Od wczoraj, po 6 latach śmigania bez papierów, wkońcu zalegalizowałam swoja obecność na asfalcie. Oczywiście za pierwszym podejściem, chociaż nie bezstresowo. Egzaminatorowi chyba sie troche śpieszyło, bo krzyczał mi do słuchawki: "dawaj, Anka, dawaj" - brawo dla niego za poczucie humoru :icon_biggrin: