Jump to content

baart

Forumowicze
  • Content Count

    70
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

baart last won the day on August 12 2019

baart had the most liked content!

Community Reputation

12 Neutralny

About baart

  • Rank
    NOWICJUSZ - niuchacz wydechowy
  • Birthday 01/01/1976

Informacje profilowe

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    mazowieckie

Osobiste

  • Motocykl
    FZS600
  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

279 profile views
  1. To nie jest Win-Win. Najwyżej draw Popatrz jeszcze na retorykę wokół całego "bezpieczeństwa". Ciągle "bezpieczeństwo" i "bezpieczeństwo". Ciągle "akcja" - a to prędkość, a to wakacje, a to świeczka czy inne zaduszki. I co? Teraz na topie jest akcja "czeszemy ćpunów w autobusach". Jutro będzie coś innego. Parę lat temu, jak jeszcze padał śnieg, było masowe odśnieżanie dachów, gdzie przez dekady niczego takiego nie było. Potem były eskejp rumy. Jak popatrzysz szerzej, a nie na same "zdarzenia", zobaczysz pewien schemat zachowania pod tytułem "everything is awesome", a chwilę później "o k..." i robimy "akcję" masowej kontroli bo jednak nie było "awesome". A potem zapominamy o sprawie. I ten schemat się powtarza. Problemem jest indolencja, małostkowość, krótkowzroczność, brak długofalowego planu oraz generalny brak społecznego wychowania w poszanowaniu pewnych norm i wartości. Nie obrażając nikogo, ktoś kiedyś gdzieś - na argument, że ludzie są inteligentni - odpowiedział, że inteligentne są jednostki, a ludzie statystycznie to hołota. A te przykłady, które wyżej wymieniłem, to niestety jest tylko skutek. Tylko, że u nas społecznie ważniejsze są krótkofalowe zyski, niż budowanie wytrwale czegoś przez 2-3 dekady. I co gorsza ludzie przyzwyczaili się, że to jest normalne. Tak więc, wracając do meritum tego "Win-Win": - wszyscy mają w nosie ograniczenia prędkości, bo są głupie, - projektanci mają w nosie dostosowanie infrastruktury w celu maksymalizacji bezpieczeństwa, bo wystarczy postawić znak i jest "bezpiecznie", bo przecież na papierze się zgadza - ach ci źli kierowcy, którzy są wszystkiemu winni, - Policja zamiast zająć się pracą u podstaw, stoi na wlocie na teren zabudowany z ultralytem, bo dzięki temu coś sobie zarobi, często do kieszeni, - stoi sobie oznakowany fotoradar, który wali fotki, bo ludzie są za głupi, żeby go zobaczyć - nie wspominam o tym, żeby pomyśleć, dlaczego on tam stoi, - debile wyprzedzają na trzeciego, na skrzyżowaniach, czasami całkowicie pod prąd, bo im się wydaje, że w sznurze pojazdów jak sobie wyprzedzą 4 razy, to będą 2 godziny szybciej, i mogę tak jeszcze trochę. Konkluzja jest jedna - u nas nie ma wypracowanych metod przekazywania dobrych wzorców z pokolenia na pokolenie. Nie ma transmisji wiedzy i doświadczenia od starszych do młodszych i dzięki temu uczenia pewnego sposobu myślenia, wyciągania odpowiednich wniosków i dzięki temu również poddawaniu pod logiczną wątpliwość pewnych zjawisk. Nie ma w ten sposób wykształconej społecznej pogardy dla zachowań ekstremalnych. Nikt nikogo od małego małymi kroczkami nie uczy poszanowania dla różnych rzeczy. U nas jedyne, co się liczy, to moje prywatne, społeczne czyli niczyje oraz przepisy, które - dzięki takiemu podejściu - zdejmują wszelką refleksję i wszelką odpowiedzialność. I te przepisy są wspomagane karami, bo przecież trzeba egzekwować, bo wszyscy mają w d... Ale dlaczego mają w d...? To nie jest istotne. W ten sposób się to kręci. I nie będzie bezpieczniej, bo ten mechanizm jest samo podtrzymujący się dopóki nie popracuje się u podstaw. Ale przecież na to nie ma czasu, bo statystyki, bo wynik musi być już. I tak od 30 lat, podobno lepszego kraju... A co jakiś czas słyszę, że jak wygramy to uchwalimy nowe przepisy bo coś. Przepisy są, tylko nikt nie potrafi z nich korzystać, bo jest wbudowany opór społeczny i akceptacja dla takiego stanu rzeczy. Bo statystycznie można się po cwaniacku wykręcić z 8 na 10 fotek z oznakowanego fotoradaru. I to nie jest WIn-Win. Uszanowanie.
