Skocz do zawartości


 

 

Zdjęcie

a może jakaś książka

niekoniecznie motocyklowa

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
212 odpowiedzi w tym temacie

#21 molly

    NOWICJUSZ - macant tematu

  • Forumowicze
  • 12 postów
  • Na FM od: 03 listopad 2011
  • Skąd:Warszawa
  • Motocykl:CB 500

Napisano pon, 24 wrz 2012 - 14:01

Polecam - "Mała handlarka prozą" Daniel Pennac.
Jeszcze nie skończyłam czytać, ale mam taką przyjemność z obcowania z niezwykle barwnym językiem, że jest to ważniejsze niż sama fabuła.
Realizacja marzeń w toku.

#22 Buber

    ADEPT MOTOCYKLIZMU - pożeracz gumy

  • Forumowicze
  • 2762 postów
  • Wiek: 46
  • Na FM od: 17 sierpień 2006
  • Skąd:Karkonosze
  • Motocykl:CB 650Z & Kilofazer

Napisano pon, 24 wrz 2012 - 14:07

A ja od ładnych kilku lat w ogóle prozy nie czytam - żal mi czasu i czytam tylko książki niebeletrystyczne, ale też w sumie (z racji dostępności) głównie po angielsku. Mógłbym tutaj niezłą listę wstawić...
Ale coby nie być gołosłownym - znowu sobie przeczytałem, bo niesamowite:
http://www.amazon.co...s/dp/0385720009

NIESAMOWITE co ci goście robią...

#23 karen

    NOWICJUSZ - niuchacz wydechowy

  • Forumowicze
  • 70 postów
  • Wiek: 26
  • Na FM od: 11 sierpień 2012
  • Skąd:Wrocław
  • Motocykl:R6 RJ11

Napisano pon, 24 wrz 2012 - 21:21

Bardzo bezpośrednio napisana książka, z genialną jak dla mnie narracją ;) to "Jestem kibolem" Krzysztofa Korsaka. Naprawdę lekko i szybko się czyta. O życiu "przeciętnego" kibola w Polsce. Mi przypadła do gustu, przydała się na wakacjach ;)

#24 To_masz

    ZARAŻONY MOTOCYKLAMI - wąchacz spalin

  • Forumowicze
  • 137 postów
  • Wiek: 33
  • Na FM od: 04 wrzesień 2008
  • Skąd:ZGORZAŁA
  • Motocykl:Bandit,EXC200

Napisano wto, 25 wrz 2012 - 09:53

Nikogo nie namawiam, by żył tak jak ja. Zostanie więcej dla mnie! – mawia Keith Richards

"Życie" , gitarzysty Stones'ów - nie lada gratka nie tylko dla fanów kapeli (któż ich nie lubi :) ), poza opisywaniem okoliczności w jakich powstawały niektóre kawałki czytamy o mega balangach, kilogramach 'towaru' i niespaniu po kilka dni, polecam bo to po prostu świetnie opisany kawał rockowej historii :)



"W drodze", Jack Kerouac. "(...) bo dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, szałem rozmowy, chęcią zbawienia, pragnący wszystkiego naraz, ci, co nigdy nie ziewają, nie plotą banałów, ale płoną, płoną, płoną, jak bajeczne race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd, aż nagle strzela niebieskie jądro i tłum krzyczy „Oooo!” fragment na zachętę :) Książka pokazuje nam obraz Ameryki lat 50-tych i buntowników w pogoni za wolnością i przeciwstawiających się konsumpcyjnemu społeczeństwu. Czytając książkę miałem nieraz ochotę rzucić w cholerę wszystko i ruszyć przed siebie w stronę zachodzącego słońca , niczym Lorenzo Lamas w pamiętnym obrazie ;) Ostatnio pojawiła się długo oczekiwana ekranizacja, ale jeszcze nie widziałem.



