Jump to content

Gitarra


Ksylo
 Share

Recommended Posts

Wszystkiego po trochu ale nie jednego dnia. Jednego dnia najwyżej dwa tematy, nastepnego kolejne dwa i powtórka. Cwiczyc trzeba wszystko i jednoczesnie uczyc sie utworow na obecne mozliwosci. Granie musi dawac frajde a to jest wlasnie zagranie czegos konkretnego. Poza tym oczywiscie cwiczenia palców, najlepiej robic to cwiczac rózne skale w różnych pozycjach na gryfie. W ten sposob bedziesz miał nieskończoną różnorodność ćwiczen ręki przy jednoczesnym uczeniu sie skal na całym gryfie. Do tego zdecydowanie cwicz akordy i koniecznie tez w przewrotach, czyli w rożnych pozycjach na gryfie ten sam akord. Do tego wszystkiego od poczatku musisz cwiczyc z metronomem lub jakas perkusja zeby wyrabiac sobie poczucie rytmu, to jest cholernie ważne. Najlepsze granie bedzie do dupy jesli rytm pływa w obrotach. Tak to juz jest.....Good Luck!

 

Wiadomo, wszystko pod metronom :), szkoda by było zawalić rytmikę.

Skale, czyli chodzi o dorycką, lidyjską, pentatonikę etc, dobrze kumam?

Na razie do grania jeszcze kawałek, na początek muszę się oswoić z gryfem i co ważniejsze, rozciągnąć palce. Chwyty, przynajmniej te podstawowe już mniej więcej zaczynam łapać, nawet podstawowe barre F,H,h,B, udaje mi się całkiem czysto zagrać...przynajmniej dużo lepiej niż było to przy pierwszych podejściach :).

Link to comment
Share on other sites

Ja bym ci radzil juz grac jakies trzy proste akordy do piosenki i probowal spiewac. Zrozumiesz o co chodzi tylko uczac sie konkretnego grania. Tego nie zastapia zadne suche cwiczenia. Musisz zalapac o co chodzi z biciem na akordach, rytmicznie w taktach. To najprostsze granie ogniskowe i od tego trzeba zacząć. Nie tylko lewa reka gra, prawa bym powiedzial jest czesto nawet wazniejsza. Skale zrozumiales dobrze, cwicz je i pamietaj o prawej rece. Nic nie zastapi grania palcami prawej reki, kostka to tylko jeden z wielu sposobow grania. Granie tylko kostka oznacza rezygnacje z mnostwa mozliwosci wydobywania dzwięków. Skale jednak to dalszy etap nauki, zaczynaj od prostych akordow i prób grania na nich rytmicznie. Najwiekszy problem to szybko i płynnie zmieniac akordy, trzymac sie w takcie i nie brzeczec na progach. Problemem jest tez granie akordow przez kilka minut, płynnie w rytmie. Nie chodzi o zagranie ich raz czy dwa ale tyle ile trwa piosenka. To dwie rozne rzeczy dlatego graj cale piosenki a to odmierzasz spiewajac do nich. Masz zwrotki i refreny i to trzeba wygrac do konca. Powodzenia...

Link to comment
Share on other sites

Podoba ci się to brzmienie? Dla mnie to kupa straszna..........chyba się nie znam :/

Egzemplarz, który ogrywałem w sklepie, jeden z wyższych modeli WD brzmiał nieźle w porównaniu do paru innych wioseł z tego przedziału cenowego. Fakt, że podłączony do AER-a. Porządnie zrobiony, progi równe, binding dokładny, krzywiznna da się ładnie ustawić. Elektronika, chyba Fishman, brzmiała bardzo w porządku.

Co do całego Wasburna, jak to zwykle bywa rozstrzał jest spory pomiędzy prostszymi modelami a tymi z wyższej półki. Parę lat temu przewinęła mi się X50 na SD i było to więcej niż porządne wiosło.

