Skocz do zawartości


 

 

Zdjęcie

Aktualna sytuacja polityczno-gospodarczo-społeczno-ekonomiczna w Polsce


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
17721 odpowiedzi w tym temacie

#17721 bert

    ZARAŻONY MOTOCYKLAMI - wąchacz spalin

  • Forumowicze
  • 148 postów
  • Na FM od: 26 wrzesień 2006
  • Skąd:wrocław
  • Motocykl:suzi v-strom 650

Napisano dziś, 22:02

Najbardziej mnie bawia takie okreslenia:niedojda zyciowa, stary kawaler, milosnik kotow bez konta w banku, hitler, stalin, nieudacznik bez prawa jazdy, pedal, tyran pisowski itd itp.
Dziwne jednak ze takie cos rozgrywa Was jak i kiedy chce a jedyne co mozecie zrobic to szczekac na pana Kaczynskiego. I jego sp. brata. U Schetyny jego nazwisko nie schodzi z ust na zmiane z PiS, u innych "opozycjonostow" tez. A w ten sposob, jesli umniejszacie zalety Swojego wroga w jakim swietle Wy sie przedstawiacie. Ze"takie cos"tak gra z Wami w kotka i myszke.
To kim Wy jestescie, jesli od tylu lat nie mozecie nic na to poradzic i z kazdym dniem pograzacie sie bardziej. Ma juz Sejm, Senat, Trybunal Konstytucyjny, polowe a moze wiecej
sejmikow, gmin itd.. Szacunek miejcie do Siebie chociaz.

Przechodzil obok i zagladnal na chwilke.

 

Nas? Chyba was, towarzysze pis.ze :)

'Takie coś' z wami [pisami] gra w kotka i myszkę. "My' doskonale wiemy kto zacz i co sobą reprezentuje. On nie 'nas' rozgrywa tylko was - i dzięki wam wygrywa [czasem] i was obsrywa.

Bo on 'Was' tak samo nie szanuje jak 'Nas'. Bo on generalnie nie szanuje nikogo - nie wyłączając swojego brata bliźniaka, do śmierci którego mocno przyłożył rękę, by potem bez żenady i krempacji skakać co miesiąc po jego pamięci i trumnie z kilkustopniowej drabinki. Oczywiście tak długo jak długo mu się nie znudziło [czytaj: przestało przynosić polityczne korzyści].

Odrażający socjopata.

 

JERZYK, coś ty nawyrabiał w życiu że tak ci się wszystko pod kopułą je*ie, a?

 

Jeszcze.

[tu też pomieszałeś]

 

ps.

Czy nastąpi kiedyś ten niezwykły dzień kiedy spod twojej ręki wyjdzie jakaś sensowna, logiczna a przede wszystkim podbudowana rzeczywistością [a nie pomylonymi wyobrażeniami] myśl?

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Jak to robią w państwie Viktora Orbána. Państwowy rekiet nad pięknym modrym Dunajem

 

Bálint Magyar

16 listopada 2018 | 16:00


 Afera w Komisji Nadzoru Finansowego zwróciła uwagę na problem wykorzystywania instytucji państwa do szantażowania prywatnych przedsiębiorców oraz wymuszania od nich korzyści finansowych. Na horyzoncie zaczęła nawet majaczyć groźba przejmowania całych firm "za złotówkę". Tak jak to dzieje się na Węgrzech.

 

Na Węgrzech pod władzą Viktora Orbána i jego partii Fidesz szantażowanie przedsiębiorców i przejmowanie ich firm (najpierw przez państwo, które następnie prywatyzuje zagarnięte przedsiębiorstwo i przekazuje je ludziom z rodziny politycznej) jest praktyką doskonale znaną. Opisał ją socjolog Bálint Magyar w książce „Węgry. Anatomia państwa mafijnego”. Polskie wydanie zostało opatrzone podtytułem „Czy taka przyszłość czeka Polskę?”. Wygląda na to, że dzięki dyktafonowi Leszka Czarneckiego zbliżamy się do uzyskania odpowiedzi na to pytanie. I że brzmi ona twierdząco.

 

Oto rozdział z tej książki. Śródtytuły pochodzą od redakcji „Gazety Wyborczej”.