Odkryłem też niedawno twórczość Wiesława Myśliwskiego, polecam kapitalny "Traktat o łuskaniu fasoli". Tytuł i tematyka niech nie będzie złudna- nie zaczynajcie czytać tej książki jeśli rano trzeba wstać do pracy, ciężko ją odłożyć ;) Oto historia człowieka, którego odwiedza gość chcący kupić fasolę, ale aby ją dostać musi pomóc najpierw gospodarzowi ją wyłuskać co staje się gruntem do rozmowy o życiu, wspomnieniach, dialogiem dwóch panów. Na zachętę krótki cytat:


"Na dłuższy związek już człowieka dzisiaj nie stać. Każdy za czymś goni, do czegoś się wspina, to z kimś drugim jak z kulą u nogi. Mówić się już nie chce, a tu trzeba. Nie ma o czym, a tu trzeba. Zdarzają się, nie powiem, małżeństwa do śmierci. Ale to już zabytki."


Po przeczytaniu mój egzemplarz jest pełen pozaznaczanych tego typu perełek , mocno polecam :)


Użytkownik To_masz edytował ten post wto, 25 wrz 2012 - 09:55


#25 Bloodhound

    KANDYDAT NA MOTONITĘ - klepiący zaworami

  • V.T.X.
  • 734 postów
  • Wiek: 49
  • Na FM od: 27 kwiecień 2009
  • Skąd:Żywiec
  • Motocykl:VTX 1800C

Napisano wto, 25 wrz 2012 - 12:12

Mnie ostatnio w oko wpadł Marcin Ciszewski - "www.1939.com.pl", "Major" i sięgam po następne - "www.1944.waw.pl" i resztę jego prozy.
Dyplomata - ktoś, kto potrafi powiedzieć ci "spier...aj", w taki sposób, że czujesz narastające podniecenie przed zbliżającą się podróżą.

#26 marzka

    ZARAŻONY MOTOCYKLAMI - naciągacz łańcuchów

  • Forumowicze
  • 275 postów
  • Na FM od: 13 wrzesień 2007
  • Skąd:centralna Polska
  • Motocykl:sixfajfziroinłan (RD09)

Napisano wto, 25 wrz 2012 - 12:59

"Czy nie pojmujesz tego, mój uczony panie, że dlatego ci się podobam i dlatego jestem dla ciebie ważna, bo przedstawiam coś w rodzaju zwierciadła, bo w moim wnętrzu jest coś, co daje ci odpowiedź i co ciebie rozumie? Właściwie wszyscy ludzie powinni być dla siebie takimi zwierciadłami i wzajemnie sobie służyć odpowiedzią i oddźwiękiem, ale tacy dziwacy jak ty są właściwie cudaczni, łatwo wpadają w omamienie i już niczego nie umieją dojrzeć i odczytać w oczach innych ludzi, bo to już ich nic nie obchodzi. A gdy taki dziwak znajdzie jakąś twarz, która naprawdę spojrzy na niego, w której wyczuje coś jakby odpowiedź i powinowactwo, wówczas – rzecz jasna – cieszy się."
Hermann Hesse "Wilk stepowy".

„..., i jedyne, co mogę o sobie powiedzieć, to że przydarzam się sobie, przepływam przez miejsce w przestrzeni i czasie, i jestem sumą właściwości tego miejsca i czasu, niczym więcej. Jedyna korzyść jaka z tego wynika jest taka, że światy widziane z różnych punktów są różnymi światami. Więc mogę żyć w tylu światach, ile z nich jestem w stanie zobaczyć.”
Olga Tokarczuk "Dom dzienny, dom nocny".