Edited by Maartin

---

Link to comment
Share on other sites

Widzę że jesteście dużo bardziej oblatani w temacie niż ja, więc spróbuję zapytać:

Kiedyś kupiłem włoskiego Spencera firmy Eko. Do zakupu przekonało mnie całkiem niezłe strojenie i przepiękny dźwięk. Niestety makaroniarze musieli zostawić na sprzęcie niewątpliwe informacje o kraju pochodzenia. Oprócz napisu Made in Italy, było parę niedoróbek w postaci np. źle wywierconych otworów na dwie struny E i H, które uciekały z gryfu. Poprawiłem to robiąc nacięcia w piórku na mostku. Gitarka była też bardzo źle ułożona, więc musiałem pokombinować. Poza regulacją naciągu gryfu usiałem pogłębić rowki na struny w siodełku gryfu. Efekt jest zajebisty. Struny nie brzęczą i dają się leciutko dociskać do gryfu, pomimo że używam raczej twardych. Każdy kto miał ją w rękach zwracał uwagę na to, jaka jest przyjemna w użyciu. To jednak jest włoska gitara, a włosi raczej wszystko spierdolą w mniejszym czy większym stopniu, więc pogodziłem się z tym.

Teraz dorobiłem się elektro-akustyka Fender CD-60CE. Wszystko jest super, ale nie jest ułożona. Nie da się naciągnąć gryfu tak, żeby była miękka, a struny nie brzęczały. No i tu padnie kluczowe pytanie: Czy to jest normalne? Dziwi mnie po prostu, że ileś lat temu mając niewielkie pojęcie w temacie, doprowadziłem niedorobioną gitarę do lepszego stanu, niż nowa gitara lepszej firmy i klasy. Czy nowe gitarki trzeba tuningować w ten sposób?

Destruction of the empty spaces is my one and only crime

Link to comment
Share on other sites

ZIGGI,

 

Ja już od dawna jestem zwolennikiem kupowania używanych wioseł - właśnie ze względów, które opisałeś.

Gitara musi być "rozegrana", ułożona i odpowiednio wyschnięta (choć nie za bardzo), a dzieje się to powoli i stopniowo. W moim przypadku chiński 12 strunowy Hofner nadaje się jako tako do grania dopiero po kilku latach i trzech wizytach w Guitar Help na Sandomierskiej w W-wie (naprawdę polecam - chłopaki ogarniają wiesła jak mało kto).

Drugi Hofner (Verythin), którego kupiłem z drugiej ręki od razu gadał jak należy i do dziś jestem nim zauroczony chociaż to też żółte podwykonastwo :dry:

 

Acha, i uwaga na ogrzewanie w pomieszczeniu gdzie stoją gitary - najlepiej od razu na zimę zaopatrzyć się w nawilżacz powietrza.

 

 

pozdrawiam.

 

 

P.S

A do kolegi Ksylo to się już drugi rok wybieram... ale może kiedyś się uda :banghead:

Link to comment
Share on other sites

Ja, to w porównaniu z kolegami raczej tylko pobrzękuję , ale oblatany w temacie kumpel pokazał mi różnice pomiędzy taśmowej produkcji markowym gównem, a dobrą gitarą lutniczą, czy porządną japońską podróbą z lat 80-tych. Nie ma to, jak 30-sto letnie drewno! To właśnie tam tkwi całe brzmienie!

Link to comment
Share on other sites

Ja nie narzekam na brzmienie, bo najpierw to musiał bym się nauczyć grać. Po prostu na tej starej, przy której dłubałem, gra się wiele łatwiej. Po Fenderze, nawet chińskim, spodziewałem się trochę więcej. No ale darowanemu koniu........... :biggrin:

Destruction of the empty spaces is my one and only crime

Link to comment
Share on other sites

Konfiguracja gitary to temat na książkę więc tu nie da rady tego ogarnąć przyzwoicie, natomiast po łebkach można tylko jeszcze więcej szkody zrobić niz pożytku. Gitara to system naczyń połączonych, ruszenie jednego zawsze zmienia wszystko inne. Do optymalnego ustawienia trzeba dochodzic stopniowo ciągle strojąc i kontrolując wkoło inne parametry. Na pewno trzeba zacząc od prawidłowej wilgotności powietrza na poziomie 45-55%. Zbyt duza lub za mała wilgotność potrafi pokrzywić nawet nieodwracalnie instrument. Wtedy nic nie dadza żadne regulacje. Drewno najpierw musi miec swoja naturalna wilgotność, płyta wierzchnia ma wtedy odpowiednią wypukłość a za tym podstrunnica sie nie zapada na czesci ktora jest naklejona na pudle. Ustawienia to ułamki milimetra i one maja decydujace znaczenie. Dlatego lutnik (dobry lutnik) to artysta. Nie wiem co ty zrobiles ze swoim Eko ale to jakies cuda-wianki chyba byly przypadkowe. Gitary Eko to raczej syf jest jak nasz defil kiedys, wiec bym sie specjalnie nie podniecał. Fender z Chin tez nie nalezy nawet do średniej półki i sam nie wiem co gorsze, on czy Eko. Gitary akustyczne to najdroższe z gitar i do 3 tyś jest najnizsza półka masowego syfu. Pomiedzy 3-7tyś można mówic o średnim poziomie ale dopiero powyżej zaczynaja sie lepsze instrumenty. W granicach 15-20tys mozna mowic o na prawde dobrej gitarze akustycznej. Ja mam Garrisona G-50 za swego czasu 8,2tyś zł. Gitarka niezła ale bez przesady. Właściwie to ma ona pewien ciekawy patent na to zeby w tej cenie mogla miec dobre drewno. Konstrukcja wewnetrzna tej gitary nie jest z drewna a z kompozytu szkła i polimerów. Tym sposobem zaoszczedzono na drogim drewnianym szkielecie i mozna było dac dobre drewno wierzchnie. Patent wykupil Gibson i zamknął w szufladzie na wieki. Teraz Garrison to biały kruk. Oczywiscie były tez tansze Garrisony robione nie w Kanadzie tylko Chinach i tamte mozna w piecu palic. Cudów nie ma, dobra gitara musi kosztowac swoje. Osobiscie najwyzej cenie sobie marki Martin, Maton, Guild, Seagul, Taylor, Gibson, Yamaha i inne. Ani Fender ani Eko nie sa w grupie robiącej dobre akustyki, nawet ich najdroższe modele. Fender robi dobre elektryki i to też tylko w USA bo te z innych rejonów wołają o pomstę do nieba. Mam Fendera Stratocastera z USA sygnature Jeff-a Beck-a i to dobra gitarka jest ale już meksykańce mocno dołuja w jakości wykończenia detali. Łape można sobie rozcharatać na gryfie bo progi sa ostre jak piła tarczowa. Niestety ciągle jest tez tak, że do Polski trafiają instrumenty gorsze. Ten sam model kupiony w Stanach będzie lepszy. Ja w zasadzie tylko klasyka i basik kupiłem u nas, pozostałe 3 gitary sciągałem z USA. Garrisona, Fendera i mam jeszcze jazzowa gitare firmy Guild, duże pudło Hollow-Body archtop.

Link to comment
Share on other sites

 

Trudno nauczyć się na saxie ? i ile trzeba by dać za jakiś w miare sprzęt do nauki ?

Wydaje mi się ,że nie tak trudno . Fortepian o wiele trudniej. Wymiatanie w stylu Ksylo na gitarze też jest trudniejsze[ chodzi tu głównie o szybką i sprawną prace palców]. Na saxofonie grałem w orkiestrze ok. 10lat i całkiem byłem nienajgorszy. Natomiast gitary nigdy nie przegryzłem tak jak bym chciał. Może brak czasu, albo lenistwo.

Teraz tylko rodzinnie z synem i córką pogrywamy przy okazji świąt Bożego narodzenia kolędy. Ja saxofon , syn gitara , córka fortepian.

Moje dzieci mają skończoną szkołę muzyczną, więc muszę się nieźle nadmuchać , aby ze mnie szydery nie robili.

Na początek kup sobie altowy, używany. Najlepiej świeżo oklapowany przez fachowca [ aby dobrze krył ]. Myślę że koszt niepowinien przekroczyć 2000zł.

Edited by Porter
Link to comment
Share on other sites

Ksylo, ja to wszystko wiem, ale jak na moje potrzeby i umiejętności, to nawet chiński Fender za 1,5 klocka to trochę za dużo. Tak więc zejdźmy na ziemię, bo wpędzisz mnie w kompleksy. :)

Chciałem po prostu wiedzieć, czy nowa gitara może wymagać obróbki pod kątem ułożenia strun (poza regulacją naciągu gryfu), czy powinna być raczej gotowa.

