Jump to content
Marek_Ad

Naszywki na kamizelce

Recommended Posts

support81(przyszli helsi)

Teraz to już Prospect HAMC

Brakuje jeszcze Bandidos :)

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bandidos z tego co kojarzę mieli jakiś czas temu support na pomorzu... ale obecnie nie wiem jak jest.

 

Edit:

Twenty Ones MC

Edited by Priest666

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dokladnie np. tacy outlaws lub support81(przyszli helsi) tylko ze ci ostatni to parówy ,bo część ich ludzi z chapteru Tychy pucuje się na innych do CBŚ - i tak oto wyglada klub, jeszcze nic powaznie sie nie zaczęlo a juz biegają na psiarnie i sprzedają wszystkich w koło....

 

nie siej dezinformacji. w Tychach-Poznań jest prospect, a nie official support. wrzucasz wszystkich redów do jednego wora i krzyczysz "sprzedawczyki".

 

poza tym z niepewnymi informacjami nie ma jak dyskutować

Edited by bartic

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie do końca. Ta nowa blazdikowa karat dawcy (dostaniesz dopiero po chyba 3 czy 4 oddaniach krwi) sie liczy.

 

A ja i tak na miejscu lekarza nie dokonałbym transfuzji na podstawie krewkarty. Po prostu nie ma 100% pewności, że ta karta na pewno jest własnością poszkodowanego. Wyobraź sobie wypadek, bajzel w samochodzie, krew, porwane ubrania (no wiadomo, jak wygląda wypadek) i co obszukujesz gościa w poszukiwaniu Krewkarty? Nie. A może portfel który leży obok niego to portfel kolegi z tylnego siedzenia, który tkwi jeszcze przewieszony przez przednią szybę?

Moim zdaniem Krewkarta zupełnie nie nadaje się w sytuacjach ekstremalnych. Może się przydać w szpitalu, przy oddawaniu krwi w stacji krwiodawstwa itp, ale tak to ni chu chu...

Dlatego wszelkie ostentacyjne obnoszenie się z grupami krwi na szybach samochodów, owiewkach motocykli, kamizelkach, kurtkach, krewkartach, oświadczenia o chęci oddania narządów itp to zwykły lans.

 

pozdr


"Łudududududududududuuuu... Łudududududududduddddd" - Theodor (Zegrze 2010)

"Hondy mają taki dziwny dźwięk..." - Autor nieznany (Udrzyn 2010)

Share this post


Link to post
Share on other sites
A ja i tak na miejscu lekarza nie dokonałbym transfuzji na podstawie krewkarty. Po prostu nie ma 100% pewności, że ta karta na pewno jest własnością poszkodowanego.
I dlatego KrewKarta ważna jest tylko z dokumentem ze zdjęciem, sama nie ma żadnej wartości.

Dlatego wszelkie ostentacyjne obnoszenie się z grupami krwi na szybach samochodów, owiewkach motocykli, kamizelkach, kurtkach, krewkartach, oświadczenia o chęci oddania narządów itp to zwykły lans.
Nawet jeśli, to widzisz w tym coś złego? Uważam, że wszelkie gadżety promujące krwiodawstwo, czy transplantacje są potrzebne, bo skłaniają do dyskusji na ten temat i być może pod ich wpływem ktoś pójdzie oddać krew, czy podpisze oświadczenie woli

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet jeśli, to widzisz w tym coś złego? Uważam, że wszelkie gadżety promujące krwiodawstwo, czy transplantacje są potrzebne, bo skłaniają do dyskusji na ten temat i być może pod ich wpływem ktoś pójdzie oddać krew, czy podpisze oświadczenie woli

Nie widzę niczego złego w promocji krwiodawstwa, wręcz przeciwnie. Jednak to, co wymieniłem nie ma nic wspólnego z krwiodawstem sensu stricte. Ci którzy pomagają innym oddając krew, czy robiąc cokolwiek dla innych nie obnoszą się z tym.

 

pozdr


"Łudududududududududuuuu... Łudududududududduddddd" - Theodor (Zegrze 2010)

"Hondy mają taki dziwny dźwięk..." - Autor nieznany (Udrzyn 2010)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, oraz Panie

Pozwolę zabrać sobie głos w dyskusji, ponieważ większość opinii, jakie tu raczycie pisać są, powiedźmy nie do końca prawdziwe. Wydaje mi się też, że mam trochę większą wiedze na temat klubów motocyklowych, ponieważ jestem presidentem jednego z nich.

