Gorzej jak sypiesz na janosiku i akurat ty jesteś tym pierwszym który napotyka kontrole. Ja stosuje taką taktykę że zwyczajnie jadę przepisowo + nie całe 10 km/h, i czekam na jakiegoś lokelsa w niemieckim padle który sypie jak zły, i puszczam się za nim w pogoń wystawiająć go 100-200 a nawet i 300 metrów zależy jaka widoczność w przód. I jadę tak do momentu aż się nasze drogi rozjadą, zwalniam do przepisowych i czekam na następnego. A po krajówkach pojebów nie brakuje więc co chwile można się za takim czymś puścić. I albo mam szczęście albo to jakoś działa, bo nie łapie żadnych mandatów, jeżdżę więcej niż przeciętny człowiek, dużo w ogóle bez celu dla samej jazdy, i nawet jak jeździłem jako zawodowy to bez mandatów, a w pizde lubię dać i za nie jednym lokelsem idę 3 cyfrowo w zabudowanym. Dla mnie podstawa to nie dać tym chu*om zarobić, wole godzinę się wlec 50 km/h niż się dać złapać, to jedyna broń na nich nie dać im zarobić.