Jump to content
C0RLE0NE

Aktualna sytuacja polityczno-gospodarczo-społeczno-ekonomiczna w Polsce

Recommended Posts

 

O Boże....

O ku*wa....

Share this post


Link to post
Share on other sites

O Bożenko


Why... So... Serious

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tylko proszę o spokój i merytoryczne wypowiedzi beż wycieczek osobistych gdy zabraknie argumentów.

Dziękuję.

Merytoryki jest tutaj niewielki procent, choc i tak wiecej niz w rzadzie.

Widac, wiecej tu fachowcow ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

od dawna wiadomo, że Polak zna się najlepiej na medycynie, i polityce.


"Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli." kwa, kwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

DEAD ..... chyba nie wierzysz w to że LOT czy PKP w rok rządów PiS zaczeły przynosić zyski ...... przecież tam restrukturyzacja czy programy naprawcze trwają od lat :D

Msz rację, LOT i PKP trudniej mi prześledzić, bo znam sprawę tylko z medów ale nie zaprzeczysz że już mieliśmy kupców na nie. Natomiast Jastrzębską Spółkę Węglową śledziłem dość dokładnie. A oto opinia Pani minister Bieńkowskiej na temat górnictwa (miejsce - sowa i przyjaciele):

 

"(...) A ja pomyślałam, kurde, może i pojechałam do tego ministerstwa, a tam normalnie siedzą i piją w ogóle wódkę (śmiech) cztery osoby i skończyłam z nimi ten dzień świąteczny… Mówię ci, żenada z tym całym górnictwem i z tą gospodarką, po prostu takie zaniedbania… Prawda jest taka, że właściciel, czyli Ministerstwo Gospodarki, generalnie w dupie miało całe górnictwo przez całe siedem lat. Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali i nagle pierdyknęło. (...)"

 

Teraz mi powiedz jakie programy naprawcze??

 

 

(...)

Wiesz ...... to jest bardzo proste, wystarczy wyodrębnić kilka spółek, zostawić te co przynoszą zysk i nagle ........ okazuję się że LOT ma zysk, PKP też :D

Trafiłeś w sedno :-). Wystarczy strzepnąć pijawki (prywatnych podwykonawców, firmy zewnętrzne), nie od dziś wiadomo że usługi dla państowych molochów to najlepszy biznes. Nawet dyrektorzy wyprowadzali kasę na potęgę zatrudniając "firmy doradcze", a jeden mistrz to nawet był w takiej spółce doradczej zatrudniony (państwowo to się nie znał ale prywatnie to już tak).

 

LOT czy PKP to w dużej mierze jeszcze naturalni monopoliści, naprawdę trzeba się mocno postarać żeby nie zarabiały. Wystarczy posadzić kogoś kto jest za uczciwy lub za głupi żeby wyprowadzać kasę.

 

 

Boli mnie szyja od tej wczorajszej zawiei.

Powieś sobie to nad łóżkiem:

(...)

 

To jest wykres łącznej kapitalizacji spółek skarbu państwa??? Wiesz chyba jak się ma kapitalizacja do wartości ksiegowej???

Niezła próba ale wykres "nastrojów inwestorów" jest dobry do straszenia ludzi na ulicy :-).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dajcie sobie spokój. Jest dokładnie tak jak sugerowałem powyżej. Nikt w twarz nie pluje, tylko deszcz pada i nie ma innej wersji. Już nie ma poglądów, jest wiara. Są wyznawcy PiS i piewcy dobrej zmiany i ich się nie przekona, bo do wiary logiczne argumenty nie docierają.


Żyj tak, żeby Twoich pomników nie musiała pilnować policja.

Pegi na Twitterze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

:-), punkt dla Ciebie, ale gdzie ta wielka szkodliwość społeczna?

Szkodliwość? Jaka tam szkodliwość? To tylko prezydent wytarł sobie dupę konstytucją własnego kraju. O jakiejż to szkodliwości można tu rozmawiać?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy ilości ludzi którym państwo zniszczyło życie w biały dzień, przy otaczającej biedzie gdzie równość względem prawa od lat jest pustym śmiechem, rozmowy na temat niszczenia konstytucji przez PiS dla szarego Kowalskiego są czystą abstrakcją. Naród drży.


Od wojny, głodu, TVN-u i Platformy, zachowaj nas Panie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy ilości ludzi którym państwo zniszczyło życie w biały dzień...

 

W więzieniu też wszyscy są niewinni...to już wiemy.


Audi Sport

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest komandosek

Dajcie sobie spokój. Jest dokładnie tak jak sugerowałem powyżej. Nikt w twarz nie pluje, tylko deszcz pada i nie ma innej wersji. Już nie ma poglądów, jest wiara. Są wyznawcy PiS i piewcy dobrej zmiany i ich się nie przekona, bo do wiary logiczne argumenty nie docierają.

Buberze, do Ciebie również. Ruszył Cie wykres z drugiej połowy 2016 roku prawda? To może czas poznać resztę wykresu?

 

Wykres_z_kapitalizacj___.png

 

Dawaj, jak skomentujesz spadek w okresie maj-październik 2015? Pewnie tak samo sensownie jak w okresie październik-wrzesień - w tym niekompletnym wykresie, z poprzedniej strony.