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Państwo składa biznesmenom propozycje nie do odrzucenia

 

„Propozycja nie do odrzucenia” może dotyczyć zakupu części bądź całości firmy po cenie rynkowej, po cenie księgowej albo nawet przejęcia za darmo, w zależności od tego, jak układa się współpraca z właścicielem, na ile łatwo jest go szantażować i na ile państwo jest w stanie uniemożliwić mu funkcjonowanie na rynku. Kiedy przejęcie dotyczy węgierskiego właściciela nienależącego do adopcyjnej rodziny politycznej, państwowa machina zastraszania musi posiadać wystarczającą siłę i skuteczne argumenty, by przeprowadzić "take over".

 

Dziś już nikt się nie bawi – jak w latach pierwszego rządu Fideszu – w budowanie nowych firm. Przejmuje się te już istniejące, szantażując właścicieli, by przekazali albo sprzedali całość czy część swojej firmy. Ale zdarza się też, że przejmujący oferują atrakcyjną cenę, by tylko pominąć trudną do wyjaśnienia fazę nacjonalizacji przedsiębiorstw. Wtedy firma bezpośrednio przechodzi w ręce kogoś ze świata zorganizowanej przestępczości politycznej. Jest to częste przede wszystkim w przypadku firm dysponujących infrastrukturą, wiedzą i potencjałem potrzebnymi do uzyskania dużych państwowych zamówień albo skutecznego ubiegania się o środki unijne. I kiedy liczy się czas.

 

Która z wymienionych technik zostanie zastosowana, zależy od rozkładu sił i tego, na ile szantaż może się okazać skuteczny. Natomiast firmy należące do zagranicznego właściciela bywają kupowane nawet za cenę przewyższającą ich wartość rynkową, tak jak na przykład stało się w przypadku rosyjskiego pakietu akcji wielkiego węgierskiego przedsiębiorstwa naftowo-gazowniczego MOL czy niemieckiego przedsiębiorstwa gazowniczego E.ON. Czasami w zamian za firmę dotychczasowy właściciel dostaje obietnicę, że zostanie zostawiony w spokoju, a kiedy indziej rząd wyciąga ciężkie działa kodeksów i kieruje je przeciw opornym. Tak jak w Las Vegas, kiedy mafia składa ofertę kasynom… Tyle że na Węgrzech, jeśli ktoś stawia opór, nie mierzy się do niego z rewolweru ani nie podkłada mu do łóżka odciętej końskiej głowy – to nie jest styl państwa mafijnego, zresztą nie ma ono potrzeby, by tak się zachowywać. Trup nie ściele się na ulicach.

 

Instytucje państwa zamiast gangsterów

 

W państwie mafijnym miejsce napakowanych bandziorów, specjalizujących się w ściąganiu haraczy, zajmują parlament, urząd podatkowy i prokuratura. Gdy właściciel stawia opór, można nasłać na niego parlament, który jedną nowelizacją ustawy wyeliminuje z rynku trudną do zdobycia firmę. Tego rodzaju działania, niezgodnie z prawem angażujące wiele instytucji władzy publicznej, charakteryzują naturę państwa mafijnego i mechanizmy stosownej przez nie przemocy. W świecie zorganizowanej przestępczości politycznej instytucje władzy publicznej łączą w nielegalnym „projekcie” rodziny politycznej pozornie niezależne od siebie działania.

 

