Wiec jestem juz troche po transporcie i moge opisac swoje spostrzezenia :)
Transportowany moto Fazer 600 z 02r. Trasa Gdansk - Bełchatów. Transportowany na zwyczajnej przyczepce, samorobce :). Moto bez zadnych stopek, postawiony na wprost, na srodku przyczepki ( z lekko skrecona kierownica bo sie burta nie chciala zamknac :) ), dwa glowne pasy jeden za polke, drugi z tylu za rame ( pod siedzeniem). Pasy mialy po 7 m, wiec reszta pasa owinalem i sciagnalem moto do okola :D Dodatkowo mialem line 10m, ktora tez przywiazalem caly motocykl. Dodatko klocki pod kola ( zaden nie wylecial, wiec cos tez dawaly :) ).
Wydawalo sie pieknie... Fazer byl tak przymocowany ze mogl sie wywrocic tylko z cala przyczepka :D Ale...
Niestety we Włocławku napotkalem na straszne dziury, pozniej zaczal padac snieg. Pasy namoknely, poluznily sie i moto zaczelo przechylac sie na bok. na poczatku stawalem co 10 km i poprawialem. Na szczescie mialem zakupione jeszcze dwa male pasy (po 10 zł :D ), ktorymi zapialem moto w przeciwnym kierunku ( wychylal sie tylko na jedna strone). I tak dojechalem do celu :)
Z racji tego ze przy przyczepce nie mialem uchwytow do mocowania pasow, pas zostal okrecony o cala przyczepke. Niestety to byl zly pomysl, po przyjezdzie okazalo sie ze pasy poprzecieraly sie od katownika w przyczepce, o maly wlos i by byla niespodzianka :)
Także lepiej przymocowac solidnie motocykl i sprawdzac co jakis czas.
Pozdrawiam Adrian