 

ładnie tak podniecać się niekompletnymi, zakrojonymi danymi i jednocześnie zarzucać innym "brak logicznych argumentów"?

Edited by komandosek

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jeszcze w tył daj, kolejne 8 lat. Tak dla równowagi. Sam jestem ciekaw co tam zobaczymy, bo absolutnie nie śledzę takich rzeczy.

Edited by bozoo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Buberze, do Ciebie również. Ruszył Cie wykres z drugiej połowy 2016 roku prawda? To może czas poznać resztę wykresu?

 

 

Nie, nie ruszył mnie. Ekonomia jest bardzo skomplikowana, i wpływa na nią o wiele więcej niż banda polityków. Ruszają mnie inne rzeczy o których pisałem - np to że dla PiS nie ma już społeczeństwa polskiego tylko naród. Wiem, napiszecie że pierdoły itd, a jednak mnie to rusza. Ein volk, ein reich i tak dalej... chichot historii...


Żyj tak, żeby Twoich pomników nie musiała pilnować policja.

Pegi na Twitterze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wicewaszczykowski od spraw zagranicznych Dziedziczak, wybrał się 2 lutego z wizytą do Holandii. Holandia to ładny kraj, przyjazny, dużo kanałów, jeszcze więcej rowerów, sporo wegetarian i tania marihuana, jednym słowem spoko miejscówka. No, więc minister Dziedziczak tam właśnie pojechał załatwiać jakieś tajemnicze i pewnie zupełnie nieistotne sprawy.

 

Kiedy już te sprawy załatwił (z sukcesami mam nadzieję, bo polska dyplomacja to teraz jedno niekończące się pasmo epokowych ręcz sukcesów), zgodnie z planem o godzinie 19.00 miał odlecieć do kraju. Od razu uspokajam, nie chodziło o CASE, tylko najzwyklejszy rejsowy samolot. Tyle, że wiceminister Dziedziczak, jako człowiek niezwykle głębokiej wiary (w ogóle dziwię się, że jeszcze nie ma wytatuowanego na czole krzyża i nie chodzi w koronie cierniowej), zapragnął się pomodlić, bo akurat w tym dniu tak zwane święto tak zwanej matki boskiej gromnicznej wypadało.

 

W celu owego pomodlenia się pan minister Dziedziczak wybrał się do polskiego kościoła, bo do innego polskiemu ministrowi po prostu chodzić nie wypada. Pojawił się jednak nieprzewidziany problem. Msza rozpoczynała się o godzinie 18.00. Jakby nie patrzeć bilans czasu pomiędzy początkiem mszy a godziną odlotu do kraju był wyjątkowo niekorzystny. Minister podjął więc odpowiednie działania. Zadzwonił do księdza i oznajmił, że on oto jest ministrem polskiego rządu i że chce uczestniczyć we mszy, ale ponieważ godzina rozpoczęcia wyjątkowo mu nie pasuje, więc życzy sobie przesunięcia jej na jakąś zdecydowanie wcześniejszą i bardziej wygodną. Ksiądz, kiedy ochłonął z wrażenia (niecodziennie ktoś z polskiego rządu do niego dzwoni), odpowiedział, że w tym kościele, ta msza od trzydziestu lat z okładem zawsze rozpoczyna się o godzinie 18.00 i ani myśli zmieniać cokolwiek, nawet gdyby życzył sobie tego papież.

 

Pomysł z papieżem spodobał się bardzo panu wiceministrowi i na pełnym już wkurwie (kto to słyszał żeby ministrom Rzeczpospolitej odmawiać), zadzwonił do Warszawy, zaś ta w trybie dyplomatycznie pilnym wydzwoniła Watykan, z prośba o zdyscyplinowanie niepokornego wikarego. Watykan na to, że jemu nic do tego, bo każdy kościół jest tu autonomiczny i robi to co chce. Innymi słowy wicewaszczykowskiego spuszczono na drzewo.

 

Co w tej sytuacji robi wicewaszczykowski Dziedziczak? Postanawia przedłużyć pobyt (próba opóźnienia rejsowego zdaje się nie podjęto), by jednak w tak ważnej mszy uczestniczyć.

 

No, ale jak ktoś od rana nie ma szczęścia i potyka się o własne nogi, to wieczorem przynajmniej jedną z tych nóg złamie. Bo skoro to takie wielkie i ważne święto, to na mszę tę obowiązkowo trzeba stawić się z gromnicą (taka zajebiście wielka świeca nie wiadomo w sumie do czego). Ale milion dolarów dla tego, kto w Holandii znajdzie jakąś, że tak powiem pierdoloną gromnicę. Jest wszystko: prezerwatywy z wąsem, bez wąsa, różowe i czerwone, marycha i koka, trzysta gatunków piwa, pornosy w każdym kiosku, ale gromnicy ni chu*a nigdzie nie uświadczysz. I jak myślicie, jak ów życiowy problem rozwiązał pan wicewaszczykowski?