  2. Widzisz. Kara karą. I owszem - dobra kara nie jest zła. Problem polega na tym, że kara powinna być równie dotkliwa dla każdego obywatela. I tutaj kara finansowa w naszym wydaniu sprawdza się tylko w celu generowania wpływów na dolewanie wody do dziurawej wanny. Dlaczego nie cofamy uprawnień na jakiś okres czasu (i nie mówię tu o naszym 3-miesięcznym wynalazku)? Dlaczego nie ograniczamy wolności na podobnej zasadzie? Bo mimo lepszego wyważenia takiej kary w przekroju społecznym, nad tym trzeba się nieco bardziej systemowo pochylić. A u nas nie chodzi o to, żeby karać, tylko o to, Panie Kolego, żeby był z tego hajs, bo za coś trzeba te wałki robić. A z bezpieczeństwem, którym każdy w tiwi przy każdej okazji wyciera sobie mordę to, Proszę Szanownego Pana, wspólnego wiele nie ma.
  3. Być może geometria wahacza w stosunku do zębatki zdawczej jest taka, że nie ma to większego znaczenia W XJ6 ma stać na centralce. U mnie w Fazerze w oryginalnej instrukcji piszą, że ma stać na kołach bez rajdera. W Haynes'ie za to, że ma stać na stopce bocznej Więc albo ktoś nie zwrócił na to uwagi, albo też założono, że motocykl bez raidera nie będzie miał ugiętego zawieszenia lub alternatywnie dodano parę milimetrów do "slacka", żeby to skompensować. Natomiast faktem jest, że najbardziej powtarzalny pomiar luzu łańcucha jest tylko wtedy, kiedy zawieszenie nie jest ugięte, bo luz na łańcuchu jest między innymi po to, żeby zawieszenie mogło swobodnie pracować. Więc pytanie tak naprawdę jest, czy ma to jakieś większe znaczenie jeśli pomylimy się o 5 czy 10 mm. I tu rozważania przedpiścy o tym, czy mierzyć od osi, czy pomiędzy zewnętrznymi powierzchniami również mieszczą się w zakresie błędu pomiarowego. Gdyby ten luz był aż tak krytyczny, to z inżynierskiego punktu widzenia byłaby dokładna procedura zapewniająca pełną powtarzalność, której każdy autor instrukcji by się trzymał. Takowej procedury jednak nie ma - czyli nie należy się aż tak tym przejmować
  4. Bardziej istotne jest, że tylne koło musi być w powietrzu (żeby zawieszenie wahacza nie było ściśnięte), niż to, czy będziesz mieć pół centymetra błędu przy pomiarze z powodu źle wybranego punktu pomiarowego Cały łańcuch powinien się mieścić w pokazanym zakresie.
  5. A jak się nie zgodzisz, będzie chciał dopłacić?
  6. Tylko żeby się nie okazało, że ten "zdrowy" z "gwarancją rozruchową" popracuje przez tydzień i będzie miał podobnie.
  7. Jaki jest koszt takiej imprezy? Sprzęt miałeś "sprowadzony" czy był już u nas zarejestrowany?
  8. Musiałbyś jeszcze zdefiniować, co rozumiesz przed "opanować". Tak postawione pytanie kojarzy mi się raczej z techniką jazdy - pozycja, zmiana biegów, hamowanie, złożenie w zakręt - a i tak rzecz ta jest bardzo subiektywna, bo każdemu się wydaje, że "opanował" kiedy czuje się swobodnie i uwagę może przesunąć na coś innego, niż samo "operowanie" motocyklem. A takie "opanowanie" nie jest wcale tożsame z wykonywaniem tych wszystkich operacji poprawnie, to znaczy zgodnie z wypracowaną metodyką, którą obecnie uważa się za poprawną. I zauważ, że powyższe dotyczy tylko motocykla. A dalej masz strategie i taktyki poruszania się po drodze. Poprawne pokonywanie zakrętów (trajektoria), planowanie i poprawna obserwacja drogi wokół motocykla (nie tylko przed), przewidywanie pewnych potencjalnych zdarzeń i branie na to poprawek i jeszcze dziesiątki innych rzeczy, których nie jestem w stanie pewnie wymienić. Takie doświadczenie zbiera się przez całe życie. A potem jeszcze psychika - problemy z koncentracją, odwrócenie uwagi, przeoczenie czegoś, strach - ludzie popełniają błędy. Co więcej, każdy ma jakieś ograniczenia psychiczne, które mogą oddziaływać na siebie w ruchu drogowym. Do tego nieobiektywna ocena sytuacji, buta, zdenerwowanie, i tak dalej. To jest IMHO również brak świadomości, bo przecież "jestem zaj....., bo zapier.... pomiędzy samochodami w korku". Najpierw trzeba przekonać tegoż, że jest jeszcze dużo rzeczy, które wpływają na jego zachowanie. Ale część z nich i tak jest ignorowana, bo "nie ma potrzeby". A potem się czyta w internetach dywagacje o tym, czy skręcający prawidłowo w lewo miał pierwszeństwo przed zapier.... motocyklem - spłycając to zdarzenie tylko do tej jednej dywagacji i nie biorąc pod uwagę niczego wokół, Tu też wyłazi brak samokrytyki i przeświadczenie o swojej "niewinności", "bo przepisy....". A poza tym chyba $$$. Trzeba chcieć coś zainwestować, żeby się czegoś nauczyć (nawet jeśli kwota jest rzędu dwóch-trzech zbiorników paliwa). A tym również jest problem.
  9. baart

