Jump to content
C0RLE0NE

Aktualna sytuacja polityczno-gospodarczo-społeczno-ekonomiczna w Polsce

Recommended Posts

Posted (edited)

Trochę prawdy o największym oszuście i szkodniku czasów powojennych w Polsce:

Czarna dziura PiS, czyli kulisy majątku Jarosława Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński całe swoje życie polityczne buduje na poczuciu, że jest lepszy od innych - mówią Agata Kondzińska i Iwona Szpala, autorki książki "Prezes i Spółki. Imperium Jarosława Kaczyńskiego"

Agnieszka Kublik: Co ma Jarosław Kaczyński?

Agata Kondzińska: Bardzo dużo. Partię, władzę, rząd, prezydenta ze swojego obozu politycznego. Materialnie trochę mniej ma, bo dom na Żoliborzu po rodzicach. Samochodu nie ma, bo to zapewnia mu partia.

 A.K.: Z kierowcą.

A.K.: I ma obsługę prawną.

 Iwona Szpala: Ma też kota, ważna sprawa.

 Mieszka sam w tym domu?

I.S.: To połowa bliźniaka, mieszka sam. Bez sąsiadów, bo druga część jest pusta, za wynajem płaci Srebrna. Obok willi urządziła się filia fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Chodzi o to, by nikt nie zakłócał spokoju prezesowi PiS.

 Willa stoi w pięknym zakątku Żoliborza, w tzw. inteligenckiej części. Ale Jarosław Kaczyński dawno temu o swoich sąsiadach z Mickiewicza mówił „hołota”.

I.S.: Nazywa ich tak w wywiadzie, którego udzielił Tomaszowi Grabowskiemu w 1994 r., politologowi przygotowującemu się do doktoratu na Uniwersytecie w Berkeley. Kaczyński był wtedy na politycznym aucie, więc chyba dość szczery. I opowiadał tak: „Mieszkam na małej żoliborskiej ulicy, bardzo małej, 14 numerów, z widzenia wszystkich znam. W niektórych domach mieszka hołota, była związana z bezpieką, z Milicją Obywatelską. I całe to towarzystwo w 1990 zaczęło nagle uczęszczać do kościoła, rodzinami. (…) Byli czerwoni, teraz są czarni, więc trzeba biec do kościoła. I to później się skończyło. Wchodzę do kościoła i widzę, że ich nie ma. No to co, jakby ich docisnąć do ściany? To jest hołota, no ale... Ich po prostu niesłychanie ośmielono tą polityką”.

 Czyli jak teraz w Sejmie Kaczyński krzyczał „chamska hołota”, nie byłyście zdziwione.

A.K.:

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Całe swoje życie polityczne buduje na poczuciu, że jest lepszy od innych. On sam i jego obóz polityczny. I zawsze jest pokrzywdzony. Zawsze.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nasza książka pokazuje, że Kaczyński i jego środowisko cały czas postrzegają się jako ofiary układów politycznych. Zawsze jest jakiś układ, który ich zwalcza.

I.S.: I dlatego prezes uważa, że ma prawo atakować. Bo się tylko broni.

 Jeszcze ma ochronę, za którą płaci partia. Milion złotych rocznie.

A.K.: Nawet półtora miliona. Bo w ostatnich latach Kaczyński był ochraniany regularnie na miesięcznicach smoleńskich. A było ich 96. Życie prywatne prezesa PiS przenika się z życiem partyjnym od lat 90. I to widać nawet w drobiazgach. Na początku lat 90. Kaczyński musiał dbać o formę, bo się po prostu roztył, i na jednym z wieczorów wyborczych były tylko sałatki. Dla wszystkich.

 Teraz w jakich instytucjach zasiada?

I.S.: Teraz skromnie. Jest przewodniczącym rady fundacji w Instytucie im. Lecha Kaczyńskiego.

A.K.: To funkcja dożywotnia z prawem wskazania następcy w testamencie.

I.S.: Rada fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego ma kluczową rolę w kontroli nad potężnym majątkiem. To kilka osób, m.in. legendarny były już ksiądz Rafał Sawicz. Ten, któremu austriacki biznesmen Gerald Birgfellner przekazał 50 tys. zł w kopercie na polecenie prezesa PiS. Zrobił to w siedzibie partii na Nowogrodzkiej. Była przy tym żona Birgfellnera, prywatnie krewna prezesa PiS. W prokuraturze Austriak zeznał, że koperta z gotówką przeszła przez ręce Kaczyńskiego. To była opłata za podpis Sawicza, bo bez jego zgody nie zaczęłyby się przygotowania do budowy bliźniaczych wież w centrum stolicy.

