółkę poważne firmy, również państwowe. I.S.: Przypomnijmy jeszcze wielkie dzieło PC, które również nie doszło do skutku: Cargo Modlin. Przecież Jarosław Kaczyński i jego fundacja chcieli budować lotnisko. Ta ich wyjątkowa ruchliwość biznesowa to nie jest długi czas, ledwie dwa lata, gdy mają udział we władzy. W 1993 r. wylatują z Sejmu, a imperium medialne fundacji powoli gaśnie, ale wciąż są nieruchomości. Zajmują się kłótniami o kontrolę nad majątkiem, dzieleniem wpływów, rejestrowaniem spó- łek, obsadzają się w zarządach i radach nadzorczych. W 1993 r. PC dostało marne 4,4 proc., wybory wygrało SLD z poparciem 20,4 proc. I.S.: I wierchuszka PC zakłada nowe spółki, multiplikuje posady, żeby można było na tym zarobić. Bo przecież nie może być dziesięciu prezesów Fundacji Prasowej Solidarności, ale może być dziesięciu prezesów dziesięciu spółek, z których każda dostaje po kawałku z tej fundacji. A.K.: Zacytujemy fragment z książki o przedsiębiorczej rodzinie Krzysztofa Czabańskiego, szefa Rady Mediów Narodowych: „Srebrna Media staje się spółką rodzinną. Barbara Czabańska odkupuje udział Kaczyńskiego. Małżeństwo płaci sobie pensje, potem do rodziców dołączy syn Jacek. W 2006 roku kupuje udziały od mamy, władzą w spółce dzieli się z ojcem. Zbierają czynsze, notują straty, biznesowe narady robią w rodzinnym gronie. Jak takie zarządzanie wygląda w praktyce, widać w chwili awansu Czabańskiego do publicznego radia. Zebranie wspólników. Środek lata 2006 roku. Za stołem trójka Czabańskich: Barbara, Krzysztof i ich syn Jacek, który tego dnia reprezentuje głównego właściciela – fundację Nowe Państwo. Są dwa punkty do omówienia Powołanie pani Barbary Czabańskiej na stanowisko Prezesa Zarządu Spółki i ustalenie wynagrodzenia. Czabańska staje na czele spółki, głosuje na samą siebie. Potem czas na pensję: 8 tysięcy złotych, wszyscy są za. Spółka ma różne biznesowe pomysły. Na przykład w 2001 roku wydaje pocztówki, 190 tysięcy zalega potem w magazynie obok 68 książek o jazzie. Rynek mediów podbija w powiecie augustowskim, jest wydawcą Gazety Płaska . Tak się składa, że w gminie Płaska pod Augustowem zameldowana jest Barbara Czabańska. Spółka planuje tam ekspansję. Ma pieniądze, bo sprzedała prawa do części biurowca przy Srebrnej. Spółka zamierza sprzedawać, wynajmować, administrować, słowem – tam przeniesie nieruchomościowy biznes z Warszawy. W sprawozdaniach Srebrnej Media można śledzić trudy bycia deweloperem: karczowanie, kopanie stawów, koszenie trawy, grodzenie, podłączenie prądu. Kiedy w 2007 roku upada rząd PiS, Czabański kończy misję w publicznym radiu. Ma dokąd wrócić – czeka spółka Srebrna Media. Razem z Barbarą Czabańską będą się zajmować letniskiem w puszczy aż do końca października 2015 roku, gdy zostanie posłem PiS. Ale oazy pod roboczą nazwą Srebrna Dolina nie ma do dziś”. Jak wąska jest grupa osób, z którymi Kaczyński planuje i robi te biznesy? A.K.: Przez te wszystkie lata to kilkanaście osób: Sławomir Siwek, Maciej Zalewski, Krzysztof Czabański z rodziną, Janina Goss, Barbara Skrzypek, Adam Lipiński, Ludwik Dorn, Kazimierz Kujda. I.S.: Zapomniałaś o Jacku Cieślikowskim. To ten kierowca prezesa? I.S.: Nie wolno mówić „kierowca”. Pan Cieślikowski do mnie dzwonił i prosił, żeby go nie nazywać kierowcą. To główny specjalista