Skocz do zawartości

ProOne_zn

Forumowicze
  • Postów

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Informacje profilowe

  • Lubię
    Słoneczko
  • Skąd
    NaPółnocOdWarszawy

Osobiste

  • Motocykl
    ma
  • Płeć
    Mężczyzna

Osiągnięcia ProOne_zn

NOWICJUSZ - macant tematu

NOWICJUSZ - macant tematu (8/46)

1

Reputacja

  1. Kwestia szczęścia, dotarcia i warunków pracy. Jak CBF 250 się trafiają w okolicach 100k to 125 tez może dać rade. Wracając do divisiona to zabawne jest, że gdy zdejmie się ciężarki kierownicy to na wyższych obrotach drgania plastików z lusterek zagłuszają pracę silnika :P
  2. Tym bardziej wypadało by nadmienić, że w romecie mimo początkowych błędów ktoś myśli. Teraz stali się przedstawicielem hyosunga na pl. Jeździłem na 2 rometach i teraz rozwazam divisiona. Jeżeli ten silnik jest tak wdzięczny jak 125cm i 150cm to można brać z zamkniętymi oczami. Jak tu ktoś napisał, jest to moto dla majsterkowiczów, trzeba coś dokręcić, odkręcić, podmalować, przesunąć. Olej się czesto wymienia więc albo samemu za 35zł albo ktoś za 150zł. Ale Romet to nie jest motocykl do pałowania, tylko motocykl na rybki, do dziadków się przejechać albo na uczelnie. Motocykl pali 3litry a nie 6. to daje 16zł w kieszeni co 10.000km. Fakt, że chłopakom padają chińczyki tak po 42-45tyś km, ale nawet licząc 30.000km to da nam 4300zł oszczędności na samym paliwie w porównaniu, czyli moto za darmo. Jeśli dla kogoś jazda 100km/h to męczarnia, romet zdecydowanie nie jest dla niego!! Jeżeli ktoś ma fun, że wjechał w korek razem z hayabuzą a ona teraz stoi 3 światła w tyle, jeździ sobie po mieście machając głową w lewo-prawo podziwiając widoczki a totalne kible objedzie spokojnie chodnikiem albo nieutwardzonym poboczem czy trawnikiem to romet jest dla niego. Jednak patrząc na hondę cbf 125, wtrysk, osiągi, pozycja, jakość, cena, spalanie. romet wypada blado. Bo dodając 2000zł ma się moto,które mniej pali, osiągi podobne, ale spokojnie zrobi 100.000km
  3. Co do sprzedaży to też jest wielu motocyklistów, którzy się nie znają i wyceniają swoje motocykle, jak by to były cuda znad Wisły. "Bo to rewelacyjny motocykl, nikt mi nie powie, jeździłem nim 2 lata i nic nie trzeba było robić". Co do tych owiewek to mi np się podobają i zwiększają wartość motocykla. Co do telefonów o treści "dam 2000" to bym się nie nastawiał. Urzytkownik nie zadzwoni i nie zada takiego pytania, bo wie, że się może depnąc na minę finansową. Handlarz zobaczy, nietypowy wygląd(na który cieżej znaleźć amatora) + made in U.K. + rocznik 1993 i pomyśli sobie że da ci 1500, cośtam podmajstruje i będzie się bujał rok żeby go sprzedawać za 2700. I 2700 jest on dla mnie wart. Teraz jak wystawisz moto to raczej nikomu się nie będzie chciało jechać dalej jak 50km, żeby go obejżeć, na wiosnę się pojawia popyt, ale i każdy czeka z wystawieniem więc ruch jest ale i ceny w dół. Co do "nie sprzedawaj za wszelką cenę" to też bym się zastanowił. To nie jest nowe moto. Znam takich co nie chcieli sprzedać za 10 bo chcieli 14 a po miesiącu z opuszczoną głowa sprzedawali za 7, bo się nagle coś sypneło. Cokolwiek się sypnie, jakakolwiek czynność serwisowa, nie zwiększy wartości sprzedazowej a będzie kosztem rzędu 10,20,30% tej wartośći.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...