 Kaczyński w radzie pracuje pro bono. Ale nie pensja jest ważna, ale kontrola nad fundacją. Chodzi o potężny majątek. Instytut jest głównym udziałowcem spółki Srebrna, która zarządza nieruchomościami przy Srebrnej 16, gdzie miały stanąć te słynne dwie wieże, ku pamięci braci Kaczyńskich, oraz biurowcem w Alejach Jerozolimskich 125/127, tuż obok siedziby PiS przy Nowogrodzkiej. Obie w biznesowym centrum Warszawy.

 Ten drugi adres to dawna redakcja „Expressu Wieczornego”, w PRL popularnej popołudniówki państwowego koncernu RSW. I choć nie tylko „Express” miał tam siedzibę, to cały budynek, kilka tysięcy metrów, przypadł Fundacji Prasowej Solidarności.

 Jak do tego doszło?

I.S.: Musimy się cofnąć do lat 90. Jarosław Kaczyński jedzie autobusem i wymyśla, że założy fundację.

A.K.: Na rynku prasy jest wielki ruch. Rząd Tadeusza Mazowieckiego planuje prywatyzację, chce skończyć z monopolem RSW Prasa – Książka – Ruch. W Sejmie przepychana jest ustawa, wszystko dzieje się dynamicznie. Trwa spór o to, czy tytuły oddawać spółdzielniom dziennikarskim. Jarosław Kaczyński staje po stronie przeciwników, oburza go ten pomysł, bo wiadomo, skąd są ci dziennikarze – z PZPR przecież.

I.S.: Układ.

A.K.: Kaczyński pyta, dlaczego czerwoni nadal mają mieć te gazety. Przecież nowe partie się rodzą, a każda powinna mieć swój organ prasowy. Wspiera ich mocno KPN, klimat jest taki, że niewielu jest przeciwników pomysłu, by gazety poszły w partyjne ręce.

I.S.: Jest jedno „ale”. Bo Jarosław Kaczyński idzie o wiele dalej w swoim pomyśle biznesowym. Owszem, Porozumienie Centrum nie jest jedyną partią, która korzysta na likwidacji monopolu prasowego, ale jako jedyna sięga też po nieruchomości z RSW. Do tego właśnie używa szyldu Fundacji Prasowej Solidarności. Jednak fundacji i Porozumienia Centrum nie da się oddzielić, bo to unia personalna, we władzach są ci sami ludzie, tylko jakby dwie różne strony medalu – z jednej strony partia, z drugiej fundacja.

A.K.: Wielkimi wygranymi są ludzie ze środowiska PC. Z poparciem Lecha Wałęsy i Kościoła. Dlatego nieprawdziwa jest opowieść, że wszystkie inne partie dostały tyle samo.

I.S.: Za część nieruchomości musieli zapłacić, ale nie były to wielkie pieniądze.

A.K.: Bo Kaczyński chce mieć koncern medialny. To jego wielkie marzenie, do dziś się nie spełniło, jeśli nie widzieć TVP. Emisariusze prezesa Kaczyńskiego, wówczas czołowi politycy PC Maciej Zalewski i Sławomir Siwek, ruszają do biznesu po pieniądze. Marzą nie tylko o prasie, chcą nawet tworzyć stację telewizyjną. Kaczyński uważa, że dziennikarze go nie lubią, że media wciąż go atakują. Chciałby nad nimi zyskać kontrolę. Idea budowy wielkiego koncernu nigdy nie została zrealizowana.

 Zaplecze gospodarcze PC szybko zaczęło zarabiać na czynszach, nie gazetach, bo na tym się nie znali. Co wzięli tytuł, to porażka. Zaczęło się w „Tygodniku Solidarność”, którym rządził Kaczyński z nadania Wałęsy, tak było z „Expressem Wieczornym”.

I.S.: Bo łatwiej jest wystawić fakturę za wynajem biura, niż robić gazetę. Fundacja Prasowa Solidarności miała budować koncern medialny, a kończymy na kilku adresach do zarabiania. Co to ma wspólnego z ideą? Z rynkiem medialnym? Odpowiedzmy sobie na pytanie, kto jest beneficjentem przemian po 1989 r. „Expressu” już nie ma, nie istnieje też Fundacja Prasowa, ale pozostały działki warte miliony i biurowce.

Który z polityków może dziś zapisać w testamencie kontrolę nad Instytutem z nieruchomością pod drapacz chmur? Jarosław Kaczyński. W tym sensie zyskał, podobnie jak środowisko polityczne.