ds. floty i logistyki oraz asystent prezesa partii ds. koordynacji struktur w terenie, jest we władzach spółki Srebrna i jest prezesem powiązanej z nią kapitałowo spółki Geranium. Dziś miejski radny PiS. Nie siedzi za kierownicą? I.S.: Twierdzi, że kto inny wozi prezesa. Kiedyś woził? I.S.: Tak bywało. A.K.: Tacy ludzie jak Cieślikowski od lat 90. zawsze byli przy Kaczyńskim. Co ceni w nich najbardziej? A.K.: --------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Są niezwykle lojalni, wszystko mu zawdzięczają, całą swoją drogę życiową i karierę. ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Są zależni od niego? A.K.: Tak, ale to ich świadomy wybór. I myślę, że nie cierpią z tego powodu. Przed laty postawili na Kaczyńskiego i wiedzą, że dobrze wybrali. I.S.: Są z nim związani emocjonalnie, to oczywiste, od tylu lat są razem na dobre i na złe. To zapewne buduje szczególną więź. A.K.: Środowisko Kaczyńskiego i przede wszystkim on sam na sztandarach ma walkę z korupcją i układem, transparentność w życiu publicznym. A jak jest? Pokazujemy, że to najbardziej zamknięte środowisko polityczne z nieprzejrzystymi interesami. Spółka Srebrna jest np. skąpa w informowaniu o tym, czym się zajmuje, mimo że powinna składać wyczerpujące sprawozdania w Krajowym Rejestrze Sądowym. Sprawozdania są, ale brakuje szczegółowych. I.S.: Największą czarną dziurą jest Instytut im. Lecha Kaczyńskiego, właściciel Srebrnej. A.K.: Wielu rzeczy byśmy się nie dowiedziały, gdyby nie śledztwa prokuratorskie prowadzone przez lata czy korespondencja między różnymi instytucjami państwowymi. Książkę opieramy na dokumentach. One są, ale w różnych miejscach, u różnych ludzi. Kaczyński twierdzi, że całe życie walczy z układem, a my opowiadamy, jak sam układ budował. Kaczyński opowiada, że walczył z nomenklaturą. Ale jak można walczyć z nomenklaturą i jednocześnie wiązać się biznesowo z bankiem, którym kieruje Janusz Quandt, człowiek szalenie ustosunkowany w czasach PRL. Rozmawiałyście z Kaczyńskim? I.S.: Nie. A.K.: Prawo i Sprawiedliwość od lat ignoruje prośby „Wyborczej” o jakikolwiek kontakt. Prezes Kaczyński nie udziela „Wyborczej” wywiadów od 2009 r. Przeszukałyśmy archiwa, żeby znaleźć jego wypowiedzi od początku lat 90. Ma taką cechę, że jest gadatliwy, barwnie opowiada. Cytujemy go z tych starych wywiadów – oddajemy mu głos. I.S.: W latach 90. bardzo wielu wywiadów udzielał prasie lokalnej. To są pasjonujące historie. Naprawdę. On jest szalenie szczery, mówi, jak jest. Teraz już nie jest taki szczery? I.S.: Już nie. Mamy inne czasy, profesjonalną politykę, której wtedy wszyscy się uczyli. No oczywiście poza prezesem Kaczyńskim. Bo jak twierdzi, polityką zainteresował się w wieku lat dziewięciu. To był 1958 r., chorował, leżał w łóżku i słuchał przemówienia de Gaulle’a, to była inauguracja jego prezydentury. Musisz przyznać, żaden z naszych polityków nie ma takiego stażu – ponad 60 lat. Nie wiem, co robił wtedy Tusk, ale myślę, że jako dziewięciolatek kopał piłkę na podwórku. Czy odkryłyście coś, co was zaskoczyło? A.K.: Mnie skala biznesowego zaplecza. I skala hipokryzji, brakuje mi słowa… podwójnej moralności. I.S.: Podwójnych standardów. A.K.: Kaczyński tak naprawdę w ogóle się nie zmienił. Były mowy o moralności, a na zapleczu interesy z PRL-owską