    Ręce a kierownica

    Stawiam, że raczej teleportował się z miejsca zdarzenia.
  10. Krótkoterminowo problem rozwiązałem talkiem i przestawieniem klamki o jedno położenie. Generalnie, jak to mówią, są dwie szkoły - falenicka i otwocka
  11. Również mam taki plan, ale czytam na stronie Buse, że to jest taki ficzer ("Materiał antypoślizgowy na palcach wskazujących i środkowych") więc zakładam, że coś muszę robić źle
  12. Taki tu ostatnio wysyp eksperckich dyskusji, więc może i ja się zapytam Zacznijmy od tego, że problem wziął się stąd, że mam nowe rękawiczki Proces hamowania wyglądał do tej pory u mnie tak, że manetka jest odkręcona, dwa palce leżą sobie na klamce i w momencie hamowania jednocześnie dokręcam manetkę i ściągam palce. Klamka przesuwa się pod paliczkami dalszymi - redukuje się skok jałowy klamki - i hamulec zaczyna działać kiedy klamka zaczyna się opierać o paliczki środkowe. Do tej pory nie było problemu. Kupiłem sobie na lato nowe rękawiczki BUSE Open Road Evo. I okazuje się, że na dwóch pierwszych palcach mają one coś w rodzaju folii pojemnościowej (ma działać mazanie po ekranie telefonu - widać na powyższym zdjęciu) tyle, że ta folia podczas ściskania klamki przykleja się do tejże. No i teraz pytanie, jak robią to profesjonaliści? Mam szukać jakichś kanciastych klamek, mieszać z rękawicami, żeby przestało się przyklejać, czy stosować jakiś inny chwyt na klamce?
  13. Nie widzę pola do dyskusji. Nie "położył w celu uniknięcia zderzenia", tylko "w panice złapał klamkę hamulca, co spowodowało zablokowanie i uślizg przedniego koła".
×
×
  • Create New...