A.K.: Dawny zaufany Sławomir Siwek odszedł z fundacji i polityki. Zaczął zarabiać pieniądze. Pomnożył kapitał, który kiedyś należał do Fundacji Prasowej, zainwestował w kolejne nieruchomości w Warszawie.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

To jest po prostu historia rzutkich biznesmenów, którzy jednocześnie robili politykę. Oczywiście my to rozumiemy, bo na początku lat 90. nie było finansowania partii, ale powiedzmy sobie szczerze: PC po prostu robiło interesy.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 To widać w naszej książce. Kaczyński np. twierdzi, że ze słynną spółką Telegraf niewiele go łączy. Ta opowieść ma pasować do publicznego wizerunku prezesa, bo historia Telegrafu zakończyła się skandalem, a jego zaufany Maciej Zalewski dostał wyrok więzienia.

 Ale udział prezesa w spółce był – sam ją zakładał, u notariusza zostały dokumenty. Im się wydaje, że nikt nie sięgnie do źródeł? Zresztą Telegraf też miał być częścią koncernu medialnego. W latach 1990--91 kilka milionów dolarów zainwestowały w spółkę poważne firmy, również państwowe.

I.S.: Przypomnijmy jeszcze wielkie dzieło PC, które również nie doszło do skutku: Cargo Modlin. Przecież Jarosław Kaczyński i jego fundacja chcieli budować lotnisko. Ta ich wyjątkowa ruchliwość biznesowa to nie jest długi czas, ledwie dwa lata, gdy mają udział we władzy. W 1993 r. wylatują z Sejmu, a imperium medialne fundacji powoli gaśnie, ale wciąż są nieruchomości. Zajmują się kłótniami o kontrolę nad majątkiem, dzieleniem wpływów, rejestrowaniem spó- łek, obsadzają się w zarządach i radach nadzorczych.

 W 1993 r. PC dostało marne 4,4 proc., wybory wygrało SLD z poparciem 20,4 proc.

I.S.: I wierchuszka PC zakłada nowe spółki, multiplikuje posady, żeby można było na tym zarobić. Bo przecież nie może być dziesięciu prezesów Fundacji Prasowej Solidarności, ale może być dziesięciu prezesów dziesięciu spółek, z których każda dostaje po kawałku z tej fundacji.

A.K.: Zacytujemy fragment z książki o przedsiębiorczej rodzinie Krzysztofa Czabańskiego, szefa Rady Mediów Narodowych: „Srebrna Media staje się spółką rodzinną. Barbara Czabańska odkupuje udział Kaczyńskiego. Małżeństwo płaci sobie pensje, potem do rodziców dołączy syn Jacek. W 2006 roku kupuje udziały od mamy, władzą w spółce dzieli się z ojcem. Zbierają czynsze, notują straty, biznesowe narady robią w rodzinnym gronie. Jak takie zarządzanie wygląda w praktyce, widać w chwili awansu Czabańskiego do publicznego radia. Zebranie wspólników. Środek lata 2006 roku. Za stołem trójka Czabańskich: Barbara, Krzysztof i ich syn Jacek, który tego dnia reprezentuje głównego właściciela – fundację Nowe Państwo. Są dwa punkty do omówienia Powołanie pani Barbary Czabańskiej na stanowisko Prezesa Zarządu Spółki i ustalenie wynagrodzenia. Czabańska staje na czele spółki, głosuje na samą siebie. Potem czas na pensję: 8 tysięcy złotych, wszyscy są za.

 Spółka ma różne biznesowe pomysły. Na przykład w 2001 roku wydaje pocztówki, 190 tysięcy zalega potem w magazynie obok 68 książek o jazzie. Rynek mediów podbija w powiecie augustowskim, jest wydawcą Gazety Płaska . Tak się składa, że w gminie Płaska pod Augustowem zameldowana jest Barbara Czabańska. Spółka planuje tam ekspansję. Ma pieniądze, bo sprzedała prawa do części biurowca przy Srebrnej. Spółka zamierza sprzedawać, wynajmować, administrować, słowem – tam przeniesie nieruchomościowy biznes z Warszawy. W sprawozdaniach Srebrnej Media można śledzić trudy bycia deweloperem: karczowanie, kopanie stawów, koszenie trawy, grodzenie, podłączenie prądu. Kiedy w 2007 roku upada rząd PiS, Czabański kończy misję w publicznym radiu. Ma dokąd wrócić – czeka spółka Srebrna Media. Razem z Barbarą Czabańską będą się zajmować letniskiem w puszczy aż do końca października 2015 roku, gdy zostanie posłem PiS. Ale oazy pod roboczą nazwą Srebrna Dolina nie ma do dziś”.

 Jak wąska jest grupa osób, z którymi Kaczyński planuje i robi te biznesy?

A.K.: Przez te wszystkie lata to kilkanaście osób: Sławomir Siwek, Maciej Zalewski, Krzysztof Czabański z rodziną, Janina Goss, Barbara Skrzypek, Adam Lipiński, Ludwik Dorn, Kazimierz Kujda.

I.S.: Zapomniałaś o Jacku Cieślikowskim.