Kiedyś dostałem od jednego amerykańca basówkę, jako napiwek. Jakiś no-name, ale robiony w USA. Nawet jak na moje laickie oko, była o niebo lepsza niż bas kupiony przez szwagra w Polsce za prawie 3 klocki.

Destruction of the empty spaces is my one and only crime

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie do pewnego pułapu cenowego 5-7tyś wszystkie gitary wymagają poprawek zaraz po zakupie. Droższe też ale w mniejszym znacznie stopniu. Dzieje się tak dlatego, że dopiero od pewnej wartości instrumentu w fabryce dotyka sie do niego prawdziwy lutnik. Na tanie modele nawet nie spojrzy, tak to juz jest. W teorii każda powinna byc gotowa a różnic sie jedynie jakościa zastosowanych materiałów. W praktyce jest odwrotnie, żeby w taniej dac w ogóle jakies drewno i się tym chwalić zachecając klienta, oszczędza sie na wszystkim innym. Wychodza z założenia, że tania gitarę kupuje laik i nie pozna się na jej błedach konstrukcyjnych. Maja poniekąd rację. Każdy natomiast przeczyta i wybierze naturalne drewno na topie zamiast sklejki. Widziałem nawet gitary Hofnera za 1000zł z topami świerkowymi, jak oni to robią? Jak im sie udaje dac świerk w tej cenie? Oszczedza się na wszystkim a ten świerk to odpadowy syf ale napisane świerk i jest! Chińskie rączki pokleiły i z daleka nawet to gitarę przypomina. Hofner z Niemiec kosztuje jednak 10 razy drożej i z daleka wygląda bardzo podobnie. Dlaczego?

Na święta mój brat kupił synowi Gibsona LP Studio, czyli najtańszy model LP. Gitara za jakies 4tyś w miękkim futerale (do wyrzucenia). Miałem ja u siebie przez tydzien do świąt. Za te pieniądze dostajemy najtańsze wykończenie bez bidingu i w matowym lakierze. Instrument do sporych regulacji ale niestety źle nabite progi i w środkowej części gryfu nie stroi. Ustawiałem menzurę dokładnie, stroiłem dokładnie i w środku ni cholery nie ma intonacji. Akcja niska, gryf wygodny choć słabo oszlifowany, troche kaleczy łapę. Brak strojenia jednak dyskwalifikuje instrument i to jest wada nie do naprawienia. Zawsze juz będzie troche jeczał ten Gibsonek.........a niby MADE IN U.S.A. Mój Fender to wzór intonacji przy tym, a 4tyś wydane. Co mozna zatem dostać za 450zł za 1000 za 2tyś? Nie ma sie co oszukiwać - loteria pomiędzy złym a jeszcze gorszym.

Link to comment
Share on other sites

Ksylo mówisz całą prawdę i tylko prawdę, niestety tak jest. Jednak jeśli ktoś chce pograć przy ognisku, lub wśród kilku kumpli i nie zamierza koncertować z orkiestrą symfoniczną, to takie pudło za 1500zł wystarczy. Mój APX 500 jest tego najlepszym przykładem. Nie potrzeba kupować browaru, jak chcesz sie tylko napić piwa.

Odwrotny przykład mam z aparatem. Chciałem sobie kupic jako taki aparacik cyfrowy. Jak zacząłem czytać recenzje, opinie oraz słuchać rad zawodowców to nabyłem lustrzankę Canona wraz z teleobiektywem, filtrami , oraz oryginalną lampę błyskową. Całość wyszła mnie ponad 6000zł. Efekt jest taki , że nie chce mi sie na wypady targać kilku kilogramowej torby ze sprzętem, a jak już muszę , to biorę sam aparat i przewaznie pstrykam w trybie auto. Ostatnio koleś pstrykał compactowym samsungiem, a ja dumnnie swoim Canonem. W trakcie oglądania zdjęć na kompie jego zdjęcia były duzo lepszej jakości niż moje. Domyslam się , iż nie wykorzystuję w pełni możliwości tego aparatu i stąd słabsza jakość, ale przecież chodzi o kilka szybkich zdjęć, a nie o sesję studyjną.