....i niech te fragmenty same w sobie będą zachętą.

p.s. to jeszcze nie wszystko
<seryjna kolekcjonerka>

Moja małpa wie jak naprawdę ze mną jest
Patrzy w oczy tak, jakby znała mnie od lat
Kiedy jest mi źle, opowiada różne dziwne historie

#27 Januszm

    MOTONITA - głaszczący manetkę

  • Forumowicze
  • 1596 postów
  • Wiek: 40
  • Na FM od: 19 grudzień 2002
  • Skąd:Bristol
  • Motocykl:Kilka

Napisano śro, 26 wrz 2012 - 00:42

Bloodhound Ciszewski jest swietny przerobilem juz jego wszystkie tytuly.
Po koleji:
www.1939.com.pl
Major
www.1944.com.pl
www.ru2012.pl
Mroz
Upal

Sa to swietne ksiazki, w ktorych historia pomieszana jest z fantazjami autora, a w dwoch ostatnich jest tylko fikcja dziejaca sie w czasach niedawnych, np. w "Upal" akcja dzieje sie podczas Euro 2012.
Niech ten zwiastun filmu nakreconego na podstawie ksiazki "Major" lepiej zobrazuje wam tresci ksiazek:


Polecam rowniez "Trylogie z Oslo" napisana przez Jo Nesbo, jesli ktos lubi odprezyc sie przy dobrym kryminale z pewnoscia sie niezawiedzie.

Ze starszych ksiazek i jednych z moich ulubionych moge zaproponowac "08/15" Hansa Hellmuta Kirsta, przeczytalem jego wszystkie ksiazki i uwazam ta za najlepsza. Jest to trylogia opowiadajaca o losach jednoski altyrerii Wermachtu na froncie wschodnim o tytulowym numerze. Swietnie napisana powiesc przygodowo-wojenna.

#28 Guzik

    KANDYDAT NA MOTONITĘ - klepiący zaworami

  • Topic Starter
  • Forumowicze
  • 716 postów
  • Wiek: 42
  • Na FM od: 20 lipiec 2005
  • Skąd:Warszawa
  • Motocykl:cb450sc

Napisano śro, 26 wrz 2012 - 10:12

Olga Tokarczuk "Dom dzienny, dom nocny".

jej Prawiek i inne czasy jest genialny

Dołączona grafika
napisane przez Palestynczyka. obrazy z przeszlosci i terazniejszosc o pieknie Palestyny i zawlaszczaniu jej przez Izrael. bardzo subiektywne i faktycznie zal mi tych ludzi

#29 GRASS

    ZARAŻONY MOTOCYKLAMI - cezeciarz agroturysta

  • Forumowicze
  • 412 postów
  • Na FM od: 08 sierpień 2007
  • Skąd:Moherburg
  • Motocykl:mała choleR6a/teren

Napisano sob, 13 lip 2013 - 22:51

Trochę odkopuję.

 

Mirosław Hermaszewski "Ciężar nieważkości. Opowieść pilota-kosmonauty".

 

Książka przeczytana stosunkowo niedawno. Impulsem do napisania o niej była wczorajsza uchwała o "czystce etnicznej o znamionach ludobójstwa" i w wielu mediach cytowano Hermaszewskiego jako tego, który ją przeżył. Przeżył jako niespełna dwuletnie dziecko, w czasie rzezi jego rodzinnej wsi Lipniki zginęły 182 osoby (marzec 1943 rok), w tym dziadek, a nieco później ojciec (kula z zasadzki, kiedy szedł zdobywać dla rodziny żywność).

Jak na (auto)biografię przystało, autor zaczyna od dzieciństwa, więc jest "mocne" wejście ze względu na ową tragedię. I tym już zaczyna wciągać w swoją niezwykłą historię.