Jestem świadomy, że zaraz skoczycie na mnie z obelgami, inwektywami i zaczniecie ogólną nagonkę na temat, ale w moim odczuciu agresja jaka panuje w tym temacie wynika przede wszystkim z niewiedzy i nieznajomości ...tematu :), dlatego z góry jestem na to przygotowany. Też bym chciał uniknąć obrażania mnie, moich przyjaciół, dlatego proszę za góry o zachowanie swoich uwag dla siebie. Nikogo nie chcę obrażać, dlatego Wy też zachowajcie się jak należy.

 

Czym jest Kongres Klubów Motocyklowych. – jest nieformalnym zrzeszeniem większości klubów motocyklowych w Polsce, zrzeszającym kluby MC (Motorcycles Club), oraz FG (Frez Group).

 

Kluby MC to kluby, które zostały stworzone z nadania klubów zagranicznych (powstały polskie chaptery), oraz kluby rdzenie polskie. Kluby zagraniczne to m.in. Steel Roses MC, Gremium MC, No Name MC, kluby rdzenie krajowe to przede wszystkim Road Runners MC, czy obecnie kilka nowych klubów jak np. Boruta MC, czy Boxer MC. Kluby FG to kluby, które nie stosują do końca w swoim codziennym życiu klubowym jak i prywatnym zasad panujących w MC, natomiast dla memberów* z MC, klub jest najważniejszy w życiu, co czasem jest ciężkim wyborem – rodzina – praca – klub.

(* używa się nazewnictwa angielskiego bo tak w większości jest ogólnie przyjęte na świecie)

 

Rada Kongresowa to ciało, które jest władne w decyzjach Kongresu Klubów Motocyklowych, tworzą je najważniejsze i największe kluby MC w Polsce, będące w Kongresie.

Decyzje, jakie podejmuje Rada, są ogólnie dostępne na stronie kongresowej.

Obecnie kongres zrzesza prawie sto klubów.

 

Dlaczego klub? Kongres? Tutaj chciałbym się odnieść do wypowiedzi tych, co piszą, iż do przyjaźni nie potrzeba naszywek, barw itd., a także tych co piszą iż w klubach to przeważnie sam lans.

Zapewniam kolegów, że członkowie klubów nie siedzą tylko po knajpach, lecz także nawijają duże ilości km. Wyjazdy po całej europie są codziennością, w życiu klubów, nie wspominając o turystyce krajowej. Niektórzy wyjeżdżają w trasę w prawie/lub każdy weekend sezonu, jeżdżą do pracy motocyklami, jeszcze mają czas na życie klubowe, zebrania, i akcje organizowane przez kluby., jak i dłuższy tygodniowe wyjazdy. Dlatego czasem gdy fundusze się kończą na zlot który chcą pojechać, by odwiedzić przyjaciół znajomych, złożą się w kilku i skoczą samochodem. Przyznam że w tym roku, po którymś wyjezdzie za granicę byłem mocno spłukany więc na zlot w Polsce pojechaliśmy autem, ale nie świadczy to o tym że ktoś jest ciota bo autem na zlot pojechał. Duża część członków klubów to właśnie ludzie starsi, którzy na motocyklach zjedli zęby, i mający za sobą setki tyś km, więc opinie jednego z kolegów, że klub to nie jazda motocyklem są nie prawdziwe.

Oczywiście olbrzymia ilość nie zrzeszonych tak samo traktuje motocykl, jako sens istnienia , tego nie podważam. Pragnę tylko zaznaczyć że podobnie jest w klubach.

