Skocz do zawartości

jaruso13

Forumowicze
  • Postów

    129
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez jaruso13

  1. 2 sezony śmigam na diadorach - model crossbow, w tym przedziale cenowym (ok 480 PLN) myśle że był to rozsądny wybór.

    Mankamentem butów wg mnie jest tylna część nad piętą (osłona ścięgna achillesa?), gdzie twardy materiał połączony jest z miękkim - u mnie po około roku w jednym bucie puściły w tym miejscu szwy (podwójne).

    Klamerki są plastykowe, więc przy brutalnym traktowaniu potrafią się urwać - do tej pory wymieniłem 2 szt, dostępne bez większych problemów. Więcej grzechów nie pamiętam....

     

    Co do wodoodporności butów enduro ... to do tej pory z 100% wodoodpornymi to się nie spotkałem (również wśród znajomych), niezależnie od ceny i uważam że nie o to w tym wszytkim chodzi. Buty mają chronić przede wszystkim przed kontuzjami.

    Moje diadory nie przemakają przy przejazdach przez kałuże (chlapanie wodą / błotem), ale gdy stanę w nich w wodzie to oczywiście przemakają. Na to nie ma mocnych - w tzw zakładce jest wszyty materiał który przy sprawnym odprowadzaniu wody nie przemaka, no ale gdy stoimy w wodzie to już nie ma rady - po paru sekundach woda przesiąka do środka.

  2. Sorry ,ale kawasaki KLX300 ma więcej wad, wystarczy poszukać:

     

    "Sorry", moja lista zarówno wad jak i zalet nie miała charakteru zamkniętej...

    Są to wrażenia jakie nasuwają mi się po użytkowaniu tego moto w terenie przez 10 miesięcy (wypady w weekendy po ok 6-8 godzin w raczej ciężkim terenie). Ile Ty wyjeździłeś na tej maszynie (klx 300r)? :buttrock:

     

    A ten link ..... no cóż, wypowiedź dość subiektywna (przez przypadek autorem jest właściciel Suzuki:) ), no bo co ma niby znaczyć np:

     

    - "zbyt szybko pada sworzen tlokowy" - w porównaniu do czego, ile to to jest "zbyt szybko"?

    - "raz na rok (jeśli nie częściej cieknące uszczelniacze przendiego zawieszenia)" hehe -pewnie gość przejeździł przynajmniej ze 3 sezony żeby wyliczyć tą średnią...:biggrin: - w moim moto nic takiego nie miało miejsca mimo braku skarpet na lagach - poza tym dochodzi jeszcze kwestia jakości używanych zestawów naprawczych.

    - "miekki,malo progresywny zawias, bez regulacji napiecia wstepnego sprezyny" - cudo! KOMPLETNA BZDURA. Dowód na to, że ten ktoś nawet na oczy nie widział moto o którym pisze! Klx posiada regulację zarówno sprężyny jak i amortyzatora !!!

    - "dwie chlodnice podatne na uszkodzenia"- tzn że jedna chłodnica jest mniej podatna, a najlepiej jak nie ma w ogóle chłodnicy płynu (DR350), bo wtedy podatność spada do zera? Mimo licznych gleb u mnie obie mają się dobrze. Poza tym nie miałbym serca katować moto bez chłodzenia płynem w takim terenie.

     

    Oto jak rodzą się plotki....

     

    Właśnie dlatego w WADACH i ZALETACH wymieniłem te, których SAM doświadczyłem, a nie te o których GDZIEŚ tam od KOGOŚ usłyszałem...

    Jak się mi coś urwie albo zepsuje chętnie podzielę się wrażeniami..

     

    Przed zakupem KLXa brałem pod uwagę też DR350 (moto jak najbardziej OK), ale u mnie zdecydowała mniejsza masa KLX i przede wszystkim chłodzenie płynem.

     

    PS. Dlaczego właściciele DR 350 tak nerwowo reagują na inne marki w tej klasie?:D

    DR 350 to NAPRAWDĘ SOLIDNY MOTOCYKL i nie potrzeba tego udowadniać na siłę wieszając psy na innych moto tak dla zasady. Po prostu niektórzy wolą ZIELONE....

  3. Stosowałem przez ostatni sezon motula OFFROAD (pozostawia żółty nalot)- b.dobry - faktycznie nie klei brudu w takim stopniu jak olej przekłaniowy. Aczkolwiek ostatnio stosuję przekładniowy (przed i po jeździe - myję moto myjką ciśnieniową)- gdy wpakujesz moto po polana w błoto to po prostu ŻADEN środek nie ma szans....