Np. właściciel przedsiębiorstwa reklamy zewnętrznej ESMA umieszczającego reklamy na śródmiejskich latarniach w Budapeszcie – skądinąd sympatyzujący z lewicą i liberałami – nie był skłonny „sprzedać” swojej firmy jednemu z topowych oligarchów rodziny politycznej. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać: w firmie pojawili się urzędnicy skarbowi. Ponieważ i to nie było w stanie nakłonić go do „transakcji”, w ciągu kilku tygodni parlament przyjął ustawę zgłoszoną przez „niezależnego” posła, która ze względu na bezpieczeństwo ruchu drogowego zabraniała umieszczania wszelkich ogłoszeń w odległości pięciu metrów od jezdni. W ten sposób działalność ESMA stała się praktycznie niedozwolona, a wartość rynkowa firmy spadła do zera. Pojawił się jednak problem, gdyż zakaz dotknął także firmę MAHIR, posiadającą słupy ogłoszeniowe, która właśnie miała otrzymać od rządu pewne ulgi. Dzięki kolejnej „niezależnej” inicjatywie poselskiej sprawę rozwiązano za pomocą nowelizacji, która zdjęła z MAHIR-u zapisany w ustawie zakaz. I po kilku latach przymusowej bezczynności skarlałą firmę ESMA kupił István Garancsi, nowy ulubieniec, oligarcha i figurant Ojca Chrzestnego. W wojnie prowadzonej przez Orbána z Simicską adopcyjna rodzina polityczna musiała zdobyć własne powierzchnie reklamowe, które mogłyby konkurować z powierzchniami reklamowymi MAHIR-u, należącymi do krnąbrnego oligarchy. Nic zatem dziwnego, że w lipcu 2015 roku parlament pod płaszczykiem zapisów ustawy budżetowej zlikwidował przepis, który wcześniej pozwolił wyeliminować z rynku pierwotnego właściciela ESMA.

 

Wykorzystując jako pretekst katastrofę ekologiczną, jaką było pęknięcie tamy zbiornika na odpady poprodukcyjne (tzw. czerwone błoto) należącego do koncernu aluminiowego MAL SA, parlament w przyspieszonym tempie przyjął nowelizację ustawy stanowiącą, że w sytuacji zagrożenia państwo może sprawować kontrolę nad prywatnym przedsiębiorstwem i na czas nieograniczony przejąć kompetencje zarządu.

 

Na niższym szczeblu urzędową groźbą wobec właściciela mogą być decyzje podejmowane przez władze lokalne czy rozporządzenia i uchwały samorządów. Do momentu przyjęcia oferty kupna, oznaczającej zmianę właściciela, może na przykład zostać cofnięte pozwolenie na korzystanie z terenów publicznych. Tak się stało w tzw. przypadku Narodowego Galopu, organizowanych od 2008 roku tradycyjnych wyścigów konnych i towarzyszącego im festiwalu. Trzydniowa impreza, przyciągająca setki tysięcy widzów, organizowana przez niemal sto lokalnych samorządów przy udziale najznakomitszych jeźdźców, odbywa się na jednym z reprezentacyjnych, historycznych placów Budapesztu, a pozwolenie na jej organizowanie na terenie publicznym wydaje stołeczny samorząd. Po zwycięstwie parlamentarnym Fideszu wiosną 2010 roku i zwycięstwie w wyborach samorządowych jesienią tego samego roku Narodowy Galop nie otrzymał stosownego pozwolenia - aż do momentu sprzedania firmy braciom Lázár, wielokrotnym mistrzom świata w zaprzęgach konnych, mającym opinię zwolenników rządu. Z powodu przeciągających się „rozmów” w 2011 roku imprezę zorganizowano dopiero jesienią, a nie jak zwykle na przełomie maja i czerwca. Bracia Lázár są też właścicielami wspomaganej w najróżniejszy sposób przez państwo „narodowej” sieci sklepów spożywczych CBA. W 2013 roku sieć listownie wezwała wszystkich swoich pracowników do uczestnictwa w Marszu Pokoju, demonstracji wyrażającej lojalność wobec rządu, gdyż „ważne jest, abyśmy my wszyscy, prawdziwi patrioci, wyrazili poparcie dla największego węgierskiego polityka Viktora Orbána. (…) gdyż tylko razem jesteśmy w stanie przeciwstawić się i odrzucić machinacje postkomunistycznych, liberalnych łotrów, którzy na każdym kroku dopuszczają się zdrady naszej ojczyzny, służąc zagranicznym, wielonarodowym korporacjom” . Dokonana pod presją zmiana właścicieli Narodowego Galopu oczywiście otworzyła drogę do zwiększenia wartości państwowych dotacji i umów sponsorskich.

