He, he. Ja walnąłem jaskółkę przy 180km/h! Dobrze, że trafiłem ją tuż nad szybką kasku! Później się zawróciłem żeby zobaczyć czy coś zostało z tej latawicy... i kurde nawet pórek nie było na drodze! Odbijająć się od kasku strzępy uderzyły mnie jeszcze w bark i poleciały po baku (zostały 2 małe ryski, chyba od pazurków :-)) pzdr