  4. Mam KLX 300 '97r od października zeszłego roku. Przesiadłem się na niego po Kawaski KLR 650 i Hondzie XL 600.

     

    Zalety:

    - niska waga (105 kg bez płynów)

    - b. dobre prowadzenie / zawieszenie

    - przyzwoite koszty użytkowania

    - wydajny układ chłozenia (ciecz)

     

    Wady:

    - kickstarter- palenie w ciężkim terenie zwłaszcza po glebie wymaga pewnej wprawy - brak "ciepłego ssania" (po przesiadce z motocykla z rozrusznikiem elektr. potrafi wkurzyć)

     

    Do tej pory nie było z nim problemów, wymieniłem rozrząd (150 zł -łańcuszek), do wymiany uszczelniacze zaworowe (ok 40 PLN).

     

    Ogólnie - jestem zadowolny z motocykla, używam go raczej w ciężkim terenie, daje naprawdę dużo frajdy z jazdy przez niską masę i poręczność. Niezła zawiecha, można polatać.

     

    Moc: fabrycznie 33KM, może niewiele więcej niż w 250 ale zdcydowanie odczuwalna różnica. Przy niewielkim nakładzie moc można podnieść o ok 5 KM.

    Największą frajdę daje po zamontowaniu gaźnika mechanicznego.

    Jako następce widzę yamahe WR 400

  5. WojtekU- wszystko co piszesz to prawda.

    Jazda po lesie wiąże się z łamaniem prawa - fakt niepodważalny.

    Nie ma co dyskutować - wjeżdżasz na tereny leśne tzn że łamiesz prawo i basta. Ale żeby za karę ginąć...

    Chodzi o to że reakcje ludzi na łamanie prawa jest niewspółmierne.

    Przede wszystkim - od egzekwowania prawa są odpowiednie służby - w tym przypadku straż leśna.

     

    PRZYKŁAD:

    Np: widząc że ktoś przejedzie ci pod domem samochodem o 30km/h za szybko, wychodzisz przed dom z cegłówką w ręku i uderzasz w losowo wybrany samochód - tak dla przykładu, albo ścigasz go swoim wozem i udzielasz "reprymendy"? Chyba raczej nie...

    Dlaczego????????

    (bo sam też czasem lubisz sobie przycisnąć?)

     

    Gość przecież też złamał prawo! Szkody spowodowane jazdą z nadmierną prędkością są niewspółmiernie większe (i bardziej tragiczne w skutkach) niż szkody spowodowane faktem, że jakiś motocyklista przejedzie "leśnym duktem" (mówie tu o "normalnej" jeździe po lesie). Wystarczy popatrzeć na statystyki z wypadków - ile ludzi ginie co roku na drogach w wyniku łamania prawa na drodze??? Ale jakoś wobec piratów drogowych nie stosuje się kary śmierci a nawet konfiskaty pojazdu!

     

    "Nagrodą" za jazdę po lesie jest MANDAT! A nie linki na wysokości krtani, gwoździe powbijane w konary i głębokie przekopy!

     

    Co do możliwości dogadania się z nadleśnictwem i wyznaczeniu tras - można o tym zapomnieć - ONI nie tolerują ludzi którzy plączą się im po ICH lesie. A dlaczego - zapytajcie CBA która ostatnio zrobiła u nas czystki w szeregach zielonych....-mniej przypadkowych świadków.

     

    Realnie w lasach są miejsca gdzie można by było wyznaczyć jakieś przejazdy - w naszych okolicach las przypomina raczej fabrykę drewna - wszystko rozjeżdżone farmerami, detami i innym sprzętem mocno kaskaderski zostawiającym po sobie tłuste plamy oleju (sprzęt w większości mocno przestarzały), drogi leśne to często bajora z błotem - żadna terenówka nie ma szans, a tu się słyszy że motocykliści to be bo drogi rozjeżdżają. Turystów / spacerowiczów ZERO - no bo i kto lubi paplać się po pachy w błocie?