 To ten kierowca prezesa?

I.S.: Nie wolno mówić „kierowca”. Pan Cieślikowski do mnie dzwonił i prosił, żeby go nie nazywać kierowcą. To główny specjalista ds. floty i logistyki oraz asystent prezesa partii ds. koordynacji struktur w terenie, jest we władzach spółki Srebrna i jest prezesem powiązanej z nią kapitałowo spółki Geranium. Dziś miejski radny PiS.

 Nie siedzi za kierownicą?

I.S.: Twierdzi, że kto inny wozi prezesa.

 Kiedyś woził?

I.S.: Tak bywało.

A.K.: Tacy ludzie jak Cieślikowski od lat 90. zawsze byli przy Kaczyńskim.

 Co ceni w nich najbardziej?

A.K.:

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Są niezwykle lojalni, wszystko mu zawdzięczają, całą swoją drogę życiową i karierę.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Są zależni od niego?

A.K.: Tak, ale to ich świadomy wybór. I myślę, że nie cierpią z tego powodu. Przed laty postawili na Kaczyńskiego i wiedzą, że dobrze wybrali.

I.S.: Są z nim związani emocjonalnie, to oczywiste, od tylu lat są razem na dobre i na złe. To zapewne buduje szczególną więź.

A.K.: Środowisko Kaczyńskiego i przede wszystkim on sam na sztandarach ma walkę z korupcją i układem, transparentność w życiu publicznym. A jak jest? Pokazujemy, że to najbardziej zamknięte środowisko polityczne z nieprzejrzystymi interesami.

Spółka Srebrna jest np. skąpa w informowaniu o tym, czym się zajmuje, mimo że powinna składać wyczerpujące sprawozdania w Krajowym Rejestrze Sądowym. Sprawozdania są, ale brakuje szczegółowych.

I.S.: Największą czarną dziurą jest Instytut im. Lecha Kaczyńskiego, właściciel Srebrnej.

A.K.: Wielu rzeczy byśmy się nie dowiedziały, gdyby nie śledztwa prokuratorskie prowadzone przez lata czy korespondencja między różnymi instytucjami państwowymi. Książkę opieramy na dokumentach. One są, ale w różnych miejscach, u różnych ludzi.

 Kaczyński twierdzi, że całe życie walczy z układem, a my opowiadamy, jak sam układ budował. Kaczyński opowiada, że walczył z nomenklaturą. Ale jak można walczyć z nomenklaturą i jednocześnie wiązać się biznesowo z bankiem, którym kieruje Janusz Quandt, człowiek szalenie ustosunkowany w czasach PRL.

Rozmawiałyście z Kaczyńskim?

I.S.: Nie.

A.K.: Prawo i Sprawiedliwość od lat ignoruje prośby „Wyborczej” o jakikolwiek kontakt. Prezes Kaczyński nie udziela „Wyborczej” wywiadów od 2009 r. Przeszukałyśmy archiwa, żeby znaleźć jego wypowiedzi od początku lat 90. Ma taką cechę, że jest gadatliwy, barwnie opowiada. Cytujemy go z tych starych wywiadów – oddajemy mu głos.

I.S.: W latach 90. bardzo wielu wywiadów udzielał prasie lokalnej. To są pasjonujące historie. Naprawdę. On jest szalenie szczery, mówi, jak jest.

Teraz już nie jest taki szczery?

I.S.: Już nie. Mamy inne czasy, profesjonalną politykę, której wtedy wszyscy się uczyli. No oczywiście poza prezesem Kaczyńskim. Bo jak twierdzi, polityką zainteresował się w wieku lat dziewięciu. To był 1958 r., chorował, leżał w łóżku i słuchał przemówienia de Gaulle’a, to była inauguracja jego prezydentury.

Musisz przyznać, żaden z naszych polityków nie ma takiego stażu – ponad 60 lat. Nie wiem, co robił wtedy Tusk, ale myślę, że jako dziewięciolatek kopał piłkę na podwórku.

 Czy odkryłyście coś, co was zaskoczyło?

A.K.: Mnie skala biznesowego zaplecza. I skala hipokryzji, brakuje mi słowa… podwójnej moralności.

I.S.: Podwójnych standardów.

A.K.: Kaczyński tak naprawdę w ogóle się nie zmienił. Były mowy o moralności, a na zapleczu interesy z PRL-owską nomenklaturą. I ten rozjazd między czynami a słowami był i jest ogromny.

 PiS to najbogatsza partia w Polsce?

I.S.: Jeżeli powiesz, że to jest najbogatsza partia w Polsce, to najbogatsza kancelaria adwokacka zaraz cię pozwie, ponieważ to jest właśnie ta podwójna opowieść. Oficjalnie jest mur między partią a zapleczem gospodarczym środowiska. Ale jaka jest prawda? Taka, że spółkami kierują zaufani Jarosława Kaczyńskiego.