Opierając się na tym przykładzie śmiem twierdzić , że na poczatek nie warto brac towaru z najwyższej półki, bo może się okazać, że nie dorastamy do sprzętu.

Lepiej poszkolić się na standarcie, a jak nasze umiejętności przerosną możliwości sprzętu , to wtedy nabyć z wyższej półki.

Link to comment
Share on other sites

Porter, wybacz, ale to nie aparat robi zdjęcia tylko fotograf.... są tacy co robią piękne zdjęcia za pomocą pudełka tekturowego... http://pl.wikipedia.org/wiki/Fotografia_otworkowa

I podobnie jest z gitarą. Owszem, na dobrej gitarze to przyjemność pograć, ale dobry gitarzysta zagra na większości sprzętu.

 

A jak jest z motocyklami i ich kierowcami to chyba sam wiesz.... ;)

Żyj tak, żeby Twoich pomników nie musiała pilnować policja.

Pegi na Twitterze.

 

Link to comment
Share on other sites

Macie swoje racje i nie zamierzam sie kłócić. Dobry gitarzysta zagra i na słabej gitarze ale na dobrej zagra znacznie lepiej. Jednak jesli jest tak słaba, że nie gra w progach to już nic nie pomogą umiejetnosci grajka. Ronaldinio tez nie strzeli bramki kwadratowym klockiem z betonu. Ja tez kiedys grałem na podłym syfie defila, później wiele lat na NRD-owskiej Muzimie. Wiem jaka jest różnica i jak sie gra na dobrym sprzęcie. Nie do końca porównanie z aparatem jest adekwatne do sytuacji z gitarami. To by miało sens gdybyśmy mówili o dobrych prostych konstrukcyjnie gitarach a ich bardziej skomplikowanych i naładowanych dodatkami odpowiednikach. Niestety tu mamy tanie krzywe badziewie ze sklejki kontra proste gitary z drewna prawidłowo wykonane. Gitary topowe to jeszczy wyzsza półeczka, robione na zamowienie u lutnika z selekcjonowanego drewna po wieloletnim sezonowaniu itd/itp. Sam taki klocek drewna kosztuje tysiace dolarów ale jak sie w niego uderzy to pięknie śpiewa. Doświadczyłem tego osobiście, pokazywał mi lutnik.

 

Ogrywałem w sklepach wiele gitar i tanich też. Można i z tych tanich cos wybrac idąc na pewne kompromisy i ustępstwa. Trzeba się jednak dobrze znac na tym i z 10 sztuk wybrac jedna najlepsza. Wiekszosc nie nadaje sie do niczego, maja usterki nieregulacyjne ale czasem cos sie trafi zdatnego do naprawy i grania. Problem w tym, ze tanie gitary kupuja laicy wiec sprzedacwa wetknie im kazdy syf. Znacznie trudniej sprzedac droga gitare bo i inny klient po nia przychodzi. Dlatego w sklepach jest tylko tanizna z Chin.

 

Ja zdecydowanie wole kupic używany instrument ale ze znacznie wyższej półki. Kupuje od kogoś kto kupił droga gitare wiec zna sie na rzeczy. Wybral dobra i o nia dbał bo posiada niezbedna wiedze. Rozegral ja juz a w miedzyczasie mogla wiele razy trafic do lutnika i jest znacznie poprawiona jeszcze. Taki instrument brzmi i daje wygode gry. Do tego jest czesto w okazyjnej cenie porownujac z nowym ze sklepu. W gitarze zuzywaja sie najbardziej progi ale nawet jesli sa do wymiany to nie ma wojny, to sie robi bez problemu u lutnika i gitara jest jak nowa.

 

PS: Z pięciu moich gitar nowego kupiłem tylko Fendera w Stanach ale tez od osoby prywatnej, pozostałe to używki.

Edited by Ksylo
Link to comment
Share on other sites

Porter, wybacz, ale to nie aparat robi zdjęcia tylko fotograf.... są tacy co robią piękne zdjęcia za pomocą pudełka tekturowego... http://pl.wikipedia.org/wiki/Fotografia_otworkowa

I podobnie jest z gitarą. Owszem, na dobrej gitarze to przyjemność pograć, ale dobry gitarzysta zagra na większości sprzętu.