 

Kolejny telefon do Warszawy, i jeszcze tego samego wieczora, tuż przed rzeczoną mszą, specjalną pocztą dyplomatyczną do rąk pana wiceministra dociera gustowna gromnica. Można ku*wa? Można. Amen!

Msza się więc udała, hotel był luksusowy, a o wizycie w dzielnicy czerwonych latarni źródła dyplomatyczne na razie milczą.

 

Jak wicewaszczykowski modlił się w Holandii

 

 

 

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka

Edited by rba555

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wicewaszczykowski od spraw zagranicznych Dziedziczak, wybrał się 2 lutego z wizytą do Holandii. Holandia to ładny kraj, przyjazny, dużo kanałów, jeszcze więcej rowerów, sporo wegetarian i tania marihuana, jednym słowem spoko miejscówka. No, więc minister Dziedziczak tam właśnie pojechał załatwiać jakieś tajemnicze i pewnie zupełnie nieistotne sprawy.

 

Kiedy już te sprawy załatwił (z sukcesami mam nadzieję, bo polska dyplomacja to teraz jedno niekończące się pasmo epokowych ręcz sukcesów), zgodnie z planem o godzinie 19.00 miał odlecieć do kraju. Od razu uspokajam, nie chodziło o CASE, tylko najzwyklejszy rejsowy samolot. Tyle, że wiceminister Dziedziczak, jako człowiek niezwykle głębokiej wiary (w ogóle dziwię się, że jeszcze nie ma wytatuowanego na czole krzyża i nie chodzi w koronie cierniowej), zapragnął się pomodlić, bo akurat w tym dniu tak zwane święto tak zwanej matki boskiej gromnicznej wypadało.

 

W celu owego pomodlenia się pan minister Dziedziczak wybrał się do polskiego kościoła, bo do innego polskiemu ministrowi po prostu chodzić nie wypada. Pojawił się jednak nieprzewidziany problem. Msza rozpoczynała się o godzinie 18.00. Jakby nie patrzeć bilans czasu pomiędzy początkiem mszy a godziną odlotu do kraju był wyjątkowo niekorzystny. Minister podjął więc odpowiednie działania. Zadzwonił do księdza i oznajmił, że on oto jest ministrem polskiego rządu i że chce uczestniczyć we mszy, ale ponieważ godzina rozpoczęcia wyjątkowo mu nie pasuje, więc życzy sobie przesunięcia jej na jakąś zdecydowanie wcześniejszą i bardziej wygodną. Ksiądz, kiedy ochłonął z wrażenia (niecodziennie ktoś z polskiego rządu do niego dzwoni), odpowiedział, że w tym kościele, ta msza od trzydziestu lat z okładem zawsze rozpoczyna się o godzinie 18.00 i ani myśli zmieniać cokolwiek, nawet gdyby życzył sobie tego papież.

 

Pomysł z papieżem spodobał się bardzo panu wiceministrowi i na pełnym już wkurwie (kto to słyszał żeby ministrom Rzeczpospolitej odmawiać), zadzwonił do Warszawy, zaś ta w trybie dyplomatycznie pilnym wydzwoniła Watykan, z prośba o zdyscyplinowanie niepokornego wikarego. Watykan na to, że jemu nic do tego, bo każdy kościół jest tu autonomiczny i robi to co chce. Innymi słowy wicewaszczykowskiego spuszczono na drzewo.

 

Co w tej sytuacji robi wicewaszczykowski Dziedziczak? Postanawia przedłużyć pobyt (próba opóźnienia rejsowego zdaje się nie podjęto), by jednak w tak ważnej mszy uczestniczyć.

 

No, ale jak ktoś od rana nie ma szczęścia i potyka się o własne nogi, to wieczorem przynajmniej jedną z tych nóg złamie. Bo skoro to takie wielkie i ważne święto, to na mszę tę obowiązkowo trzeba stawić się z gromnicą (taka zajebiście wielka świeca nie wiadomo w sumie do czego). Ale milion dolarów dla tego, kto w Holandii znajdzie jakąś, że tak powiem pierdoloną gromnicę. Jest wszystko: prezerwatywy z wąsem, bez wąsa, różowe i czerwone, marycha i koka, trzysta gatunków piwa, pornosy w każdym kiosku, ale gromnicy ni chu*a nigdzie nie uświadczysz. I jak myślicie, jak ów życiowy problem rozwiązał pan wicewaszczykowski?

 

Kolejny telefon do Warszawy, i jeszcze tego samego wieczora, tuż przed rzeczoną mszą, specjalną pocztą dyplomatyczną do rąk pana wiceministra dociera gustowna gromnica. Można ku*wa? Można. Amen!

Msza się więc udała, hotel był luksusowy, a o wizycie w dzielnicy czerwonych latarni źródła dyplomatyczne na razie milczą.

 

Jak wicewaszczykowski modlił się w Holandii

 

 

 

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka

Tak czy siak, to ten ksiądz ma już pozamiatane. Zaraz mr. maciarescu, wyśle po niego komandosków, czyli swoją gwardię narodową. Forumowy trool, będzie piał z zachwytu i wklejał internetowe linki, jaką to mamy sprawną armię pospolitego ruszenia :biggrin:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...