 

Mój klub kształtował się na przełomie 2000/2004. Jesteśmy grupą przyjaciół, którzy znają się od lat 90-tych, wspólnie jeździmy po całym kraju, spędzamy czas ze swoimi rodzinami, organizujemy różne akcje, zloty, imprezy itd. Możemy na sobie polegać w każdej sytuacji, także w życiu prywatnym, o każdej porze dnia i nocy. Nie tylko w sytuacjach motocyklowych, ale właśnie przede wszystkim w prywatnym życiu., Nikt nam nie ogranicza nie zabrania wolności, jezdimy bo to kochamy, bo tym żyjemy bo motocykle dla nas i dla mnie to sens życia., Mogę nie mieć samochodu, i tak nie raz było, ale motocykl mam i nie umiał bym bez niego żyć. Dochodziłem do kupna już kolejnej maszyny poprzez kredyty i mocne oszczędzanie, więc nie jestem lanserem który sobie kupił motocykl by szpanować, ale jest to sens mojego życia. Podobnie jak większość czy część z Was. Dlatego obrażają mnie tego typu stwierdzenia, iż szpanerzy z klubów kupuja sobie wypaisone motocykle i się lansują/ Znam ten temat od drugiej strony ponieważ sprzedaje motocykle, i niestety jest tak że duża częśc nie zrzeszonych właśnie, kupuje od razu jak najbardziej wypsaioną i prestiżowa brykę, by się pokazać, jakimi to są twardzielami.

 

Spotykamy się, jak i większość klubów, raz lub kilka razy w tygodniu, i naprawdę chwała naszym kobieta że to tolerują, choć do końca nie jest tak różowo:) Mamy zebrania, oraz dni otwarte w naszym clubhausie, raz w tygodniu, po to by każdy postronny motocyklista mógł przyjść zapoznać się, napić piwka itd. Skąd kasa na siedzibę? Trzy lata rozmów z prezydentem miasta, udzielanie się w miescie, kreowanie własnego wizerunku, dały nam to że za symboliczną opłatę mamy siedzibę, którą wspólnymi siłami remontujemy. Nie narkotyki czy nie wiadomo co jak niektórzy z Was uważają. Smieszą mnie opinie czy pytania retoryczne – skąd kluby mają kasę na siedziby? Na pewno z działalności przestępczej. A weź jeden z drugim się za robotę i zapewniam że po jakimś czasie też możecie mnieć lokal na spotkania i imprezy.

To jest zajebiste, że udało nam się tyle stworzyć, być razem tyle lat. Uważam że jestem motocyklistą z krwi i kości a raczej benzyny, i to że jestem w klubie wcale mnie nie dyskwalifikuje, nie jest wazne czym jeżdze, jak wyglądam, co robię. Ważne jest że takich jak ja jest mnóstwo i zarówno w klubach jak i poza. Ale zapewniam Was, że nie chodzi o lans. A o co chodzi z tym całym klubowaniem?

Dla mnie klub nasze barwy, które szanują i respektuję inne kluby, są ,mianownikiem naszej przyjaźni. Mój klub nawiązuje do tradycji klubu motocyklowego z przed kilkudzieściu lat, pielęgnuje tradycję, własnie poprzez samo istnienie a nie fikcyjne działanie. Jako klub chcemy tworzyć ruch klubowy w kraju, dlatego jesteśmy w kongresie, i przyjaźnimy się z innymi klubami. Nie jest prawda że jak ktoś nie pojawa się na zebraniach, przestaje być przyjacielem, i jest wyrzucany z klubu. Co za bzdury. Mamy przyjaciół którzy nie byli w stanie tyle czasu poświęcac na klub, odeszli ale to nie zmienia faktu że są dalej naszymi przyjaciółmi. Żeby stać się członkiem klubu, czyli po jakimś czasie kumplem, przyjacielem, są to w naszym wypadku 3 lata. Stopnie od hangarounda, poprzez prospekta do membera są po to by wyeliminować ludzi którzy są nieodpowiedzialni, za których nie można odpowiadać. Zostają ci którzy naprawdę chcą. Podobnie jest z klubami.

 