 

A jak jest z motocyklami i ich kierowcami to chyba sam wiesz.... ;)

Buber jest duzo racji w tym co mówisz, ale kwestie techniczne { balans bieli, filtr, obiektyw, piksele i wiele innych "udogodnień"} też sa ważne. Ja podałem przykład gdzie obaj pstrykaliśmy te same ujęcie. Według mnie i mojej żony zdjęcia compactowym samsungiem,były lepsze niż pstrykane lustrzanym canonem [ustawionym na auto] . Nasycenie barw, głębia ostrości itp..

Jak zwykle prawda leży gdzieś pośrodku. Najwazniejsze , aby nie dać się zwariować. Dzisiaj już nie kupiłbym tak drogiego aparatu.

Co do motoru, no tu sobie nie żałuje. Od ponad roku śmigam R1200RT, który ma wiele więcej udogodnień , aniżeli mój poczciwy Drag Star. Twierdze , że są przydatne i potrzebne. Korzystam z wszystkieego co w niego wsadzili.

Można powiedzieć , że najpierw jeżdziłem sprzętem standartowym przez 6 lat zdobywając wiedze i doświadczenie , a jak dorosłem , to nabyłem cos droższego i mocniejszego.

Link to comment
Share on other sites

No i dokładnie. Ja dużo czasu spędziłem w szmacianych butach narciarskich, to teraz w dobrych mam o wiele lepszą technikę :D

Żyj tak, żeby Twoich pomników nie musiała pilnować policja.

Pegi na Twitterze.

 

Link to comment
Share on other sites

W gitarach tez są sprzęty uniwersalne jak Gibson LP czy Fender Stratocaster. Na tym polega ich siła, że radzą sobie w większości stylów muzycznych. Jednak jak cos jest do wszystkiego to w niczym nie osiąga wyżyn. Tak z nimi troche jest. Dlatego powstały gitary bardziej specjalistyczne do konkretnego stylu. W swojej działce sa wybitne a w innych beznadziejne. Jednak wszechstronny muzyk weźmie Gibsona czy Fendera bo one najmniej beda go ograniczały. Taki co tylko wali shreedem czy znowu typowy jazzman siegnie po gitare specjalną, dedykowana do stylu. Ja jestem na tyle zwariowany muzycznie a zarazem cienki, że wystarcza mi Fender w większości przypadków. Pozostałe gitary mam dla szpanu :D

 

Aparat lustrzanka z założenia nie jest do pracy w trybie auto. To wręcz profanacja tak go używać :D To jak kupić sportowy samochód do jazdy na zakupy w markecie. W gitarach to by było kupno basu Fedora do gry disco-polo. To sie nie godzi, to świętokradztwo :p Gorsze jest tylko robienie kiełbasy z koniny czy psiego mięsa.

 

Co do motocykli to ja sie nie wypowiadam. Mam co mi pasuje i innych wyborów nie krytykuję. Motcykla nie kupuje sie raczej z rozsądku więc wszelkie teorie tu nie maja sensu.

Link to comment
Share on other sites

Ja jestem na tyle zwariowany muzycznie a zarazem cienki, że wystarcza mi Fender w większości przypadków.

Hendrix-owi i wielu innym wielkim gitarzystom też wystarczał :icon_razz:

Chłopaki mają rację, że na dobrym przyjemniej się gra, ale na prawdę nie każdemu jest to potrzebne. Ja bym w życiu nie wziął swojego Fendera, a już tym bardziej jakiejś gitary za 8 klocków, na popijawę przy ognisku. Od tego mam stare Eko :)

Destruction of the empty spaces is my one and only crime

Link to comment
Share on other sites

Spoko, nie polemizuję chociaż prawie na każda imprezę taszczę jakąś gitarę i piecyk. Zwykle Fendera albo Garrisona, każda po 8tys z haczykiem. Uważam jednak, a jak mam juz w czubie to odkładam do futerału. Po pijaku strasznie spadaja moje umiejętności więc najlepiej przestac brzęczeć. Gdybym miał grać (męczyć się) na jakimś syfie to wolałbym tylko pić... :P

 

PS: Do dobrego człowiek sie szybko przyzwyczaja...

Edited by Ksylo
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...