A.K.:

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Partia Kaczyńskiego de facto nie ma nic. Ale ma zaplecze, a tam ogromne interesy, których skala wyszła przy ujawnieniu projektu dwóch wież.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 I.S.: To jest absolutnie unikalny na skalę kraju model prowadzenia polityki, czyli stworzenie partyjnego zaplecza powiązanego z prywatnym biznesem. Tam na wyższe stanowiska można posyłać zaufanych, dawać im zarobić, na niższe – pretendujących, aspirujących kolegów tych zaufanych kolegów. Mieszać to wszystko, wyrzucać z rad nadzorczych, przesuwać do zarządów w zależności od tego, jaki jest kaprys, jak lojalnie zachowują się wobec politycznego środowiska.

 Świat się zmienił, Kaczyński nie. To jest chyba najbardziej konsekwentny polityk w Polsce. Jest cierpliwy, umie czekać, od 2015 r. ma wszystko.

 A.K.: I snuje opowieść, że sam nic nie ma. Ale co mówi Birgfellnerowi, gdy on go pyta, dlaczego Srebrna wstrzymuje budowę dwóch wież? Mówi: hej, hola, tam jest taki działacz, jeden z drugim w Warszawie, a idą wybory, więc on nie może teraz pokazać, że jego środowisko chce budować w samym centrum biznesowym stolicy, bo się wyda, a to zaszkodzi szyldowi PiS. Czyli co? Kaczyński wie, co ma, i wie, że lepiej, by inni o tym nie wiedzieli.

 Czyli jeżeli PiS przegrałby wybory, teraz prezydenckie, a potem parlamentarne, to i tak przetrwa dzięki tym pieniądzom?

I.S.: Przetrwa dzięki dotacjom z budżetu na partię i dzięki temu zapleczu. Starczy na utrzymanie wielu działaczy, i to na wysokim poziomie.

A.K.: PiS nie przetrwa tylko wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński przestanie rządzić partią.

 Książka Agaty Kondzińskiej i Iwony Szpali „Prezes i Spółki. Imperium Jarosława Kaczyńskiego” (wyd. Agora) ukaże się 30 czerwca, jest już dostępna jako ebook na publio.pl. Przedsprzedaż na kulturalnysklep.pl

źródło: Magazyn Świąteczny

----------

...tytułem komentarza niech przemówi pierwszy post pod artykułem w MS:

kiks1120.06.2020, 08:20
„Mieszkam na małej żoliborskiej ulicy, bardzo małej, 14 numerów, z widzenia wszystkich znam. W niektórych domach mieszka hołota, była związana z bezpieką, z Milicją Obywatelską."
To jakim cudem tatuś, a może prędzej mamusia dostali od komuny dom w takim miejscu? Pytanie jest z tezą, ale, czy nie jest to teza, która wprost mówi nam dlaczego mamy praktycznie państwo komunistyczne?
Edited by bert
kor. tech.
  • Upvote 2
  • Downvote 1

"Ateistą jestem z powodów moralnych. Uważam, że twórcę rozpoznajemy poprzez jego dzieło - w moim odczuciu świat jest skonstruowany tak fatalnie, że wolę wierzyć, iż nikt go nie stworzył." Stanisław Lem

"Problem z socjalizmem jest taki, że kiedyś kończą ci się cudze pieniądze." Margaret Thatcher

"Delfiny są inteligentniejsze od ludzi per capita." cracken001

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co sie dzieje z panstwami grupy Schengen, moze ktos z Was wie, kolejny email do 31 sierpnia grupy Schengen zamknieta, czyli zero lotow poza kraje tej grupy. Smierdzi to wszystko na odleglosc, to juz nie Covid 19 jest przyczyna.

  • Downvote 1

-PAXP-deijE.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

104216870_3062295903878163_6482043982237


Audi Sport

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Prawie Nikt mnie tu za bardzo nie lubi, wiec napisze co mysle i mozecie dawac lapki w dol.

Ja nie glosuje w wyborach. Konsekwentnie od 20 lat mam swiadomosc, ze nie wybieralbym mniejszego zla, tylko po prostu inne. Jezeli przyszlo mi wybierac miedzy "giant douche" , a "turd sandwich" to nie wybieram wcale. 

Ja zaglosowalbym za tym, ktory umozliwilby mi konstruktywna prace ze studentami w Polsce. Jak bylem studentem to moj pozniejszy promotor wyslal mnie na praktyki do Niemiec, co otworzylo przede mna sciezke na rozwoj zawodowy i naukowy, ktory to tez wykorzystalem, i juz od kilku lat tylko odcinam od tego kupony. Jezeli zdarzy sie cud i po 20 latach wroce na uczelnie w Polsce to bede mial takie same mozliwosci. Wyslac zdolnych studentow na praktyki do najlepszych firm w UK, Niemczech, Norwegii lub Holandii, albo przecietniakom zamknac drzwi na swiat i kazac im robic syzyfowe prace w Polsce. Taka by byla moja moc.