 

W przypadku jednostkowych akwizycji miesza się wedle potrzeb – niczym w koktajlu – najrozmaitsze metody urzędowego szantażu. Przykładem może tu być wydawana od 1998 roku darmowa gazeta „Metropol”, której nakład osiągnął 400 tys. egzemplarzy. Ten należący do zagranicznych właścicieli dziennik finansowany był prywatnymi ogłoszeniami oraz reklamami zlecanymi przez państwowe firmy i samorządy, a rozdawano go w przejściach podziemnych i na stacjach metra. Odcięcie od państwowych i samorządowych reklam, wypłoszenie prywatnych ogłoszeniodawców i wydanie zakazu kolportowania gazety na terenach kontrolowanych przez samorządy czy na stacjach metra sprawiłoby, że dochodowe przedsięwzięcie zaczęłoby przynosić straty, a firma straciłaby wartość. Właściciele zrozumieli to, kiedy w 2011 roku dostali propozycję kupna tytułu od topowego oligarchy z kręgu Lajosa Simicski. Tyle że w przypadku zagranicznych właścicieli zachodziła obawa międzynarodowego konfliktu dyplomatycznego i transakcja kupna-sprzedaży – choć nie była dobrowolna – odbyła się według rynkowej wyceny firmy. Kiedy zaś Simicska wypadł z łask, zrozumiał, że wobec niego też mogą zostać zastosowane identyczne metody szantażu, dzięki którym on sam przejął gazetę, i chcąc uniknąć strat, w 2016 roku sam zrezygnował z wydawania tytułu.

 

Właścicielem większościowym jednej z największych węgierskich firm, specjalizującej się w budownictwie wysokościowym, Market Épitö SA była Wing SA należąca do grupy Wallis. Chęć zostania udziałowcem Wing poprzez kupno Market Épitö wyraził István Garancsi, nowy faworyt, oligarcha i figurant Viktora Orbána, który zajął miejsce Lajosa Simicski. O tym, jak poważna była jego oferta, może świadczyć wyjątkowo szczegółowa kontrola, jaką przeprowadził w grupie Wallis urząd skarbowy. Wykupienie przedsiębiorstwa Market Épitö było ważne nie tyle ze względu na wielkość napływających zamówień, ile z powodu możliwości zawyżania wyceny realizowanych przez nie projektów. Chodziło o to, żeby zyski nie znalazły się w niewłaściwych rękach. Transakcję przeprowadzono, zapłacono za sprzedane akcje.

 

Oczywiście pozostaje pytanie, jak w takiej sytuacji należy wyceniać wartość sprzedanych dóbr. Transakcję przeprowadzoną pod administracyjnym przymusem tylko w ograniczonym zakresie można nazwać „sprzedażą”, gdyż to określenie zakłada dobrowolność, o której w tym i podobnych przypadkach nie ma mowy.

 

Wycena „rynkowej wartości” majątku również jest problematyczna. Market Épitö bowiem będzie miało wyższą wartość, jeśli w przyszłości będzie otrzymywać zlecenia na inwestycje realizowane przez państwo przy wsparciu środków unijnych. A to może mieć miejsce jedynie wówczas, kiedy firma znajdzie się w rękach kogoś z rodziny politycznej, i to nie byle kogo. Inną wartość przedstawia ta sama spółka, kiedy wiadomo, że oprócz zamówień prywatnych firm będzie też dostawać zamówienia od państwa. Tylko że w czasie składania propozycji zakupu oferent jednoznacznie zapowiadał, że przy obecnej strukturze właścicielskiej państwowych zamówień nie będzie. Wartość firmy spada, kiedy państwo świadomie wycofa się z kręgu zleceniodawców, choć jeszcze nie „odstraszy” od firmy prywatnych kontrahentów. Jeszcze bardziej wycena spadnie, jeśli władza zechce zniszczyć właściciela odrzucającego ofertę kupna jego firmy; wtedy bowiem to przedsiębiorstwo stanie się „strefą zakazaną” nawet dla prywatnych kontrahentów.

 

Właściciel zrozumiał więc, jakie opcje ma do wyboru, i większościowy pakiet akcji Marketu po zaniżonej cenie trafił w ręce nowego, teraz cieszącego się łaskami oligarchy. W zamian zostawiono w spokoju pozostałe firmy grupy Wallis. (W podobny sposób i z podobnych powodów wykupiono spółkę budowlaną Magyar Épitö SA).