nomenklaturą. I ten rozjazd między czynami a słowami był i jest ogromny. PiS to najbogatsza partia w Polsce? I.S.: Jeżeli powiesz, że to jest najbogatsza partia w Polsce, to najbogatsza kancelaria adwokacka zaraz cię pozwie, ponieważ to jest właśnie ta podwójna opowieść. Oficjalnie jest mur między partią a zapleczem gospodarczym środowiska. Ale jaka jest prawda? Taka, że spółkami kierują zaufani Jarosława Kaczyńskiego. A.K.: ------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Partia Kaczyńskiego de facto nie ma nic. Ale ma zaplecze, a tam ogromne interesy, których skala wyszła przy ujawnieniu projektu dwóch wież. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------- I.S.: To jest absolutnie unikalny na skalę kraju model prowadzenia polityki, czyli stworzenie partyjnego zaplecza powiązanego z prywatnym biznesem. Tam na wyższe stanowiska można posyłać zaufanych, dawać im zarobić, na niższe – pretendujących, aspirujących kolegów tych zaufanych kolegów. Mieszać to wszystko, wyrzucać z rad nadzorczych, przesuwać do zarządów w zależności od tego, jaki jest kaprys, jak lojalnie zachowują się wobec politycznego środowiska. Świat się zmienił, Kaczyński nie. To jest chyba najbardziej konsekwentny polityk w Polsce. Jest cierpliwy, umie czekać, od 2015 r. ma wszystko. A.K.: I snuje opowieść, że sam nic nie ma. Ale co mówi Birgfellnerowi, gdy on go pyta, dlaczego Srebrna wstrzymuje budowę dwóch wież? Mówi: hej, hola, tam jest taki działacz, jeden z drugim w Warszawie, a idą wybory, więc on nie może teraz pokazać, że jego środowisko chce budować w samym centrum biznesowym stolicy, bo się wyda, a to zaszkodzi szyldowi PiS. Czyli co? Kaczyński wie, co ma, i wie, że lepiej, by inni o tym nie wiedzieli. Czyli jeżeli PiS przegrałby wybory, teraz prezydenckie, a potem parlamentarne, to i tak przetrwa dzięki tym pieniądzom? I.S.: Przetrwa dzięki dotacjom z budżetu na partię i dzięki temu zapleczu. Starczy na utrzymanie wielu działaczy, i to na wysokim poziomie. A.K.: PiS nie przetrwa tylko wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński przestanie rządzić partią. Książka Agaty Kondzińskiej i Iwony Szpali „Prezes i Spółki. Imperium Jarosława Kaczyńskiego” (wyd. Agora) ukaże się 30 czerwca, jest już dostępna jako ebook na publio.pl. Przedsprzedaż na kulturalnysklep.pl źródło: Magazyn Świąteczny ---------- ...tytułem komentarza niech przemówi pierwszy post pod artykułem w MS: kiks1120.06.2020, 08:20 „Mieszkam na małej żoliborskiej ulicy, bardzo małej, 14 numerów, z widzenia wszystkich znam. W niektórych domach mieszka hołota, była związana z bezpieką, z Milicją Obywatelską." To jakim cudem tatuś, a może prędzej mamusia dostali od komuny dom w takim miejscu? Pytanie jest z tezą, ale, czy nie jest to teza, która wprost mówi nam dlaczego mamy praktycznie państwo komunistyczne?
  15. Wiem, jesteś po prostu tchórzem. Nawet przyparty do muru wprost nie umiesz przyznać się do błędu i sam o tym dobrze wiesz. Twoja odpowiedź doskonale to pokazuje. Myślisz że tego nie widać? Każdy to widzi i od oceny swojej osoby nie uciekniesz, choćbyś nie wiem jak bardzo chciał zmienić temat. Stary chłop z ciebie a prezentujesz poziom smarkacza z piaskownicy. To nie oczekuj póki co dyskusji bo zwyczajnie do niej wciąż nie dorosłeś.
×
×
  • Create New...