Koledzy,
mam dziwny przypadek. Jakieś 2 tyg. temu w upalny dzień stałem na światłach na zapalonym silniku i poszedł jakiś obłok dymu spod baku, po lewej stronie. Zgasiłem silnik, dymu już nie było, moto normalnie odpalił. Pomyślałem, że to jakiś paproch się gdzieś sfajczył od gorąca, itp.
2 dni temu znowu na światłach nagle mi zgasł, i wydał z siebie jakiś terkoczący dźwięk, jakby automat rozrusznika nie dostawał prądu. Wyskoczył na panelu błąd 46. Da się go z trudem odpalić na chwilę, po czym znów gaśnie. Zacząłem sprawdzać elektrykę:
- prąd spoczynkowy aku to 11.6 V
- prąd ładowania 10.8 V i ok 12V przy 4-5 tyś obr.
- odłączony regulator daje odczyt 497, 470, 497, więc środkowa faza wchodząca jest niższa, ponadto środkowy pin kostki do regulatora jest wyraźnie przypalony (związek z dymkiem ??)
- regulator ma symbol SH7-19AA, wydaje się oryginalny.
- jest ciągłość między kostkami z alternatora (3 białe), a tymi samymi 3 białymi w kostce do regulatora
- co dziwne, nie mam żadnych odczytów oporu na kostce z alternatora - może miernik za mało dokładny ?
- nie ma zwarcia między 3 białymi z alternatora a masą z aku
- ponadto, moto przez 2 tygodnie jeździł ze zbyt wysokim poziomem oleju - ok. 0.7 litra ponad max - czy to mogło uszkodzić alternator?
Co to może być ? Będę wdzięczny za jakiekolwiek sugestie.
(FZ6, 2004)