Witajcie! Miałem dzisiaj niestety wypadek na motocyklu, samochód wymusił mi pierwszeństwo na skrzyżowaniu. Na szczęście obyło się bez kontaktu między mną a samochodem, ale niestety szlifowałem mocno po asfalcie. Cały bok motoru zniszczony a ja dodatkowo jestem cały poobijany z mnóstwem otarć oraz bólem kręgosłupa. Byłem na SORZE prześwietlenie na szczęście nie wykazało złamań. Pytanie moje do Was, co powinienem zrobić aby mój budżet jak najmniej na tym ucierpiał? Gdzię mogę się domagać rekompensaty? Oczywiście spisałem z winnym oświadczenie, sprawa zgłoszona w ubezpieczealni ale szczerze to nie spodziewam się aby z wypłaty odszkodowania starczyły na naprawe. Czy obdukcja jest w takim przypadku dobrym pomysłem i gdzie mógłbym z nią pójsć? Oraz czy macie doświadczenie z prawnikami zajmującymi się wywalczaniem większych odszkodowań? Warto spróbowac? Pomóżcie jestem załamany :( Straty są naprawde spore :( Cały bok motoru czyli wszystkie owiewki itd plus kurta od kombinezonu. ( całe szczęście że mnie wzięło aby ją ubrać bo jechałem dosłownie 3 kilometry do celu)