Sluchajcie, dalam info na glownej w akcjach o akcji wrzesniowej dla chorych na SM (stwardnienie rozsiane). W ladza se robi z nas berety, dlatego, ze jestesmy chorzy, na wozkach i niepelnosprawni, i wiadomo, ze nie wyjdziemy na ulice. Teraz w marcu 18 lub 20 stego (do potwierdzenia) robimy konferencje prasowa. Niezaleznie od konferencji, na ktorej rozmaite gadajace glowy beda przekonywac i na ktorej bedzie paru chorych, przydalaby sie tego dnia akcja pokazujaca ze nie jestesmy sami. W zasadzie wystarczy kilkanascie osob, ktore przez godzine i dwie beda jezdzic w ta i nazad Miodowa, paradowac przed Ministerstwem Zdrowia: do Placu Zamkowego i do Sadu. Gdybyscie sie zgodzili, byloby super. Dlaczego zwracam sie do was? Ano - wiadomo, ze chorzy na ulice nie wyjdą, a osoba ze stwardnieniem rozsianym w Polsce zyje od 17 do 20 lat krocej niz reszta spoleczenstwa. Skierowalismy w tej kwestii petycje do Brukseli, skarge do RPO etc. Sytuacja jest kuriozalna. Ministerstwo Zdrowia nas unika jak ognia, a NFZ zadaje pytania w rodzaju czy chorych na SM warto leczyc. Ja sama jestem na wozku, zarzadzam stowarzyszeniem, walcze z ta materią, ale staje sie coraz bardziej bezradna. Dlatego prosze tu Was o pomoc. Iza