Pytanie zatem sie pojawia, po co ten eksperyment? Czy nie lepiej jesli na naszym terytorium bylyby na przyklad Niemcy? Po co wysylac zdolnych za granice zeby sie rozwijali, skoro jesliby tu byly Niemcy to mogliby tu zostac. Duzo by sie dzialo na miejscu, leczylyby nas dobrze zarabiajace pielegniarki, a uczyli nas dobrze zarabiajacy nauczeciele. 

Jedyne do czego musielibysmy sie przystosowac to nauka jezyka niemieckiego.

I tak skaczemy sobie nawzajem do gardel jak zaden inny znany mi narod na swiecie (poza Chinami, ale to dluga historia). Wyzysk, wiadomo, najgorszy los jaki Polaka moze spotkac to od drugiego Polaka... wiec z "narodowoscia" problemu by nie bylo... tylko ten jezyk. Niemiecki taki trudny nie jest. W trzy lata kucharke z Filipin bym go nauczyl. 

Tak sobie mysle, czy w ogole warto ten eksperyment na terytorium miedzy Bugiem a Odra ciagnac? Z mojej perspektywy od 20-tu lat nie zmienilo sie nic, wiec moze warto byloby sie nad tym zastanowic zanim sie wybierze jednych, albo drugich. O co my sie tak intensywnie bijemy ze soba? 

Share this post


Link to post
Share on other sites




Ja nie glosuje w wyborach. Konsekwentnie od 20 lat mam swiadomosc, ze nie wybieralbym mniejszego zla, tylko po prostu inne.  


To jeden z aspektów przysługującego Ci prawa wyborczego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

My? 

Piszesz, że mieszkasz od 20 lat za granicą to przyzwoitość nie pozwalałaby mi udzielać się w wyborach,  bo największe skurwysyństwo to nie być związanym fizycznie z krajem przodków a wybierać posłów, senatorów i prezydenta.Oczekiwać ,że ktoś mi przygotuje grunt, a ja wrócę cały na biało i  pokażę karty, to słabe w uj jest.

Patrzysz przez pryzmat własnych korzyści i wypłakujesz się w forumową poduszkę. Zdaj paszport, zostań obywatelem kraju gdzie ludzie są przyjaźni i się nie męcz. 38 mln Polaków potrafi się odnaleźć a Tobie bez przerwy kłody pod nogi ze strony rodaków. 

Czas pomyśleć: To może ze mną jest coś nie tak?

  • Like 2
  • Thanks 1
  • Upvote 1
  • Downvote 1

Las- okupant zawsze się go obawiał. 😎

Share this post


Link to post
Share on other sites

łysy pozamiatał jest złoto odemnie 😄


"... i ujrzal Pan prace nasza i byl zadowolony a zapytawszy o zarobki nasze usiadl i zaplakal..." list Pawla apostola do koryntian

michoa-100% stylistów bez szyku

 

http://miszczua.cba.pl

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, lysy76 napisał:

Oczekiwać ,że ktoś mi przygotuje grunt, a ja wrócę cały na biało i  pokażę karty, to słabe w uj jest.

I jeszcze nie nie spodoba się bo oferują prace w pokoju bez okna albo z niby oknem albo w niby pokoju ale z oknem 🙂

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, lysy76 napisał:

Piszesz, że mieszkasz od 20 lat za granicą to przyzwoitość nie pozwalałaby mi udzielać się w wyborach,  bo największe skurwysyństwo to nie być związanym fizycznie z krajem przodków a wybierać posłów, senatorów i prezydenta.Oczekiwać ,że ktoś mi przygotuje grunt, a ja wrócę cały na biało i  pokażę karty, to słabe w uj jest.

100% 👍 Szlag mnie trafia, że o władzy w Polsce mogą decydować ..uje, które spierd...ły z kraju (głównie do USA), bo im za komuny było źle, a teraz wielce głosować im się chce. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale z prawnego punktu widzenia sa dalej polskimi obywatelami i dalej maja pelne prawa wyborcze, jesli nie zrzekli sie oficjalnie obywatelstwa. My nigdy od wyjazdu z Polski nie bralismy udzialu w polskich wyborach, wlasnie wychodzac z zalozenia ze tam nie mieszkamy, wiec nie bedziemy pomagac urzadzac Polski na swoja modle, ale duza czesc Polonii glosuje. My bierzemy tylko udizal w wyborach kanadyjskichm ktorych jest zreszta spora ilosc, woec czujemy sie spelnieni. 🙂