I tak poprzez już późniejsze lata szczenięce, opisy rodziny i relacji z matką i rodzeństwem, budzenie się marzeń i spoglądanie w niebo, początki (trudne) realizacji tych marzeń, kolejne etapy, po lata wojskowe, doświadczenia lotnicze i znalezienie się wśród wybrańców do lotu w Kosmos - aż do pobytu w Gwiezdnym Miasteczku, przygotowań, morderczych treningów i w końcu kosmodrom Bajkonur i sam lot. Na tej drodze spotyka mnóstwo ludzi - przyjaciół i tych sceptycznie oraz niezbyt przychylnie nastawionych. Dzięki temu, że książka została napisana niedawno, nic nie jest gloryfikowane, wybielane, ale też negowane. Hermaszewski nie rozlicza się z przeszłością, nie próbuje jej zmienić ani tłumaczyć. Po prostu ją przedstawia. Może wystarczy fragment wstępu:

 

Napisałem tę książkę z wielu powodów. a przede wszystkim po to, aby przypomnieć wydarzenia z czerwca 1978 roku, o których mówiła cała Polska i które zauważył cały świat. Co prawda wielu uczyniło to przede mną. Prześcigano się w gloryfikowaniu tego niezwykłego wydarzenia. Jednak autorzy publikacji nie zajrzeli głębiej do mojego życiorysu, nie usiłowali dotrzeć do mych przeżyć i uczuć. Zresztą to było zbędne. Kiedy zmagałem się z nieważkością, wówczas w iście kosmicznym tempie drukowano broszury i książki. Zawczasu wykreowano sylwetkę kosmonauty. Miałem być człowiekiem bez skazy, słabości - supermanem, który szedł przez zycie prosto, bez przeszkód, do obranego celu. Ewentualne trudności miażdżyło opiekuńcze Państwo. Coś w tym jednak było, bo gdyby Państwo nie stworzyło możliwości rozwijania talentów, czyli finansowania, to pewnie pozostałbym w miasteczku, pracując jako referent, może maszynista, bo parowozy zawsze mi imponowały".

 

Przygotowania do lotu, sam lot Sojuzem-30 i pobyt na stacji Salut-6 to już niemal bardzo drobiazgowe i fachowe opisy - podane w świetnej formie, napisane barwnym językiem, totalnie zrozumiałym dla każdego. Komuś już wspominałam, że siłą tej książki jest właśnie język oraz pisanie w czasie teraźniejszym, dlatego ma się wrażenie, że towarzyszy się autorowi we wszystkim, jest się czynnym obserwatorem, a emocje naprawdę mogą się udzielać, bo interesująco buduje i stopniuje napięcie całej wielkiej przygody życia, podróży, realizacji marzeń. Powiedziałam o tym też samemu Mirosławowi Hermaszewskiemu, z którym, dzięki swojej pracy, miałam okazję rozmawiać dwa razy. I to nie na ogólnych konferencjach prasowych, ale "w cztery oczy". Dla mnie osobiście o tyle ważne, że dla mnie od "dzieciaka" Hermaszewski był legendą, i jak wiele małolatów w tamtych czasach - chciałam być kosmonautą ;)

Z perspektywy czasu patrząc - i co z tego, że wówczas wszystko podpięto pod kosmiczną zimną wojnę, co z tego, że sceptycy krytykują, że wszystko na plecach ZSRR, co z tego, że tu byli kosmonauci, a po drugiej stronie astronauci dla podkreślania różnic? Hermaszewski też wspomina o "Ciemnej stronie orbity", niczego nie pomija. Podkreśla też cele międzynarodowego Stowarzyszenia ASE (Uczestników Lotów Kosmicznych), którego był współtwórcą.

 

Warto przypomnieć, że w 2008 roku pojawiły się pomysły odebrania Hermaszewskiemu stopnia wojskowego i pozbawienia emerytury za służbę. Wcześniej odmówiono mu pożegnalnego lotu (przysługującego pilotom w momencie odejścia na emeryturę), dopiero w 2005 roku Jerzy Szmajdziński, kiedy się dowiedział, że tak go potraktowano, sam wydał polecenie zorganizowania takiego lotu. O tym również rozmawiałam z "naszym kosmonautą".

I jeszcze jeden cytat z książki a propos tego, co powyżej, a słowa należą do Stanisława Lema:

 

"Gdyby Hermaszewskiego na orbitę wyniosła rakieta francuska czy amerykańska, to na pewno mielibyście do niego więcej sympatii".

