Jump to content

Recommended Posts

Witam serdecznie.

Piszę do Panów z małym zapytaniem. Mój dziadek posiada Komarka z 1966 roku. Wspomniał, że jest to komarek pierwszej produkcji. Mamy do niego wszystkie oryginalne dokumenty, oraz składa się on w 100% z oryginalnych części. Wspominano mi, że ujdzie jako podwójny zabytek. Razem z chłopakiem zastanawiamy się nad zainwestowaniem w odrestaurowanie starego pojazdu. Głównie dla samej przyjemności posiadania takiego zabytku.

Jednak nie będę ukrywała tego, że interesuje mnie również jego późniejsza wartość. Czy będzie on w ogóle coś wart? Czy raczej uzyska wartość kolekcjonerską?

Będę wdzięczna za odpowiedź :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A kobiety to tylko piniądz interesuje. Dziadzio trzymał motorynkę całe życie, a wam biznesy w głowie. Nie ładnie ;)!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komar jako taki w przeliczeniu na plny na razie jeszcze nie dobija nawet do wysokości przeciętnej wypłaty więc nastawiałbym się raczej na skupienie się - przynajmniej przez najbliższe 10 do 20 lat - na wartości sentymentalnej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okaże się, że wartość niewielka, więc będzie chu... z remontu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Komar jako taki w przeliczeniu na plny na razie jeszcze nie dobija nawet do wysokości przeciętnej wypłaty więc nastawiałbym się raczej na skupienie się - przynajmniej przez najbliższe 10 do 20 lat - na wartości sentymentalnej.

 

nie przesadzaj w porównaniu do tego co było 10 lat temu to wart jest miliony :D

ja jakieś 10 lat temu kupiłem takiego z papierami za 50 zł , słabo palił kapora jak moja grubą kobite chciałem nad rzekę zabrać ( na bagażniku bo to gówno miało rowerowe pojedyncze siedzenie i w dowodzie był na 1 osobę ) to nie miał siły ruszyć , trochę nim na budowę jeździłem, rowerzystki mnie wyprzedzały no ale pedałować trza było tylko na start , ale trafiła się jawa ts 350 i ta franca napierdalała jak szlezwik holsztyn do westerplatte w 39 to komarek poszedł w odstawkę , chciałem go sprzedać za 50 zł to nikt go nie chciał bo każdy mówił że lepiej za 70-80 kupi rometa ( dla gimbusów objaśniam -na polskiej wsi funkcjonowały 2 motorowery , romet czyli romet ogar 205 i ogar czyli romet ogar 200 , jakbyś przeciętnego dziadka spytał czy nie ma rometa ogara 200 na handel to by cię spytał ale chcesz rometa czy ogara :D ? ) co lepiej idzie i 2 osoby weźmie to w końcu z ziomkiem napici zrzuciliśmy go z 4 piętra pustostanu na beton polanego benzyną bo liczyliśmy że wybuchnie jak w hollywodzkim filmie ale on się tylko rozwalił i zaczął jarać a potem trza było uciekać bo milicje i straż wezwali :D

 

dziś takie coś z kwitem z ciągłością umów pewno od 1000 zł w góre byłoby warte ale człowiek młody głupi :D


"... i ujrzal Pan prace nasza i byl zadowolony a zapytawszy o zarobki nasze usiadl i zaplakal..." list Pawla apostola do koryntian

michoa-100% stylistów bez szyku

 

http://miszczua.cba.pl

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wychodzę z założenia że jak w coś się wkłada sporo kasy i jeszcze więcej serca to nie po to by go sprzedać.

Jak się robi na handel to brać przykład z handlarzy.

Pomalować byle jak, nawet bez gruntu , nikle podpolerować, do silnika doktora i jazda.

Jak robisz dla siebie to już kasy się nie liczy.

Może być dłużej, rok dwa trzy, Drożej ale ma być dobrze i ładnie.

 

A młodej panienki już nie ma ?? Czyżby w powitalni o pokazanie cycków się upomnieli ;D ??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Temat trochę przycichł, ale odpiszę to może coś ruszy. W zeszłym roku zakupiłem do remontu kompletną Jawę 250, rocznik 1958 z dokumentami. Kosztowała 1000pln. Jak do tej pory, moje koszty to około 3500 do 4000 pln. Do końca jeszcze daleka droga i tyle samo do wydania bo sporo tam chromu.O kosztach mojej robocizny, nie wspomnę. Myślę sobie, że odzyskanie tych pieniędzy raczej nie wchodzi w grę. Nie kupiłem tego motocykla aby się na nim dorobić. Buduję to sobie dla własnej radochy i tyle. Nie goni mnie czas. Na mój gust, żaden Komarek nie będzie miał sporej wartości po renowacji. A już na pewno koszty się nie zwrócą. Myślę też, że rejestrowanie tego pojazdu jako zabytek nie ma sensu. No chyba, że chcemy mieć zabytek.

Edited by LWfilip

Grzeczni po śmierci idą do nieba. Niegrzeczni po śmierci idą tam gdzie chcą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jak wyglada sytuacja z tym Komarkiem :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli maszyna jest oryginalna w części to pomału może być już postrzegana jako inwestycja.

Rejestracja na zabytkowy niesie ograniczenia w użytkowaniu.

Złożyłbym i odrestaurował całość na oryginałach, zakonserwował i cieszyłbym się z lokaty kapitału.

Teraz może nie, ale jak złomiarze ukradną wszystko metalowe z Bieszczad to może być rodzynek.

Kolega jeździ zawsze najnowszym wyrobem z Bawarii, ale w zeszłym roku zrobił 60km,

aby właśnie zaprezentować mi się odrestaurowanym Komarkiem bo kasy ma dosyć,

ale musi przecież mieć jakieś hobby.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komarek na chodzie? Dawaj foty !!! :-)

 

U mnie pomalutku, zyje się, czasami trochę polatam i tak pcham ten woz do przodu ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...