Jump to content

polska edukacja, polska emigracja


jeszua
 Share

Recommended Posts

bry,

 

pojawia się temat jak bumerang, co rusz w dyskusjach polityczno-ekonomicznych, często jako zarzut wobec emigrantów: wykształcenie w Polsce za darmo, a potem jazda gdzieś na zachód z niego korzystać. czy faktycznie tak jest, że każdy emigrant tylko czyha z wyjazdem, aby po uzyskaniu za darmo dyplomu wypruć zarabiać za granicą? czy może coś za to wykształcenie jest Polsce każdy winien, i obywatelskim obowiązkiem byłoby koszt uzyskanych świadczeń edukacyjnych odrobić, zanim się wyjedzie? jeśli tak - to jak liczyć, ile "odrabiać"? i czy aby na pewno emigrant jest coś winien tylko krajowi, a nie np. swoim dzieciom, którym może dać lepszą przyszłość np. w bardziej przyjaznym - w swojej opinii - otoczeniu?

 

niedawno stwierdziłem, że kraj, który nie jest zdolny zapewnić godnego życia swoim obywatelom, nie jest być może wart pozostawania w nim. było to właśnie w kontekście pretensji (i personalnych ataków) wobec emigrantów, ze strony tych którzy pozostali i w kraju płacą swoje podatki. chyba wszyscy się zgodzą, że na wykształceniu obywateli państwo jest zdolne i na dłuższą metę musi budować swój dobrobyt; przykłady najlepsze chyba to Japonia, wszak pozbawiona dochodowych zasobów naturalnych, czy Korea, która z państwa taniej siły roboczej w krótkim czasie stała się potęgą przemysłową, już nie tylko kopiując cudze rozwiązania. w obu przypadkach sukces opiera się na podnoszeniu kwalifikacji obywateli. tymczasem nasz kraj zdaje się zmierzać w stronę dokładnie odwrotną: dając darmowe wykształcenie aż do poziomu najwyższych stopni naukowych, kompletnie ignoruje jakąkolwiek dalszą ścieżkę kariery czy postępu dla tych ludzi. instytucje naukowe tkwią w kleszczach chyba XIX wieku, nie widząc kompletnie konieczności np. wdrażania do przemysłu wypracowanych w toku badań rozwiązań. brak jest powiązania, brak jest opcji wdrożenia. brak jest dla wykształconych ludzi miejsc pracy, godnych zarobków. wyjeżdżają

 

czy emigranci są coś winni państwu i pozostającym obywatelom za swoje wykształcenie? ja osobiście za swoje studia zapłaciłem w prywatnej szkole, a płacąc przez blisko 20 lat podatki w Polsce uważam, że spłaciłem potencjalny "dług" jaki państwo mogłoby mi naliczyć za szkołę podstawową i średnią. tylko czy państwo - lub osoby wypowiadające się w tym tonie w jego imieniu - ma prawo do takiego roszczenia? moi rodzice przepracowali w tym państwie całe życie, ciężko harując, i nie mają z tego w zasadzie nic - dostęp do służby zdrowia nawet dla naprawdę tego potrzebujących emerytów jest żałosny, świadczenia jakie wypracowali (lub jeszcze nie) po prostu nędzne. oprócz godnego życia, każdy kto jest rodzicem chciałby dać swoim potomkom jak najlepszy start w przyszłość; w krajach gdzie edukacja (cała, jub tylko wyższa) jest płatna, to właśnie oni w dużej mierze ponoszą jej koszty. i czy w takim razie państwo polskie nie było przypadkiem winne moim rodzicom wykształcenia ich potomków, w zamian za odbierane im przez całe ich życie owoce ich pracy? bo przecież nie mają prawie nic - jako lekarz, moja matka w każdym wysoko rozwiniętym kraju miałaby na koniec życia zasobne konto, dom albo kilka, wysoką emeryturę. i z pewnością zapłaciłaby za moją naukę, dopóki tylko miałbym ochotę się uczyć

 

żeby się nie rozpisywać jeszcze jedno pytanie: widzicie jakieś wyjście? płatnego kształcenia w Polsce zapewne nie będzie, przynajmniej do czasu póki coś się kompletnie nie rozwali, podobnie jak w systemie (niewydolnym, kosztownym) "darmowej" służby zdrowia. więc? bo dla mnie rozwiązanie jest tylko takie, jak przy okazji wyborów: jeśli nie podoba mi się sytuacja, to albo coś robię, albo jeśli nic - tracę prawo do głośnego narzekania