 

152pcmf.jpg

 

Dodatkowym atutem są również zdjęcia, głównie z własnego archiwum autora (widzimy tych, o których pisze i wspomina, między innymi matkę Jurija Gagarina, od której Hermaszewski wraz z żoną otrzymali sadzonki lilii, kwiaty rosną w ich ogrodzie do dziś) plus wykonane przez niego rysunki i szkice.


nie

M.G.S. - jesteśmy otwarci jak inkunabuł w gablocie

#30 jeszua

    MOTOCYKLISTA DOSKONAŁY - władca szlaków

  • Super-Moderatorzy
  • 9336 postów
  • Wiek: 41
  • Na FM od: 28 czerwiec 2004
  • Skąd:Namur

Napisano nie, 14 lip 2013 - 11:54

ja parę tygodni temu natrafiłem na książki faceta podpisującego się jako Vincent Severski, podobno prawdziwe nazwisko można znaleźć - agent wywiadu, emerytowany, pt. Nielegalni i druga - Niewierni. dobra fikcja polityczna, gra wywiadów osadzona w naszych realiach - starcia wywiadów w perspektywy polskich agentów, dla których główną przeszkodą są krajowi politycy. obie związane przez tych samych bohaterów, podobnie napisane. trochę zbyt piękne w całości brzmienia, mało przez to realistyczne, ale ciekawe

jsz


bezmotocyklowy


#31 jarenty

    ZARAŻONY MOTOCYKLAMI - pyrkający w orzeszku

  • Forumowicze
  • 442 postów
  • Na FM od: 14 wrzesień 2009
  • Skąd:Bydgoszcz

Napisano pon, 15 lip 2013 - 14:06

To ja polecam coś ze "stroci" albo jak inni nazywają klasyki.

Stanisław Lem  Bajki robotów. Duża dawka humoru.



#32 Visuz

    ZARAŻONY MOTOCYKLAMI - pyrkający w orzeszku

  • Forumowicze
  • 456 postów
  • Na FM od: 16 sierpień 2005
  • Skąd:Kraków
  • Motocykl:RD07A

Napisano pon, 15 lip 2013 - 14:36

Lepiej późno, niż wcale. :) Toż to lektura obowiązkowa w podstawówce była (i chyba nadal jest?).



#33 skilos

    KANDYDAT NA MOTONITĘ - polerant szprych

  • Forumowicze
  • 557 postów
  • Wiek: 49
  • Na FM od: 12 marzec 2013
  • Skąd:K-K
  • Motocykl:f800gs

Napisano pon, 15 lip 2013 - 19:25

Ja polecam książki Jeremego Klarksona dziennikarza motoryzacyjnego , prezentera Top Gear .

Jeden z jego cytatów  ;

"  Teraz to i ja się zezłościłem. Wybrałem się do jednego z londyńskich sklepów z akcesoriami szpiegowskimi i szarpnąłem się na noktowizor za 350 funtów. Niestety, nosił na sobie napis „Made in Russia”, co w wolnym tłumaczeniu brzmi: „że zrobiony po pijaku”. Noktowizor działał beznadziejnie."


"Gdy szykuję śniadanie, zwykle se o korkach słucham, jak tkwią te ch*je w tych jebanych autach."

 


#34 shuy

    KANDYDAT NA MOTONITĘ - polerant szprych

  • Forumowicze
  • 501 postów
  • Wiek: 45
  • Na FM od: 26 październik 2005
  • Skąd:W-wa
  • Motocykl:Bandit