Gdyby nie było kongresu było by tak jak w skandynawi, gdzie wojny między klubami są czymś normalnym,. Jak w niemczech gdzie istnieją setki klubów,ale duża ich część nie wyjżdza w kamizelkach poza własny obszar. Kongres w Polsce jest po to by nie było konfliktów między klubami, by wszystkie problemy rozwiązywać polubownie, oraz bym nie musiał się bać i wstydzić tego że mam barwy na plecach które są odzwierciedleniem przyjaźni i znakiem, symbolem tego co ta przyjaźń dla mnie oznacza, a gdzieś za rogiem jakiś inny klub stwierdzi że coś mu się nie podoba w moich barwach i powstaie konflikt. Oczywiście są przypadki dymów i wpierdzilów ale w każdym towarzystwie się to zdarza. Alkohol, późna pora, tak już jest., Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas popełnia błędy. Tylko jak to medialnie brzmi i chwyta ze serca, że jakiś klub motocyklowy zrobił dym. A jak dym robią nie zrzeszeni to nikt tego nie pamięta, nie widzi itd... Dwa razy na zlocie widziałem dym z udziałem jakiegoś klubu, i oba były spowodowane tym że nie zrzeszony, chciał udowodnić jakiemuś klubowiczowi co o nim myśli. Ktoś dostał wpier…l, był pijany, ale w jego obronie przybiegł cały klub, a sierżant z klubu jeden – na jednego rozwiązał sprawę. Nie widziałem zadym z udziałem 5-ciu na jednego. Być może się zdarzają. Nie zaprzeczam, ale nie mogę świadczyc za każdego, tak jak mówie. Motocykliści to przekrój społeczeństwa i w każdym towarzystwie zdarzają się różne jednostki. Przyznam iż z tego co widzę i czytam, to właśnie po części agresja jest wynikiem tego iż niezrzeszeni z góry zakładają że jak klub to na pewno jakies lamusy które w kupie czują się silni. Jak ktoś ma jakiś problem to niech wystapi jeden na jednego, a nie pisze anonimowo bzdury na forum a w realu siedzi cicho jak mysz pod miotłą.

I nie ważne jest, jak napisal jakiś kolega, że jest większy od połowy z członków klubu, bo na każdego jest sposób. Zapewniam Cię kolego że i goścu 160cm, jak się umie bić położył by nie jednego większego od siebie. Nie wiem skąd w Tobie ta agresja. Czy ktoś Ci groził?, czemu z góry zakładacie że kluby są po to by siać przemoc. Jesteśmy normalnymi ludźmi, takimi samymi jak Wy, nie zrzeszeni, więc nie wiem skąd u Was taka agresja, przynajmniej wyrażana na forum.

 

Dlaczego jak ktoś chce założyć klub to wypadało by by udał się kongresu?> A dlatego że w tym towarzystwie są ludzie którzy tworzą to od kilkudziesięciu lat i oni tworzą zasady. Nikt nikomu nie włazi w dupę, nie prosi i blaga., Wszystko przebiega honorowo na zdrowych zasadach. Na barwy trzeba sobie zasłużyć, poprzez szacunek tych „starszych”, właśnie ich szanując. Szanując ich zasady poglądy, życie i to co tworzyli w Polsce od lat. Jak komuś nie podoba się takie życie, nie musi tego robic, nie musi nakładać barw, i coś sobie uzurpować. Jeśli chcesz i żądasz szacunku dla siebie i twojego klubu który zakładasz, uszanuj tych co już są w tym temacie wcześniej. Proste.

Bzdurą jest to że za flagę na ramieniu czy kamizelce ktoś się przyczepi.

Pamiętać trzeba też o tym że w każdym towarzystwie są różni ludzie. Próbujecie wszystkich członków MC i FG wziąć do jednego wora, a sami się oburzacie jak społeczeństwo widzi nas tylko jako dawcy.

Tekst że oddawanie krwi i organizowanie motoserca przez kluby, to nic, bo przecież w klubach to tylko przemoc i zabawa w wojsko. Reagujecie podobnie jak dewoty w moherach na Owsiaka. Co z tego że wyposażył każdy szpital w sprzęt, skoro to antychryst i trzeba go zniszczyć! Dziwią mnie opinie "znawców" o klubach podczas gdy nigdy w żadnym nie byli i nie znają zasad, i sensu istnienia klubu.

 

Kluby zawsze próbują rozmawiać, tłumaczyć zapraszać, by wytłumaczyc o co chodzi. Ale jak ktoś nie chce szanować zasad które tu panują niech się nie dziwi że ktoś nie będzie szanował jego. Po prostu chcesz założyć klub, przedstaw swój projekt na kongresie. Nie chcesz, nie zakładaj barwopodobnych naszywek i tyle.

 

By założyć klub, należy zgłosić się do kongresu lub najbliższego klubu MC. Po uzgodnieniu tematu, (by nie były podobne do innych barw), klub otrzymuje prawo do noszenia przodów (barw na klapie kamizelki), po roku-dwóch ma prawo do pełnych barw i tyle. A dlaczego tak? Dlatego by wyeliminowac słomianych zapałowców, dla których szmata na kamizelce to tylko zabawa lub po prostu kolejny gadżet. Dla klubów barwy to rzecz święta. Coś co jest podkreśleniem szacunku dla innych klubów i siebie samych. To historia i wspólna sprawa których tak naprawdę nie zrozumie Nikt kto nie jest w klubie.

