No ja się uczyłem w MotoArtur i średnio jestem zadowolony, a tyle się naczytałem w necie opinii pozytywnych. Teoria spoko, bardzo fajnie prowadzone zajęcia. Praktyka bardziej na zasadzie, tu masz motocykl, tam za halą jest placyk, jedź i ćwicz. Trochę się zdziwiłem (jak i reszta kursantów), że slalom szybki uczono nas pokonywać na wciśniętym sprzęgle. Miasto spoko, instruktor albo jechał autem, albo motorem, pokazał wszystkie pułapki w okolicy na których można się wyłożyć, fajnie się gadało podczas jazdy. Egzamin zdałem za trzecim razem, głownie przez nerwy (to co się działo ze mną w dniu egzaminu to masakra jakaś). Przed trzecim podejściem pojeździłem sobie ok 200km na swoim Hornecie, trasa i placyk, dodatkowo przed samym egzaminem godzinka na placu w 5 biegu i poszło gładko. Sama atmosfera fajna, nie powiem. Wszystkie godziny odbyły się bez opóźnień. Jednak na placu czułem się osamotniony. Fakt, mogłem się domagać żeby ktoś tam przyszedł i mi wytykał błędy, ale nie zrobiłem tego, moja wina. Oceniam szkołę na 4 w skali 1-6. Na 5 teoria i miasto, plac 3 ;)