Napisano wto, 16 lip 2013 - 12:28

Książki Clarksona to w większości przedruki jego felietonów. Fajnie pisze, chociaż nic odkrywczego.
Najfajniejszą jego książką oferującą coś więcej niż rozrywkę jest "Wiem, że masz duszę". To też jest w dużej mierze zbiór wcześniejszych felietonów, ale nieco przeredagowany i uzupełniony o dodatkowe informacje. Książka traktuje o różnych maszynach w bardzo szeroko rozumianym znaczeniu, bo oprócz Concorda i Kałasza jest w niej opisana zapora Hoovera. W każdym przypadku podany jest rys historyczny i techniczny. Nie traktowałbym go jako wiarygodnego źródła, ale nadaje się jako podstawa do samodzielnych poszukiwań w internecie.
Poza tym całość napisana jest typowym dla Clarksona bardzo lekkim stylem, który próbuje naśladować na Ścigaczu Łukasz "Boczo" Tomanek :)


Użytkownik shuy edytował ten post wto, 16 lip 2013 - 12:29


#35 Domiiniika

    ZARAŻONY MOTOCYKLAMI - naciągacz łańcuchów

  • Forumowicze
  • 259 postów
  • Na FM od: 04 styczeń 2012
  • Skąd:Warszawa

Napisano wto, 16 lip 2013 - 13:06

Książki Clarksona to w większości przedruki jego felietonów. Fajnie pisze, chociaż nic odkrywczego.
Najfajniejszą jego książką oferującą coś więcej niż rozrywkę jest "Wiem, że masz duszę". T

 

 

Mnie najbardziej przypadła do gustu książka "Wściekły od urodzenia". Przewertowałam ją kilkanascie razy :)
Choć moim zdaniem najlepszą opcją jest czytanie ich w oryginale. Niestety, nie w każdej sytuacji tłumacz przełozy tekst tak, by był równie błyskotliwy i zabawny, co w oryginale. A szkoda :)

 

Z polskich autorów polecam Jerzego Kosińskiego (mam wrażenie, że kiedyś już gdzieś o nim tu na forum pisałam...), a zwłaszcza pozycję "Malowany Ptak". Nie znam osoby, która byłaby zawiedziona przeczytaniem tej książki.Treść jest wręcz uderzająca, a książka ma może 120 stron. Cenię sobie bardzo tego autora, tym bardziej, że sięgając po jego inne książki, niie zawiodłam się nic a nic i wszystkie mam na półce :) (dodam, że inne tytuły wiążą się z kompletnie inną tematyką).

 

Edit: Dobra, sprawdziłam. Rzeczywiście pisałam już o Kosinskim tutaj, ale mała zapowiedź "Malowanego Ptaka" z sieci: 

 

"Bohaterem jest bezimienny cygański lub żydowski chłopiec, traktowany jak odmieniec - odrzucony, poniżany, upokarzany, "inny" postrzegany jest jako gorszy. Wojna jest jedynie tłem niniejszej książki, dominują w niej nie tylko okrucieństwa oprawców, ale zwykłych ludzi, mieszkańców wsi, w których kolejno przebywa chłopiec. Staje się świadkiem i ofiarą tortur, gwałtów, znęcania się nad ludźmi i zwierzętami, morderstw. Wydarzeniom towarzyszy wątek absurdalnych wierzeń i zabobonów mieszkańców. Czytelnik otrzymuje potężną dawkę drastycznych obrazów, wręcz obrzydliwych sceny, np. spółkowania ze zwierzętami. Wieśniacy stali się uczestnikami pogromu, co stanowiło niejako sposób ich obrony, nienawiść i rasizm zostały im zakorzenione. Poddali się tradycji, prymitywnym wzorcom kulturowym, zabobonom, w które w obliczu zagrożenia i strachu wierzą jeszcze bardziej, posuwają się jednak do perwersji." 

 

 

A co do Bukowskiego, którego polecałam na poprzedniej stronie - nie każdemu się spodoba. Tematyka seksu, narkotyków, alkoholu i wulgarność języka nie ujmują wszystkich. Ale proza Bukowskiego dzięki tej prostocie jest zrozumieniem lludzkiej natury :) Poza tym, wszystko jednak bazuje na wątkach biograficznych autora. Czyta się szybko. Moja ulubiona częśc (bo wszystkie książki dotyczą alter ego autora - Henry'ego Chinaskiego) - "Kobiety".
 


