Skocz do zawartości

Gallain

Forumowicze
  • Postów

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Gallain

  • Urodziny 02/03/1985

Informacje profilowe

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lubię
    Sex, alcohol and rock'n'roll :] A do tego airsoft.
  • Skąd
    Radom

Osobiste

  • Motocykl
    Honda VTR250
  • Płeć
    Mężczyzna

Metody kontaktu

  • Gadu-Gadu
    989415
  • Telefon
    503743212

Osiągnięcia Gallain

CZYTACZ - zupełny świeżak

CZYTACZ - zupełny świeżak (7/46)

0

Reputacja

  1. Do czego służy ta mała lampka między amorkiem a kierunkowskazem?
  2. Temat jest dobry i potrzebny. Ja na moto śmigam dopiero drugi sezon, więc de facto dopiero się uczę. Ostatnio trochę za szybko wszedłem w zakręt i zaczęło mnie wynosić na zewnątrz i zamiast zasadzić ze strachu kulfona w majty, przypomniał mi się w sekundę pierwszy post z tego tematu - mocniej odepchnąłem kierownicę do przeciwskrętu jednocześnie mocniej kładąc się w stronę przechyłu i voila: moto mocniej skręciło, a ja zostałem na swoim pasie. Za co autorowi tematu dziękuję :]
  3. Dobrym rozwiązaniem jest wypożyczanie przyczepki pod moto. Ja zawsze jak wożę swoje i żony to wypożyczam i taka przyjemność kosztuje mnie 30 pln za dobę.
  4. Co do pierwszego posta w tym temacie (wiem, że należy się za to złota łopata) i sprawy z gmolami. Pytałem moją żonę-prawnika i powiedziała, że nasz bohater-motocyklista spokojnie mógłby pozwać firmę, w której zamówił gmole i które miały przyjść po do 2 tygodni, a mijało już 6 i nadal ich nie było. Gdyby firma wywiązała się z zobowiązania to motocykl nie ucierpiał by tak bardzo, a i kierowca byłby mniej poobijany. Żeby nie było offtopa: W zeszłym roku, niedługo po zrobieniu prawka na moto (w wieku 25 lat) jadę sobi moją wirażką 1100 z jedyną dla niej słuszną bulwarową prędkością i dojeżdżam do skrzyżowania, gdzie miałem skręcić prostopadle w lewo. Na skrzyżowaniu poustawiane barierki, widocznie jakieś roboty drogowe. Od razu pomyślałem: roboty drogowe = piach na asfalcie, więc zwolniłem do 20km/h, wchodzę delikatnie w zakręt i... oba koła na raz odjechały mi na zewnątrz, oczywiście gleba i szlif, zatrzymałem się na krawężniku. Jechałem w kurtce, ale niestety w dżinsach. Na szczęście moto miało konkretne gmole, a z tyłu sakwy (które i tak szły do wymiany), także całe uderzenie poszło w te elementy, więc nic się nie porysowało. Ja skonczyłem z podrapaną kurtką na lewym ramieniu, śladem na kasku, przetartymi spodniami i obitym kolanem. Tamtego dnia nauczyłem się 2 rzeczy: 1. Jeżdżenie bez dobrych spodni nie popłaca. 2. Najlepszy sposób na jazdę po piachu, to nie jeździć po nim w ogóle.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...