 

Na początku 2016 roku na podstawie ustawy upadłościowej rząd uznał spółkę Manufaktura Porcelany Zsolnay, pozostającą w rękach zagranicznego właściciela (największą na Węgrzech obok Fabryki Porcelany w Herend), za „organizację gospodarczą o szczególnym znaczeniu”, przez co stworzył część podstaw prawnych pozwalających dokonać rabunku prywatnej własności przy wsparciu państwa. „Za godne pożałowania uznajemy próby siłowego wykupu fabryki, w czym aktywnie uczestniczyli przedstawiciele niektórych władz samorządowych” – czytamy w oświadczeniu zarządu firmy. Władze państwowe chcą „uratować” fabrykę, mimo że „zagraniczny właściciel większościowy wypełnił wszystko, do czego się zobowiązał w umowie z miastem: podwyższył kapitał spółki, utrzymał dotychczasowe zatrudnienie w fabryce, a poziom eksportu i przychodów z niego wzrasta” – czytamy dalej w oświadczeniu.

Tych kilka przykładów obrazuje różnorodność zmian własnościowych wymuszanych przy pomocy państwa, rodzaj i wielkość firm oraz przyczyny zmiany właścicieli. I choć ideologiczna propaganda uzasadnia te przejęcia potrzebą stworzenia „narodowej klasy średniej”, wydaje się oczywiste, że zmiany właścicieli nie dokonują się na osi obcokrajowiec kontra Węgier, ale pomiędzy węgierskimi właścicielami spoza rodziny politycznej i osobami do niej należącymi. Albowiem kiedy interesy rodziny politycznej tego wymagają, bez problemu pozbawia ona własności czy jej części także węgierskich właścicieli. Jeśli interesy najwyższych kręgów rodziny politycznej wymagają przejęcia jakiejś firmy, nie chroni przed tym nawet przynależność do Fideszu, wstawiennictwo partii czy sympatyzowanie z nią.

 

Węgierska partia władzy przejęła 400 prywatnych firm

 

W wymuszanych zmianach własnościowych może brać aktywny udział prokuratura, urząd skarbowy, Urząd Ochrony Rządu czy państwowe organa kontrolne. Każda z tych instytucji jest w stanie całkowicie uniemożliwić funkcjonowanie firmy. A ponieważ spora część przedsiębiorców w Europie Wschodniej po transformacji systemowej porusza się także w szarej strefie, łatwo jest ich przyłapać na gorącym uczynku i szantażować. Stosowane wobec nich środki prawne obejmują różnorodne metody penalizacji, od grzywny po pozbawienie wolności. Wspomniane organa władzy państwowej, stosując na zamówienie selektywne formy doboru firm według klucza politycznego, zapewniają całą paletę skutecznych argumentów do przekonania opornego właściciela i dobicia targu.

 

„Fidesz, odkąd doszedł do władzy, za pomocą siły i szantażu przejął około czterystu znajdujących się w prywatnych rękach firm, mówią osoby znające kulisy węgierskiego życia gospodarczego – donosi portal informacyjny Civilhetes. – Media bezustannie informują o szykanowaniu zagranicznych banków oraz dostawców energii i wody, jednak na drugim planie mamy do czynienia z procederem zagrażającym całemu węgierskiemu światu biznesu: właścicieli dobrze prosperujących węgierskich firm odwiedzają adwokaci i powołując się na Fidesz, składają propozycję zakupu budowanej przez dziesiątki lat firmy za ułamek jej rzeczywistej wartości. Grabież firmowego majątku, organizacyjnie wspomagana przez władze, zagraża nawet rodzinnym firmom, których obroty wynoszą zaledwie kilkaset milionów forintów, głównie śródmiejskim restauracjom i hotelom popularnym wśród turystów. Kiedy właściciel nie chce oddać swojej firmy, ponosząc straty, pojawiają się u niego przedstawiciele najrozmaitszych władz i uniemożliwiają prowadzenie firmy, tak więc przyjęcie brutalnej oferty staje się już tylko kwestią czasu. Często się zdarza, że oferenci, widząc, że właściciel w końcu się poddaje, nie chcą dać nawet początkowo proponowanej ceny, argumentując, że długotrwałe nakłanianie właściciela do sprzedaży naraziło ich na koszty”.