Użytkownik Domiiniika edytował ten post wto, 16 lip 2013 - 13:18


#36 shuy

    KANDYDAT NA MOTONITĘ - polerant szprych

  • Forumowicze
  • 501 postów
  • Wiek: 45
  • Na FM od: 26 październik 2005
  • Skąd:W-wa
  • Motocykl:Bandit

Napisano wto, 16 lip 2013 - 14:09

(...)

Z polskich autorów polecam Jerzego Kosińskiego (mam wrażenie, że kiedyś już gdzieś o nim tu na forum pisałam...), a zwłaszcza pozycję "Malowany Ptak". Nie znam osoby, która byłaby zawiedziona przeczytaniem tej książki.

(...)

 

Zawiedziony to mało powiedziane. Taka książka nie powinna nigdy powstać. Nie jest to co prawda autobiografia, ale w pewnym stopniu powstała na podstawie relacji innych ludzi, którzy przeżyli podobne koszmary. Pornograficzno-perwersyjne dziełko w stylu gore nie służy niczemu poza szokowaniem. Na tej samej zasadzie można doszukać się czegoś wartościowego w "Hostelu". To, że w jakimś stopniu książka oparta jest na prawdziwych wydarzeniach niczego nie zmienia. Ktoś negujący zbrodnie II WŚ i  tak po to nie sięgnie, a ktoś kto to przeczyta wie że mordowano wtedy ludzi. To czy zamordowany rzęził przed śmiercią i wierzgał nogami do niczego nie jest czytelnikowi potrzebne.

Człowiek fantazjujący na takie tematy i przelewający je na papier nie jest normalny, co z resztą Kosiński udowodnił zakładając sobie torebkę na głowę i rozstając się z tym światem.


Użytkownik shuy edytował ten post wto, 16 lip 2013 - 14:10


#37 Domiiniika

    ZARAŻONY MOTOCYKLAMI - naciągacz łańcuchów

  • Forumowicze
  • 259 postów
  • Na FM od: 04 styczeń 2012
  • Skąd:Warszawa

Napisano wto, 16 lip 2013 - 15:10

Shuy, a czym byłaby literatura bez takich autorów? Moim zdaniem, jedynie zmemłanym zlewem liter i wersów w jedną konwencję.

 

A Nabokov w literaturze rosyjskiej? Ta sama sytuacja. Po co komu potrzebna opowieść o 50-letnim Humbercie tęksniącym za swoją młodziutką nimfetką Lolitą albo o kazirodczym romansie Vana Veena i Ady Veen? No niby na nic. Ale literatura to duże pole popisu wyobraźni autora, a ta różnorodość daje szansę, że każdy znajdzie formę, jaką lubi. 
Poza tym, na określenie tego, czy dana książka jest "fajna" nie składa się tylko sama fabuła, ale też warsztat literacki autora i ogólny zamysł ujęcia tematu. 

;)


Użytkownik Domiiniika edytował ten post wto, 16 lip 2013 - 15:12


#38 Gośćfredo_*

  • Gość
  • Na FM od: --

Napisano wto, 16 lip 2013 - 15:43

A ja polecam powieści, opowiadania Marka Hłasko. Bardzo realistycznie opisuje tą zwykłą, szarą stronę powojennej rzeczywistości, często używa języka wulgarnego, ktoś powie rynsztokowego, ale właśnie taki język najtrafniej oddaje tą rzeczywistość. Następny do raju, Cmentarze, Ósmy dzień tygodnia albo coś z opowiadań Pierwszy krok w chmurach.