     

    Przepisy, jeżeli się zmienią to jedynie w stronę zaostrzenia kar. Z tego co słyszałem to właśnie niedawno zwiększono uprawnienia straży leśnej. Szczegółow nie znam, ale ONI podobno też nie...:(

  6. Z reguły spotkani ludzie są przyjaźnie nastawieni... ale ostatnio jakiś "Marianek" nieźle mnie zaskoczył...

    Pomykaliśmy drogą łączącą 2 wsie (szroka,prowadzącą przez las)- przed wjazdem jest niby znak zakaz wjazdu, bo droga jest w ostatniej fazie budowy- tzn przygotowana pod wylanie nawierzchni, miejscowi na katamaranach pomykają sobie po niej czasem na skróty (albo "po jednym" !). No i jedziemy spokojnie, patrze zbliża się full-tuning golf II z 4 antenami, spoko, zwolniłem dojechałem do prawej krawędzi, (chodź droga szeroka na 2 samochody) gość również zjechał przepisowo na swoją prawą stronę, no niby wszystko ok. Tyle że będąc jakieś 10m przed nami gość wykonał ostry manewr na ręcznym stając w poprzek drogi na moim pasie ruchu!!! Do dzisiaj nie mam pojęcia w jaki sposób go ominąłem, bo o hamowaniu nie było mowy. Patrze do tył a Marianek z aparatem fotograficznym z golfa wypada i składa się do zdjęć! Bezmyślność ludzi mnie rozbraja...

  7. a co powiecie na gps-a z telefonu ?? ( juz nie rozwarzam samego faktu ze trzeba mocowanie zrobić tylko ciekawi mnie czy dają takowe rade )

     

    Na pewno w przypadku telefonu będzie problem z mapami - ograniczony wybór. Ja np testowałem Nokie n70 (system operacyjny symbian s60 2nd) odbiornik gps (bluetooth) + TomTom 5.0 - dobra rzecz do samochodu za małą kasę ale pokrycie dróg bodajże 35% (plusem jest dobre pokrycie w większych miastach-tam sprawdza się idealnie - nawiguje pod wskazany adres). O nawigowaniu w motocyklu w terenie to można zapomnieć (nawet nie wpadł mi taki pomysł do głowy)- sprzęt raczej delikatny, nieporęczny, odbiornik mniej czuły niż w przypadku Garminów (słabszy odbiór sygnałów z satelit).

  8. Proponuje odwiedzić strone www.gpsmaniak.com tam znajdziecie wszystko o nawigacji Garmina. Mapy bazowe podobno można zmieniać.

    Ja mam odbiornik z USA, wgrane polskie menu (a podobno się nie da!), do tego GPmapa (mapa komercyjna - b.dobre pokrycie dróg), a do tego mapy szczególowe - m.in topograficzne mapy wraz ze szlakami (darmowe!).

     

    Ja mam inne zdanie-Garmin na zwykłej mapie bazowej (pod warunkiem że kupisz Garmina w wersji Europejskiej) dostarcznej standartowo ze sprzętem, tez potrafi odwalić kawał dobrej roboty, niekoniecznie trzeba od razu ładować megabajty map szczególowych.

    U dystrybutora w Polsce kupiłem EtreXa Legend Cx (u dystrybutora jest ten plus ze wgrana jest od razu mapa bazowa całej Europy, a nie bezuzyteczna dla mnie mapa USA, czy Azji), kosztował niecale 1700 PLN, dostałem do tego uchwyt w cenie.

     

    Mapa bazowa jest OK jako podkład pod mapy szczególowe (jak sam nazwa głosi). Prawdziwą wartość nawigacji w enduro można docenić po wgraniu map szczegółowych np: Topo100 (szlaki, drogi nieutwardzone i ścieżki, poziomice, naniesione ciekawe miejsca), które zajmują jedynie 58 MB - czyli mieści się w całości na standardowej karcie w Cx-ach (poza tym karta 512 MB kosztuje 24 PLN). Jest to zestaw map typu UMP (darmowa). Poza tym nie ma potrzeby wgrywania całego zestawu - można załadować jedynie interesujący nas fragment - np beskid niski, bieszczady etc.

    Reasumując załadowanie mapy szczegółowej to wysiłek niewielki, wydatek żaden a efekt super.

     

    uchwyt na kierownicę oryginalny kosztuje - 75.00 PLN

  9. Jeśli chodzi o odbiornik GPS na moto to bezwzględnie wodoodporny (i tym samym odporny na zabrudzenia-piach, kurz itp)!!!

    To jedna sprawa, druga to taka że GPS bez odpowiedniej mapy w terenie jest bezzużyteczny!.

    Biorąc oba kryteria pod uwagę oraz oczywiście cenę to z czystym sumieniem polecam

    GARMIN etrex c (a najlepiej cx). - sprzęt wodoodporny, lekki (bodajże 150g), w sieci dostępne są duże ilości DARMOWYCH map, w tym też topograficznych - naniesione poziomice, szlaki ciekawe miejsca itp!