 

Odgórnie sterowana grabież majątku

 

Modele przejmowania przez państwo firm są nadzwyczaj różnorodne: niektórzy, tracąc część swojej własności, w paradoksalny sposób osiągają większe dochody dzięki uzyskanym z pomocą nowego udziałowcy państwowym zamówieniom czy/i wygranym konkursom na dotacje. Inni sprzedają jedną firmę za cenę rynkową bądź poniżej ceny rynkowej, ale udaje się im zachować pozostały majątek. Zdarzają się też takie osoby, które aby zachować wolność, zmuszane są do pozbycia się całości majątku. A ponieważ nowy kurs polityczny każe kochać piłkę nożną, niektórzy – nie wiadomo, w nagrodę czy za karę – muszą sponsorować drużyny piłkarskie. Przepływy handlowe pomiędzy sferą polityki i gospodarki podtrzymywane są dzięki aktywności prokuratury i władz skarbowych. Przykłady samowoli, stosowania politycznej selekcji osób słusznie podejrzewanych o korupcję albo tylko bezpodstawnie oczernianych potwierdzają gotowość do „narodowej współpracy” pomiędzy sferą gospodarki a światem zorganizowanej przestępczości politycznej.

 

Na Węgrzech nie jest natomiast rozpowszechniona grabież majątku, w której osoba z kręgów biznesu, przekupując lokalnych urzędników, w niezgodny z prawem sposób przejmuje własność innego podmiotu. O tego typu przypadkach możemy mówić najwyżej w odniesieniu do mafii mieszkaniowej. Grabież, która odbywa się pod szyldami Fideszu, jest odgórnie sterowana i zakłada współpracę instytucji politycznych (parlamentu, samorządów) z władzami publicznymi (urzędy skarbowe, prokuratura itd.). Co zresztą jest jeszcze jednym sygnałem wskazującym, że w państwie mafijnym nie mamy do czynienia z klasyczną korupcyjną daniną czy łapówką.

 

Przekład Elżbieta Sobolewska

 

z23304819Q,Balint-Magyar--Wegry--Anatomi

 

 


 
 
 
 
 
 
 
 
   

 

 


Za długie zapewne dla niektórych, ale kto się kurą urodził ten skowronkiem nie umrze.

Nic nie poradzę.

 

Nie da się w czech słowach.


ps.

Za komentarz - komentarz z forum pod artykułem dobrze oddający tragiczny problem III RP [albo Wolski - jak kto woli]:

 

c3n 16.11.2018, 17:15
 
do wyborców pisu to nie trafi, nawet jak ruscy wrócą do Legnicy powiedzą, że to przez Tuska, oni mają szumidło w głowie.

Użytkownik bert edytował ten post dziś, 21:48

"Ateistą jestem z powodów moralnych. Uważam, że twórcę rozpoznajemy poprzez jego dzieło - w moim odczuciu świat jest skonstruowany tak fatalnie, że wolę wierzyć, iż nikt go nie stworzył." Stanisław Lem

"Problem z socjalizmem jest taki, że kiedyś kończą ci się cudze pieniądze." Margaret Thatcher

"Delfiny są inteligentniejsze od ludzi per capita." cracken001

 


#17722 KLAUDIUSZ

    MOTOCYKLISTA - jeździec z głową

  • Super-Moderatorzy
  • 5485 postów
  • Wiek: 42
  • Na FM od: 18 wrzesień 2005
  • Skąd:Wawa/Siemiatycze
  • Motocykl:Honda CB900 Cafe

Napisano dziś, 22:13

Śmieje sie jak słysze z ust Premiera czy czolowy politykow PiSu że „poprzednia władza to ...... i jakiś negatywny przekaz” ....... kurwa, jak dzieci w Przedszkolu ......

- Jasiu czemu sie zesrałeś w majtki?
+ A bo Kazik wczoraj też sie zesrał w majtki

- Jak to możliwe że Pan Chrzanowski dał się nagrać w swoim Gabinecie?
+ Sikorski też sie dał nagrać!!!!!!

Niezły poziom




Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk




Użytkownicy przeglądający ten temat: 24

1 Forumowiczów, 21 gości, 0 ukrytych Forumowiczów


    Bing (2), gonzo911

modyfikacje bixenon Full-led | sklep z oświetleniem samochodowym | żarniki xenon D2S D1S D3S D4S |