Jump to content

Wjechałem w kałuze i zgasł...


wiew
 Share

Recommended Posts

Heja

 

Dziś pośmigałem bo błotnistym lesie i tak przy 50 wbiłem sie w duuuuza kałuże i głemboką dość przejechałem bez problemów ale zaczął jakby sie nagle dusići prrrr zgasł a potem parował jak czajnik:>?

Wykręciłem świece była idealnie kawowo sucha pokopałem na zamkniętym kraniku bez świecy potem wkręciłem kopnołem i odpalił:icon_mrgreen: czemu tak:(?

 

Czy to jest normalne? Posiadam Honde CRM 125.

Link to comment
Share on other sites

Może do fajki dostała się woda i miała przebicie, gdy się wysuszyła już było wszysko ok.

motorynka -> aprilia pegaso 125 '98 -> kawasaki klx 250 '94 -> ktm exc 300 '01 -> sx 125 '06

Link to comment
Share on other sites

Dość prawdopodobne, że po zetknięciu się przewodu wysokiego napięcia z wodą zrobiło się jakieś przebicie i prąd nie dochodził na świece w konsekwencji nie było iskry i moto zgasło.

Po wysuszeniu/wyparowaniu wszystko wróciło do normy.

Link to comment
Share on other sites

Heheh trzy takie same odpowiedzi ;)

 

I najprawdopodobniej prawdziwe ;)

 

Elektryka z wodą a szczególnie HV nie lubią się za bardzo stąd taki efekt....jak chcesz nie mieć tak następnym razem posprawdzaj wszystkie przewody szczególnie zapłonowy i fajkę czy nie są popękane albo ukruszone, a jak coś dziwnego zauważysz od razu wymień cały przewód z fajką ;)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...