    Ceny:

    - w USA w przeliczeniu ok 580 PLN

    - na allegro - ok 1200 PLN

    - u dystrybutora w Polsce.....duuuużo drożej:)

    Sprzęt miałem okazję testować w terenie.

    Sprawdza się również bezbłędnie w samochodzie.

  10. Do 5 tys PLN to jedynie brałbym pod uwagę 2T, szczególnie, że masz na tej maszynie nadążyć za kx-em! Nie jest to Twoje 1 moto więc to będzie właściwy wybór.

    Jak zaczynałem zabawę z moto miałem podobny problem i wybrałem cięzką 650-tkę 4T, jakoś dałem sobie radę:icon_rolleyes: ale frajda zaczęła się dla mnie dopiero od KLX 300r (105 kg na sucho) mimo że mocy ma mniej. Ciężkie maszyny w górach to nie jest dobry pomysł - szczególnie jak się chce na nich latać :wink:.

  11. http://motomisie.com/~mario/tmp/

     

    pismaki przynajmniej mogli by typy motocykli nie pomylic , a tak sieja zamet tylko

     

    No proszę! Z artykułu dowiedziałem się że "Walka toczy się na dziesiątkach szlaków (...) wokół Gorlic". Ciekawe jakie wnioski wysnuje zwykły czytelnik po przeczytaniu takiego artykułu? Pewnie na wycieczki do lasu zabierał będzie stalową linkę i siekierę (oczywiście do samoobrony przed wściekłymi motocyklistami).

    W okolicy Gorlic nie ma jak na razie problemów z motocyklami w lesie, choć można zauważyć że liczba moto się zwiększa. Ale jeśli czytam, że w innych terenach służby mundurowe są bezsilne i nic nie robią, to u nas jest całkiem inaczej. Nasza służba leśna wyszła z założenia, że każdy posiadacz motocykla enduro-podobnego łamie przepisy i wjeżdża do lasu, stąd też każdemu napotkanemu motocykliście wykonują serię zdjęć. Wszystko było by ok gdyby akcje odbywały się w lesie.. ale nie (straż leśna ma uprawnienia jedynie w lesie)! Np. gość ubrany po cywilnemu czai się z aparatem na parkingu przy drodze, lub na drodze publicznej często uczęszczanej przez motocyklistów. Zdjęcia trafiają do archiwum, a gdy szukają jakiegoś motocyklisty to porównują opis np stroju lub wyglądu motocykla ze zdjęciami maszyn, na których widnieją również nr. rej. Raz zagadnęliśmy takiego gościa jakim prawem pstryka nam fotki (na parkingu przed sklepem) a on na to że "na pewno jeżdzimy po lesie, bo inaczej jeździlibyśmy na skuterach albo jak każdy porzadny motocyklista na ścigaczach" [były 4 maszyny w tym 2 turystyki!]

    Do tego dochodzi straż graniczna - na trzy spotkania z patrolem na drodze publicznej, trzy razy zostałem profilaktycznie zatrzymany i spisany....

  12. Ja od ponad roku katuje w 2 moto handbary acerbisa:

    http://www.motoracer.pl/sklep/product_info...eebca63e434cc7c

    To był mój pierwszy zakup po nabyciu pierwszego moto (dałem za nie ok 250 PLN), można powiedzieć, że kupowałem w ciemno. Moje handbary nie mają w środku żadnego aluminiowego wzmocnienia. Po roku mogę powiedzieć, że:

     

    -w enduro nie wyobrażam sobie jazdy bez handbarów! ze względu na osłone dłoni przed przykrymi w skutkach kontaktami z przyrodą

     

    - ten konkretny model jest super elastyczny a zarazem odporny na czołowe uderzenia (kształt łuku). zaliczyłem baardzo dużo gleb (w tym parę razy kontakt z drzewem:), a handbary (i dłonie) są ciągle w całości.

     

    - minusem elastycznych platykowych hanbarów w moim przypadku okazały się pęknięte klamki (3 szt) - o dziwo nie powstały przy dużych prędkościach, lecz przy przewróceniu moto na bok na kamienie - podczas przewrotki na bok handbar przy zderzeniu z kamieniem wygiął się do góry a klamka już nie...

    ..ale w końcu Hanbary jak sama nazwa głosi mają chronić dłonie a nie klamki.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...