 

jeszua

„Warunkiem istnienia dyktatury jest ciemnota tłumu, dlatego dyktatorzy bardzo o nią dbają, zawsze ją kultywują.”
[R. Kapuściński]
Link to comment
Share on other sites

coż zrobic pracowałem przez chwile na panstwowym po studiach na stazu i potem zleceniowka, stwierdzam, że urzędasy to nieroby, będąc w wielu urzedach. a wielu ludzi ich utrzymuje. Dosyc. Wyjeżdzam do Norwegii i smutno mi bo Kocham Polske i Lublin ale nie stać mnie tutaj na załozenie rodziny zarabiajac 3500 netto na miesiac, bez wlasnego mieszkania itp. Chciałbym wrocic ale życie pokaże

Edited by cinekban87
Link to comment
Share on other sites

No daj spokój. 3500 nie wystarczy? To ja mam mniej a wystarcza na spłatę kredytu, wszystkie rachunki i generalnie normalne życie, wyjścia do teatru, wycieczki na moto, itp. Jakbym chciał dziecko to też dałoby radę. No chyba że partnerka miałaby nie pracować to wtedy faktycznie mało.

Why... So... Serious

 

Link to comment
Share on other sites

To moja podobnie, w sumie nie jest źle. Jak nie masz zdolności to faktycznie ma sens zarobić na mieszkanie za granicą i wrócić. Moim zdaniem 5k na rękę wystarczy do założenia rodziny, zwłaszcza bez kredytu na głowie.

Why... So... Serious

 

Link to comment
Share on other sites

pracuje 200-220 godzin miesiecznie a raczej tyrajac, mam tam mozliwosc pracy i postanowilem ze wyjezdzamy bo tutaj to slabizna i te 5 k to tak naprawde nic. Chyba ze juz tam sie ulozy to ciezko bedzie wracac i do czego wracac.

Edited by cinekban87
Link to comment
Share on other sites

Chyba nie przesadzę jak powiem, że to zas*any obowiązek zapewnić wykształcenie obywatelom . A nie wykorzystując tego potencjału i skazując młodych ludzi na emigracje to tylko świadczy w jakim państwie żyjemy .

 

 

 

http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/brytyjczycy-rozpoczynaja-produkcje-grafenu-na-skale,2120617,4199

"Gdy szykuję śniadanie, zwykle se o korkach słucham, jak tkwią te ch*je w tych jebanych autach."

Link to comment
Share on other sites

ale kiedys mgr inz mial o wiele wiecej w glowie niż obecni

To prawda.

Dzisiaj byle gamon idzie na studia i o zgrozo, smie chwalic sie dyplomem, a we lbie pusto.

Toz to patologia systemu szkolnictwa, liczy sie kasa bardziej od umiejetnosci !

A pozniej zajmuja wysokie stanowiska protegowane matoly, a ludzie najbardziej kompetentni ale bez znajomosci, nic nie moga zrobic.

Link to comment
Share on other sites

Ja na studia sie nie wybrałem, ale tak mi sie wydaje, ze głupotą byłoby czuć sie winnym za uzyskanie państwowego wykształcenia, nawet za darmo jeśli to samo państwo nie daje wcale (lub w bardzo małym stopniu) możliwości skorzystania ze zdobytego wykształcenia w sensie tworzenia warunkow pracy w danym kierunku. Wykształcenie to okno na świat które politycy sami nam otworzyli.

 

Wysyłane z mojego HTC Desire HD za pomocą Tapatalk 2

Link to comment
Share on other sites

24.odebrałem świadectwo ukończenia technikum. Nie czuje abym był cokolwiek winny państwu. Raczej powinienem domagać się odszkodowania za zapychanie głowy setkami bezużytecznych pierdół.

Uczyłem się na profilu "technik górnictwa odkrywkowego", mój tata pracował w górnictwie odkrywkowym 35lat(bezpośrednio na wydobyciu), jak zobaczył czego tam uczą to się za głowę złapał...

Edited by fincher

Łoś50>Dragstar125>CBR125>FZS600>FZ6>CBR600>SV650>FZS1000>Versys650>G310r/gs>F850GS>K1600Gt>RnineT Scrambler>R1250GS

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...