Share this post


Link to post
Share on other sites

czy którakolwiek ze stron (partii, opcji politycznych) kiedykolwiek lansowała opcję odebrania praw wyborczych obywateli PL mieszkających za granicą? to byłby gwóźdź do trumny 🙂

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
Posted (edited)

Mi moga zabrac prawa wyborcze. Tak jak pisalem wybor czy topor, ktorym mnie zetna bedzie czerwony, czy czarny to nie jest zaden wybor.
Emigracja ma rozne barwy. Sa emigranci na stale z rodzinami do Stanow, Kanady, lub Australii, sa emigranci z rodzinami na stale do UK, sa emigranci na chwile, a sa tez kawalerowie, ktorzy po prostu probuja sobie poradzic jak najlepiej gdziekolwiek na swiecie, i na prawde rybka im to, czy radza sobie w Polsce, czy na ksiezycu. 

Od 20 lat sie mowi, ze uczelnie, szkoly, szpitale i armia sa niedoinwestowane... i co? i nic. Przychodza czerwoni, albo czarni i gowno robia... czekajac az w koncu przyjdzie konfederacja i wszystko sprywatyzuje.

Ja wiem, ze wyscie sie w kraju odnalezli i w ogole to piekny kraj, z ktorego ani lekarze, ani nauczyciele wcale nie uciekli. 😉

Napisalem to na podstawie swoich obserwacji. 20 lat minelo, a mlodym zaoferowac moge dokladnie to samo co moi poprzednicy. To ja przepraszam, ale to jest jakies nieporozumienie.

W ciagu 20 lat na emigracji, dwa razy probowalem wrocic, raz na dwa lata, raz na dwa i pol. To byly dwa bledy porownywalne w swoim rozmiarze do rozpoczecia palenia papierosow.

Teraz wnuczka kolezanki mamy wlasnie zdaje egzaminy z niemieckiego na studia psychologiczne w Berlinie. Byla wyrozniajaca sie uczennica, wiec ma taka mozliwosc zeby sie calkiem zniemczyc. Cala rodzina jest z niej bardzo dumna. Nawet corka prezydenta robi kariere w Londynie. No skoro emigracja to jest nobilitacja dla najlepszych, to ja jestem za tym zeby wszyscy to mieli za darmo miedzy Bugiem, a Odra. 

Nie znam polityka, ktory postulowalby likwidacje Polski, ale z checia bym takiego posluchal co ma do powiedzenia. Bo tu na dole to zdaje sie byc najbardziej rozsadne rozwiazanie.

to Panstwo i tak "istnieje tylko teoretycznie". Ameryki to ja nie odkrywam, po prostu mowie glosno, ze ziemia jest okragla.

Wybor miedzy Trzaskowskim, a Duda, to jest moim zdaniem zaden wybor. Kompletnie fikcyjny. Na pewno nic sie nie zmieni, wiec prosze sie nie zapierac przy jednych lub drugich, bo glupio to wyglada. Na 100 procent ani jeden ani drugi nie poprawi sytuacji w armii, w szkolnictwie, ani w sluzbie zdrowia. Beda rozmawiac o pedalach/gejach i mordowaniu nienarodzonych/sraniu plodami (niepotrzebne skreslic, w zaleznosci od tego kto ma jakie tam prferencje) miedzy soba, a ludzie sie beda zacietrzewiac jakby to mialo jakiekolwiek znaczenie. Nie ma zadnego. Troche to przypomina dzieci upierajace sie, ze Batman jest lepszy od Supermana. Nie ma to zadnego znaczenia, ale jest sie o co poklocic w piaskownicy. Trywialna wojna polsko polska trwa ...tak sie zaden narod nie zachowuje... nawet tak zroznicowany jak Malezja. Tu sa prawdziwe roznice miedzy kolorem skory, religia, pochodzeniem, a nawet jezykiem  ...my powinnismy byc jak monolit, jak Niemcy. No nie jestesmy... W Polsce dyskusja jest, czy tym ktorzy wyjechali nalezy zabrac prawa do glosu. Bo wszystko co mielismy ze soba wspolnego to przeciez miejsce zamieszkania. Nawet na forum motocyklistow jest to przedstawiane jako oczywisty fakt. Takie smutne prawde o tym, co tak na prawde znaczy "byc Polakiem".
"W momenie, w ktorym wyjezdzasz przestajesz miec z nami cokolwiek wspolnego" 


Juz prawie wszystkiego probowalismy. Z tymze jak Trzaskowski zostanie prezydentem to juz nic nie uchwala, ani jedni , ani drudzy... i w ogole nawet w sprawie homoseksualistow sie nic nie zmieni. Takze ...nie ma zadnej nadziei. I bedzie "zeby bylo tak jak bylo". Prywata, korupcja i nepotyzm, alternatywy jednak nie ma zadnej... Rzadzi PiS, a sady jak nie dzialaly tak nie dzialaja. takze nihil novi sub sole.