#39 shuy

    KANDYDAT NA MOTONITĘ - polerant szprych

  • Forumowicze
  • 501 postów
  • Wiek: 45
  • Na FM od: 26 październik 2005
  • Skąd:W-wa
  • Motocykl:Bandit

Napisano wto, 16 lip 2013 - 19:21

Shuy, a czym byłaby literatura bez takich autorów? Moim zdaniem, jedynie zmemłanym zlewem liter i wersów w jedną konwencję.
 
A Nabokov w literaturze rosyjskiej? Ta sama sytuacja. Po co komu potrzebna opowieść o 50-letnim Humbercie tęksniącym za swoją młodziutką nimfetką Lolitą albo o kazirodczym romansie Vana Veena i Ady Veen? No niby na nic. Ale literatura to duże pole popisu wyobraźni autora, a ta różnorodość daje szansę, że każdy znajdzie formę, jaką lubi. 
Poza tym, na określenie tego, czy dana książka jest "fajna" nie składa się tylko sama fabuła, ale też warsztat literacki autora i ogólny zamysł ujęcia tematu. 
;)

Nabokov to jest literatura. Jak sama napisałaś opowieść o Humbercie tęskniącym za Lolitą. Opisuje jak facet się zakochał, a nie jak jej się spuszcza na twarz.

Romans pozostaje romansem nawet jeśli porusza kwestie zakazanej miłości, a pornos przedstawiający noc poślubną pozostanie pornosem.

To utwór pełen aluzji literackich, malarskich i filmowych, gier słownych, fałszywych tropów, zabaw z gatunkami literackimi.

U Kosińskiego nie ma żadnej zabawy z gatunkami literackimi ani aluzji. Jest jedna przenośnia na 120 stron. Wydarzenia smutne i tragiczne opisał w sposób obrzydliwy i wulgarny. Pozbawił godności zarówno tych którzy w czasie wojny cierpieli, jak i tych, którzy z narażeniem życia chronili go przed Niemcami, bo przez wiele lat ani razu nie zdementował sugestii, że jest to autobiografia.

 

Fredo mnie uprzedził. Kilka tygodni temu polecałem Hłaskę Ukraińcowi. Chciał przeczytać coś sztandarowo Polskiego (Sienkiewicza już znał). Dostał Hłaskę i Konwickiego. Na razie mu się bardzo podoba. Wstrząsające naturalistyczne opisy Hłaski powstały jednak w pewnym celu. Facet próbował za wszelką cenę opowiedzieć co widział ludziom, którzy uważali komunizm za raj na ziemi. Widział wszystko co opisał. Kosiński nie widział nic, a jeśli usłyszał coś ze źródeł nawet wiarygodnych, to nie miał powodu dawać świadectwa, bo Holocaustu nikt nie negował w Stanach. Perwersja i okrucieństwo to zwykły komercyjny zabieg.



#40 Domiiniika

    ZARAŻONY MOTOCYKLAMI - naciągacz łańcuchów

  • Forumowicze
  • 259 postów
  • Na FM od: 04 styczeń 2012
  • Skąd:Warszawa

Napisano wto, 16 lip 2013 - 19:34

 Perwersja i okrucieństwo to zwykły komercyjny zabieg.

 

Ale jakze pożądany, czy nie? ;)

 

Choć "Mała Apokalipsa" Konwickiego jest najbardziej znana, to mi do gustu przypadła najbardziej powieść "Dziura w niebie", o przedwojennej Wileńszczyźnie, o dzieciństwie, beztrosce i o wierze w ideały. 

Jeszcze dodam, że ze swej strony polecam "Rachatłukum" Wolkersa. Shuy będzie mówił, że to obrzydliwy pornos, ale moim zdaniem warto przebrnąć przez te pierwsze rozdziały, które rzeczywiście mogą pozostawić u niektórych niesmak ;)






Użytkownicy przeglądający ten temat: 6

0 Forumowiczów, 6 gości, 0 ukrytych Forumowiczów


modyfikacje bixenon Full-led | sklep z oświetleniem samochodowym | żarniki xenon D2S D1S D3S D4S |