Dziwi mnie postawa niektórych z Was, że prawo, policja itd. Zastanawiam się który z Was nie łamie przepisów drogowych, które notabene mogą mieć poważniejsze skutki niż jakiś konflikt siłowy? NIKT, który z Was nie wracał na kacu ze zlotu? Sami chcecie by prawo było przestrzegane a nie stosujecie się do jego zasad. Więc nie gadajcie żeby wezwać policję, bo sami nieraz podpadacie pod paragraf.

 

Mam nadzieję że coś nieco wyjaśniłem, przepraszam za długośc posta, i proszę jak ktoś ma jakieś pytania o rzeczowe i inteligentne wypowiedzi a nie kłapanie mordą na lewo i prawo.

Pozdrawiam serdecznie

Arek

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam.

A co byś powiedział drogi Arku, na temat klubów 1%? Jaka jest ich idea działania?

 

Skoro chcecie sprawdzać ludzi, czy są godni zaufania, i skoro twierdzisz, że każdy z nas ma tyle samo na sumieniu, co członkowie MC.... To powiedz mi, czy człowiek, który ma tendencje do stosowania przemocy, a co za tym idzie buduje negatywny wizerunek klubu, powinien być z niego usunięty, czy zostaje mu to wybaczone, bo robi to w obronie barw i kongresu?


Destruction of the empty spaces is my one and only crime

Share this post


Link to post
Share on other sites

dla których szmata na kamizelce to tylko zabawa lub po prostu kolejny gadżet.

 

Stary, ale moze wlasnie dla kogos innego taka naszywka na kamizelce, kupiona na allegro to taki dodatek do kamizelki i gadzet, taka wlasnie zabawa ? Nie pomyslales o tym ?

Podobno jest demokracja, wolnosc i swoboda i ktos ma zabronic komus kupna takiej naszywki i naszycia jej sobie na kamizelce ?

Moze dla Was, Klubowiczow, ludzi obracajacych sie w raczej zamknietej spolecznosci, "barwy" i naszywki to cos bardzo waznego, ale ..... nie mozecie nikomu ZAKAZYWC sobie czegos naszywac.

A tego dotyczy temat a nie calej otoczki i filozofii Kongresu i Klubow czy to MC czy FG.

Sam na poczatku piszesz ze Kongres jest nieformalnym tworem, wiec tym bardziej 90% motocyklistow nie musi wiedziec ze kamizelki, naszywki i "barwy" sa dla ludzi zrzeszonych w Kongresie czyms waznym.

A juz myslalem ze tamat zostal wyczerpany, ale widac ze sezon na moto sie konczy :icon_mrgreen:


ISRA: 27062
SREU: 614

Share this post


Link to post
Share on other sites

Majkel, a Ty w końcu po której jesteś stronie???? I czy jesteś w końcu w klubie, czy nie???

 


Destruction of the empty spaces is my one and only crime

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem po stronie wolnosci i swobody.

Nie wcinam sie w srodkowisko Klubowe, ale niech Oni tam sobie robia co chca, ale bez takich fanatycznych walk o to co ktos ma na plecach naszyte.


ISRA: 27062
SREU: 614

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam.

A co byś powiedział drogi Arku, na temat klubów 1%? Jaka jest ich idea działania?

 

Skoro chcecie sprawdzać ludzi, czy są godni zaufania, i skoro twierdzisz, że każdy z nas ma tyle samo na sumieniu, co członkowie MC.... To powiedz mi, czy człowiek, który ma tendencje do stosowania przemocy, a co za tym idzie buduje negatywny wizerunek klubu, powinien być z niego usunięty, czy zostaje mu to wybaczone, bo robi to w obronie barw i kongresu?

Kolego Ziggi, a jak Twój kumpel nawywija i popełni jakiś błąd skreślasz go, kasujesz numer w telefonie i przestaje byc Twoim przyjacielem? W każdym towarzystwie są różni ludzie i różnie się czasem zachowują, z tym że zawsze bardziej zauważalne są jakieś błędy popełnione przez klubowiczów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...