Jedyne co mnie sie podoba to idea CPK i wlasnego autka elektrycznego, ale nie zdaza ani z jednym, ani z drugim. Idea piekna ...bylbym dumny. bylbym, Marzenia scietej glowy. 

PS Kanada kusi. Jak ktos moze pomoc z kontaktem do zaufanego doradcy imigracyjnego na priv, to bylbym bardzo zobowiazany. IELTS moge jeszcze raz zdac. Moj sie juz dawno przedawnil. Kiedys probowalem do Australii. Wydalem 10 tysiecy dolarow i odpuscilem... tylko doili ze mnie kase. Zle to wszystko rozegralem, ale moze warto jeszcze raz sprobowac. Za jakakolwiek pomoc bylbym bardzo wdzieczny. 

PS2 Najwieksza roznica miedzy Po a PiS, to czy zolnierze wykleci byli bohaterami. Dla jednych nie, dla drugich tak. Ja tam lubie zbierac stare znaczki pocztowe. 

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale czego sie spodziewalbys po emigracji tutaj, czego nie masz w Malezji?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
Posted (edited)
2 hours ago, Adam M. said:

Ale czego sie spodziewalbys po emigracji tutaj, czego nie masz w Malezji?

Osiedlic sie chce. 20 lat tulania sie po swiecie mnie nauczylo. Albo w jedna , albo w druga. Moj pobyt w Malezji jest calkowicie uzalezniony od wsparcia mojego szefa Dunczyka. Jesli mu nie daj Boze sie zejdzie, lub odejdzie z firmy z jakiegokolwiek powodu, to ja bede musial sie pakowac. I znowu na walizkach. Bylem blisko zmiany obywatelstwa na brytyjskie, i australijskie, ale nie doprowadzilem tego do konca ...chodzi o to, zeby gdzies osiasc na stale, gdzie dzieci beda mogly chodzic do szkoly. ...dobrej szkoly. W KK jest jedna prywatna szkola dla dzieci ekspatow. Moj kolega Wietnamczyk tam wyslal corke. Placi 15000 za semestr. Ubezpieczenie zdrowotne to okolo 2000 dla ekspata i od osoby tutaj. Wolalbym byc gdzies gdzie takie luksusy sa gwarantowane, a i zeby moje dzieci mialy lepszy start, i lepsza przyszlosc. Duzo bym dal za mozliwosc zycia w Kanadzie do emerytury. Mam 38 lat. To juz ostatni dzwonek na taki ruch. Powinni mnie wziac bo na pewno jestem na liscie "poszukiwanych specjalistow". Gdybym znalazl agenta, ktoremu mozna zaufac, to na pewno bym sprobowal. Do tej pory trafialem na samych oszustow / naciagaczy

NAwet na stronie internetowej Kanadyjskiego urzedu imigracyjnego jest rada ..."znajdz kogos z polecenia". W internecie pelno oszustow. 

canada immigration.jpg

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Adam M. napisał:

Ale z prawnego punktu widzenia sa dalej polskimi obywatelami i dalej maja pelne prawa wyborcze, jesli nie zrzekli sie oficjalnie obywatelstwa. My nigdy od wyjazdu z Polski nie bralismy udzialu w polskich wyborach, wlasnie wychodzac z zalozenia ze tam nie mieszkamy, wiec nie bedziemy pomagac urzadzac Polski na swoja modle, ale duza czesc Polonii glosuje. My bierzemy tylko udizal w wyborach kanadyjskichm ktorych jest zreszta spora ilosc, woec czujemy sie spelnieni. 🙂

👍

Wiem jak to działa.

Ale mi do wyciągnięcia właściwych wniosków nie jest potrzebne rozporządzenie i odpowiedni zapis w DU.

Co może powiedzieć o życiu w danym kraju ktoś, kto zna jedynie przekaz z tv lub subiektywne zdanie osób z którymi utrzymuje kontakt- najczęściej telefoniczny?

Nie posyła dzieci do szkół, nie załatwia spraw urzędowych, nie zrzuca się do wspólnego kotła i nie widzi jak ta kasa na bezdurno jest marnotrawiona (vide 500+, mierzeje i inne CPK, taksówki lotu, niedojeby komisji smoleńskiej i inne miernoty umysłowe wypychane na intratne posadki)

Cudze opinie przyjmuje jako swoje i na tej podstawie dokonuje wyborów.

  • Upvote 1
  • Downvote 1

Las- okupant zawsze się go obawiał. 😎

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...